Templates by BIGtheme NET
Don't Miss
Home » 2016 » Grudzień

Monthly Archives: Grudzień 2016

Tajemnice księżyca

Od tysiącleci ludzkość korzysta z dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą obecność Księżyca na orbicie naszej planety. Księżyc był nocną latarnią dla zbłąkanego wędrowca, zegarem dla rolnika i punktem odniesienia dla żeglarzy, a w niektórych kulturach nawet bogiem. Księżyc jest jedynym ciałem kosmicznym, na którego powierzchni swoją stopę postawił człowiek. Światło Księżyca zachwyca nas i niepokoi, jest źródłem niezliczonych legend i mitów. Badacze Księżyca przyznają, że jego wpływ na zjawiska zachodzące na Ziemi nie zawsze da się jednoznacznie wyjaśnić. Jednak większość jest zgodna co do tego, że bez Księżyca życie na naszej planecie mogłoby w ogóle nie powstac

Channeling o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Ziemi


Najważniejsze fragmenty mało znanego channelingu z 1986 roku opublikowanego w roku 2000 na Węgrzech pod numerem ISBN 978-973-1986-06-07 ARYANA HAVAH „Inuaki”. Obecnie egzemplarz jest bezpłatny.
Channelinguje 7 letnie dziecko, sesje spisane przez terapeutkę.
Oczywiście channeling jest w 100% czysty energetycznie. Niektóre informacje mogą być instrukcją postępowania w nowej świadomości. Wiele treści również skłania ku wnioskom, że channeling mógł posłużyć braciom Wachowski do ułożenia głównego wątku scenariusza wszystkich części Matrixa, ponieważ na przestrzeni całej trylogii pojawiają się informacje w postaci scen i wątków, opisywane również w tym channelingu. Pozwoliłem sobie w kilku miejscach na sprostowania lub przypisy.


Aryana: Jak nazywasz się tutaj na ziemi?
David: David.
A: Masz jakieś inne imię?
D: Teraz nie mam. Miałem bezlik imion, ale teraz mam tylko to jedno.
A: Jak byś wolał, żebym się do Ciebie zwracała?
D: David.
A: Dlaczego?
D: Gdyż jest to moje obecne imię.
A: Na początku powiedziałeś, że przybywasz z innej planety poprzez reinkarnację. Wiesz jak się nazywa ta planeta?
D: Nazywa się Inuak i znajduje się blisko Oriona. A: A jej mieszkańcy również nazywają się Inuak? D: Nie, nazywają się Inuaki.
A: Więc ty jesteś Inuaki?
D: Byłem Inauki, teraz jestem Ziemianinem. A: Jaka jest twoja poprzednia planeta?
D: Ładniejsza od Ziemi.
A: Ale podobnie wygląda?
D: Prawie. Jest na niej woda, góry, równiny, ale roślinność jest inna. Drzewa mają mniej więcej taki sam kształt, ale kolor podobny do srebra na ziemi, tylko bardziej świetlisty.
A: Macie również pory roku?
D: Tak, ale nie są takie jak na Ziemi. Tam nigdy nie ma zimy, nie istnieje śnieg. Tylko deszcz. Liście nie opadają z drzew. Nie ma również upałów, jakie są tutaj latem.
A: Macie morza i oceany?
D: Tak, morza nazywamy ‘avata’, a oceany ‘surim’. Mamy również ryby, tylko ich kolor jest inny. W rzeczywistości wszystkie kolory są inne.
A: Jaki mają kolor?
D: Inny, nie wiem jak to powiedzieć. Kolory są takich samych odcieni, ale są trochę jaśniejsze. Czerwony nie jest taki żywy jak tutaj, bardziej czerwono-biały.
A: Różowy?
D: Nie, mniej czerwony, jakby dodać trochę białego koloru.
A: Jacy są Inuaki? Czy mają ludzki kształt?
D: Nie, Inuaki są podobni zarówno do jaszczurek, jak do istot ludzkich.
A: Są więc gadami?
D: Nie, nie są gadami, są Inuaki.
A: Czy możesz opisać jak wygląda jeden Inuaki?
D: Są wysocy jak twój regał na książki (około 2 m), stoją na dwóch nogach, mają dwie ręce tak jak my, ale tylko z trzema palcami. Podobnie chodzą, różnica jest tylko w tym, że mają gruby i mocny ogon. Skórę mają białą, podczas gdy oczy mają fioletowo-złote. Mówią tak jak my.
A: Co rozumiesz przez to: jak my?
D: Telepatycznie, mówią coś w myślach i pozostali to rozumieją.
A: To jest ten rodzaj wiadomości, jak ta którą ty dostajesz?
D: Tak, oczywiście. A: Czy mają zęby? D: Tak.
A: Czym się żywią Inuaki?
D: Jedzą jak my, ale nie mięso. Żywią się jak tutaj wegetarianie. Zieleniną i owocami, oraz nasionami.
A: Te rośliny hoduje się w podobny sposób jak u nas? D: Podobnie, ale nie trwa to tak długo.
A: Co masz na myśli?
D: Kiedy wsadzisz nasiono w ziemię, dodasz trochę wody i pomyślisz, jak szybko potrzebujesz rezultatów, dzieje się to jak na zamówienie.
A: Jeśli będę chciała mieć jutro jabłka, będę mogła je zebrać jutro z drzewa?
D: Nie aż tak szybko. Najkrótszy czas to dwa obroty. A: Jakie obroty?
D: Obrót planety równa się waszym 5 dniom.
D: Tak, jeżeli nie pomyślisz na czas, wtedy możesz poprosić byle kogo, a on da ci jedzenie. Wszyscy są gotowi, żeby pomagać, ale nie zdarza się to często.
A: I jak odbywa się ten cud? W jaki sposób Inuaki dostają wszystko czego zapragną? Czy to planeta za to odpowiada?
D: W pewnym sensie tak. Tam ziemia jest trochę inna niż tutaj. Zawsze jest bardzo czysta. Ale nie myśl, że to wystarczy. Ważna jest intencja. Poprosisz Matrix i rzeczy się dzieją, jeżeli jest ci to potrzebne. Nic więcej. Wszystko jest świeże, nie ma pomysłów, aby przechowywać żywność w zamrażalniku, gdy możesz ją mieć kiedy ją zbierzesz. Nie ma też pomysłów, aby mieć więcej niż potrzebujesz, ponieważ to oznacza marnotrawstwo, a to się nie podoba Matrixowi.
A:Jakie jest postępowanie? Zakopujesz nasiono i prosisz, aby się wyłoniło?
D: Mniej więcej tak. Zakopujesz nasiono w ziemi, polewasz je wodą, otaczasz światłem i miłością, i myślisz, żeby się powiązało z ogólnym Matrixem, z którego otrzyma niezbędne informacje do rozwoju na tyle dni, za ile je zamówiłeś. Wtedy wnętrze napełnia się światłością, z której powstaje cienka nić, która wiąże się z Matrixem i tak rozpoczyna się proces.
A:Kiedy zbierzecie owoce i warzywa, co się dzieje z pozostałymi częściami rośliny?
D:Ona dalej żyje, ale pozostałe płody owoców i zieleniny służą już tylko jako nasiona. Albo po prostu można roślinę zostawić, żeby wyschła i wtedy ją poprosić, żeby się szybko rozłożyła na te elementy z których jest stworzona, aby na planecie pozostała równowaga.
A: Dobrze rozumiem, że wśród was nie ma odpadów?
D: Właściwie nie ma. Nie mają odpadów, bo nie mają materiałów do pakowania i innych pomocniczych środków. Jeżeli trzeba coś wyrzucić, odnoszą to na stałe miejsce, gdzie Inuaki pomagają temu rozłożyć się na części elementarne. W ten sposób wśród nas nie ma wysypisk śmieci, albo porozrzucanych rzeczy.
A: Dobrze, ale jeżeli ktoś nie odniesie na stosowne miejsce, a chce coś wyrzucić teraz i po prostu wyrzuci to na ulicę?
D: Po co robić coś takiego? Nigdy nie słyszałem, żeby ktokolwiek coś takiego zrobił. To nielogiczne.
A: Czy macie samochody i inne środki transportu?
D: Tak, ale są tylko jednego rodzaju. Poza planetą poruszamy się latającymi talerzami, jak to ludzkość nazywa. Na Inuaki korzystamy z podobnych pojazdów, tylko są dużo mniejsze.
A: Jakiego paliwa się używa?
D: Nie ma paliwa. To są samonapędzające się pojazdy. Funkcjonują bez końca, bez paliwa. Mają pewne płyty, umieszczone jedna nad drugą, które są magnesami o przeciwnej polaryzacji. Wytwarzają pole energetyczne, które na ziemi nazywa się Merkaba. Siłą myśli aktywują się dwa czworościany, po środku których są magnesy. Pola magnesów odbierane są przez czworościany, które zaczynają się poruszać. Tworzy to silne pole, umożliwiające ruch pojazdu. Zmiana polaryzacji pojazdu powoduje jego podnoszenie i obniżanie, a zmiana kąta powoduje możliwość skrętu w prawo lub w lewo. Odbywa się to za pomocą kasków, które wkłada się na głowę i które pozostają w bezpośredniej więzi z sercem pojazdu.
A: Czyli steruje się i skręca siłą myśli?
D: Tak, za pomocą myśli, ale bez magnesów pojazd by nie działał.
A: Z czego zbudowane są statki?
D: Z pewnego rodzaju metalu, który istnieje również tutaj na ziemi. Jest to stop pięciu metali. Tą mieszankę tworzy się przy pomocy świetlnych promieni. Te promienie generowane są przez wielkie kryształy.
A: Czy każdy ma taki statek?
D: Tylko wtedy, kiedy go potrzebuje.
A: Kiedy weźmiesz statek, czy on staje się twoją własnością?
D: Nie, statki są wszystkich. Kiedy już nie potrzebujesz go używać, zwracasz go na miejsce, z którego go wziąłeś. Nie ma sensu trzymać statku, ponieważ zawsze możesz go wziąć kiedy jest ci potrzebny.
A: Czy za to się płaci? Istnieją w ogóle pieniądze jako środek płatniczy?
D: Nie, tam nie ma pieniędzy, gdyż nie ma co z nimi zrobić. Wszyscy pracują wtedy kiedy trzeba, kiedy jest to niezbędne. Kiedy poproszą, mają wszystko czego potrzebują.
A: Macie wodzów?
D: Tak, istnieją w pewnym sensie. Po każdych 260 obrotach planety zmienia się wodza i dwunastu członków przywództwa. Podobnie jak tutaj są wasze wybory, ale nikt nie może zostać wybrany drugi raz, więc każdy obywatel nie zostanie wodzem. Ten kogo raz wybraliśmy, nie może już nigdy więcej zostać wybrany. W żaden sposób nie możesz ponownie zostać liderem, jeżeli nie masz 5200 rotacji planety.
A: Myślę, że to dobra rzecz!
D: Tak, ponieważ każdy jest optymistą i jest gotowy do poświęcenia, i kiedy chcesz, żeby wszystko było dobre, na pewno tak się stanie.
A: Czy macie dzieci?
D: Tak, ale system jest całkowicie inny. Kiedy się ustali, że jest potrzeba następnej generacji, szukają się tacy, który chcą mieć dzieci i oni powołują potomka, który dorasta w specjalnym miejscu, które jest optymalnie stworzone, aby rozwój dziecka był doskonały. To jest jak dom dziecka, z tą różnicą, że wszystko mają w nim zapewnione. Uczą się historii planety, zachowania, medytacji, telepatii, hodowli roślin, techniki i wielu innych. Profesorowie to zawsze najmądrzejsi, najstarsi Inuaki. Dzieci mogą się spotykać z rodzicami kiedy tylko zechcą, i na odwrót. Są w stałej łączności telepatycznej, tak że rozdzielenie nie stwarza problemu. Tam odległość nie stanowi problemu.
A: Potomkowie rodzą się żywi, czy lęgną się z jaj?
D: Żywi, ale w rzeczywistości się nie rodzą, ponieważ tworzą się jako embriony i rozwijają się w specjalnym miejscu. Rodzice odchodzą na to miejsce i zostawiają tam swój materiał rozrodczy, który później rozwija się pod nadzorem. Z tego powodu nigdy nie są chorzy, nie istnieją żadne wady genetyczne.
A: Czy potomkowie dziedziczą domy, majątek, czy istnieje takie dziedziczenie?
D: Jeżeli tego pragniesz to tak, ale nie ma to sensu. Każde dorosłe istnienie otrzymuje pomoc w stworzeniu wszystkiego, co jest mu niezbędne. Nie ma potrzeby otrzymywania czegokolwiek od kogokolwiek innego, jeśli możesz mieć wszystko, czego zapragniesz.
A: Ok, a co jeżeli masz klejnoty rodzinne? Istnieje w ogóle coś takiego?
D: Nie, nie jest to potrzebne. My również mamy złoto, ale używa się go przy budowie statków i do tworzenia rozmaitych stopów. Nie ma zupełnie sensu w noszeniu złota czy jakiegokolwiek innego metalu na sobie, gdyż powoduje to zakłócenia pola energetycznego.
A: U nas wysoko się to ceni.
D: Tak, ponieważ u was jest to kwestia statusu, odzwierciedlenie położenia społecznego. U nas nie możesz być nikim innym niż jesteś. Wszyscy wiedzą kto stoi naprzeciw nich, co robisz i jakie masz zdolności.
A: Czy dobrze zrozumiałam, że wszyscy jesteście na jednym poziomie?
D: Nie, istnieją różne doświadczenia. Są Inuaki, którzy mają różne umiejętności, talenty. Niektórzy znają się na budownictwie, inni na roślinach, niektórzy są nauczycielami. Nie oznacza to, że inni nie znają tych prac. Tam wszyscy muszą się uczyć i kiedy już otrzymajsz wszystkie informacje, wtedy decydujesz co cię interesuje i jakie masz zdolności.
A: Czy życie toczy się parami? Są małżeństwa? Dwie różne połowy?
D: Tak, istnieją dwie różne połowy, które mogą żyć w parach, ale nie tak jak tutaj. Tam nic cię nie zobowiązuje do pozostawania w parze, jeżeli sobie tego nie życzysz. Jeżeli jesteś sam, możesz sobie szukać partnera. Dzieci mogą zostać razem z rodzicami, jeżeli tego sobie życzą jak dorosną, ale tak się nie dzieje. Jest to możliwe, ale tak się nie dzieje, gdyż nikt nie czuje takiej potrzeby. Tam wszyscy są przyjaciółmi.
A: Organizujecie uroczystości i imprezy tak, jak u nas?
D: Można to zorganizować w każdej chwili, jeżeli ktoś sobie tego życzy, ale nie widziałem podobnych rzeczy jak tutaj.
A: A co jeżeli ktoś się pokłóci z sąsiadem?
D: Coś takiego nie ma miejsca. Nigdy nie słyszałem, żeby coś takiego się wydarzyło. Jeżeli istnieją jakiekolwiek rozbieżności, wtedy zbiera się rada i pytają Księgi Prawa, ale bardzo dawno nic takiego się nie wydarzyło.
A: Co to jest Księga Prawa?
D: Pewien ogromny kryształ, w którym nasi przodkowie zapisali prawa. W istocie są to ogólne zasady zachowania. Jeżeli masz jakiś problem, kładziesz rękę na krysztale i on wysyła do twojej głowy odpowiedź, dającą ci takie rozwiązanie, które jest w zgodzie z prawem.
A: Jak jest to wysyłane do twojej głowy?
D: Nie wiem dokładnie w jaki sposób, ponieważ nigdy tego nie robiłem. Rozumiem, że w pewien sposób wyświetlane są w twojej głowie obrazy, które pokazują ci, co powinieneś zrobić.
A: I wszyscy się tego trzymają?
D: Oczywiście!
A: Dobrze, ale jeżeli ktoś stwierdzi, że on tak nie chce, że chce zrobić coś innego, bo nie jest zadowolony z odpowiedzi?
D: Nie może. Jak można tak nie zrobić, jeżeli to się zobaczyło? Wszyscy trzymają się prawa.
A: Dobrze, ale przypuśćmy, że nie chce, że postanowi zabić osobę, która uczyniła mu szkodę?
D: (śmieje się na głos) To jest niemożliwe. Zabić kogoś, to tak jakbyś zabił samego siebie. Zabójstwo stwarza zakłócenia w Matrixie, obraca się i wraca do ciebie. Coś takiego nie wydarzyło się od niepamiętnych czasów. Być może w dalekiej przeszłości miało miejsce coś takiego, ale teraz to jest niemożliwe, przezwyciężyli to dawno dawno temu. Nie wiem jak ci to wytłumaczyć, ale oni nie wiedzą jak czynić zło. Nie znają takich rzeczy. Po prostu nic takiego nie istnieje. Pamiętam, że kiedy dowiedziałem się, że istnieją takie myśli, wydawało mi się to aberracją.
A: Ale kiedyś to istniało?
D: Tak, ale bardzo bardzo dawno temu. Uczyliśmy się o takich rzeczach, ale teraz one nie istnieją.
A: Możesz mi to przełożyć na ziemskie lata?
D: (po chwili namysłu) Może około 500.000 lat temu.
A: A więc już od 500.000 lat żyjecie w doskonałej symbiozie?
D: Nie, mniej. Na początku było ciężko, dopóki się nie odłączyliśmy.
A: Myślałam, żebyś opowiedział więcej o tym, jak wygląda życie na Inuaki. Inuaki żyją we wspólnych pomieszczeniach, czy mają swoje domy?
D: Nie, każdy ma swój dom. W istocie nie istnieją domy takie, jak tu na Ziemi, nie istnieją budynki piętrowe.
A: Jakie są te domy?
D: Budowane są w ziemi. Doszli do tego, że nie ma sensu budowanie na powierzchni ziemi, gdyż w ten sposób traci się żyzną ziemię. Z tego powodu, budują pod ziemią. Nad domami hodują rośliny i w ten sposób wszystko jest optymalnie wykorzystane.
A: Z czego są budowane domy?
D: Ściany są z pewnego rodzaju piasku, który jest wymieszany z różnymi kryształami. Przy pomocy fali, mieszanka się topi, tak samo jak przy budowie statków. Z niej tworzone są duże bloki. Każdy szuka części, jakich potrzebuje. Następnie przy pomocy topienia, łączy się je w doskonałe kostki.
A: Macie jakiekolwiek meble?
D: Tak, ale są inne niż te tutaj na Ziemi. Wszystkie tworzone są z materiałów występujących w przyrodzie. Z materiału podobnego zarówno do bambusa, jak i do drewna. Nie nosi się tam odzieży.
A: Więc wszyscy chodzą nago?
D: Tak, jest to zupełnie naturalne. Byłoby to niezwykłe, jeżeli ktoś by się ubrał.
A: I nie jest im zimno?
D: Nie, ponieważ jeżeli jest im zimno, zwracają się do Matrixu o ciepło.
A: Jak?
D: Jeżeli jest mi chłodno, wtedy łączę się z Ogólnym Matrixem i proszę o ciepło. W tej chwili moje ciało natychmiast się ogrzewa i uczucie chłodu znika. To jest tak, jak gdyby mój organizm pomagał mi się ogrzać.
A: Wiesz jak to uczynić również tutaj?
D: Ale nie trwa to długo,gdyż istnieje bardzo dużo zakłóceń.
A: W jaki sposób otrzymujecie światło?
D: W ten sam sposób. Zwracamy się do Ogólnego Matrixu o światło i je dostajemy.
A: Oznacza to, że jeżeli teraz poprosiłabym o światło i połączyła się z Matrixem, wtedy pokój wypełniłby się światłem?
D: Naturalnie, że nie. Tutaj nie jest to jeszcze możliwe, ale z czasem będzie. W tej chwili są silne turbulencje i nie jest możliwe osiągnięcie czegoś takiego. Szczególnie nie na dużą skalę. Można by to osiągnąć przy pomocy koncentracji tylko na moment, ponieważ morfogenetyczne pole Ziemi na to jeszcze nie pozwala.
A: Mówisz, że jeszcze nie, ale tak będzie?
D: Tak, i to szybciej niż myślisz. A: Kiedy?
D: Wkrótce. Wszystko co mogę powiedzieć to, że to zobaczysz.
A: Prawdopodobnie w kolejnym życiu? D: Nie, na pewno jeszcze w tym.
A: Wyjaśnij to trochę szerzej.
D: Wkrótce planeta zmieni swoją wibrację. A: Więc chodzi o słynny rok 2012!
D: Tak. Ziemia wejdzie w piąty wymiar i wtedy…
A: Jak może wejść w piąty wymiar, jeżeli jesteśmy w trzecim? Przeskoczymy czwarty?
D: Jesteśmy już w czwartym wymiarze!
A: Nie, jesteśmy w trzech wymiarach, wszyscy to wiedzą.
D: Wszyscy, którzy nie chcą przyznać, że czas również jest jednym z wymiarów.
A: Czas także jest miarą?
D: Tak samo jak długość, szerokość i wysokość. Wszystko na Ziemi jest mierzalne. Wszystko to wymyślili ludzie.
A: A więc kroczymy wprost ku piątemu wymiarowi?
D: Tak, coś w tym stylu, ale najpierw musimy zrozumieć inne poglądy i stać się świadomymi innych wymiarów.
(…)
D: Jak już powiedziałem, będzie tak, ale nie od razu. Będzie kilka pogmatwanych lat, ale w tym czasie wszystko się zmieni. O wszystkim trzeba będzie pomyśleć na nowo. Mam na myśli religię i naukę.
A: Jak myślisz, jak długo będzie trwał ten okres przejściowy?
D: Pomiędzy trzy do pięciu lat. A: Po 2012 roku, czy przed?
D: Po. Przedtem musimy zrozumieć, że nie jesteśmy sami we wszechświecie.
A: O ile mi wiadomo, w 2012 Ziemia zbliży się do centrum galaktyki, którym jest czarna dziura. Możesz mi wyjaśnić czym jest czarna dziura?
D: Czarna dziura jest miejscem, gdzie nie istnieje żaden wymiar. Jest całkowicie pusta. To jest pewien zerowy punkt wszechświata, gdzie wszelkie stworzenie przestaje istnieć.
A: Skoro nie istnieje nic, do czego to służy?
D: Jest to miejsce, gdzie wszelka materia rozpada się na swoje części składowe za pomocą ogromnej świetlistej siły. Tutaj wpadają zimne planety, asteroidy, komety, kosmiczny pył, wszystko się wchłania. Jeżeli chcesz, możesz to porównać do ogromnego miksera, w którym wszystko rozpada się na części subatomowe i zmienia się w energię, gdyż we wszechświecie nic nie może zginąć.
A: Mówią, że przedostaje się to do innych światów.
D: Nie, jest tak jak powiedziałem. Łącznikami pomiędzy wszechświatami są vortexy (wiry), one istniały zawsze od początku świata. Oczywiście, takie wiry można również stworzyć sztucznie.
A: Jak?
D: Siłą myśli i za pomocą ogromnych kryształów. Emisją myśli do ogromnego kryształu tworzy się myślowe formy, które wprowadzają zakłócenia w Matrixie, i które w fizycznym świecie, we wszechświecie tworzą kanał, jakby podziemny tunel, który jest połączeniem między wszechświatami.
A: A więc musimy zrozumieć, że istnieje więcej wszechświatów?
D: Tak, jest ich dziesięć.
A: I każdy wszechświat jest jak nasz?
D: Nie, on jest unikalny. Tylko na etapie tworzenia są podobne i mają odpowiadające sobie części w Matrixie. Są całkowicie unikatowe i mają swój system.
A: I wszystkim tym steruje Bóg.
D: Zależy o jakim Bogu myślisz?
A: Tym, do którego się modlimy.
D: Tak, wszyscy modlimy się do tego samego Boga, do którego jesteśmy podobni, ale on nie jest Stwórcą. Każdy wszechświat ma swojego Stwórcę i oddzielne istnienia jako liderów. Poza tym, ponad wszystkim tym, istnieje coś wielkiego, nieskończonego, pewna forma energii, która naszym zdaniem jest Bogiem, Źródłem, Bezkresem. Zawiera wszystko, co zostało stworzone. Wszystkie wszechświaty, światy, pozostałych Bogów i istnienia. Wszystko zawiera w sobie.
A: Czy poza nim istnieje jeszcze coś innego?
D: Interesująca myśl, ale Inuaki mają wszystko opisane w Księdze Prawa. Nic podobnego nie słyszałem, ani nie widziałem. Może istnieje, ale nikt jeszcze nie jest na tym poziomie świadomości, aby można było to udowodnić.
A: Niezależnie od tego jak jest, nie jest to ważne. To już i tak przechodzi nasze możliwości pojmowania.
(…)
D: Tak, ponieważ wszystko rozstrzygamy na podstawie ziemskiej nauki i wiedzy, ale są to tylko przeszkody dla nas i naszego poznania. Stwarzanie to coś zupełnie innego. Nie ma to żadnego związku z tym, co znamy lub rozumiemy. Człowiek to nie tylko jakiś mechanizm, ale coś dużo głębszego.
A: O tym wiemy wszyscy! W nas zamknięta jest nieśmiertelna dusza.
D: Nie jest zamknięta!
A: Tylko?
D: Dusza, o której mówisz, nie znajduje się w środku ciała, zupełnie przeciwnie.
A: A więc gdzie się znajduje?
D: Na górze, nad wszystkimi istotami.
A: I w jaki sposób jest tam umiejscowiona?
D: Zaraz ci to wyjaśnię. Nad każdym człowiekiem istnieje coś jakby powietrzny balon. Jest to przejrzysty, białawy twór, w którym mieści się duplikat postaci fizycznej. Pomyśl o tym, jakbyś miała małą kopię siebie. Balon jest przywiązany do ciała grubą skręconą nicią, która odchodzi od niego i łączy się z ciałem w okolicy głowy. Nić ma około 25-30 cm, tyle ma u osoby dorosłej. Po urodzeniu jest bardzo cienka, tylko 1 cm. Jak człowiek się starzeje, staje się coraz grubsza. Przed śmiercią staje się cieńsza, aby umożliwić łatwiejsze odłączenie.
A: Dobrze, ale co jeśli osoba jest młoda i zdarzy się wypadek?
D: To się nie liczy, gdyż grubość nici zawsze odpowiada wiekowi. W przypadku śmierci spowodowanej wypadkiem, dochodzi do zerwania nici i z tego powodu śmierć wiąże się z cierpieniem, gdyż rozerwanie grubej nici jest bolesne.
A: I to wszystko?
D: Nie, oczywiście, że nie. To jest bardzo uproszczony sposób objaśnienia tego aspektu. Jesteśmy związani z tym balonem, ale w miejscu powiązania z ciałem istnieje bezlik nici, które mogą znajdować się nawet bardzo głęboko w ciele. To są jakby korzenie. Mają różnorodne kolory i grubości. Na przykład na poziomie palców są cienkie i niebieskie.
A: Co się dzieje wtedy, kiedy człowiek straci jedną rękę? Czy wtedy nici się wycofują?
D: Nie, zostają na miejscu, jakby ta ręka istniała dalej.
A: Co się dzieje w chwili śmierci?
D: Przed tym zanim nić się zerwie, zaczyna się wycofywać. Najpierw z rąk i nóg, potem z ramion, krzyża, brzucha i głowy, a jako ostatnia wycofuje się z serca.
A: Dokąd się wycofuje?
D: Wszystkie części wycofują się najpierw do pewnego kanału, który znajduje się wzdłuż kręgosłupa. Wtedy są one w sercu i tutaj zostają trzy dni. Dopiero po tym dochodzi do zerwania i balon może odfrunąć.
A: Czy to prawda, że ludzie noszą w sobie swoje czyny?
D: Czyny nie, ale swoje cechy, zdolności, wady, tak.
A: A gdzie pozostają czyny?
D: One zostają w Matrixie. Tam idą, tam się dzieją i tam pozostają.
A: Czy to jest to, co nazywamy Kroniką Akaszy?
D: To jest Ogólny Matrix Stworzenia.
A: To jest jak pewna baza danych, ogromny komputer?
D: Tak, możemy i tak powiedzieć, ale komputer został stworzony, podczas gdy Matrix istniał zawsze.Nie został stworzony, on stworzył nas.
A: Matrixem nazywasz Boga?
D: Nie, Bóg steruje Matrixem. Matrix wciąż istnieje, jak pewna forma energii.
A: Nie rozumiem, możesz to szerzej wyjaśnić?
D: Nie wiem jak.
A: Czy Bóg i Matrix to dwie oddzielne pojęcia.
D: Nie, ale nie są tym samym. Bóg i Matrix zawsze istnieli. Bóg może zajmować się Matrixem, podczas gdy Matrix nie może nic zrobić z Bogiem. Wszelkie stworzenie pochodzi z Matrixu.
A: Opisz Matrix.
D: Matrix jest pierwotną formą energii. Tu znajdują się wszelkie formy myśli, pojęć, koncepcji i energii, które zostały stworzone lub zostaną stworzone. Ze wszystkich wszechświatów.
A: To jest jakby Duch Święty, którego Bóg tchnął w ludzi, w ten sposób ich tworząc?
D: Coś jak to. Ludzi i wszystko, co istnieje, stworzone jest z energii Matrixu, ale Duch jest stworzeniem Boga. Duch jest dziełem Boga.
A: Wiemy, że jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boga.
D: Wszystko stworzył Bóg. Rośliny, zwierzęta, a nawet kamienie. Formy, funkcje, cechy pochodzą z Matrixu, gdyż zostały oddzielone od jego energii. Koncepcja jest zatem duplikatem, emanacją Stwarzającego Ja.
A: Czy rośliny również mają taki balon?
D: Tak, wszystko go posiada. Rośliny, zwierzęta, skały, wszystko go posiada. Nawet istoty, których nie widzimy, gdyż nie są we wcieleniu.
A: Dobrze, ale….
D: Wolałbym, żebyśmy przerwali. Czuję się zmęczony. Po jego wyjściu, siedzę w fotelu, w którym przed chwilą on siedział. Próbuję poczuć jego obecność, zidentyfikować się z nim. Myślę, jaka dojrzałość i mądrość w nim jest, w tym małym chłopcu. Próbuję odebrać jego doświadczenia i myśli. Myśli tworzą się w mojej głowie. Wolałabym, żeby mi odpowiedział, ale wiem oczywiście, że byłoby niewłaściwym, przekroczyć granicę.
(…)
D: Tak, balony istnieją przy każdej rzeczy. Wszystko co zostało stworzone, posiada taki balon. Kiedy
człowiek buduje sobie dom, najpierw pojawia się on w postaci balona. Unosi się w pobliżu tego, kto wpadł na taki pomysł. Kiedy człowiek skończy planować i zakończy proces myślowy tak, że istnieje już jasny obraz, wtedy może zacząć budować. Balon się pojawi i powiąże z domem, który jest w budowie. Pozostanie przy tym domu dotąd, dopóki będzie on istniał.
A: A jeśli kupujesz nowe mieszkanie lub dom? Chodzi mi o sytuację kiedy nie budujesz sam domu, ale
kupujesz już gotowy.
D: Wtedy kupujesz go razem z balonem. Ponieważ balon związany jest z rzeczą, a nie z osobą. Złą stroną tego jest to, że kupujesz dom wraz ze wspomnieniami poprzedniego właściciela. Z jego doświadczeniami. Ze smutkiem, szczęściem i całą historią.
A: I to ma na nas wpływ?
D: Tak.
A: Istnieją osoby, które potrafią oczyszczać domy. Energetycznie i na poziomie wibracji. Potrafią odczytać pewne rzeczy, wydarzenia, potrafią oczyścić energię, wibracje i treści, ale nie mogą całkowicie pozbyć się starego i stworzyć nowego.
D: Nie, ponieważ dom jest czyjś. Stworzony jest poprzez budowę i dotąd, dopóki istnieje ta rzecz, tak pozostanie. Takie jest prawo.
Przyp. autora bloga: Ta informacja jest już nieaktualna, ponieważ obecnie istnieje możliwość całkowitej przebudowy pól morfogenetycznych, wraz z całkowitym usunięciem wszelkich informacji w nich zawartych, łącznie z informacjami o twórcy formy. Istnieje też możliwość usunięcia pola i stworzenie w jego miejsce nowego z nowymi definicjami. Operacje te udało się już przeprowadzić z pozytywnym skutkiem i wymiernym wyraźnym wynikiem kilkadziesiąt razy począwszy od roku 2011.Istnieje prawdopodobieństwo i przypuszczenie, że informacja ta po prostu nie wchodzi w zakres wiedzy cywilizacji transmitującej channeling.
A: A więc, Bóg nas stworzył i my także mamy taki balon. My możemy tworzyć i to co wymyślimy,
otrzymuje balon?
D: Nie dokładnie taki sam, ale podobny. My możemy tworzyć, gdyż jesteśmy częścią Boga. Dlatego człowiek może się rozwijać i wymyślać nowe rzeczy. Ten aspekt oznacza rozwój, podstawę postępu.
A: To oznacza, że jesteśmy w stanie współpracować z Matrixem?
D: Tak, my tak czy owak współpracujemy z Matrixem, nawet wtedy kiedy nie wymyślamy nic, ponieważ
wszelkie doświadczenia trafiają do Matrixu.
A: Dlaczego?
D: Gdyż są to formy energetyczne, a Matrix to również forma energetyczna, która przechowuje
energię.
A: A karma, przeznaczenie, również tam dociera?
D: Nie dociera, gdyż już się tam znajduje. Zrobisz jakiś uczynek, powiedzmy pomożesz komuś dojść do zdrowia. W Matrixie pojawia się forma energii, dobra myśl, intencja pomocy drugiej osobie, i pozostawia tam ślad. To jest tam przechowywane i w chwili kiedy tego potrzebujesz, wraca do ciebie.
A: Co się dzieje ze złymi czynami?
D: Złe uczynki, jeżeli możemy je tak nazwać, to w rzeczywistości formy myślowe o negatywnej energii. Nic się z nimi nie dzieje w Matrixie. Osoba, która je stworzyła, musi cierpieć z tego powodu. Kiedy natomiast zajdzie potrzeba, ta energia również wraca do tej osoby. Wiesz, zawsze musi istnieć równowaga. Im więcej masz negatywnych form myślowych, negatywnych czynów, tym łatwiej stajesz się ich celem. Myślę tu o nieszczęściach i wypadkach.
A: Tak, ale czyż dobrego człowieka nie powinny spotykać tylko dobre doświadczenia, dobrobyt
i harmonia?
D: Tak, gdyż Matrix w swojej pierwotnej formie to harmonia, miłość, doskonałość. Dlatego wszelka rzecz, która nie odpowiada jego polaryzacji, musi zostać z niego wyciągnięta i zniszczona. Jak może się to wydarzyć? Musi wrócić do osoby, która to stworzyła, gdyż tylko stwórca może rozłożyć twór na elementy podstawowe i energie składowe.
A: Dobrze, ale czy istnieją anioły dobrej karmy?
D: Tak, tutaj są one znane. Są to istoty, które sterują Matrixem. Są one w doskonałej harmonii z nim
i odpowiadają za utrzymywanie równowagi. Nadzorują, kiedy bierze się ciało, i aby odbyło się to z zachowaniem Prawa. Człowiek otrzymuje z powrotem to, co dał. Oryginalnie Matrix dał człowiekowi zdrowie, spokój, inteligencję, podczas gdy w zamian otrzymał nienawiść, wrogość i pasję, dlatego odbija te wibracje z powrotem.
A: W kolejnym życiu?
D: Tak, ale nie bezwarunkowo. Byłoby najlepiej, gdyby odbywało się to w tym samym życiu. Wtedy
byłoby to dużo prostsze.
A: Wszyscy byliśmy sobie równi? Czyż nie?
D: Jesteśmy, także i teraz, wszyscy sobie równi. Wszystko co istnieje we Wszechświecie i w Matrixie
jest sobie równe. Należymy do jednego segmentu
Matrixu. Inuaki należą do innego segmentu, bez względu na to jednak, jesteśmy powiązani na polu Matrixu. Jesteśmy szczególni, różni, ale należymy gdzieś do jednego miejsca.
A: To oznacza, że Inauki są naszymi braćmi i siostrami?
D: Tak. Należymy do tej samej energii, myśli, planu i stworzenia. W Matrixie mamy pewne odrębne segmenty, z których zostaliśmy stworzeni. Jednak ich energia odpowiada i naszej energii, i wpływa na nas. Podświadomie jesteśmy powiązani. To co dzieje się z jednym, to dzieje się i z pozostałymi. Ponadto, ziemia i system słoneczny są ściśle związane z ludźmi. Czyny jednego człowieka mają wpływ na każdego innego człowieka.
A: Dobrze, dlaczego ja miałabym być odpowiedzialna za to, że ktoś chce zrzucić bombę atomową?
D: Ponieważ się na to po cichu zgodziłaś. Gdyby ci, którzy się na to nie godzą byli zjednoczeni… czy ty tylko myślisz, że to nie jest dobre? Zło trzeba jakoś powstrzymać. Jeżeli chcesz z czystego serca, aby to się nie wydarzyło, wtedy twoja forma myślowa dotrze do Matrixu, zamieni się w falę energetyczną, która może objąć również innych ludzi. Dzisiaj ludzkość niestety żyje w ciężkiej obojętności. Nawet pokój ich nie interesuje. Myślę, że prawdziwe, głębokie pragnienia, które wypływają z duszy, nie są tylko deklaracją, ale czynią dobro.
A: Nie wierzę w to, że samo moje pragnienie pokoju, może doprowadzić do pokoju.
D:Tak. Ty w to nie wierzysz, a inni również nie bardzo. Lepiej nie zajmujmy się tymi sprawami
i pozwólmy, aby rzeczy działy się swoim biegiem. Opierając się na tym przekonaniu, myślimy, że inni,
bardziej zdolni, zrobią coś za nas. Po co coś robić, skoro można się zrelaksować?
A: To nie jest do końca prawda, że nie wiemy tych rzeczy. Coś przeczuwałam, ale nikt w to nie wierzy,
ponieważ nie można tego udowodnić.
D: Można to udowodnić, ale u każdego musi wypłynąć to ze środka, a nie w ten sposób, że
usłyszy to od kogoś innego. Ziemianie są nauczeni realizowania cudzych pomysłów, uprzedzeń, reakcji na podstawie cudzych informacji. Powiedziano nam, że rodzimy się, żyjemy i umieramy. Dlaczego? Kto tak zdecydował?
A: Bóg.
D: Nie. My tak zdecydowaliśmy. My stworzyliśmy myślowo-energetyczną formę w Matrixie, której się wszyscy trzymamy. Nawet nasze dzieci do tego przywiązujemy, naukowo objaśniamy im te rzeczy. My sami je programujemy. Powinnaś mówić, że nie życzysz sobie przyłączać się do tego, że nie przystajesz na to, nie należysz do tej grupy, wolałabyś coś innego!
A: I to miałoby szansę powodzenia?
D: Oczywiście. Co więcej, powinnaś stworzyć nową formę myślowo-energetyczną, za którą staną
wszyscy, którzy chcieliby się tego nauczyć lub to rozumieją.
A: Jak mogę spowodować, żeby zrozumieli?
D: Polecam wszystkim, którzy przeczytali tę książkę, aby w każdą niedzielę o 22:30 przyłączyli się do tej nowej formy myślowo-energetycznej. Teraz stworzyliśmy nową formę myślowo-energetyczną, która mówi, że człowiek jest nieśmiertelny. Rodzi się, dorasta i taki pozostaje. Jest silny, zdrowy i dobrze przysposobiony do życia.
A: Dobrze, ale czyż nie dojdzie do przeludnienia, jeśli będzie się rodziła nieskończona liczba ludzi?
D: Nie musisz się denerwować, wszystko się reguluje. Liczba populacji jest ustalona w Matrixie. Inaczej to by nie działało.
A: Jeżeli nikt nie będzie umierał, czy ktoś może sam chcieć odejść?
D: To się samo reguluje.
A: Dobrze, spróbujmy. Każda niedziela, o 22:30. Co powinniśmy robić?
D: Przez pięć minut powtarzamy, że jesteśmy młodzi,
dojrzali, zdrowi, żywotni, jesteśmy dobrzy, jesteśmy kochani, i że nie ma śmierci. Będziemy żyć wiecznie.
A: Możemy spróbować, czemu nie, ale jeżeli ktoś pomyśli inaczej, albo jeszcze coś do tego doda?
D: Każde słowo uwalnia pewną energię albo pewne pole. Myślowo-energetyczna forma, która jest w Matrixie i którą my stworzyliśmy, będzie dostępna tym, którzy wysyłają podobne wibracje. Nic nie może z tym kolidować, ponieważ posiada ona stałą długość fali i częstotliwość, na bazie której jest utworzona.
A: Dobrze, tak zrobimy.
D: Dokładnie!
A: Powiedziałeś, że wszystko co człowiek czyni jest pewną formą, na początku w postaci balona, a potem pojawia się na polu materii. Jak jest z tymi rzeczami, które stworzył ktoś inny, a my je kupiliśmy?
D: One również mają swój balon. Na przykład, jeżeli kupisz komputer, jako jego podstawa powstała
koncepcja, która stworzyła myślowo-energetyczną formę, która później się zmaterializowała. Pierwszy
egzemplarz ma swoją formę, z którą powiązane są pozostałe balony.
A: A więc, jeżeli kupisz jakieś ubranie, to ono nie ma swojego balona?
D: Nie, gdyż jest ona kopią oryginału.
A: Dobrze, ale jeżeli wiemy, że istnieją jakieś przeklęte klejnoty, które sprawiają problemy swoim
właścicielom. Co z tym?
D: Mówiłem o rzeczach, które stworzył człowiek. Wszystko w przyrodzie posiada własny balon, jak powiedziałem, balon z Matrixu. Odpowiednio, wszystko co stworzył Bóg, posiada własny, unikalny balon, który jest powiązany z jednym większym. To co stworzył człowiek ma własny balon, ale jest on wspólny, bez względu na liczbę takich samych rzeczy, wszystkie mają jeden, gdyż mają inną energię niż te z Matrixu.
A: A jeśli mój sąsiad udał się do tego samego konstruktora i wybuduje podobny dom?
D: Nie jest to ważne, może być całkowicie taki sam, macie własne balony, gdyż stwórca jest inny.
A: Jak to jest, że odzież otrzymuje odcisk właściciela, który ją nosił? To znaczy, że energia przynależy do
unikalnego balona? Stamtąd ktokolwiek może ją wziąć?
D: Nie, pozostała energia jest jakby odciskiem formy przedmiotu. Na przykład, jeżeli odziedziczysz po kimś łóżko, będzie w nim udział wszystkich tych, którzy go używali. Jeżeli je oczyścisz, zmienisz obicie,
przemalujesz, ta energia zniknie, a powstanie nowa. Jeżeli odcisk pozostanie w balonie, wtedy nie będzie
mogło się to zmienić.
A: A zwierzęta?
D: One mają własny balon, ale jest on mniejszy i na swój sposób powiązany z jednym większym, który
jest powiązany z charakterystyką gatunku. Tak jest zarówno z roślinami, jak i kamieniami.
A: Rozumiem. Kiedy człowiek umiera, dokąd idzie jego balon?
D: Do Matrixu, do segmentu do którego przynależy.
A: Czy istnieje piekło? Myślę o piekle jako o ogólnym pojęciu?
D: Nie wiem, co rozumiemy pod pojęciem piekło?
Balon odchodzi na miejsce, które odpowiada jego zawartości. Segment Matrixu składa się z większej ilości poziomów. Balony pozostają na poziomie odpowiadającym ich wibracjom.
A: Pozostaje, ale co się tam z nimi dzieje? Po prostu tylko tam są?
D: Nie, wchodzą w więź z tymi, które tam są, tym które im odpowiadają energetycznie.
A: Czyż nie jest to tracenie czasu?
D: Ja również tak twierdzę. Chcemy jak najszybciej dorosnąć, umrzeć i wrócić do Matrixu. Dlaczego? Nie potrafię tego zrozumieć. Nasze miejsce jest na tej planecie, której jesteśmy integralną częścią. Powinniśmy więcej działać w kierunku dążenia do doskonałości, musimy dążyć do prawdy, do poznania stworzenia, a trafiamy tu i spieszymy się, żeby stąd odejść.
A: Zdajesz sobie sprawę co by się działo, gdyby Hitler i inni dyktatorzy żyli wiecznie?
D: To nie byłoby możliwe. Gdy ludzkość dążyłaby do pokoju, pełni i wieczności, oni nie mogliby już więcej tutaj trafić, dopóki nie staliby się tacy jak pozostali. Byliby wyłączeni z reinkarnacji od strony Matrixu (myślę o lokalnej reinkarnacji). Nie byłoby przyzwolenia na reinkarnację, gdyż ze względu na swoją częstotliwość byliby wyłączeni z ziemskiego segmentu Matrixu. Odeszliby w takie miejsce, które odpowiada ich wibracjom. Musisz zrozumieć, że większość nakreśla kierunek.
A: Byłoby dobrze, gdyby pewna część przywódców została stąd usunięta!
D: Chcecie tego? Każdej niedzieli wieczorem możecie życzyć sobie wszyscy razem, żeby ci, którzy
nie odpowiadają istocie Matrixu, zostali odłączeni, usunięci i odesłani do innego segmentu!
A: Myślę, że to jest kwestia karmy. Dzieje się tak dlatego, że na to zasłużyliśmy.
D: Bzdura! Jeżeli tak mówisz, to znaczy, że się z nimi zgadzasz. Nie mamy żadnej karmy.
W rzeczywistości, człowiek jest w takim momencie, że może zakończyć prawo karmy. Nie jesteśmy
nikomu nic winni, dlatego nie musimy opuszczać głowy. Musimy o tym mówić każdemu. Sąsiadom,
krewnym. Koniec! Wystarczy! Dosyć już tego! Od teraz jesteśmy wolni! Prosimy Matrix, aby zabrał
każdego, kto łamie zasady, kto jest przeciwko prawdzie, kto nas w jakiś sposób tłamsi i używa
przemocy. Ziemskie skarby, jak woda, powietrze, pożywienie, paliwo, bogactwo planety, należą do
wszystkich. Głupotą byłoby wierzyć, że stworzenie Boga ma być w rękach jednostek, jednej rodziny. Dlaczego? Upominajcie się o swoje prawa! Dla siebie samych i dla swoich potomków!
Przyp. autora bloga: Prawda. Prawo karmy obowiązuje do pewnego momentu. Kiedy wykroczymy naszą świadomością i pojmowaniem siebie oraz wszechświata poza bariery ograniczające – czyli uzyskujemy świadomość siebie jako istoty nieograniczonej, oraz potrafimy już to wymiernie wykorzystać – automatycznie wyskakujemy z programu praw karmicznych. Paradoksalnie tę świadomość uzyskuje się dopiero po wszystkich wyrównaniach karmicznych…Dlatego im prędzej czyści się nasza karma, lub pomożemy temu – tym lepiej dla naszego samorozwoju.
A: Jak to ładnie i prosto brzmi! Rozumiesz jednak, że to jest utopia? Ci, którzy są właścicielami planety, od stuleci, od generacji rozporządzają tymi prawami.
D: A kto pierwotnie dał im to prawo? Czy to Bóg tak zdecydował? Mają na to jakiś dokument? Jakieś
porozumienie z Bogiem? Nie, oni sami sobie dali to prawo. Wzięli to co jest ich, a co gorsze wzięli również to, co należy wszystkich.
A: Dobrze, ale gdyby nie przestrzegać prawa własności, zapanowałby chaos!
D: Nie, nie zapanowałby, gdyż wtedy ludzie zrozumieliby, że wszystko jest ich i brali by tylko to,
co jest im potrzebne, gdyż zawsze mogliby to wziąć. Branie więcej niż się potrzebuje, nie miałoby sensu.
Jeśli ludzie nie próbowaliby prześcigać się z sąsiadami, nie podziwialiby domów, samochodów,
co by się działo? Wiedz, że i ty możesz mieć wszystko, jeżeli tylko sobie tego życzysz i tego
pragniesz.
A: Byłoby miło.
D: Mówię ci tylko, że tak powinno być i na pewno tak będzie. Gdyż ludzie i planeta na to zasługują. Dotarliśmy do momentu, kiedy ludzkość musi wziąć własny los w swoje ręce. Sama będzie decydować. Sama będzie zarządzać i tworzyć to, czego chce. Stworzy własne Prawo i będzie wybierać własnych przywódców. Więcej nie pozwoli, aby prawda i życie były jej odebrane.
A: Jak możemy to osiągnąć?
D: Po pierwsze, uwierzcie w to, że wszystko może się zmienić. Po drugie, zwróćcie się do Matrixu
o oswobodzenie z niewolnictwa i prawo do sterowania.
(…)
A: Co się będzie działo z nami pozostałymi, którzy nie będziemy dostosowani do nowych parametrów?
D: Oni zostaną przeniesieni do innego segmentu Matrixu. To może mieć miejsce w każdym czasie. We właściwym czasie, segmenty się oczyszczą. Skupią się ci, którzy odpowiadają jednemu polu energii i częstotliwości. Oni stworzą nowy segment Matrixu.
A: Coś jak nowe społeczeństwo?
D: Tak, dokładnie tak. Zostaną umieszczeni w tym samym miejscu i tam pozostaną dotąd, dopóki nie rozpocznie się nowy proces oczyszczenia.
A: A więc teraz znajdujemy się w tej sytuacji?
D: Pomyśl, tutaj dotarliśmy z tymi samymi wibracjami. Przez sto tysięcy lat oddalaliśmy się od siebie i teraz nadszedł czas wyrównania.
A: To jest pierwsze wyrównanie?
D: Nie, to jest trzecie.
A: Czy możesz mi opowiedzieć o drugim?
D: Nie, ponieważ ich nie znam.
A: Rozumiem to w ten sposób, że od czasu do czasu
Wszechświat rozdziela istoty na grupy? Dobrzy zostają razem, a źli odchodzą?
D: Nie możemy oddzielić dobra od zła. Matrix decyduje kto zostaje, a kto odchodzi. To jest kwestia
częstotliwości.
A: I tak się zawsze dzieje? Wszystkie istoty segmentu idą na to samo miejsce?
D: Muszą się pokrywać z częstotliwością pola, wtedy kiedy podejmowana jest decyzja o stworzeniu nowego segmentu.
A: Czyż wszechświaty, planety i rasy nie różnią się?
D: Jak już powiedziałem, na pewnej płaszczyźnie wszyscy jesteśmy powiązani. Poddawani jesteśmy
temu samemu testowi.
A: Tak, ale podlegamy różnym prawom. Gdyby połączyli się Ziemianie i Inuaki, co by się wtedy działo?
D: To jest niemożliwe, ponieważ częstotliwością nie odpowiadają jedni drugim. Inuaki byli kiedyś tacy, jak my jesteśmy teraz. Nie istnieje już teraz na Inuaki nikt, kto odpowiada nawet najbardziej rozwiniętym tutaj na Ziemi.
A: Więc oni są lepsi, spokojniejsi, mają więcej miłości?
D: Oni już więcej nie kolidują z Matrixem. W żaden sposób. Przeciwnie, pomagają mu się podnosić. Żeby się pozytywnie wypełniał. A: W jaki sposób to robią?
D: Swoimi czynami, myślami i doświadczeniami. Wiedzą, że muszą się zawsze dostosować, są
powiązani i żyją w harmonii z Matrixem. Nie ma żadnego sensu zmieniać stanu równowagi.
A: Widzę, że zaczynasz się wiercić, chcesz żebyśmy się zatrzymali?
D: Dobrze byłoby, gdybyś najpierw zrozumiała, że wszystko ma swoją logikę. Nic nie istnieje po prostu
i samo z siebie. Za wszystkimi rzeczami, istotami stoi jedna myśl, jedna forma myślo-energetyczna.
A: Tak, ale niektórzy ludzie coś stworzyli. Więc i człowiek wie, jak materializować rzeczy?
D: Tak, ale niestety nie tylko te korzystne i dobre rzeczy.
A: Czy również zwierzęta mogą zakłócać Matrix?
D: Nie, gdyż są one zupełnie inne. Podobne są do Boga i stworzone na jeden kształt myślowej formy.
(…)
A: A jeżeli jakaś istota przejmie ciało dorosłego człowieka? Czy to jest możliwe?
D:Tak, wtedy dysponuje umiejętnościami dorosłego człowieka i dużo więcej może zrobić.
A: To znaczy, że może korzystać z jego wiedzy?
D: Nie, również musi przystosować się do ciała, wibracji miejsca, pulsowania Ziemi.
A: Dobrze, ale to znaczy, że jest w nim wielka pustka, amnezja. Nic nie pamięta, nie poznałby rodziny,
przyjaciół?
D: Nie, nie miałby amnezji, ponieważ wraz z przejęciem ciała, przejmuje również informacje. Wspomnienia obecnego życia składowane są w ciele oraz w Matrixie. W Matrixie istnieje kształt myślowo- energetycznej formy. W ciele składowane są wspomnienia, jak również doświadczenie i odczucia.
A: Nie mają one wpływu na Matrix?
D: Tak, tworzą pewne zaburzenia w Matrixie, ale innego rodzaju, wyłącznie w segmencie ‘osobowym’ Matrixu. Ziemskie doświadczenia i odczucia zapewniają normalne funkcjonowanie ciała. Jest to pewien środek ziemskiej komunikacji, który jest zasilany energią pożywienia i ziemskich doświadczeń.
A: Kiedy istota dowie się, że ciało od początku nie było jej?
D: To zależy od jego zdolności przystosowania. Nie jest to żelazne prawo, ale dowiaduje się po tym, kiedy ciało dostosuje się do częstotliwości Ziemi.
(…)
D: W górach Bucegi, jak również w masywie Ceahlau, istnieje pewien informacyjny skarb, o którym mówiłem. Gdyby ludzie się temu przyjrzeli, być może by zobaczyli. W tych miejscach pojawiły się pewne twory energetyczne, coś jakby piramidy. Teraz widoczne są jako hologramy, ale z czasem kiedy zbliżymy się do pewnych wydarzeń, wszystko to będzie bardziej wyraziste.
A: Jaką rolę odgrywają te piramidy?
D: Chronią kraj przed różnymi atakami energetycznymi i emitują pewne myślowo- energetyczne formy, które zapewniają ochronę i rozwój duchowy. Próbują podnieść pole częstotliwości całej Rumunii, zarówno jako miejsca, jak i samych ludzi.
A: Czy czakry te podobne są do centrów energetycznych człowieka?
D: Tak, są z nimi zgodne. Mają tę samą barwę i rolę.
A: Jaki jest ich cel?
D: Konfigurują, nadzorują i optymalizują funkcjonowanie planety. Tak jak czakry żywych istot, które nadzorują funkcjonowanie całego systemu. Ludzie mają takie same centra, gdyż są żywi i muszą dopasować pole częstotliwości do pola Ziemi.
(…)
D: My, tutaj na Ziemi mamy siedem czakr, ale również wokół naszego ciała mamy siedem pól
energetycznych, które mają ten sam kolor, jak czakry. Umieszczone są jedne na drugich, podobnie jak kręgi.
A: Nazywamy to polami bioenergetycznymi.
D: Dobrze, ale te biopola są charakterystyczne tylko dla Ziemi. Na Inuaki nie są one obecne. Istniały
kiedyś dawno, ale kiedy planeta wykonała skok, przetworzyły się one w idealne energetyczne kule. Mają kolor złota.
A: Jaki jest cel tych kul?
D: Pomagają w udoskonalaniu i utrzymywaniu równowagi organizmu. Z ich pomocą można się
komunikować, gdyż kiedy masz takie życzenie, one rosną i dosięgają istoty, z którą chcesz się porozumieć. Z pomocą tych kul aktywuje się również Merkaba. W rzeczywistości z pomocą tych kul, wszystko się odbywa.
A: Czy my też będziemy je mieli po skoku?
D: Tak, ale teraz próbują przeprowadzić pewien eksperyment.
A: Czyli?
D: Próbują przejść przez skok i zatrzymać obecne ciało.
A: Czyli Inuaki nie zatrzymali swojego ciała?
D: Tylko jego formę. Ich ciało stało się lżejsze, bardziej napełnione energią, cała planeta zmieniła się
strukturalnie i energetycznie. Chcą zatrzymać strukturę molekularną. Tylko DNA się zmieni. U ludzi aktualnie aktywna jest tylko ¼ kodów. Pozostałe nie funkcjonują.
A: Co oznacza ich aktywizacja?
D: Wraz z aktywacją wszystkich kodów DNA, człowiek będzie w stanie zatrzymać światło Matrixu w ciele, częstotliwość, głos i informacje. Co oznacza, że będzie w zupełności podłączony do pulsu Wszechświata, do jego oddechu. Będzie żył w harmonii z nim. Powinnaś zobaczyć jak funkcjonuje DNA jako pośrednik w emisji głosu, światłości i informacji.
(…)
A: A dla tych, którzy zostają tutaj, kiedy ich kod w pełni się aktywuje?
D: Tym szybciej, im szybciej odbędzie się skok. Kody zaczynają się aktywować, ale dopiero później
osiągną swoje maksimum. A: Dlaczego?
D: Ponieważ na planecie Ziemia dopiero po skoku będzie dobrze. Obecnie Ziemia cierpi, gdyż jest
przepełniona sprzecznymi energiami.
A: Czyli?
D: Wiesz, że są tylko dwie pojedyncze wibracje, które są ważne: nienawiść i miłość. Pozostałe są tylko
następstwami tych dwóch.
A: Ale człowiek w czasie swego życia doświadcza wszystkich uczuć.
D: Tak, ale przyszedł czas, żeby podjąć decyzję, po której stronie chcemy być. Nadszedł czas, że doświadczamy tego, co z siebie emitujemy, ponieważ Ziemia już więcej nic od nas nie przejmuje. Co więcej zwraca nam to, czego doświadczaliśmy przez całe życie. Tak również dzieje się z Matrixem. Całkowity proces oczyszczenia jest w toku.
(…)
A: Jak się wyzwolimy z wielu negatywnych emocji?
D: Żeby się wyzwolić od negatywnych odczuć, musimy się nauczyć się poddać, stanąć z nimi twarzą
w twarz i je przeobrazić.
(…)
A: Ale kobiety miały wiodącą rolę w pewnym czasie?
D: Tak, a potem nastali mężczyźni, potem znowu kobiety i znowu mężczyźni. Były cztery podobne cykle i teraz wstępujemy w piąty. W rzeczywistości odpowiada to pewnym zdarzeniom.
A: Jakim zdarzeniom?
D: Najpierw był cykl ognia, potem ziemi, następnie cykl powietrza, a na koniec cykl wody.
A: I co jeszcze pozostało?
D: Pozostał cykl eteru. Teraz w niego wstępujemy. Myślę o eterze jako o jednej z cech Matrixu. Kiedy
w Matrixie wszystko będzie w równowadze, wtedy i tutaj będzie musiało być w równowadze.
(..,)
A: Myślisz o faktach, które nadejdą?
D: Nie, myślę o tym, że ziemianie muszą dowiedzieć się kim są w rzeczywistości, skąd tutaj przyszli, kto ich prowadzi i gdzie jest ich miejsce we Wszechświecie.
A: Kim jesteśmy?
D: (zmienionym głosem) Jestem Aghton i przyszedłem powiedzieć wam, że jesteście istotami światła. Że jesteście dziećmi Matrixu, może najdoskonalszymi, macie w sobie wszystkie elementy Matrixu, zarówno na polu częstotliwości, jak i energii. Wasz wyższy byt, doskonałość, stanowi nieskończoność, i dlatego musicie się w ten sposób manifestować. Jesteście stworzeni z pulsu Wszechświata, z ducha Stworzyciela i z woli boskiej. Jesteście jego dziećmi, dysponujecie jego właściwościami, potencjałem i możliwościami. Teraz macie możliwość stania się aktywnymi, żeby świadomie uczestniczyć we współtworzeniu. Obudźcie się!
(…)
D: Dosyć dawno temu, może przed około ośmioma tysiącami lat – jeżeli liczyć w obecnych latach – Inuaka była planetą podobną do Ziemi. Zasiedlały ją prymitywne istoty, które tylko nieznacznie przypominały dzisiejszych Inuaki. Nie byli inteligentni i nie posiadali właściwości dzisiejszych Inauki. Co godne uwagi, to skład gleby, która była bogata w minerały i kryształy. Szczególnie w krzem. Woda i powietrze były czyste. Z tego powodu planeta stała się celem galaktycznych najeźdźców. W pewnym szczególnym miejscu, pewnego dnia, pojawił się statek kosmiczny. Mały statek kosmiczny, podobny do tych, którymi dzisiaj my posługujemy się dla potrzeb osobistych. Tym statkiem dotarły dwie istoty, niezwykle agresywne, ale rozwinięte. Istoty te pobrały próbki gleby do badań i odjechały. Wzięli ze sobą dwóch chłopców z Inuaki. Część mieszkańców, z którymi nawiązali kontakt, myślała, że zostali nawiedzeni przez istoty nadprzyrodzone. Myśleli tak z powodu statku kosmicznego oraz przedmiotów, które zostawili na Inuaki. Jeżeli teraz by się im przyjrzeć, te przedmioty podobne były do anteny, w kształcie paraboli. Społeczeństwo było za rozwojem wiedzy, więc zaczęli ich doceniać i szanować. Minęło dużo czasu od tego spotkania, może około dwie generacje… Czy cokolwiek jest dla Ciebie niejasne?
A: Jak długo żyli Inauki w tym czasie?
D: Najstarsi na planecie mieli około 45-50 ziemskich lat.
A: Czy Inuaka wyglądała tak samo jak teraz? Myślę tu o górach, klimacie…
D: Inuaka była wtedy narażona na działanie żywiołów. Występowały silne wiatry, ale trwały one krótko. Jak rozumiem, istniała zima i była ona niezwykle chłodna. Istniały góry, wzgórza, doliny i równiny, ale nie znajdowały się one tam, gdzie w tej chwili się znajdują.
A:Czy ludność była narażona na niebezpieczeństwo? Na przykład ze strony istot mięsożernych?
D:Tak, największe niebezpieczeństwo kryło się w wodach. Żyły tam gigantyczne stworzenia podobne do krokodyli, które czasowo opuszczały wodę i dziesiątkowały populację. Dlatego ludzie przywykli mieszkać i spać na wysokich skałach lub na drzewach. Budowali sobie pewien rodzaj domu z winorośli (lian) i grubych gałęzi. Tam nocowali.
A: Mieli zwierzęta domowe?
D: Tak.
A: Jedli je?
D: Tak.
A: Czy gotowali jedzenie, znali ogień?
D: Ale nie tak jak teraz. Nie umieli zapalić ognia zapałkami albo zapalniczką. Istniały miejsca w glebie,
z których pozyskiwali ogień. To było naturalne.
A: Co jeszcze jedli?
D: Rośliny, ale ich nie przetwarzali. Zbierali je i po prostu jedli. Nie mieli garnków do gotowania. Broń
była głównie z kamieni i drewna powiązanych winoroślami.
A: Co pili?
D: Wodę.
A: Morską?
D: Nie, ze źródła. Nie mogli zbliżać się do morza, gdyż bali się ataku, a i sama woda nie była pitna.
A: Dlaczego żyli tak krótko?
D: Najczęściej byli zabijani lub ulegali wypadkom. Przyczyniały się do tego również choroby, jak również walki między plemionami.
A: Dlaczego walczyli?
D: Ponieważ żyli w zamkniętych grupach, swego rodzaju klanach, i kiedy się spotykali zawsze kończyło się bijatyką albo nawet walką.
A: Czy mieli przywódców?
D: Przywódcą była zawsze najstarsza osoba w plemieniu. Kiedy umierała, przywództwo przejmował kolejny najstarszy.
A: Żyli w stałych związkach, w parach?
D: Nie, każdy był z tym, z kim chciał być, ale tylko wewnątrz grupy.
A: Rozumiem.
D: Jak wspomniałem, minęły dwie generacje od przybycia tamtych istot…
A: Mam jeszcze jedno pytanie. Jak wyglądały te stworzenia, które przyszły z kosmosu?
D: Byli podobni do dzisiejszych Inuaki, ale ich skóra była ciemnobrązowa, a oczy szare jak popiół. Kiedy
mówię, że byli podobni, chodzi mi o to, że mieli podobny kształt, ale na plecach wzdłuż kręgosłupa mieli szare kolce. Ich skóra była szorstka i mieli szczególny zapach…
A: Jaki zapach?
D: Interesujący, coś jakby wymieszać zapach myszy i siarki.
A: Czy oni byli dobrzy?
D: Na początku byli niezwykle dobrzy. Chcieli pozyskać zaufanie ludzi, dlatego przybyli w towarzystwie podobnych im istot. Inuaki nie zorientowali się, że byli to potomkowie tych Inuaki, których wcześniej zabrali ze sobą. Dzięki temu, spotkanie dwóch ras odbyło się bez problemu. Ci nowi mieszkańcy przyczynili się do rozwoju planety i społeczeństwa. Przywieźli zarówno proste, ale i bardzo skomplikowane maszyny. Nauczyli ich jak posługiwać się ogniem i maszynami. Wybrali kilku z nich, wykształconych, na wodzów i nauczyli jak należy zarządzać narodem. Wkładali im na czoło cienkie pierścienie, mówiąc, że są to jakieś anteny. Pokonali bestie zamieszkujące wodę, aby umożliwić dalsze zasiedlenie i wykorzystanie wody. To, czego Inuaki nie zauważyli, to to, że potomkowie, którzy rodzili się po kolonizacji byli inni. Byli podobni do starych mieszkańców, ale byli bardziej skłonni do poddania i posługiwali się większymi możliwościami.
A: Dlaczego?
D: Ponieważ rasy zostały zmieszane. Ich własne geny pomieszały się z Inuaki. Były to nowe pokolenia,
które zajmowały więcej i więcej miejsca na planecie.
A: Po co to robili?
D: Potrzebowali wykwalifikowanych pracowników, którzy obsługiwaliby przywiezione maszyny.
A: Czego oni tak naprawdę szukali?
D: Złota, kryształów i innych minerałów. A: Co z nimi robili?
D: Większość materiałów wywozili i korzystali z nich głównie do budowy statków, ale również po to, żeby móc utrzymać gatunek.
A: Kim oni byli?
D: Nazywali się Anunaki i przyszli z innego systemu, z systemu Drakula.
A: Czy ten miks genetyczny był korzystny?
D: W pewien sposób bardzo, ponieważ Inuaki bardzo się rozwinęli. Zaczęli rozumieć pewne rzeczy, spróbowali nowych, zaczęli się rozwijać. Budowali domy nad ziemią i zaczęli organizować coś w rodzaju miast.
A: Czy wszyscy się zmienili?
D: Pozostały pewne osamotnione klany, ale Anunaki się z nimi rozprawili, gdyż byli bardzo agresywni.
A: Czy dzięki tym genetycznym manipulacjom czas życia się wydłużył?
D: Cykl życia Inuaki stał się dłuższy, szczególnie dlatego, że przestały istnieć niebezpieczeństwa. Nie
istniały już wojny i morderstwa. Żywność stała się bardziej różnorodna, gdyż nowo przybyli nauczyli ich
uprawiać ziemię. Pozostały niektóre wypadki, ale były one rzadkie. Jedyny problem był taki, że czasami
jakiś Inuaki znikał. A Anunaki mówili, że został przeniesiony na wyższy poziom. To było niezwykłe.
Zaszczepili w nich ideę o wyższym bogu i wyższych przywódcach.
A: Coś jak pewien rodzaj wiary?
D: Ale to była nieszczera, nie prawdziwa wiara. Ponieważ Inuaki odziedziczyli wiarę od przodków, że
Anunaki przynieśli ze sobą systemy obronne.
A: Jak długo trwała kolonizacja?
D: Około 30 tysięcy lat. Dotąd na planecie żyło się w kryzysie.
A: Co się stało później?
D: Przez przypadek jeden z Inuaki zdjął pierścień z głowy. Na początku zdejmował go tylko wtedy, kiedy nie widzieli go Anunaki. Czyniąc to coraz częściej, poznał cechy swoich władców. Co więcej zaczął odczuwać ich zapach i częstotliwość. Zauważył też kiedyś, że zjedli jednego Inuaki.
A: Jak go zjedli?
D: Po prostu. To był rytuał.
A: Jaki rytuał?
D: Przywiązywali dwie nici do pierścienia, który był w pewien sposób połączony z wielkim kryształem. Kiedy odwracał głowę w dół, po prostu przecinały mu gardło. Krew, która wypływała była zbierana do zbiornika i wszyscy obecni ją pili. Ofiara była potem dzielona na części, a mięso dzielone pomiędzy uczestników. Resztki wyrzucali do morza.
A: To znaczy, że w rzeczywistości byli źli?
D: Bardzo. Dzisiaj wiemy o nich dużo więcej. Byli negatywnymi istotami. Przypominali szarańczę, która
zalewa roślinność i nic po sobie nie zostawia. Przyszli, kolonizowali, zabijali, kradli złoża i minerały, zanieczyścili planetę, a potem odeszli szukać kolejnej.
A: Dlaczego tak robili?
D: Ponieważ ich planeta była już wyczerpana i chwilowo niezamieszkała. Starali się zapewnić przetrwanie swojego gatunku, a do tego potrzebne były im kryształy. Ponieważ ich statki składały się ze stopu złota i krzemu. Nie mogli zabijać siebie nawzajem i dlatego musieli szukać innych planet.
A: Czy żywili się tylko mięsem?
D: Jedli tylko mięso, ale uzupełniali swoje życie emocjami.
A: Co masz na myśli? Jakimi emocjami?
D: Zbierali je od ofiar w kryształach, o których wspomniałem… ponieważ w chwili śmierci uczucie strachu jest bardzo silne… i w chwili śmierci przejmowali te wibracje.
A: Co masz na myśli ‘w chwili śmierci’?
D: Energia, która jest emitowana w chwili śmierci jest bardzo silna. Jest równie silna jak w chwili narodzin.
Zbierali tę energię i w potrzebie z niej korzystali.
A: Dobrze, ale do czego jest dobra ta energia?
D: Oni żyją z pomocą tej energii. Zrozum jedno: nie dysponują żadnymi pozytywnymi uczuciami. Nie
wiedzą czym jest miłość. Nie wiedzą jak ją manifestować, a co więcej trzymają ją daleko od siebie. Są najciemniejszymi istotami Wszechświata. Nie mają wyrzutów sumienia i nie odczuwają poczucia winy. Ich jedynym celem jest przeżycie.
A: Czy dzisiaj też żyją na Inuaki?
D: Nie, już dawno opuścili planetę. W sumie żyli tam około dwieście tysięcy lat.
A: Powiedziałeś, że trzydzieści tysięcy.
D: Trzydzieści tysięcy lat trzymali planetę w niewoli, że tak powiem. Dokładniej, Inuaki się zbuntowali po trzydziestu tysiącach lat. Były to nieprzyjazne spotkania z wielkimi stratami po obu stronach. Sytuacja wyglądała na nie do rozwiązania, ale Anunaki po pewnym czasie zdecydowali się odejść. W rzeczywistości było to oszustwo, ponieważ tylko odegrali rolę, że odchodzą. Z pomocą kilku wiernych Inuaki, zbudowali podziemne bazy, do których się przenieśli. Tam żyli przez prawie dwieście tysięcy lat. Stamtąd sterowali planetą, kontynuując tym samym swoją działalność.
A: I Inuaki się nie zorientowali?
D: Nie. Co więcej, wodzami planety zostali ci Inuaki, którzy byli im wierni. Grali podwójną grę, służąc
Anunaki.
A: Dobrze, ale w pewnym momencie wymarli…
D: Tak, ale moc władzy pozostawili swoim potomkom, którzy byli specjalnie w tym celu wyszkoleni.
A: Czy to oznacza, że na Inuaki istniały pałace podobne do ziemskich, królewskich pałaców?
D: Oczywiście, jest to jedna z wiodących form w Matrixie.
A: I my wszyscy możemy ją wybrać?
D: W pewnym momencie jest to po prostu przyjmowane! Jeżeli przyjmujesz jakąś rzecz, przyłączają się do tego i inne istoty, wtedy wytwarzasz więź z segmentem Matrixu, w którym jest to stworzone i który umożliwia, że ta myśl się materializuje.
A: Jak sprawiliście, żeby odeszli?
D: To się wydarzyło po tym, kiedy już bezlik pokoleń żył w pozycji sługi. W pewnym momencie historii,
wśród Inuaki zmieniła się częstotliwość. Nowy poziom energii nie pozwolił Annunaki, żeby żyli na zajętym przez siebie obszarze. Po prostu nie mogli dłużej przetrwać i sami opuścili planetę.
A: Dokąd odeszli?
D: Na inne planety. Szukali takiej planety, która odpowiada ich warunkom życia, gdzie istnieje powietrze, minerały itd.
A: Ale Inuakom pozostały ich maszyny?
D: W konstrukcji nawet obecnie uczestniczy ich DNA. Po skoku, trzeba było jeszcze tysiąc lat, żebyśmy się wyzwolili od negatywnych wpływów. Myślę o wszystkich.
A: Ale jak zrozumiałam, oni już dawno przedstawiali się pozytywnie.
D: Tak, to znaczy, że każdy może się zmienić. Tylko trzeba chcieć.
A: Ale Inuaki już przed skokiem doszli do tego kim są w rzeczywistości?
D:Tylko niektórzy. Ponieważ wszystko było zorganizowane tak, żeby rzeczywistość była niewidoczna. Inuaki byli prowadzeni przez ich sługi. Ci, którzy mieli odwagę wyrazić swoje wątpliwości umierali lub byli poddawani specjalnej obróbce, w której łamano im wolę i wszelki opór. Społeczeństwo jest tak skonstruowane, że nikt nic nie może zrobić.
A: Ale dzisiejsi Inuaki jako gatunek rozwinęli się dzięki genetycznej manipulacji Anunaki i im zawdzięczają, że są tu, gdzie są.
D: Tak, jako gatunek rozwinęli się dzięki wpływom Anunaki.
A: Znaczy, że Anunaki jako gatunek są rozwinięci?
D: Tak, w wielu aspektach byli rozwinięci. Przede wszystkim byli na wyższym poziomie inteligencji,
a więc umieli się porozumiewać telepatycznie. Znali również sposoby dalszej komunikacji, przemiany myśli, jak również posługiwali się wielce rozwiniętą technologią.
A: Możemy powiedzieć, że byli jak byśmy dzisiaj powiedzieli „paranormalni”?
D: Tak.
A: Ale poprzez skrzyżowanie nie przenieśli swoich cech na Inuaki?
D: Nie, ponieważ byli oni zatruwani substancjami, które były transmitowane do wody, ziemi i powietrza.
A: Jakimi substancjami?
D: Substancjami, które zapobiegały dostępowi do informacji. Te cechy mogły się zamanifestować
dopiero po skoku.
A: Rozumiem, ale to prawda, że Inuaki stali się tak rozwinięci dzięki Anunakom.
D: Tak.
A: Że gdyby ich nie było, Inuaki nie byliby tym czym są.
D: Oczywiście.
A: Czyli to znaczy, że w pewien sposób kolonizacja była wcześniej zaplanowana, żeby planeta się rozwinęła?
D: Tak. I oni muszą być do czegoś przydatni, ponieważ we Wszechświecie nie istnieje nic, co
byłoby nieprzydatne.
A: Czy Anunaki przedstawiają jakąś starą rasę? D: Należą do jednych z pierwszych istnień.
A: Oni również przyszli z Matrixu?
D: Wszystko powstało z Matrixu i wszystko tam wraca.
A: Ale oni mają swoje miejsce, pewien odpowiadający im segment Matrixu? Jeśli istnieją genetycznie
zmodyfikowani Inuaki, czy wracają oni do segmentu Matrixa odpowiadającego Anunaki?
D: Nie, zostają w segmencie odpowiadającym Inuaki. A: A ci Inuaki, którzy zostali uśmierceni przez
genetyczne manipulacje?
D: Oni również trafili do segmentu Inuaki, skąd reinkarnowali i przejęli DNA Anuaki.
A: To znaczy, że nie możesz wyjść z segmentu Matrixu, do którego należysz bez względu na to, jak jesteś rozwinięty?
D: Tak jest. Wszyscy razem, albo nikt.
A: A nasi święci, o których mówią, że odeszli do Boga?
D: Odeszli do segmentu Matrixu dla planety Ziemi, skąd reinkarnują, jeśli tak jest im dane lub zostają tam jako przewodnicy. Tak się dzieje z tymi, którzy odrobili wszystkie swoje lekcje i potwierdzili to swoimi czynami.
A: Żeby dobrze zrozumieć, bez względu na to jak jesteś rozwinięty, tylko wraz z innymi możesz przejść
do innego segmentu Matrixu?
D: Tak. Gdyż wszyscy jesteśmy razem. My i nasza planeta. Tylko razem możemy się rozwijać.
A: Co jeżeli większość się rozwija, a niektórzy nie. Co się z nimi dzieje?
D: Jeżeli weźmiemy pod uwagę konkretnie Ziemię, która jest gotowa do wielkiej przemiany, wtedy sytuacja może być trochę inna. Nie zdarza się często, żeby planeta wykonywała skok, potrzebne jest parę tysięcy lat przygotowania. Przez ten długi czas ludzie przychodzą, reinkarnują, przyjmują różne wibracje przechodzące przez całą planetę i jej wszelkie stany. Teraz przyjmijmy, że jesteśmy gotowi na poziomie Matrixu. Ci, którzy nie odpowiadają temu poziomowi, wracają do Matrixu, gdzie zostają dotąd aż urzeczywistni się skok i wszystko się ustabilizuje. Wtedy zostanie zdecydowane kto dostanie szansę powrotu na Ziemię. Pozostali zostaną usunięci z segmentu i odejdą do segmentu stworzonego specjalnie dla nich. Tam będą dusze z różnych segmentów, ale kompatybilne. Zjednoczą się one i stworzą nowy poziom w Matrixie.
A: Zaczną od początku?
D: Na jakiejś nowej planecie, zaczną od początku. A: Jak na tej, zapominając, że już żyli?
D: Oczywiście. Jak już powiedziałem, takie jest Prawo.
A: Znaczy, że ci, którzy się nie podporządkują większości, opuszczą nas!
D: Mogą być i tacy, którzy się podporządkują mniejszości.
A: Czyli?
D: Planeta wykona skok. Ludzie również muszą to uczynić. To się na pewno wydarzy. Możecie być pewni, że tak będzie. Ci, którzy nie są przygotowani, automatycznie zostaną wystawieni poza segment.
A: Ale powiedziałeś, że decyduje większość!
D: Ale teraz mamy do czynienia ze szczególnym przypadkiem, co się rzadko zdarza. Z tego powodu cała planeta jest ogarnięta cierpieniem, ponieważ pierwszy raz w historii Wszechświata, próbują zachować ciało fizyczne.
A: Czyż Inuaki nie zachowali swojego ciała?
D: Tak, ale tylko jako formę, nie zachowali struktury, gęstości, głowa została zmodyfikowana. Teraz są inni niż byli na początku, bez względu na to czy zachowali swój wygląd.
A: My zostaniemy tacy sami? D: Tak, tak chcą.
A: A jeśli się nie uda?
D: Tego nie wie nikt, oprócz Boga. Jeżeli się nie uda, to znaczy, że tak musiało być.
A: Jeśli się nie uda, co będzie się działo z Ziemią?
D: Nie będzie dłużej istniała. Tak samo jak i system słoneczny. Ale nie wierzę, że nie zakończy się
sukcesem. Ponieważ również planety zaczęły się dostosowywać do naszego systemu słonecznego. Planety i Słońce również się przygotowują. Byłoby to bezużyteczne tracenie energii, na co Matrix na pewno by nie pozwolił. Pomyśl sama, planeta potrzebowała miliony lat, żeby się przygotować. Po co tyle energii marnowałoby się na próżno, jeżeli wszystko miałoby przepaść? We Wszechświecie wszystko ma swoją logikę, nic nie może zostać utracone.
A: Tak, ale istnieje mała szansa, że zdarzy się to, czego sobie nie życzymy.
D: Zawsze istnieje taka możliwość, ale myślę, że wszystko wydarzy się tak jak trzeba.
A: Miejmy nadzieję.
D: Wolałbym teraz się zatrzymać. Następnym razem, chciałbym, żebyśmy porozmawiali o Ziemi.
(…)
A: Powiedziałeś, że dzisiaj chcesz mówić o Ziemi.
D: Tak, chciałbym powiedzieć, że wszystko to, co się działo na Inuaki, myślę tu o kolonizacji, wydarzyło się również na Ziemi.
A: Kto nas skolonizował?
D: Także Anunaki. Przed mniej więcej pięcioma tysiącami ziemskich lat, przyleciał pewien statek kosmiczny, który pobrał próbki wody i minerałów i odleciał, żeby później wrócić w towarzystwie innych statków i się tu osiedlić. Cel był ten sam jak na Inuaki. Eksploatacja bogactw mineralnych. Wracając przywieźli Inuaki z planety Inuak, ponieważ byłoby zbyt ciężko nauczyć mieszkańców obsługi skomplikowanych maszyn. Pozostawili Inuaki do pracy, ale okazało się, że nie mają oni dosyć siły, a co więcej doszło również do buntu. To zmotywowało Inuaki, aby zmusić ludzi do pracy. Okazało się jednak, że ludzie nie są wystarczająco rozwinięci, żeby dotrzymać kroku w pracy Inuakom. Jedynie się buntowali. W ten sposób doszło do genetycznej manipulacji ludzi, przy czym DNA nie było wzięte bezpośrednio od Anunaki, ale od Inuaki.
A: Chcesz powiedzieć, że jesteśmy rodziną?
D: Tak.
A: Czyli, że posiadamy wasze DNA?
D: Tak, dzięki nam istniejecie jako gatunek. Genetyczny obraz dzisiejszej Ziemi zawiera nasze geny. W ten sposób stworzona została dzisiejsza rasa ludzka.
A: Dlaczego nie jesteśmy do was podobni?
D: Anunaki zawsze zachowują zewnętrzną formę dla danej planety, gdyż jest ona dostosowana do
środowiska życia. Fizyczny wygląd w pełni odpowiada planecie.
A: Istnieje pewna teoria naukowa, według której w pewnym momencie doszło do nagłych zmian w ludzkim DNA. Może i w wymiarze planetarnym, mamy wspólnego przodka, który przed 180-300.000 lat żył w Afryce.
D: Tak jest. Pierwsza genetyczna manipulacja wtedy miała miejsce.
A: Pierwsza?
D: Tak. Ponieważ przed około 40.000 lat Anunaki dodali własny kod genetyczny do DNA.
A: Ale dlaczego?
D: Ponieważ doszli do tego momentu, kiedy ludzie zaczęli się orientować kim są w rzeczywistości. Pomyśleli, że jeżeli ludzie upodobnią się do Anunaki, łatwiej ich przyjmą.
A: Więc jesteśmy mieszaniną Inuaki, Anunaki i prymitywnych ludzkich istot? Kombinacją ich DNA?
D: Tak.
A: Jeżeli dobrze rozumiem, jesteśmy bardziej Anunaki niż cokolwiek innego.
D: Nie, ponieważ druga modyfikacja nie udała się w stosunku do całej populacji i z tego powodu doszło do wymieszania tych, którzy dostali DNA bezpośrednio od Anunaki i pozostałych, którzy posiadali tylko DNA Inuaki. Istnieją jednak linie czystej krwi, które zachowały czystą krew Anunaki.
A: Ale teraz wszyscy jesteśmy tacy sami, czyż nie?
D: Nie, gdyż i teraz mają zastosowanie te same prawa. Wciąż istnieją linie czystej krwi.
A: Chcesz powiedzieć, że istnieją takie rody, które szanują swoje pochodzenie i nie akceptują mieszania
krwi?
D: Tak.
A: Co się działo z Anunaki kiedy odeszli?
D: Oni nie odeszli, tylko się wycofali. Są tutaj między nami.
A: Słyszałam o tej teorii, ale nie wiem czy w nią wierzyć.
D: Nie chcę nikogo przekonywać. Chcę tylko powiedzieć, że oni są tymi, którzy nami rządzą. To prawda, że zarządzają z cienia, ale to oni są władcami świata.
A: Powiedz mi, czy ci Anunaki podobni są do jaszczurek, tyle że na dwóch nogach?
D: Tak.
A: Istnieją i takie historie, według których nie są oni istotami ciepłokrwistymi.
D: Nazywaj to jak chcesz, ale tutejsi Anunaki są bezpośrednimi potomkami tamtych Anunaki.
A: Rozumiem tę teorię, ale jest dla mnie w pełni nie do przyjęcia. Nikt tego nie widział i nie może tego udowodnić. Prawdą jest…
A: Tak, wiemy na pewno, znamy ich, nawet rząd pracuje dla nich. My jesteśmy tylko ich małą częścią. A: Według tego, tylko mała część nas pochodzi od nich.
D: Nie istnieje w głowie nic, co jest odpowiedzialne za negatywne myśli jak i za agresję.
A: Czy mógłbyś nam powiedzieć, jak widzisz ich przywództwo?
D: Od około 6.500 lat z powodu masowych buntów, Anunaki zdecydowali, że odejdą, ale nie w dosłownym sensie, a jedynie że będą rządzić z cienia. Dlatego stworzyli wiele tajnych stowarzyszeń i w ogólnych założeniach zdefiniowali obecne wiary. Przeszkolili kapłanów i umiejscowili ich, żeby im służyli. Stworzyli wiele dogmatów i półprawd, dzięki którym w dużym stopniu osiągnęli sukces, gdyż wiele ludzi zaczęło ich szanować i ich słuchać.
A: W przeszłości rzeczywiście istniały ofiary z ludzi. Ale rytualne zabójstwa były wykonywane na cześć
bogów.
D: Tak. To byli ci sami bogowie. Te rytualne zabójstwa praktykuje się również teraz. Musisz zrozumieć, że oni są od tego uzależnieni, gdyż stanowi to dla nich pożywienie. Pewna tajna organizacja ma za zadanie szerzenie tych nauk. Organizacje okultystyczne można znaleźć na każdym poziomie, stowarzyszenia. Oni są w nich aktywni.
A: Jak to czynią?
D: Są w strukturach własności, w strukturach administracji, w spółkach działających w systemie bankowym, w wojsku, policji, w prawodawstwie, w szkolnictwie, w mediach. Mają dostęp wszędzie, dzięki ludziom, którzy im służą, których wyszkolili, którzy potem dalej szkolą innych itd…. Oni są tymi, którzy aktualnie rządzą światem.
A: Dobrze, ale w jaki sposób im się to udało?
D: Przedstawiają pewną starą rasę. Ich wiedza jest bardzo rozwinięta i pierwotna. Nienawidzą materii, znają wszystkie prawa wszechświata we wszystkich aspektach. Są dobrymi astrologami. Mogą wpływać na ludzki umysł, na pogodę, na energię, spokój, jakąkolwiek rzecz, wszystko mogą uczynić. Wykorzystują wiarę dla interpretacji swoich własnych interesów. Wpoili ludziom błędne, nienaturalne nauki. Ludzie uwierzyli, że astrologia to praktycznie wiedza satanistyczna. Stworzyli w ludziach wrażenie, że sny pochodzą od diabła. Poza tym diabeł, taki jak go wymyśliliśmy, jako taki w ogóle nie istnieje. Sny są w rzeczywistości bramą pomiędzy Wszechświatem i Matrixem. We wszystkich ważnych miejscach na całym świecie, które emitują rozwojową energię, zbudowali pomniki lub inne obiekty, aby wyeliminować pozytywną energię. Nie chcieli, aby w jakikolwiek sposób zakłócane było ogłupianie ludzkości.
A: Ale w jaki sposób zostali przywódcami?
D: Z pomocą wiary, która pewnymi elastycznymi dogmatami i programami miała za cel przeciąć
intuicję. Z pomocą polityki, a w szczególności systemu bankowego. Oni w rzeczywistości są naszym pieniądzem. Dają nam jedzenie, ciepło, mieszkania, szkoły, wolność, ubezpieczenie zdrowotne i zapewniają absolutnie wszystko. Królewskie rody to ich bezpośredni potomkowie. W krwi naszych prezydentów płynie ich krew. Każdy kto jest na wysokiej pozycji jest w jakiejś więzi z nimi i z tymi tajnymi organizacjami.
A: Czy królewskie rody i prezydenci są tego świadomi?
D: Tak. Znają swoje pochodzenie, szanują je i zgadzają się z decyzjami organizacji. Oni nami manipulują, zarządzają i kierują, naszym życiem. W zasadzie rodzimy się, żyjemy i umieramy dla nich.
A: Ale istnieją również jakieś duchowe ruchy, które już o tym wiedzą i mówią nam o tym.
D: Tak, tak jest, ale wiele z nich znajduje się właśnie w ich rękach. Jest w ich interesie, aby były nam dostępne informacje, ale tylko takie które są zniekształcone.
A: To znaczy, że to pewien diabelski krąg? Niezależnie od tego, co czynimy, pozostajemy niewolnikami?
D: Nie. Musimy słuchać własnej duszy. To przede wszystkim. Nikt nie znajduje się ponad stworzeniem.
Wszyscy jesteśmy równi i tacy sami, a więc nikt nie ma prawa mówić nam jak mamy myśleć, w co wierzyć i czego się uczyć.
A: Ale nauka jednak jest korzystna! Dzięki niej nauczyliśmy się niektórych rzeczy i dzięki niej się
rozwinęliśmy.
D: Nauka również jest pod ich kontrolą. W dzisiejszych czasach przejęła rolę wiary. Dzisiejsza
nauka nie ma czego szukać w Matrixie. To jest indukowana nauka, taka nauka, która stworzona jest po to, żeby namieszać nam w głowach, która nie ma żadnego związku z rzeczywistością. W pewnym momencie rozwoju ludzkości pojawiły się wątpliwości co do wiary, co do ich dogmatów. Wtedy Anunaki musieli znaleźć sposób jak rozwiązać ten problem, jak pozostać u władzy, jak pozostać na szczycie nauczania, ogłupiania, i w ten sposób pojawiła się nauka.
A: Ale czego się obawiali?
D: Tego, że człowiek się przebudzi i zrozumie, że istnieje i poza ciałem, że jest częścią Jednego Istnienia, że jest wolny i bezkresny tak, jak i samo stworzenie.
A: Ale kiedy to zrozumie, to co się wydarzy? Nic.
D: Ludzkość ich pokona i usunie. Ich problem leży w tym, że nie mają już dalej gdzie iść. Ich planeta jest
martwa, a inne planety są dla nich niedostępne.
Doszli do tego punktu w Matrixie, w którym muszą się przeobrazić jako rasa, najpierw zostaną zlikwidowani, a potem przeobrażeni. Nie chcą tego, gdyż się tego boją.
A: Wciąż nie mogę zrozumieć jak mogą robić co chcą! Dlaczego nie możemy ich odkryć?
D: Gdyż oni zarządzają wszystkimi, którzy mogliby ich odkryć. Jeżeli ktokolwiek ich odkryje i spróbuje cokolwiek powiedzieć, od razu ogłoszą go szarlatanem, głupcem lub szaleńcem, powiedzą, że chce zła. Natychmiast go naznaczą. Przywódcy z cienia zbudowali w nas doskonałe programy do manipulacji i zarządzania uczuciami. Mówią nam jak mamy myśleć, w co wierzyć, jak reagować, co jeść, pić, czego słuchać. Bez wyjątku, wszystko jest zaprogramowane. O niczym nie zapomnieli. Pomyśl sama, kiedy naukowiec odkryje coś, co im nie odpowiada, natychmiast znajdzie się setka z nich, którzy to obalą, ale jeżeli odkryje coś co jest im na rękę, zaraz znajdzie się setka „naukowców”, którzy to poprą. W rzeczywistości, od zawsze istnieją tacy ludzie, którzy nie mogą w to uwierzyć, którzy wciąż wierzą w dobro i mają odwagę to pokazać. Ci ludzie albo są izolowani, albo wyśmiewani, naznaczani lub usuwani nieszczęśliwym przypadkiem, nagłą śmiercią lub przy pomocy „samobójstwa”. Wszystko wyliczyli co do najmniejszych szczegółów i nie dopuszczają, żeby wydarzyło się cokolwiek nieprzewidzianego.
A: Dobrze, ale jeżeli istniałaby jakaś większa liczba ludzi, którzy myślą podobnie, wtedy nie mogliby robić, co chcą. Nie mogą zabić całej ludzkości! Myślę, że istnieją takie osoby, które znają system i czują się na tyle swobodnie, żeby mówić prawdę.
D: Ci, którzy są w systemie, znają prawdę do ostatniego szczegółu, a chcieliby ją przedstawić, są
usuwani. Czyli nie są zagrożeniem, a co się tyczy masy…. Rzeczy przedstawiają się inaczej. Jesteśmy
kontrolowani środkami chemicznymi na poziomie mentalnym. W ten sposób mogą nami sterować.
A: Środkami chemicznymi?
D: Tak. Wszystko, co kupujecie, żywność czy napoje, leki, woda, którą się myjemy, absolutnie wszystko jest zaprogramowane.
A: Możesz mi to bardziej szczegółowo objaśnić?
D: Wszystkie środki chemiczne, które dodawane są do żywności lub wody, konserwanty, różne dodatki,
leki, stworzone są specjalnie po to, żeby ludzie reagowali na pewne stymulacje lub nie, zależy od tego, co jest potrzebne.
A: Ale leki uratowały tak wiele żyć!
D: Tak, w pewnym stopniu. Podczas gdy inne stworzone są wyłącznie po to, żeby ludzie oddalili się
od swojego Pierwotnego Źródła.
A: Ok, ale bardzo ciężko jest postawić granicę. Co mamy zrobić z antybiotykami, co zrobilibyśmy bez szczepionek….
D: Szczepionki są największym oszustwem. Atakują system immunologiczny. Ja sam bardzo źle się czułem po ostatniej szczepionce, do której zostałem zmuszony. Jasno widziałem jak do mojego organizmu wpuszczone zostały drobnoustroje i jak zaatakowały moje czakry, destabilizując je. Potem całe moje ciało reagowało, drżało, czując negatywny wpływ na system gruczołów wydzielania wewnętrznego i wszystkie systemy.
A: Tak, ale leki działają również korzystnie!
D: Tak, ale możemy żyć i bez nich. Leki w rzeczywistości bardziej szkodzą niż pomagają. Choroba to tylko znak, ostrzeżenie, że coś robimy źle. Być może, żyjesz tam gdzie jest niedobre, zanieczyszczone powietrze, pożywienie ci nie odpowiada, albo masz negatywne myśli i błędne odczucia. Zamiast brać pigułkę, powinieneś rozważyć te czynniki. Tabletki, jak ja to widzę, nie czynią nic innego, jak tylko tłumią objawy, ale nie przenikają do rdzenia, do przyczyny. W chwili kiedy połykasz tabletkę, rozpada się ona w organizmie i przetwarzana jest w energię. Energia ta różni się od naturalnej i zależy od składowych części tabletki. Jak tylko te substancje dostaną się do organizmu, regulują płyny w organizmie, zwiększają je lub zmniejszają. Organizm dużo dokładniej wiedziałby jak to wyregulować, jeżeli zostałyby usunięte przyczyny choroby.
A: Dobrze, ale odkrycie antybiotyków było fantastyczne.
D: Tak, ale w rzeczywistości w ten sposób steruje się organizmem. Im więcej antybiotyków przyjmiemy,
organizm już się nie broni, dostosowuje się, dosięgając tego momentu, kiedy już nie odpowiada.
Bakterie i wirusy są częścią naszego życia, tak samo jak i samej planety. Od samego początku byliśmy tu
razem z nimi. Musimy je zaakceptować. W rzeczywistości, nasz organizm to wie. Wie, że wszystko jest wyliczone.
A: Gdzie są teraz Anunaki, o których twierdzisz, że nami sterują?
D: Żyją razem z nami. Ukryci są przed naszym wzrokiem i naszymi odczuciami. Możemy powiedzieć, że żyją w innym wymiarze, ale teraz są tutaj między nami. Są aktywnymi uczestnikami naszego życia. Są między nami i każdego dnia spotykamy się z nimi, ale nie uczestniczymy w ich życiu.
A: Ale konkretnie, gdzie oni są?
D: Mają ogromne podziemne bazy, można by powiedzieć miasta. Żyją tam, ale pozostają również na powierzchni ziemi. Żyją między nami i spotykamy się z nimi, ale ich nie rozpoznajemy.
A: Czyli nie widzimy ich?
D: Nie, nie są niewidzialni, ale mają wokół siebie pole energetyczne, z którego pomocą mają wygląd taki, jakiego sobie życzą. To jest przyczyna, dla której są dla nas nie do rozpoznania.
A: I tak swobodnie obracają się między nami?
D: Nie tylko się obracają, wręcz nam przewodzą, co więcej możliwe, że żyją z nami w jednym domu. Czasami są naszymi szefami, czy też partnerami życiowymi, przyjaciółmi…
A: Więc możesz się ożenić z Anunaki i nawet o tym nie wiedzieć?
D: To możliwe, ale zwykle jest to wykluczone, gdyż nie mieszają się poza swoją rasą.
A: Nawet z nosicielami własnego DNA?
D: Tylko w określonych przypadkach. Kiedy podejmą decyzję, że linia krwi powinna się odświeżyć, wtedy akceptują osoby spoza swojej rasy, ale są bardzo ostrożni i dzieje się to dopiero po szczegółowych testach.
A: Jakich testach?
D: Genealogicznych, osobowościowych, symbolach astrologicznych i wielu innych….
A: Symbolach astrologicznych?
D: Tak, przede wszystkim. Wiedzą, że układ planet ma bardzo ważny wpływ na cechy osoby. Astrologia jest najstarszą nauką. W niej ukryta i skupiona jest wiedza Wszechświata.
A: Nie wiedziałam, że jest taka ważna.
D: Nie, nie jest nam dozwolone to wiedzieć. Powiedzieli nam, że astrolodzy to czarownicy, że pochodzą od diabła. Poza tym, jako że nas te etykiety więcej nie dotyczą, wtedy powiedzieli nam, że to strata czasu.
A: Dlaczego?
D: Ponieważ przy pomocy astrologii, możesz być w zgodzie ze Wszechświatem. Bycie w zgodzie z ciałami niebieskimi oznacza bycie w zgodzie ze stworzeniem. Na poziomie podświadomym, słońce, księżyc i wszystkie planety wpływają na nas wszystkich. Ziemia to ogromny magnes, który obracając się wokół własnej osi wytwarza pole magnetyczne. To pole magnetyczne odgrywa ważną rolę i ma wpływ na życie na Ziemi. Istnieją cykle kosmiczne, pulsowanie słońca, zjawiska elektromagnetyczne, magnetyczne wiatry. Ludzie powinni zwracać uwagę na takie rzeczy. Istnieją różne cykle: zbioru zboża, zbierania winogron, określone prace powinny odbywać się w określonym czasie, czas na rodzenie dzieci. I odwrotnie do tego, istnieją złe cykle na te wszystkie rzeczy. Wszystko ma swoje znaczenie. Nic nie zdarza się przypadkiem.
A: Ale nie rozumiem. Po co by to ukrywali? I dla nich byłoby to korzystne.
D: Nie, nie byłoby korzystne, ponieważ wtedy ludzie zrozumieliby sens życia. Jeżeli żyliby świadomie, wtedy i ludziom byłyby dostępne niewyczerpane zasoby Matrixu. Leczyli by się korzystając z energii kosmicznej. Uprawiali by ziemię w najlepszym czasie, co doprowadziłoby do urodzajnych zbiorów, do bogactwa. Nie korzystaliby z pestycydów, ponieważ łatwiej byłoby unieszkodliwiać szkodniki określonymi roślinami zbieranymi w zgodnie z cyklami miesiąca. Gdyby ludzie śledzili ciała niebieskie, dzieci byłyby zdrowsze, lepiej przystosowane do życia, byłyby lepsze. Nadal przychodziłyby na świat z różnymi zadaniami, ale również ze zdrowszymi ciałami.
A: Jak mogę pozbyć się szkodników za pomocą roślin?
D: Tak, jest to możliwe. W ten sposób, że określony gatunek sadzisz pomiędzy roślinami użytkowymi, jak warzywa i zboża, lub zalewasz je roztworem określonych roślin. Bliżej rzeczywistości jest, że sadzenie roślin niż ich niszczenie.
A: Podaj przykład takiej rośliny.
D: Nagietek albo aksamitka. Chronią ogród warzywny, a także również maliny i truskawki przed szkodnikami. Powiedziałem to również mojej babci, która na początku nie chciała wierzyć, ale później uwierzyła, że miałem rację. Nie mieli więcej problemów z truskawkami.
A: Ale jak działa aksamitka? Jak wpływa na szkodniki?
D: Wydziela substancję, która odstrasza szkodniki. Posiada również szczególną energię, która chroni
roślinę, wchodząc w związek z polem energetycznym szkodników i zmuszając je, żeby opuściły to miejsce. W rzeczywistości, aksamitka sama siebie chroni w ten sposób, ale korzystna jest również dla okolicznych roślin.
A: Istnieje wiele rodzajów takich roślin i kwiatów?
D: Tak, tak naprawdę wszystkie rośliny są do czegoś przydatne. Nic nie jest zbędne. A co więcej, ludzie
mogą sami siebie leczyć. Między innymi, trzeba wziąć pod uwagę dwa czynniki: okres astralny kiedy zbiera się rośliny i osobę, która je zbiera.
A: I to ma znaczenie?
D: Tak, ponieważ w określonych okresach czasu mają maksymalną wartość i bardzo ważny jest stan
psychiczny osoby, która zbiera rośliny. Ponieważ ten, kto pierwszy kładzie rękę na roślinę, przekazuje lub zmienia jej stan energetyczny.
A: Nie wiedziałam o tym!
D: Osoba, która zbiera musi być zdrowa, spokojna i zrównoważona. To jest bardzo ważne.
A: Tak jest, ale te rzeczy nie są znane.
D: Rośliny to również żywe istoty, są magiczne, dobre. Są tutaj po to, żeby nam pomagać i nam pomagają. Niestety my je wyrywamy, niszczymy, zabijamy, żeby potem je wyrzucić, tak samo jak choinkę. Gdybyś tylko słyszała jak krzyczą drzewa kiedy je wycinają! Na darmo! Nikt ich nie słyszy!
A: Ale powiedziałeś, że podoba ci się Gwiazdka!
D: Tak, bardzo mi się podoba, ale jako doświadczenie, uczucie, częstotliwość. Na moje szczęście, mama już wcześniej kupiła sztuczną choinkę. To bardzo dobrze, to bardzo ważna rzecz. Nie wierzę, że mógłbym wytrzymać w domu z martwym drzewem i jeszcze się z tego cieszyć! Ludzie mają możliwość niszczenia planety i jeszcze się z tego cieszą!
A: Czyli?
D: Czyli, zabijamy planetę, zużywamy jej zasoby i jeszcze jesteśmy zadowoleni.
(…)
A: Pomyśl tylko o tym, co by się działo, gdyby drobnoustroje, które żyją w naszym ciele, wzięły kroplę naszej krwi i zaczęły korzystać z niej jak ze swojego pojazdu. Gdyby wzięły kawałek naszej kości i z dumą nosiły go na swojej ręce. Albo odcięły nam trochę włosów, żeby dać je w prezencie, kiedy idą do kogoś z wizytą, a potem po prostu je wyrzuciły. Tak obecnie postępujemy z Ziemią. Torturujemy ją, okaleczamy, tniemy, przeszkadzamy, a wszystko to w imię nauki, rozwoju i dobrego samopoczucia. Przejęliśmy to od Anunaki, że zaprzepaszczamy i zniszczymy Ziemię dla jej bogactw mineralnych. Bardzo dobrze się tego nauczyliśmy.
A: Ale gdybyśmy ich nie wykorzystywali, co byśmy robili, czym byśmy zasilali transport, czym byśmy ogrzewali, co byśmy jedli?
D: Wszystko to można uczynić za pomocą swojego umysłu, po prostu naszą wolą.
A: W porządku, ale nikt nas tego nie uczył. Dlaczego tego nie uczą w szkołach?
D: Ponieważ szkoły także są pod taką samą kontrolą. Okultystyczne organizacje miały za cel zdestabilizowanie systemu szkolnictwa, co z sukcesem uczyniły. Nauczanie opiera się na racjonalnym i logicznym myśleniu. Informacje ułożone są w taki sposób, żeby zniszczyć wszelkie pozostałości intuicji czy dostęp do Matrixu. Nauczyciele swoimi instrukcjami zmieniają dzieci w roboty, którym nie pozwala się rozporządzać wolną wolą. Nawet rodzice w tym uczestniczą. Ile razy słyszałaś od dorosłych: musisz się uczyć, musisz słuchać nauczycieli, jeżeli tak jest napisane w książce to jest to prawda…. ja nigdy nie nudziłem się w szkole… dzięki nauce zostałem tym, kim jestem… To są slogany, którymi wy dorośli atakujecie nas dzieci. Jak myślisz dlaczego dzisiejsze dzieci się niczym nie interesują, nudzą się na śmierć na placach zabaw, dlaczego nie chcą chodzić do szkoły. Dlaczego muszą się uczyć tego, o czym wiedzą, że nie jest to prawdą?
A: Dobrze, ale nie możemy zostać w domu, ponieważ wtedy bylibyśmy niepiśmienni!
D: Nie ma potrzeby zostawać w domu. Po prostu, wy dorośli powinniście zmienić system. Trzeba tego
chcieć, aby się to wydarzyło, wtedy na pewno będzie to możliwe.
A: Nie mów, że nie ma przydatnych przedmiotów… jak historia, biologia.
D: Byłyby przydatne, gdyby informacje były prawdziwe. Czego się nauczyłem w szkole? Ich prawdy! Czego wy się uczyliście? Ich prawdy! Czym teraz się zajmujecie? Pracujecie dla nich! Kim zostaniemy i my, jeżeli rzeczy się nie zmienią? Będziemy pracować dla nich. To jest magiczny krąg, z którego my dzieci nie możemy się uwolnić. Czujemy, że nie jest to dobre, ale z waszego powodu nie możemy z kręgu wyjść. Wy jesteście tymi, którzy to akceptują. Łykacie te historie. Z powodu lenistwa, ogłupienia. Z powodu strachu lub po prostu dlatego, że jesteście zadowoleni ze swojego życia. Jeżeli masz wszystko, po co miałbyś chcieć czegoś więcej?
A: To nie jest tak. Przejęliśmy ten system i przekazujemy go dalej…
D: Przejęliście taki system, który nigdy nikomu nie odpowiadał, a jednak forsujecie go dalej. Jesteście
temu winni!
A: Ale co możemy zrobić?
D: Możecie chcieć zmiany. Aktywnie w tym uczestniczyć. Odkryć ich i pokazać całemu światu.
A: Kogo?
D: Anunaki.
A: Zażyczcie sobie ich zobaczyć, a będziecie ich widzieć! W istocie istnieje więcej ludzi, którzy ich widzą, tak jak ja. Oni są między nami, należą do naszego życia. Ja jestem za mały, żeby potraktowali mnie poważnie. Dorośli którzy ich widzą, nic nie mówią, bo boją się innych.
A: I co powinniśmy teraz robić?
D: Ci, którzy widzą, niech przemówią. Niech pokażą ich palcem. Widzenie to dar Stwórcy. Trzeba go wykorzystywać.
A: Dlaczego niektórzy widzą, a inni nie?
D: Ci, którzy widzą, mają silniejszą więź z Matrixem. Dzieje się to przy pomocy więzi wyższego Ja z ciałem i uświadamianiem sobie tej więzi. Kiedy informacja może swobodnie przepływać pomiędzy dwiema strukturami, gdzie możemy świadomie w tym uczestniczyć, wtedy energia na wszystkich poziomach staje się widoczna i nic nie pozostaje w ukryciu.
A: A ci, którzy nie posługują się tą umiejętnością?
D: Oni mogą to aktywować, mogą ćwiczyć komunikację, a wtedy ten dar się pojawi i pozostaniesz świadomy.
A: Jak?
D: Tak jak powiedziałem, wszystko zależy od woli, słów, myśli lub wibracji. Kiedy o czymś pomyślisz, przeobraża się to w myślowo-energetyczną formę i wchodzi w więź z odpowiednim segmentem Matrixu, którzy pozwala temu życzeniu przekształcić się w rzeczywistość. To tak, jak zasadzić ziarno i czekać aż wyrośnie, aż zbierzesz plon. W istocie, ludzkość ma teraz dużo większą moc stwórczą niż miała kiedykolwiek wcześniej.
A: Dobrze, ale konkretnie, jak możemy rozwinąć to wyższe widzenie? Myślę, że myślisz o trzecim oku.
D: Możemy to nazwać i trzecim okiem, ale jest ono pierwsze, a nie trzecie, ponieważ informacje docierające z niego powinny być dla nas podstawą. To co widzimy naszymi fizycznymi oczyma, to odbicie naszej rzeczywistości. To, co pokazują Anunaki i to czym sterują.
A: Konkretnie, czy istnieje jakaś technika lub postępowanie, kroki, które powinniśmy podjąć?
D: Oczywiście. Na początek ludzie muszą ponownie ustanowić więź pomiędzy umysłem a wyższym Ja.
A: Co nazywasz wyższym Ja?
D: To jest prawda. Idealna, pełna świadomość, która jest ukryta głęboko w nas. To bezpośrednia łączność
z Matrixem, którą posiada każda ludzka istota. Która jest bardzo zamazana, niewyraźna ze względu na
istniejące zakłócenia.
A: Jakie zakłócenia?
D: Anunaki nie chcą, żeby ludzkość poznała prawdę. Dlatego oprócz błędnych informacji, trują ludzi
również środkami chemicznymi, których celem jest, żebyśmy pozostali obojętni. Te środki chemiczne
atakują podwzgórze, atakują je i blokują. Podwzgórze jest bardzo ważną częścią ludzkiego organizmu. Na przykład, grasica jest gruczołem, który jeżeli go świadomie aktywujemy, przedłuża nam życie. Poza
tym każdy gruczoł ma swoje drugie zadanie, które może zostać udoskonalone, gdyby człowiek otrzymał
bezpośrednie informacje z Matrixu, a nie z dolnego pola Ziemi.
A: Co jest w dolnym polu Ziemi?
D: Stamtąd otrzymujemy informacje, dzięki sztucznym blokadom. W dolnym polu Ziemi można naleźć wszystkie niskie formy energetyczne myśli. Anunaki umieścili tu wszystko, co negatywne, strach, nienawiść, panikę, fobie, śmierć i wiele innych. Żywimy się tym wszystkim, ponieważ tylko to jest nam dostępne.
A: Ale mamy i lepsze myśli…
D: Tak, ale one przychodzą z pola Matrixu.
A: Gdzie można znaleźć te dolne pola?
D: Wszędzie. Cała ziemia jest tym przykryta. Wszystkie docierające informacje, dochodzą stamtąd. Bardzo mało informacji dociera z Matrixu.
A: Jak możemy dotrzeć do Matrixu?
D: Ustanówcie więź pomiędzy wyższym Ja i umysłem.
A: Jak?
D: Podam ci jeden przykład. Kiedy chcę otrzymać odpowiedź na jakieś pytanie i kiedy Aghton mi nie odpowiada, stojąc zamykam oczy i myślę o tym, żeby połączyć się z Matrixem, żeby poznać prawdę. Tak robię i ustalam, że jeżeli odpowiedź brzmi tak, niech moje ciało pochyli się do przodu, a jeżeli nie, niech pochyli się do tyłu. Bardzo proste.
A: I odpowiedź jest zawsze prawdziwa?
D: Zawsze. Spróbuj i ty. Możesz zacząć z tymi pytaniami, na które znasz odpowiedzi. Ale musisz
uważać, żebyś sama sobie świadomie nie odpowiedziała. Musisz się zaskoczyć odpowiedzią. Stawiaj pytanie jakbyś niczego nie wiedziała.
A: Podejrzewam, że będę w stanie poradzić sobie z tym zadaniem. Co jeszcze powinnam zrobić?
D: Aghton mówi, żeby pokazać ci pewne postępowanie. Udajesz się na określone miejsce, gdzie nikt cię nie niepokoi, gdzie nikt ci nie przeszkadza. Może to być i łóżko przed snem. Na początek powinnaś powiedzieć ciału, aby w naturalny sposób, bez trudu i bólu, odesłało wszystkie trujące substancje, które są w nim zgromadzone. W rzeczywistości, powinnaś to robić codziennie. Jest to bardzo korzystne. Potem zacznij prosić swoje wyższe Ja, aby wstąpiło w więź z tobą. Pewne podobne myślenie: już bardzo dawno temu, jeszcze przed dobą internetu słyszałem, że kiedyś dawno temu obcy zmniejszyli grasicę po to, aby ograniczyć rozwój zdolności telepatycznych i innych. Uczyniły to te siły, które chciały, aby ludzkość żyła w niewoli.
(…)
A: Konkretnie, powiedzmy, że chciałabym zobaczyć prawdę. O co powinnam pytać?
D: Chciałabym poznać prawdę, tylko tyle, nic więcej. Twoje Ja będzie wiedziało co trzeba zrobić. Poza
tym, będzie przedstawiać ci prawdę jedynie w szczegółach, gdyż ludzki umysł nie mógłby udźwignąć tak wiele informacji za jednym razem.
A: A jeżeli chciałabym się dobrze czuć, być zdrowa?
D: Chciałabym wyzdrowieć. W związku z chorobą, twoje wyższe Ja pokaże ci dlaczego jesteś chora. Tylko wtedy możesz wyzdrowieć, jeżeli zrozumiesz i usuniesz przyczynę choroby.
A: W jaki sposób mi to pokaże?
D: Być może w jednej chwili, jak film w twojej głowie, lub prześle ci wiadomość do twojego umysłu, albo będziesz miała sny. Musisz wiedzieć, że jeżeli nie zastosujesz się do tych wskazówek, nie wyzdrowiejesz.
A: Ale jeżeli jest to karmiczna choroba?
D: Wtedy zostanie ci to pokazane w taki sposób, że zrozumiesz. Teraz żyjemy w takim czasie, kiedy
możemy rozwiązać wszystkie problemy z przeszłości. Najważniejsze jest to, że musisz sobie tego życzyć.
A: A jeżeli chciałabym widzieć Anunaki?
D: Mówisz, że chciałabyś widzieć Anunaki. Jak już ci powiedziałem, najpierw musisz oczyścić się z chemikaliów, które sprawiają, że twoje podwzgórze nie działa jak trzeba.
A: Jakie są to toksyny?
D: Jest ich bezlik. Widzę je w napojach odświeżających, w pożywieniu… ale najbardziej trujące są w paście do zębów. Mądrze jest to urządzone, gdyż pilnujecie dzieci, żeby myły zęby przed położeniem się do łóżka. Toksyny pozostają w ciele i całą noc oddziałują.
A: O jakim środku chemicznym myślisz?
D: O fluorze.
A: Ale on jest zdrowy dla zębów!
D: Nie ma żadnego wpływu na zęby. Podają fluor, żeby osłabić działanie podwzgórza. Wiem to na pewno. Ale sam byłem zmuszony, żeby z niego korzystać.
A: I myślisz, że jest trujący?
D: Na sto procent.
A: Ale jaki jest cel w tym masowym truciu?
D: Przede wszystkim, dotyczy to urodzonych po 1960 roku, gdyż wtedy czakra ziemi zaczęła się oczyszczać. Wtedy zaczęły reinkarnować rozwinięte istoty. Działo się to i wcześniej, ale od tamtego okresu masowo, pomiędzy 1960 i 1996. Nowo przybyli mają pewne paranormalne właściwości i je rozwijają. Niech to zostanie między nami, ale nie wiem dlaczego tak to nazywacie, gdyż to są zupełnie normalne rzeczy. Stanowi to wielkie niebezpieczeństwo dla Anunaki, ponieważ nie mogą się przed nimi ukryć. Dlatego zaczęli eksperymentować i doszli do wniosku, że najlepszym sposobem zapobieżenia odkryciu jest posługiwanie się środkami chemicznymi Ponieważ nie udało im się sprawić, żeby całe społeczeństwo przyjmowało leki, musieli wymyślić coś nowego, trucie pożywieniem. To bardzo proste. Czyż nie widzisz, że zawartość tych substancji rośnie z roku na rok?
A: Nie.
D: Ponieważ jesteś przyzwyczajona i ci to nie przeszkadza. Ich nieszczęściem, ale zarazem naszym jest to, że nie mogli nic więcej uczynić tymi chemikaliami i dlatego wymyślili nowe narzędzia. Dużo silniejsze, które tworzą zakłócenia pomiędzy nami a Matrixem.
A: Jakie narzędzia?
D: Przekaźniki, telefony komórkowe, bomby energetyczne i promienie gama.
A: Nie wierzę.
D: Dlaczego?
A: Jeżeli umrzemy, co oni uczynią?
D: Nie umrzemy. Więcej ludzi umrze, ale nigdy cała populacja. Ci, którzy zostaną będą ich niewolnikami.
Jak żywe lalki. Chcieliby, żeby tak było, ale wiem na pewno, że tak się nie wydarzy.
A: Co się wydarzy?
D: Będzie dobrze i pięknie. Ponieważ obecnie Matrix właśnie pracuje nad tym, aby Ziemia się podniosła.
Będziemy mieć problemy, zarówno na powierzchni ziemi, jak i w powietrzu, czy też z powodu przypadków pogodowych lub ekonomicznych.
A: Wiem, już mi o tym mówiłeś. Żeby zdobyć środki do uprawy rolnej, nasiona… domy z ogrodem…
D: Tak, byłoby dobrze.
A: Możemy odłożyć pieniądze na rezerwę i w potrzebie je podjąć.
D: Niedługo padnie system bankowy. Całkowicie. Pieniądz nie będzie miał już wartości.
A: Co masz na myśli ‘niedługo’?
D: Około 2009 lub na początku 2010 roku.
A: Tak szybko?
D: Tak. Im prędzej tym lepiej, gdyż Ziemia musi się oczyścić z tych częstotliwości i od wszystkiego co można nazwać manipulacją ekonomiczną. Przez długi czas byliśmy pod władzą Anunaki.
Przyp autora bloga: Obecnie (maj 2013) wg moich obliczeń i obserwacji wiele oczekiwanych zdarzeń jest opóźnionych. Oczywiście opóźnienia są powodowane świadomie przez struktury którym zależy na utrzymaniu stanu rządzenia na planecie i utrzymania ludzkości w kajdanach. Dobra wiadomość jest taka, że opóźnienie to zmniejsza się wyznacznikowo. Z obliczeń i obserwacji kolejno pojawiających się zdarzeń w roku 2010 mieliśmy około 5 lat opóźnienia, w 2011 tylko 4 lata, w 2012 3 lata, więc podchodząc do sprawy algorytmicznie w roku 2013 możemy uzyskać już tylko kilkanaście miesięcy, lub jeszcze mniej. Na naszą korzyść pracuje masowe przebudzenie planety, wciąż wzrastająca wibracja, ogólnoświatowa malwersacja fałszowaną rzeczywistością i wzbierające na sile masowe przebudzenia społecznościowe.
A: Co będziemy jeść?
D: To co mamy, to co sami wyprodukujemy. Musimy mieć małe rezerwy żywności. Dobrze o tym wiedzieć.
A: Nie brzmi to dobrze!
D: To jest bardzo dobre. Ja osobiście nie mogę się doczekać nadejścia 2012 roku. W rzeczywistości po
lutym 2013 roku, wszystko zacznie się stabilizować i zapoczątkuje się nowa era. Era Ziemi i jej mieszkańców. Będzie to czas pokoju. Powinnaś wiedzieć, że Ziemianie są dobrzy. Każdy kto posiada DNA Inuaki jest kimś szczególnym. Niedługo wszyscy pójdziemy dalej.
A: Ale ile ich jest?
D: Bardzo dużo. Nie mogę ich policzyć, ale widzę ich na ulicy. Poznaję ich jak swoich rodaków, braci i siostry. (…)
A: Jak ich poznajesz?
D: Tych, których kocham poznaję po ich wibracjach. Patrzę na nich i wiem. Ty też to możesz robić.
A: A negatywnych?
D: Spróbujmy następująco! Popatrz w oczy osoby, z którą rozmawiasz. Tylko w oczy. Nie patrz na uśmiech albo gesty. Patrz i zapytaj, czy to jest Inuaki czy Anunaki. Twoje wyższe Ja ci odpowie.
A: Jeżeli bym się dowiedziała, że to Anunaki, co wtedy mam robić?
D: Poproś swoje wyższe Ja, aby pokazało ci jego naturę i wtedy będziesz wiedzieć co powinnaś zrobić,
żeby uniknąć słuchania ich rad i instrukcji. A: Czy oni wiedzą, że są Anunaki?
D: Niektórzy tak, ale większość z nich nie. Wiedzą tylko ci, którzy są na górze. Im zostało to wyjaśnione
i oni zaakceptowali warunki, albo nawet świadomie uczestniczyli w zdobywaniu planety.
A: Czy możemy pomóc tym, którzy nie wiedzą?
D: Nie. Ponieważ mają oni skłonność ku złu. Wszystko to wypływa skądś ze środka. Jak myślisz dlaczego istnieją te okultystyczne finansowe stowarzyszenia, dlaczego niektórzy zapisują się do tych towarzystw. Dlaczego niektórzy chcą masowo nieść szkodę ludziom?
A: Co się będzie działo z tymi ludźmi?
D: Oni pójdą swoją drogą. Nie możemy mieszać się w plany Matrixu.
A: Ale jeśli jednak istnieją istoty, które wolałyby się zmienić? Dlaczego nie można im pomóc, żeby zostali?
D: Nie można, gdyż nowa energia na to nie pozwala, a oni nie mogą sprostać tym wymaganiom. Są inaczej skonstruowani. Idą swoją drogą.
A: Ja jednak nie mogę uwierzyć, że każdy kto ma krew Anunaki należy do jednej grupy. Muszą istnieć tacy ludzie, którzy nie należą do żadnej grupy.
D: Uwierz mi, że nie istnieją. To jest coś, czego nie można wyjaśnić. Można ich poznać po częstotliwości.
Nawet jeżeli nie są świadomi dlaczego to robią, grupują się w organizacjach.
A: Każda osoba z tych organizacji posiada DNA Anunaki?
D: Nie. Dołączyli również i tacy, którzy nie mają tego DNA. Oni będą mieli możliwość, żeby się zmienić.
A: Ale dlaczego myślisz, że przyłączyli się do tych grup jeśli ich Ja tego nie czuje?
D: Może z ciekawości, strachu, czy też z pragnienia, aby wspiąć się po drabinie społecznej, ponieważ teraz tak jest najlepiej. Może niektórzy przejęli to od rodziców, którzy im przekazali nieprawdziwą rzeczywistość. Istnieje bezlik przyczyn.
A: I co powinni uczynić, żeby się przystosować do nowych częstotliwości?
D: Nic. O tym zdecyduje Matrix. Jeżeli zakłócenia, które niosą ze sobą nie są bardzo niebezpieczne, wtedy będzie im przyzwolono wyjście z segmentu Matrixu dla Anunaki. Jeżeli ich częstotliwości są nieregularne i niebezpieczne, wtedy… taka była ich decyzja i z tym pójdą dalej… niestety!
A: Ale myślałam, że być może będą mogli dostać jeszcze jedną szansę. Nie wiedzą!
D: My im nie możemy pomóc. Tylko oni mogą to zrobić. Mogą pytać Matrix, jeżeli są związani z wyższym Ja. Tylko tak mogą otrzymać odpowiedź. Jeżeli nie mają dostępu, wtedy jest to wielki problem. Nie wiem co jeszcze mógłbym zrobić.
A: Powiedz mi tylko, ci którzy mają powiązania z tymi organizacjami, a nie mają związku z Anunaki… czy ich jest dużo?
D: Tak. Jest ich więcej niż być powinno. A: Także wśród nas?
D: Tak. Rzeczywiście jest ich bardzo dużo. Niestety, tutaj wydarzy się coś niezwykłego.
A: Tak, mówiłeś.
A: Możesz coś powiedzieć o leczeniu raka?
D: Rak powstaje wtedy, kiedy ktoś przeciwstawia się Matrixowi. Jeśli ktoś odrzuci zadanie, z którym został przysłany, jeżeli zejdzie z karmicznej ścieżki, wtedy organizm reaguje i rozwija raka. Może to być przekaz, aby dusza dotarła do problemu. Zawsze istnieje możliwość wyleczenia. Musisz wiedzieć, że to nie jest kara, a wręcz przeciwnie. To wielka pomoc. Ci, którzy otrzymali możliwość oczyszczenia się z tej choroby są bardzo cenieni przez Stworzyciela.
A: To już dla mnie za dużo!
D: Ale dlaczego? Czy nie wolałabyś ustrzec dziecko przed popełnieniem błędu, niż żeby potem czekały je
setki lat męki? Tak właśnie robi Matrix. Wysyła ci wiadomość. Jeżeli człowiek wziąłby pod uwagę tę wiadomość, poprawił się, oczyścił się z myśli, które są sprzeczne z życiem, z określonych zachowań, energii, wtedy by wyzdrowiał. Niestety nie wszyscy o tym wiedzą.
A: Dobrze, ale daj jakiś przykład, jak trzeba postąpić.
D: Powiedz o jakim konkretnie problemie myślisz?
A: Mam jednego chorego, który ma guz w żołądku. Co powinien robić?
D: Przede wszystkim powinien wiedzieć, że guz to także żywa jednostka i ma swoją specyficzną formę
wyrazu. Dostał się do organizmu poprzez program, który stworzył sam chory. To, co trzeba zrobić najpierw, to zacząć się z nim komunikować. Zacząć z nim rozmawiać bez uczucia złości, podziękować za przybycie, za chorobę, powiedzieć, że zrozumiało się znak ostrzegawczy i niebezpieczeństwo. Potem trzeba od podstaw zmienić sposób życia i sposób myślenia. Należy zrezygnować z negatywnych myśli i towarzystwa pesymistów, słuchania smutnych opowieści, oglądania programów i filmów, które posiadają negatywny przekaz. Trzeba odżywiać się świadomie.
A: Jak świadomie?
D: Trzymać się diety. Nie jeść tłuszczy odzwierzęcych oraz żywności przetwarzanej chemicznie. Jedynie rzeczy naturalne. Należy myć się naturalnymi mydłami i unikać chloru i fluoru.
A: Jak długo trzeba tak postępować?
D: Tak długo aż guz nie zniknie.
A: I to wszystko?
D: Nie. Jak już powiedziałem, guz to żywa jednostka. Oprócz tego, że pozdrawiamy go na przybycie, musimy poprosić, żeby odszedł i pożegnać się z nim. Przekazać, że zrozumiało się wiadomość, i że zmieni się sposób życia. Bardzo ważne jest, aby rzeczywiście się zmienić. Ponieważ inaczej nie będziecie mieli szansy na wyzdrowienie. Należy położyć rękę tam gdzie jest guz i rozmawiać z nim. Pomyśleć, że z prawej ręki emitujesz miłość, spokój, ciszę i akceptację. Równolegle z tym, należy szukać przebaczenia w Matrixie i prosić go o usunięcie wszelkich problemów, które się stworzyło. Najczęściej Matrix na to odpowiada. Może przesłać choremu idee, ludzi lub obrazy dotyczące pewnych wydarzeń. Najczęściej oznacza to, że tam leży problem. Wszystko co trzeba uczynić, to zmienić polaryzację myśli i czynów.
A: Możesz mi to wyjaśnić w większych szczegółach?
D: Kiedy połączę się z Matrixem i pojawi się w mojej głowie sąsiad, z którym się pokłóciłem, oznacza to, że należy się z nim pogodzić. Trzeba spróbować przywrócić harmonię. Najpierw poszukam wybaczenia w Matrixie i poproszę, aby pozwolił mi usunąć ten problem. Potem spróbuję wejść w kontakt z tą osobą i się z nią pogodzić.
A: Dobrze, ale jeżeli ta osoba już tu nie mieszka, przeprowadziła się gdzieś i nie wiem gdzie?
D: Wtedy rozmawiam z Matrixem i całą swoją miłość, harmonię przesyłam w myślach i proszę, aby przekazane było to tej osobie, niezależnie od tego gdzie jest. To jest tak, jak wtedy gdy modlisz się za swoje grzechy, które ci ciążą. Matrix wie, o które chodzi i od razu podejmuje kroki, aby je oczyścić.
A: Jeżeli zwrócę się do Matrixu o wybaczenie, ponieważ kogoś zabiłam, Matrix mi wybaczy?
D: Tak.
A: I mogę znowu to zrobić?
D: Miałem na myśli prośbę o wybaczenie, która płynie z serca. Powtórzenie błędu i proszenie o wybaczenie, to nic innego niż hipokryzja. Myślisz, że Matrix nie pamięta? To jest tak samo, jakbyś próbowała siebie oszukać.
A: Ale morderstwo to morderstwo. Czy Matrix to wybacza?
D: Czasami czyjaś śmierć nie jest równa morderstwu. Może to być wyrównanie jakiegoś istniejącego konta.
Wtedy człowiek zapłaci utratą wolności na Ziemi, ale w Matrixie może być to wyrównanie jakiegoś uczynku.
A: Ale przypuśćmy, że zabiliśmy kogoś i nie jest to czyn pochodzenia karmicznego. Co się wtedy dzieje,
jeżeli proszę o wybaczenie?
D: Jeżeli prośba pochodzi prosto z serca, jeżeli naprawdę żałujesz, Matrix zapisze to w sobie. Stworzoną nierównowagę możesz wymazać tylko czynem odwrotnym. To znaczy, że ten kogo zabiłeś w jakimś innym życiu zabije ciebie. Jeżeli dotarłaś do poziomu, kiedy musisz zapłacić życiem, wtedy Matrix bierze pod uwagę, że rzeczywiście żałowałaś. Wtedy nie płacisz śmiercią, zmienia się to w jakieś lżejsze nieszczęście lub będziesz miała jakiś problem, ale zostaniesz przy życiu.
A: A więc jeżeli stracę rękę albo nogę, to znaczy, że sama na to zasłużyłam?
D: Na pewno.
Przyp.autora bloga: Jest to dokładny opis praw karmicznych na prostym przykładzie, zwyczajnie dosięga każdą istotę prawo równowagi. W takich przypadkach również bardzo pomaga oczyszczenie karmy, u mnie nazywa się to Oczyszczanie Cylki Inkarnacyjnych, ponieważ obejmuje ono cały galaktyczny cykl inkarnacyjny duszy. W praktyce oznacza to punkt, w którym dusza dotarła w swoim rozwoju do miejsca, w którym stała się istotą podlegająca świadomie prawu równowagi, czyli świadomie podejmowała decyzje o czynach własnych. Nowy cykl galaktyczny rozpoczął się około 11500 lat temu i od tego czasu przybyły nowe zastępy rozwiniętych dusz inkarnujących na ziemi w celu zbierania kolejnych doświadczeń. Od 1960 do 1970 inkarnowały wysoko rozwiniete istoty światła w celu przetarcia szlaku. Nazywa się ich aniołami pierwszej linii. Na dzień dzisiejszy 95% z nich jest potężnie zmęczona obecną inkarnacją, jednak w żaden sposób nie nadają się one do walki. Do tych celów powołano kolejne zastępy istot światła, należą do nich roczniki 1971 – 1977, to właśnie one są główną siłą pomagającą we wzniesieniu planety. Są nieźle wyposażone, posiadają wysoko rozwiniętą świadomość, potrafią użyć wiedzy i własnych możliwości. 90% z nich nie ulega już „gdybaniu” tylko działają pełną parą na rzecz wyzwolenia ludzkości. Po roku 1977 inkarnowały pierwsze istoty nowej ery, z reguły czekają one „aż się w końcu stanie”podejmują nieśmiałe i nieznaczne działania w pomocy planecie, ale raczej ogólnie skupiają się na budowaniu spokojnej przyszłości we własnych środowiskach i zasiewaniu pierwszych ziaren nowej świadomości. Nie są one wojownikami światła, raczej istotami do szerzenia miłości i pokoju. Ogólnie Planeta Ziemia jest jedyna planetą na której inkarnowało jednocześnie tak wiele istot o różnych poziomach rozwoju i świadomości. Stało się to tylko na czas wzniesienia planety w wyższy wymiar.

A: A ci, którzy mają transplantację organów?
D: Ich życie ratuje dłużnik z poprzedniego wcielenia lub wielu wcieleń. Niektóre szlachetne dusze wiedzą, że muszą reinkarnować, aby ktoś im drogi nie męczył się i nie cierpiał z jakiegoś powodu. Wtedy wykorzystują swoje prawo powrotu na ziemię, aby umrzeć i uratować tą osobę od cierpienia. Takie związki są bardzo rzadkie. Ponieważ w rzeczywistości jest to powrót jakichś długów. Jakiś człowiek umiera, żeby drugi w ten sposób miał możliwość życia. Więc ten, kto poświęca siebie, wymazuje swój rachunek i może teraz przygotowywać się do życia w kolejnej reinkarnacji.
A: Są i tacy ludzie, którzy przeszli przez transplantację organów i mówią, że mają nowe nawyki, których wcześniej nie mieli. Podczas gdy inni czują obecność kogoś drugiego, obecność osoby, która dała im organ. Jak to wyjaśnisz?
D: Każdy przedmiot, rzecz czy w tym przypadku organ, zatrzymuje cechy osoby, która organ oddała. Dzieje się tak z powodu pamięci komórek, z których zbudowany jest organ.Powinnaś wiedzieć, że komórki to również żywe jednostki, które nie zależą jedne od drugich. Przechowują właściwości lub pragnienia osoby, która oddała organ. Kiedy trafiają do nowego ciała, wtedy nie robią nic innego niż to, czego zostały nauczone. Tak można wyjaśnić, dlaczego osoba zaczyna robić określone rzeczy, których wcześniej nie robiła. Do tego dochodzi jeszcze i to, że dawca w pewien sposób pozostaje dalej związany z tym, komu dał organ. Nie jest to związek na całe życie, ale trwa dotąd, dopóki istota, która odeszła, uważa to za dobre. Wszystko to dotąd, aż organ się w całości zintegruje z ciałem i umysłem człowieka, który go przyjął. Jest to pewna forma pomocy.
A: Ale dlaczego tylko niektórzy to czują?
D: Każdy to czuje, gdyż istota dawcy wciąż jest obecna, ale różnice przejawiają się w świadomości i w akceptacji uczuć. Istnieją osoby, które szukają, chcą poznać prawdę, podczas gdy inni to negują, nie myślą o tym. Stąd biorą się pewne przeszkody, które uniemożliwiają komunikację i nawiązanie więzi. Wszystko zależy od umysłu i chęci poznania Prawdy.
A: Poza tym istnieją jeszcze osoby, które odrzucają przeszczepione organy.
D: Tak. Im przeszczepiono takie organy, które nie są im przeznaczone lub nie udało się stworzyć energetycznej i wibracyjnej więzi i wtedy ciało nie akceptuje organu. Jest jakby narzucony.
A: Co możemy zrobić, żeby organizm zaakceptował organ?
D: Należy z nim rozmawiać. Powitać go w nowym ciele i podziękować za pomoc. Poprosić go o optymalną pracę i aby ciało weszło w pełną harmonię z nowym organem. Trzeba podziękować dawcy za jego ofiarę, poprosić Matrix, aby wyeliminował przyczynę cierpienia. Tyle trzeba zrobić… Wiesz, czego nie rozumiem? Dlaczego w ogóle musi dochodzić do takich sytuacji? Dlaczego niezbędna jest transplantacja organu? Człowiek może wyzdrowieć zanim dojdzie do takiej sytuacji.
A: Ale powiedziałeś, że niektóre problemy są karmicznego pochodzenia…
D: Tak, ale i one można rozwiązać w inny sposób, bez bólu, takimi środkami, które eliminują formy myślowo-energetyczne, które leżą u źródła choroby.
A: Czyli?
D: Jeżeli wiesz, że komuś w innym życiu wyrządziłeś jakąś krzywdę i z tego powodu cierpisz, dlaczego by nie spróbować sprawić tej osobie coś dobrego. Wyrównać rachunek.
A: To byłoby pięknie, ale nie wiemy komu wyrządziliśmy krzywdę.
D: Możemy się dowiedzieć. Ważne, żeby chcieć i wtedy życie doprowadzi do sytuacji, kiedy możesz zwrócić swoje długi. Szczególnie teraz, w tym okresie, ludzie mają szansę wszystko naprawić. Każda przeszkoda może zostać usunięta, jeżeli życzysz sobie tego z czystego serca. Poza tym najważniejsze jest, abyśmy żyli świadomie. Próbowali więcej nie generalizować takich rzeczy, nie tworzyć więcej takich form myślowo-energetycznych, które są podstawą problemu. Żebyśmy więcej nie czynili zła, żebyśmy zrozumieli, że jesteśmy wszyscy połączeni, że wszystko co nas otacza należy do nas. Musimy pomagać i aktywnie uczestniczyć w tym, aby wszystko wróciło do równowagi, wtedy wszystko będzie doskonałe.
A: Tak, ale czasami nieumyślnie czynimy zło…
D: Nie istnieje coś takiego. Jak możesz nieświadomie czynić zło, kiedy masz możliwość decyzji… możliwość myślenia. Możesz uczynić wszystko, ale możesz także odmówić, powstrzymać się. Istnieje możliwość decydowania na podstawie swojej oceny. Każdy uczynek, działanie lub myśl, która komuś szkodzi, myślę tu o ludziach, roślinach, zwierzętach, a nawet o Ziemi, lub niszczy cokolwiek, jest uczynkiem przeciwko Matrixowi i stwarza negatywną formę myślowo-energetyczną, która się szerzy, tworzy zakłócenie i w rzeczywistości wraca do ciebie.
A: One nie zostają w Matrixie?
D: Na początku zostają, a potem dostajesz je z powrotem jeszcze w tym samym wcieleniu lub poprzez kolejne wcielenia, zależy od wielkości negatywnego uczynku. Ponieważ Ziemia sugeruje Matrixowi segmenty, które muszą być czystsze, i dlatego stworzone energie wracają. To znaczy, że ludzie muszą się skonfrontować ze stworzoną przez siebie energią, ponieważ Matrix ich nie przyjmuje. Dlatego w życiu pojawiają się różne przeszkody, niezgody lub nieszczęścia. Tym płacimy. Dostajemy z powrotem wszystko, co zrobiliśmy, ponieważ na to zasługujemy.
A: I to jest dobre?
D: Oczywiście. To jest dodatkowa szansa pójścia naprzód, inaczej musielibyśmy czekać na kolejne, nowe życie, aby móc stworzyć harmonię, a na to już nie ma możliwości.
A: To znaczy, że przeżywamy naszą ostatnią inkarnację?
D: Nie. Nie żyjemy ostatniej inkarnacji, tylko inkarnację, w której możemy zmienić karmę. Po skoku, dusze również będą docierały na Ziemię, ale będą to tylko te, które nie pozostawiły wielkich problemów w Matrixie. Czy nie rozumiesz, że Ziemia wchodzi w nową erę… erę duchowości… idzie naprzeciw ery pokoju.
Przyp. Autora bloga: Na podstawie wyników badań (dzięki rodzicom zgłaszających do mnie swoje dzieci na umieszczenie na poziomach pozakarmicznych) miło mi jest podzielić się informacją, że do tej pory żadne z dzieci urodzonych po roku 2000 nie podlegało już prawu karmy, czyli sesja była zbędna. Posiadają one tylko niewielkie „ubytki”, które były niejako biletem na tę planetę w obecnym czasie. Odpracują to samodzielnie poprzez doświadczanie jeszcze przed uzyskaniem pełnoletności. W żaden sposób nie twierdzę, że dotyczy to wszystkich dzieci, jednak do mnie żadne nie trafiło z w/w rocznika i lat późniejszych.
A: Powiedz mi tylko… ile czasu minie aż będzie wszystko tak, jak na Inuaki?
D: Nie wiem jak to oszacować. Zależy od stanu rozwoju ludzi. Ziemia na pewno uczyni skok, to się wydarzy po 2012 roku… ale ile czasu minie aż stworzy się harmonia, nie wiem. W normalnych okolicznościach, powinno się to wydarzyć po lutym 2013, i do końca roku powinno się wszystko ustabilizować.
A: To znaczy, że po 2012 roku, jeszcze rok będzie trwała stabilizacja ludzi i Ziemi?
D: Tak mniej więcej…. ale zależy…
A: Czyli?
D: Planeta Ziemia pod koniec 2012 roku uczyni skok. Ci, którzy zostaną, będą musieli się przekształcić zarówno na poziomie myśli, jak i czynów. Jeżeli nie będą gotowi, wtedy im się nie uda, ponieważ pole Matrixu wyśle impuls oczyszczenia. To znaczy, że będzie się znów działo coś, co spowoduje selekcję populacji. Po tym, nastanie spokój i cisza. Poza tym, kiedy ludzie zrozumieją, wtedy Matrix się uspokoi i wszystko będzie tryskać spokojem.
A: W jaki sposób dokona się selekcja populacji?
D: Z pomocą różnych kataklizmów, chorób i konfliktów… istnieje na to dużo sposobów. Jakkolwiek by się to wydarzyło, nie jest to istotne. Byłoby szkoda, gdyby się nie wydarzyło.
A: A więc, pewne jest, że nastanie pokój, niezależnie od tego co ludzie myślą lub czynią po 2013-tym roku.
D: Tak, jak to widzę, tak.
(…)
A: Będziemy wiedzieli, że jesteśmy inni? Będziemy tego świadomi?
D: Tak. Matrix już zaczął nad tym pracować. Już teraz czasami odbieramy wyższe formy myślowo-energetyczne. Ta wiadomość jest przekazywana w tym celu, żeby podnieść nam poziom częstotliwości i energii. Żebyśmy byli przygotowani na przyjęcie tego niebieskiego oddechu. Niektórzy już to czują i zaczęli pracować nad sobą, podczas gdy inni jeszcze nie zrozumieli dlaczego czują się inaczej, ale bez względu na to, każdy wystawiony jest na działanie tego oddechu i bombardowanie energii o wysokiej częstotliwości. Nawet Anunaki są w tej samej sytuacji, z tą różnicą, że doświadczają tego jako wielkiego niebezpieczeństwa i dlatego trudzą się, żeby podjąć odpowiednie kroki (stąd mamy opóźnienia – przyp. autora bloga). Celem wszystkich tych zmian jest, żebyśmy byli gotowi na przyjęcie wyższego energetycznego ładunku. Ta wyższa energia będzie przekazana w całości i dlatego nasz organizm musi być w pełni z nią zgodny i gotowy na jej przyjęcie. W tej chwili, kiedy otrzymamy tę energię, dowiemy się w czym rzecz i jaki magiczny prezent otrzymaliśmy. To tak, jakby ktoś zapalił światło w naszym umyśle, zaczniemy inaczej rozumieć rzeczy i znowu zrozumiemy Prawdę.
A: Wszyscy po równo otrzymamy tę energię z Matrixu?
D: Tak, ale każdy przyjmie ją na różnym poziomie. Niektórzy w ogóle nie będą na to gotowi.
A: Dlaczego?
D: Ponieważ są tymi, którzy idą na inne poziomy. Matrix o tym wie i dlatego uniemożliwi, aby im była dostępna. Ponieważ szkoda byłoby, gdyby napełnili się tą energią. Oni są na innym poziomie rozwoju i muszą przejść inną ścieżkę. To by znaczyło, że nie odpowiadaliby nowemu segmentowi Matrixu i byliby odłączeni i stamtąd zostaliby zablokowani w procesie reinkarnacji. Musieliby czekać na nowy proces, kiedy powstaną energie kompatybilne z nimi.
A: I to byłoby złe?
D: Tak, ponieważ wtedy spowolniliby możliwość szybkiego rozwoju. Musieliby zostać w jednym miejscu na nieokreślony czas. Jeżeli idą z grupą, wtedy mogą odnieść sukces i zakończyć proces swoich programów. Mogliby uczynić rzeczy, które by im podniosły poziom częstotliwości.
(…)
D: Chciałbym pomówić jeszcze o Anunaki.
A: Proszę.
D: Doświadczają najcięższego okresu swojego istnienia.
A: Dlaczego?
D: Ponieważ wiedzą, że niedługo zostaną zdemaskowani. Ich istnienie dobiega końca i chcą zrobić wszystko, żeby temu zapobiec. Wiedzą, że ludzki umysł emituje takie częstotliwości, które zmieniają przestrzeń i czas, wpływają na czas oraz na Matrix. Dlatego wykorzystają wszystko, żeby mieć wpływ na populację i stworzyć takie formy myślowo- energetyczne, które przynajmniej na jakiś czas będą mogły powstrzymać zmianę.
A: Czy oni sami z siebie nie mogą stworzyć tych blokujących energii?
D: Nie, gdyż to jest dar tylko dla rasy ludzkiej. Jesteśmy dziećmi Matrixu i w pełni odpowiadamy naszemu segmentowi. Oni są swego rodzaju pasożytem. Tylko my możemy coś zmienić lub temu zapobiec. Oni mają tylko tę możliwość, żeby wysyłać nam takie energie, które uczynią nas obojętnymi, tępymi na informacje docierające z Matrixu. Mają możliwość wywierania wpływu na nasze myślenie, na jego zmianę, ale w związku z przeznaczeniem Ziemi nie mogą uczynić nic.(mowa o agresjach astralnych, programach w polach morficznych, programowaniu podprogowym, systemie HAARP – przyp.autora boga)
A: Jak będą na nas wpływać?
D: Strachem. To wielcy mistrzowie w tworzeniu paniki, lęku, nienawiści, a wszystko to w świecie materialnym. To wpływa na tok naszych myśli, musimy zacząć stawiać pytania. Zaczynamy szukać, aby znaleźć Prawdę. Istnieją ludzie, którzy już zrozumieli co się dzieje, kim jesteśmy, skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy. Ich głosy zaczynają być słyszalne. Coraz więcej się mówi o 2012 roku, o zmianie polaryzacji, o różnych ekonomicznych kryzysach, o globalnym ociepleniu. Ci, którzy to czynią, przynoszą bardzo poważne potwierdzenia, ale zawsze istnieją i tacy, którzy negują takie informacje. Zaczynają manipulować pojęciami kataklizmów, zniszczenia i śmierci. Wszystko to, co chcę powiedzieć to to, że wszystko to musi wydarzyć się w taki sposób. Ponieważ, żeby się wyzwolić, żeby przejść dalej, musimy zmienić stare nawyki. Musimy się wyzwolić ze znanych ograniczeń i z całego serca przyjąć to, co się wydarzy. Świat musi cierpieć, ale to będzie krótkie cierpienie. Inuakom było potrzebne 100 lat, żeby się przystosować do nowych częstotliwości. Nam będzie potrzebne tylko kilka lat przystosowania. To jest dar Matrixu.
A: Co mamy robić?
D: Chcieć przemiany. Potrzeba, żebyśmy wysyłali w kierunku Matrixu formy myślo-energetyczne, w których prosimy, żeby się to wydarzyło. Im więcej ludzi się zjednoczy w takim myśleniu…
A: Matrix nie dokona tej przemiany, jeżeli nie będziemy aktywnie w tym uczestniczyć?
D: Dokona, ale przemiana będzie bardziej bolesna i trudniejsza, ponieważ Matrix musi wyeliminować wszystkie nieprzyjazne energie, aby mogła zaistnieć równowaga. Tylko po tym, kiedy zakłócenia zostaną wyeliminowane z pola segmentu Matrixu dla Ziemi, może dojść do harmonii. Poza tym, kiedy cała ludzkość współpracuje, wtedy formy myślowo- energetyczne, które docierają do Matrixu pomagają i Matrix bierze to na swój sposób pod uwagę, że nie istnieją nieprzyjazne czynniki i odpowiada zmniejszeniem strat.
A: Rozumiesz, że nie jest możliwe doprowadzenie do jedności w myśleniu całej ludzkości?
D: Nie jest niemożliwe. Każda ludzka istota, która się podporządkuje nowemu wiatrowi Matrixu, dołoży się do wzrostu siły, powiększy liczbę aktywnych. Jak już ci powiedziałem, nie zapominaj, że decyduje głos większości.
A: Wciąż jeszcze nie rozumiem, dlaczego Anunaki nie zostawią nas w spokoju. Może i ich zaakceptujemy?
D: Nie możemy ich zaakceptować, ponieważ gdybyśmy ich rzeczywiście poznali, wtedy odrzucilibyśmy ich dawno temu. Jeżeli nawet ich zaakceptujemy, nawet wtedy nie będą mogli zostać, gdyż nie odpowiadają nowej częstotliwości Ziemi. Z drugiej strony ludzie zrozumieli na nowo, że są sobie panami. Że sami mogą zarządzać, że do tej pory byli niewolnikami swoich władców, określonych rodów, że nie zależą od nikogo i od niczego. Teraz jest czas, żebyśmy się przebudzili i zaczęli odczuwać, że koniecznie jest wzięcie swojego życia w swoje ręce. Nie musimy więcej połykać codziennych dawek trucizny, nadszedł nasz czas. Anunaki nie mogą się z tym pogodzić.
A: Co powinniśmy robić?
D: Musimy zrozumieć, że wszyscy jesteśmy równi, że nasze myśli są magiczne i to czego pragniemy, to się wydarzy. Wszyscy powinni pragnąć przemiany, powinniśmy mentalnie zbliżyć się do tego punktu, w którym Ziemia uczyni skok. Potrzeba naszej pomocy. Żeby zrozumieć świat, musimy pozytywnie myśleć, aktywnie uczestniczyć w tym programie i jego szerzeniu. (…) Przede wszystkim, każdego dnia powinniśmy chcieć być lepsi i mądrzejsi. Po drugie, każdego dnia po przebudzeniu, powinniśmy przeprowadzić krótką medytację w której spróbujemy wstąpić w częstotliwość miłości (Osobom mającym z tym kłopoty proponuję inicjację w Bezwarunkową Miłość – przyp.autora bloga). To nam umożliwi odstąpienie od częstotliwości nienawiści. Co więcej, przed zaśnięciem, poprośmy Matrix, abyśmy w trakcie snu weszli z nim w bezpośrednią więź. W ten sposób sami się połączymy, będziemy wibrować razem z jego pulsowaniem, abyśmy mogli się zmieniać. Nasze ciało i umysł przejdą radykalną przemianę, ale stopniowo, co nas przygotuje na wszystkich polach do nadchodzącej przemiany. W chwili kiedy planeta wykona skok, będziemy tam razem z nim i obudzimy się przygotowani do tego innego świata, gdzie nie będzie już istnieć strach, nienawiść i materializm. Nie będzie już żadnych Anunaki, gdyż oni nie mogą iść z nami w te wyższe częstotliwości. Oni czasowo zostaną na całkiem innym polu, w towarzystwie tych, którzy są do nich podobni. Oni już to widzą i dlatego się boją. To ich zmusza do powiększania swojej energii i informacji, którymi nas atakują.
A: Jak się manifestują te ataki?
D: Na polu fizycznym. Przede wszystkim bombardują nas zmanipulowanym pożywieniem. Najczęściej spożywanym pożywieniem na Ziemi jest chleb, a do mąki najłatwiej jest dorzucić „przydatne” rzeczy. Poza tym wiodą niezwykle interesujące wojny o szczepienia. Przeciwko tak zwanym chorobom. Tych, którzy mówią o tym otwarcie, wyśmiewają, każą ich, dystansują się od nich. Mają bezlik sposobów. Wydają książki, mają swoje programy w telewizji, gdzie udowadniają swoje teorie, a określone teorie, które powinny być publiczne, ogłaszają kłamliwymi. Na poziomie energetycznym, każdego dnia jesteśmy poddani bombardowaniu takimi energiami, które blokują nasze czakry, szczególnie uczucie miłości. To nam uniemożliwia odbiór korzystnych energii wysyłanych z Matrixu.
A: Jak nas bombardują? Nieprzerwanie?
D: Ja odczuwam atak dwa razy dziennie. Jeden około północy i jeden około południa.
(Obecnie (stan na 2013 maj) ataki są o wiele intensywniejsze, ale tez coraz mniej skuteczne. Najbardziej poszkodowane są osoby dopiero przechodzące na nową częstotliwość)
A: Jak długo trwają? D: Około pół godziny. (obecnie (2013 maj) do kilku godzin)
A: To się dzieje globalnie?
D: Tak. Jak ja to widzę, każdemu wysyłają w tym czasie określone informacje. Chcę wam powiedzieć, że jest to wtedy kiedy u nas jest północ i południe.
A: W jaki sposób odbywa się to bombardowanie?
D: Za pomocą urządzeń, podobnych do obelisków. Zbudowane są z granitu, ale wewnątrz są puste. Do
wnętrza dostają się przez podziemne korytarze. Umieszczają tam ogromne kryształy, które mają określone programy. W określonym czasie Anunaki idą tam sprawdzić funkcjonowanie, zmienić program i siłę emisji.
A: Gdzie są te obeliski? Wewnątrz ziemi?
D: Są na powierzchni. Wszyscy je widzimy. Są w Anglii, Ameryce, Egipcie, Francji, są wszędzie. W sumie jest ich siedem.
A: Nie możemy nic zrobić, żeby zapobiec emisji?
D: My nie możemy temu zapobiec, możemy jedynie się bronić.
(Obecnie możemy – wystarczy przeprogramować kryształy służące do wzbudzania ataków, oczywiście czynność tę co jakiś czas trzeba powtarzać – mniej więcej raz na tydzień na chwilę obecną, ponieważ kryształy są formatowane i ponownie używane jako agresja. – przyp. autora bloga)
A: Jak?
D: Najlepszą ochronę daje mosiądz.
A: W jaki sposób się go używa?
D: Powinniśmy zawsze nosić mosiężną bransoletkę. Ważne jest, aby była okrągła lub owalna. W żaden
sposób nie czworokątna.
A: Jaki jest problem z czworokątną?
D: Nie odpowiada polu energetycznemu człowieka. U nas wszystko jest jakby okrągłe. Pomyśl tylko o przekroju tułowia, rąk, głowy, palców, czakrach…. wszystko jest okrągłe. To znak nieskończoności. Moja mama ma pierścień od ślubu w kształcie kwadratu, który czasami nosi. Widzę jak to wpływa na jej czakry.
Widzę jasno jak się zmniejszają i jak zmniejszają prędkość obrotów.
A: Czy to wystarczy, jeżeli będziemy nosić coś z mosiądzu?
D: Tak. To bardzo pomoże. Idealnie by było,gdybyśmy chronili również pokój, w którym śpimy.
A: Jak?
D: Otoczmy pokój miedzianą żyłką, albo przynajmniej łóżko. Końce muszą się dotykać. W ten sposób będziemy chronieni. Nic nie może przeniknąć przez to pole, szczególnie jeżeli w momencie kiedy będziemy łączyć końce, wyślemy do Matrixu myśl ochrony. Mosiądz to święty materiał.
A: Dlaczego?
D: Ponieważ energetycznie, swoją częstotliwością jest bardzo bliski pola miłości.
A: Chyba stąd pochodzi wiara w związek planety Venus i mosiądzu?
D: Mosiądz ma wpływ na rozwój roślin, ma terapeutyczny wpływ na płuca i wkrótce zostanie odkryte, że pozytywnie wpływa na DNA człowieka. Noszenie tego metalu umożliwia ciału wejście w wibracje, które otwierają czakrę miłości. Wraz z otwarciem tej czakry, ciało zacznie bronić się od wszelkich ataków.
A: Dlaczego?
D: Ponieważ duch na tym poziomie ma jednakową wibrację z Matrixem. Wibruje jednakowym głosem,
dlatego ma swój udział w obronie i wsparciu. To znaczy, że człowiek jest na ścieżce wzrostu i Prawdy, i że ta więź w żaden sposób nie może zostać przerwana. Musisz zrozumieć, że jest to powód, dlaczego jesteśmy tu na ziemi, aby przyczynić się do wzrostu i przemiany i w pewien sposób będziemy nagrodzeni za to, jako jej mieszkańcy, tym nowym światem. Będzie świetnie. Będzie całkowicie inaczej niż jest teraz. Możemy się do tego przyczynić, jeżeli będziemy pozytywnie myśleć, życzyć sobie, żeby zakończył się ten stary system, żebyśmy mogli wkroczyć w nową erę. Nie wolno nam zwracać uwagi na ich wyjaśnienia, pozwolić żeby mieli wpływ na nas poprzez strach, musimy słuchać swojego serca. Jeżeli chcemy, aby coś się zmieniło, musimy tego chcieć całą swoją istotą i całym swoim sercem. W każdej chwili musimy chcieć wolności, zmiany, miłości. Musimy mentalnie stworzyć idealny świat, żyć w nim i żywić go nadzieją i wiarą. Teraz nadeszła chwila, że nikt nie ma prawa nas pozbawiać życia, decydować o naszym losie. Dlatego was proszę, przyłączcie się do nas, do tych którzy przyszliśmy po to, żeby przekazać wam te informacje. Prosimy was, żebyście nam pomogli, jak i my chcemy pomóc wam.
A: Spróbujemy, ale nie wiem czy nam się uda?
D: Trzeba tylko chcieć. Nie jest to trudne. Potrzeba tylko, żebyś wysłała myśl, chęć zmiany do Matrixu. On przejmuje tą formę myślo-energetyczną, wzmacnia ją, żeby się spełniła. To wszystko. Wszystko stanie się samo z siebie.
PONIEDZIAŁEK, 7 MARCA 2016
Channeling o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Ziemi

Zrodlo:prawdawordpress

Historia Bożego Narodzenia

Pierwsze wzmianki dotyczące ustalenia dokładnej daty narodzin Chrystusa pochodzą z Egiptu. Około roku 200 grecki teolog i założyciel chrześcijańskiej szkoły katechetycznej w Aleksandrii, Tytus Flawiusz Klemens, bardziej znany jako Klemens Aleksandryjski, wyliczył datę narodzin Jezusa Chrystusa na 25 pachon (20 maja) w 28 roku panowania cesarza Oktawiana Augusta. Inni badacze Pisma Świętego odrzucili te kalkulacje, twierdząc, że data ta powinna przypadać na przełom 24 i 25 pharmuthi, czyli 19 i 20 kwietnia. Inne wczesnochrześcijańskie pisma wspominają także o 18 marca. W 385 r. do Jerozolimy przybyła akwitańska pątniczka, którą znamy dzisiaj pod imieniem Eteria lub Egeria. Tam spotkała się z nieznanym jej obyczajem ośmiodniowych uczt i zabaw z okazji święta narodzenia pańskiego, rozpoczynających się 6 stycznia. Ale dopiero papież Juliusz I, zapytany o właściwą datę, ustalił ją na 25 grudnia – na podstawie rzekomo zachowanego do czasu jego pontyfikatu (337–352) powszechnego spisu ludności z okresu panowania Oktawiana Augusta. Dzisiaj wiemy, że wybór daty 25 grudnia na dzień narodzin Zbawiciela nie był przypadkowy i wcale nie wiązał się z opisywanym w Nowym Testamencie spisem powszechnym w Judei. Historię świętowania tego dnia w kalendarzu przedchrześcijańskim

 

znakomicie przedstawił pisarz Dan Brown w wydanej w 2000 r. powieści „Anioły i demony”. Bohater tej książki, profesor Robert Langdon, zwrócił się do swoich studentów w czasie wykładu na Uniwersytecie Harvarda: „– W chrześcijaństwie można znaleźć mnóstwo przykładów oddawania czci Słońcu. – Przepraszam – odezwała się ponownie dziewczyna z pierwszego rzędu – ale ja przez cały czas chodzę do kościoła i nie widzę, żeby czczono tam Słońce. – Naprawdę? A co świętujecie dwudziestego piątego grudnia? – Boże Narodzenie. Dzień narodzin Jezusa Chrystusa. – Tyle że zgodnie z Biblią Jezus urodził się w marcu, więc dlaczego świętuje się to pod koniec grudnia? Cisza. Langdon uśmiechnął się. – 25 grudnia jest, moi drodzy, starożytnym pogańskim świętem Sol Invictus, Słońca Niezwyciężonego, które zbiega się z przesileniem zimowym. Jest to ten wspaniały okres roku, kiedy Słońce powraca, a dni zaczynają się robić coraz dłuższe”. Rzeczywiście, bohater powieści Dana Browna ma całkowitą rację. Chrześcijaństwo zapożyczyło wiele symboli i świąt z wcześniejszych religii związanych z kultem Słońca. Oddawanie czci Słońcu Niezwyciężonemu, które 25 grudnia pokonywało mrok nocy, było jednym z najważniejszych obyczajów mitraizmu, kultu syryjskiego boga Baala czy fenickiej i kananejskiej bogini miłości, płodności i wojny Asztarte. Oddawanie czci tej ostatniej było także rozpowszechnione wśród Izraelitów, którzy w pewnym momencie swojej historii nazywali ją nawet Królową Niebios. Spór o dziewictwo Być może niektóre elementy tych obrządków zapożyczył także późniejszy kult maryjny. Obchody Bożego Narodzenia wiążą się bowiem nierozerwalnie z rosnącym oddawaniem religijnej czci Marii z Nazaretu, matce Jezusa Chrystusa. Uwielbienie dla matki Zbawiciela osiągnęło swoją szczytową formę w czasie trzeciego soboru powszechnego, zwołanego przez bizantyjskiego cesarza Teodozjusza II w Efezie. To właśnie tam po raz pierwszy w historii syryjski mnich, teolog i filozof chrześcijański Nestoriusz (384–451), pełniący wówczas obowiązki patriarchy Konstantynopola, stworzył greckie określenie Theotokos – Bogarodzica. Drugim oficjalnym tytułem, który powstał w tym samym okresie na cześć matki Jezusa Chrystusa, jest Najświętsza Maria Panna. Tytuł ten podkreślał nie tylko niepokalane poczęcie Chrystusa, ale także dziewictwo, które w opinii ojców soborowych Maria zachowała do końca życia. Jako pierwszy opinii o dziewictwie Marii sprzeciwił się dopiero 100 lat po soborze efeskim rzymski mnich Jowinian. Co prawda zalecał on rzymskim pannom zachowanie dziewictwa jak najdłużej, a wdowom konsekrowane życie bez ponownego wchodzenia w związek małżeński, jednak poglądy Jowiniana w sprawie dziewictwa matki Jezusa z Nazaretu spotkały się z ostrym potępieniem ze strony ówczesnych teologów i duchowieństwa. Wśród jego najzagorzalszych krytyków znaleźli się Augustyn z Hippony, biskup Mediolanu Ambroży oraz Hieronim ze Strydonu. Papież Syrycjusz potępił niepokornego mnicha w liście „Adversus Jovinianum” („Przeciwko Jowinianowi”). Podobne poglądy podważające dożywotnie dziewictwo Marii z Nazaretu głosili także inni ówcześni teologowie i badacze Pisma Świętego. Wśród nich wyróżniali się łaciński pisarz Helwidiusz oraz biskup Sardyki Bonosus. Ten ostatni twierdził, że Jezus nie był jedynym dzieckiem Marii i Józefa, co definitywnie wskazywało na normalne stosunki małżeńskie między rodzicami Zbawiciela. Tego typu poglądy ukazujące „normalność” funkcjonowania Świętej Rodziny zostały ostatecznie potępione przez synod laterański z 649 r. Ich zagorzałym krytykiem był także Tomasz z Akwinu, który swoje stanowcze stanowisko w kwestii dziewictwa Marii wyraził w wiekopomnym dziele filozoficzno-teologicznym „Summa theologiae”. Ten żyjący w XIII w. wybitny myśliciel chrześcijaństwa nie miał wątpliwości, że ze względu na „zachowaną Godność posyłającego Ojca” oraz „właściwość i godność samego Syna” poczęcie Jezusa odbyło się bez udziału Józefa, a Maria zachowała dziewictwo aż do chwili wniebowzięcia. Wszystko wskazuje też na to, że dla Tomasza z Akwinu nie ulegało wątpliwości, iż jedyną datą narodzin Zbawiciela jest właśnie 25 grudnia. Czy Święta Rodzina uciekła do Egiptu? Najnowsze badania archeologiczne i historyczne sugerują, że Jezus urodził się prawdopodobnie w kwietniu 6 r. n.e. Historycy mają problem z interpretacją słów z Ewangelii św. Łukasza (2,1–2): „I stało się w owe dni, że wyszedł dekret cesarza Augusta, aby spisano cały świat. Pierwszy ten spis odbył się, gdy Kwiryniusz był namiestnikiem Syrii”. Ewangelie nie zawierają żadnej informacji, co się wtedy działo w życiu Świętej Rodziny. A przecież od pierwszego spisu ludności do czasu przybycia Józefa z brzemienną Marią do Betlejem mogło minąć nawet kilka lat. Pomocne w wyznaczeniu daty narodzin Jezusa było ustalenie czasu śmierci króla Heroda Wielkiego. Ale i w tym przypadku jest duży problem, ponieważ zgodnie z tradycją żydowską przyjęło się uznawać, że Herod zmarł siódmego dnia miesiąca kislew (co jest odpowiednikiem jednego z ostatnich dni listopada) w czasie zaćmienia Księżyca. Astronomowie wskazują natomiast datę 13 marca 4 r. n.e., kiedy nad Judeą widoczne było zaćmienie Księżyca przed zbliżającą się Paschą. Dlaczego precyzyjne ustalenie daty śmierci Heroda może mieć znaczenie dla historii narodzin Jezusa z Nazaretu? Śmierć Heroda Wielkiego w 4 r. n.e. oznacza, że Jezus urodził się przynajmniej dwa lata po śmierci Heroda Wielkiego. W takim wypadku opisane w Ewangelii dramatyczne okoliczności ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu przed prześladowaniem okrutnego monarchy prawdopodobnie nigdy nie miały miejsca. Nie tylko data narodzin Zbawiciela od początku mocno dzieliła chrześcijan. Także sposób obchodzenia tego święta budził kontrowersje. W 1038 r. Boże Narodzenie zawitało na dwór angielski, gdzie oficjalnie nadano mu staroangielską nazwę Cristes Maesse – Msza Chrystusa. Blisko 100 lat później nazwę tę przerobiono na Cristes-messe, pierwowzór dzisiejszego słowa Christmas. Od tej pory obchody Bożego Narodzenia zamieniły się niemal w spór narodowy. Mszalny dzień papieski Nie wszyscy uważali, że ten czas kalendarza liturgicznego należy świętować radośnie. Już bowiem w III wieku n.e. chrześcijański pisarz Tertulian popierał obchody Bożego Narodzenia, ale potępiał nawiązywanie w nich do rzymskich Saturnaliów. 13 wieków później do Bożego Narodzenia podobnie odniósł się ojciec reformacji Marcin Luter. Porównał on Rzym do grzesznego Babilonu i zachęcał do odrzucenia świątecznego przepychu i poprzedzającej 25 grudnia atmosfery odpustowej. Mimo że obchody Bożego Narodzenia wyjątkowym uwielbieniem darzył sam król Henryk VIII, założyciel i głowa buntowniczego wobec władzy papieskiej Kościoła anglikańskiego, przykazania Lutra szczególnie mocno wzięli sobie do serca angielscy purytanie, którzy widzieli w Bożym Narodzeniu jedynie „katolickie święto rozpusty”. W 1538 r. Prezbiteriański Kościół Szkocji odrzucił obchody Bożego Narodzenia, zastępując je najważniejszym świętem szkockim Hogmanay (31 grudnia). Angielscy purytanie, powołując się na zasady kultu jedynego Boga określone w Księdze Wyjścia (20, 4), uznali także, że kult obrazów przedstawiających Boże Narodzenie, szopek lub ubieranie choinek jest obyczajem pogańskim. „Mszalny dzień papieski” – jak nazywali odtąd 25 grudnia – został wymazany z kalendarza decyzją parlamentu i rządu Olivera Cromwella w 1647 r. Mimo że zakaz został zniesiony po śmierci dyktatora w 1666 r., angielskie obchody Bożego Narodzenia nigdy już nie wróciły do swojego splendoru z epoki Tudorów. Niemile widziani w Anglii purytanie „wywieźli” zakaz świętowania 25 grudnia do brytyjskich kolonii w Ameryce Północnej. Absurdalny stosunek do tego pięknego święta szerzył się jak zaraza. W 1659 r. pielgrzymi z Massachusetts wprowadzili zakaz obchodów na dużym obszarze terytorium obecnej Nowej Anglii. To zdecydowanie jedno z najgłupszych praw, jakie powstało w Ameryce Północnej, obowiązywało w niektórych stanach aż do 1852 r. Pierwszym stanem, który je odrzucił i ratyfikował Boże Narodzenie jako święto federalne, była Alabama (w 1838 r.). Ostatni stan uznał Christmas za dzień wolny od pracy dopiero w 1870 r. Wraz z tą ostatnią stanową ratyfikacją nastąpiła ogromna komercjalizacja Bożego Narodzenia w Stanach Zjednoczonych.

Mikołaj lubiany przez wszystkich Dzisiaj nie potrafimy wyobrazić sobie Bożego Narodzenia bez prezentów, które tradycyjnie przynosi nam pod choinkę Święty Mikołaj. Niektórzy historycy są skłonni uważać, że ta sympatyczna tradycja została zapożyczona z rzymskich Saturnaliów, w czasie których dawano sobie upominki, albo nawiązuje do ewangelicznej historii wręczenia darów nowo narodzonemu Zbawicielowi przez trzech mędrców ze Wschodu. Do tego drugiego wydarzenia odwołuje się hiszpański zwyczaj wymiany upominków w święto Trzech Króli – 6 stycznia. Najbliższy prawdzie jest pogląd, że znana nam współcześnie tradycja obdarowywania się prezentami przyniesionymi przez Świętego Mikołaja pochodzi z przełomu pierwszego i drugiego tysiąclecia naszej ery. Z bizantyjskiego „Żywotu św. Mikołaja”, napisanego w IX w. przez archimandrytę Michała, dowiadujemy się, że 6 grudnia – Dzień Świętego Mikołaja – był jednym z najbardziej uroczyście i radośnie obchodzonych świąt w Konstantynopolu. 100 lat później narodziła się tradycja wystawiania 6 grudnia liturgicznych przedstawień dla dzieci, które w kolejnych stuleciach zostały spopularyzowane w całej Europie. Obyczaj podkładania śpiącym dzieciom do posłania prezentów od Świętego Mikołaja narodził się w XII-wiecznej Francji, gdzie dzień 6 grudnia został nazwany mikołajkami. Radosny charakter tego święta nie kłócił się z powagą adwentu, ponieważ wspomnienie świątobliwego życia Mikołaja, biskupa Miry, było w opinii bizantyjskiego duchowieństwa godnym przygotowaniem do Bożego Narodzenia. Także na Zachodzie historia pobożnego biskupa Mikołaja cieszyła się ogromnym zainteresowaniem i szacunkiem. Papieże stawiali św. Mikołaja za wzór cnót chrześcijańskich, a obchody jego dnia były tak popularne, że nawet protestanci nie ośmielili się w XVI w. wykreślić mikołajek z nowego kalendarza protestanckiego. Komercyjny Santa Claus Twórcy reformacji, którzy odrzucali kult maryjny i kult świętych, musieli coś zrobić z niepasującym do ich koncepcji wiary, ale niezwykle lubianym, Świętym Mikołajem. Rozwiązanie ich dylematu przyszło dopiero w XIX w. zza oceanu. W 1823 r. amerykański poeta Clement Clarke Moore napisał poemat pod tytułem „Wizyta Świętego Mikołaja”. Autor nie zdawał sobie sprawy, że tworzy nową laicką legendę o przesłaniu niemal religijnym, która w umysłach setek milionów ludzi na całym świecie będzie kojarzona z Bożym Narodzeniem w znacznie większym stopniu niż ewangeliczna historia narodzenia Zbawiciela w Betlejem. Do dzisiaj niemal wszystkie amerykańskie dzieci znają ten poemat zaczynający się od słów: „Twas the night before Christmas, when all thro’ the house Not a creature was stirring, not even a mouse”. Obecnie poemat Clementa Moore’a jest bardziej znany pod nazwą „The Night Before Christmas”. Co ciekawe, nigdy nie został przetłumaczony na język polski, chociaż zawiera kwintesencję amerykańskiego stosunku do Bożego Narodzenia. W 1881 r. amerykański rysownik Thomas Nest opublikował w magazynie „Illustrated America”, serię pięknych ilustracji do poematu Moore’a. Wiersz i ilustracje stworzyły niebywale popularną bajkę o dobrodusznym, puszystym palaczu fajki o wyglądzie i zachowaniu szekspirowskiego Falstafa, żyjącym z żoną i gromadą elfów w świątecznej osadzie na biegunie północnym. To w tym wierszu znajdziemy także po raz pierwszy imiona latających reniferów, które pojawiały się później w amerykańskich piosenkach świątecznych. Należy jednak podkreślić, że w wierszu nie ma tak popularnej współcześnie wśród Amerykanów nazwy „Santa Claus”. Wprawdzie Moore zastąpił ponurego angielskiego Father Christmas komicznym grubaskiem o imieniu St. Nick, ale Santa Claus był dziełem urodzonych w Ameryce dzieci holenderskich imigrantów, które przerobiły holenderskiego Sinterklaasa na Santa Clausa. Clement Clarke Moore nigdy nie ujrzał ilustracji Thomasa Nesta do swojego wiersza. A szkoda, bo rysunki te wspaniale uzupełniły dzieło. W tym przypadku ilustracja zaczęła też żyć własnym życiem. Nawet dziwaczny strój współczesnego, komercyjnego Santa Clausa jest przeróbką autorskiego pomysłu Nesta. Ani poeta Moore, ani rysownik Nest nie zdawał sobie sprawy, że uruchomią świąteczny przemysł na niewyobrażalną skalę. Tylko w 2010 r. Amerykanie wydali z okazji Bożego Narodzenia ponad 584 mld dolarów.

Czas godów radosny Pierwsi chrześcijanie nie przywiązywali wagi do miejsca i czasu narodzin Jezusa Chrystusa. Dla nich najważniejszym wydarzeniem było odkupienie świata przez śmierć i zmartwychwstanie Zbawiciela. Pierwsze obchody Bożego Narodzenia miały miejsce dopiero 300 lat po jego ziemskiej wędrówce. Jeszcze późniejsza jest polska tradycja obchodów świąt, która narodziła się dopiero w XV w., kiedy prawdopodobnie z Czech dotarł do naszego kraju zwyczaj budowania szopek świątecznych i śpiewania kolęd. W 1424 r. została spisana zapomniana już dzisiaj pierwsza polska kolęda zaczynająca się od słów „Zdrów bądź, Królu Anielski”. Znacznie większą popularność zdobyła pochodząca z kancjonału Jana z Przeworska XIV-wieczna kolęda „Chrystus się nam narodził”. Historycy nie znają jej autora, ale domyślają się, że musiał on zapożyczyć treść z łacińskiej kolędy „Christus natus est nobis”. To właśnie śpiewanie kolęd jest jedną z najstarszych tradycji bożonarodzeniowych w Polsce i na świecie. Samo słowo „kolęda” pochodzi od rzymskiej nazwy pierwszego dnia nowego miesiąca – calendae. Stary rok kończył się w średniowieczu 24 grudnia, a nowy zaczynał się 25 grudnia. Stąd też koniec starego i początek nowego roku był świątecznie sławiony pieśniami o narodzeniu Pana, zwanymi kolędami. Zygmunt Gloger, autor m.in. „Encyklopedii staropolskiej”, uważał też, że polska nazwa „kolęda” może mieć związek ze starofrancuską nazwą „la calenda” – oznaczającą pogańskie święto Kolady, zwane w Polsce „godami”, podczas którego radośnie żegnano stary rok i witano nowy. Do tych zwyczajów nawiązuje też polska nazwa miesiąca stycznia, oznaczająca styk starego i nowego roku. Jeszcze do XVII w. okres Bożego Narodzenia był nazywany przez lud polski właśnie „godami”. Wiele obyczajów pochodziło z czasów pogańskich i nie miało żadnego odnośnika w tradycji chrześcijańskiej. Jak wspominał Zygmunt Gloger, „gody” trwały od wigilii Bożego Narodzenia aż do Trzech Króli, a każdy wieczór w tym okresie miał charakter świąteczny. Przez te dwa tygodnie należało się wystrzegać ciężkich prac, jeść smacznie i suto, zapraszać gości, bawić się i śpiewać. Te pogańskie pieśni i zabawy zostały zastąpione przez duchowieństwo katolickie pastorałkami i kolędami o narodzeniu Jezusa Chrystusa. W języku Słowian słowo „god” oznaczało rok, a „gody” i „godowanie” stały się z czasem synonimami wspaniałej uczty, biesiadowania i zabawy. Stąd też pochodzi słowo „gość”, oznaczające uczestnika biesiady świątecznej, przybywającego do nas w odwiedziny w czas godów. Zygmunt Gloger pisał: „W Polsce, gdy przyszły gody, nie było końca najrozmaitszym zabawom, powinszowaniom, podarkom, przebieraniu się za żydów, cyganów, niedźwiedzi, kozy, tury, chodzeniu po domach ze śpiewem kolęd, z wilkiem żywym, a w braku takowego z chłopcem przebranym w wilczą skórę”. Ten piękny zwyczaj kolędowania po wsiach i miasteczkach przetrwał do dzisiaj, chociaż jego ludowy,

spontaniczny charakter jest coraz częściej zastępowany komercyjną tandetą. Snopek siana i choinka Kolędy i ich nieskrępowane śpiewanie miały także wydźwięk polityczny i społeczny. To były jedyne pieśni religijne, których treść nie była cenzurowana przez duchowieństwo. Stąd też niektóre miały wydźwięk bardzo poufały. Mówiły o zwykłych pasterzach i prostym ludzie, który jako pierwszy dostąpił łaski bycia przy nowo narodzonym królu królów. Pouczały, że Zbawiciel nie narodził się w pałacu ani w komnacie szlacheckiego dworu, ale w stajence, niczym najniższy z parobków. Polscy chłopi nie musieli znać zawiłości teologicznych Nowego Testamentu, nad którymi deliberowali ojcowie i doktorowie Kościoła, mieli natomiast pewność, że Chrystus rozpoczął swoją ziemską wędrówkę wśród takich jak oni biednych i ciężko pracujących włościan, a dopiero później przed jego boskie oblicze przybyli królowie jako przedstawiciele klasy panującej. Od XVIII w. szczególne miejsce w polskim kalendarzu świątecznym zajmowała Wigilia. Choć sama w sobie nigdy nie była oficjalnym świętem kościelnym, to stanowi chyba najważniejszy dzień w kalendarzu większości Polaków. Jednym z najstarszych zwyczajów wigilijnych jest stawianie snopów zboża w rogach izby. Wbrew powszechnie przyjętej opinii nie był to wcale zwyczaj chłopski, ale tradycja wszystkich klas społecznych. Zygmunt Gloger w „Encyklopedii staropolskiej” podkreślał, że jeszcze na początku XIX w. w każdej komnacie pałacowej, jak i w każdej izbie chłopskiej, musiał stać snopek zboża. Bez niego nikt nie ośmieliłby się zasiąść do wigilijnej wieczerzy. Z kolei zwyczaj ubierania choinki, czyli ustrojonego świerku lub jodły, przynieśli do Polski na przełomie XVIII i XIX w. niemieccy protestanci. Choinka, tak powszechnie znany i lubiany symbol Bożego Narodzenia, jest więc atrybutem niepolskim i niekatolickim. Wielkim zwolennikiem stawiania choinki i wieszania na niej ozdób z papieru i owoców był Marcin Luter. Ojciec reformacji, który potępiał rozpustę świątecznych biesiad, sam zalecał spędzanie czasu przy domowym drzewku i kontemplowanie piękna zbliżających się świąt. Inną tradycją przejętą od naszych przodków jest zwyczaj stawiania nieparzystej liczby potraw na wigilijnym stole. W dawnej Polsce wigilijna wieczerza chłopska składała się z dziewięciu dań, a pańska z jedenastu. Trzeba było spróbować każdej potrawy, ponieważ istniał przesąd, że za każde pominięte danie można stracić jakąś przyjemność w nowym roku. Od XV w. w bogatych domach szlacheckich istniał zwyczaj rozdawania podarków czeladzi, a na dworze królewskim monarcha obdarowywał służbę, która brała udział w świątecznych zabawach i kolędowaniu. Każda wigilia kończyła się uroczystym śpiewaniem kolęd oraz hucznym wyjazdem całego dworu do kościoła na mszę pasterską, którą odprawiano zawsze o północy. Zwyczaj odprawiania pasterki przyszedł do Polski prosto z Italii. Pierwsze pasterki były odprawiane przez papieży w IV w. w najstarszym rzymskim kościele – bazylice Matki Bożej Większej na Eskwilinie. Niestety, zwyczaj mszy pasterskiej rozpoczynającej się o północy z 24 na 25 grudnia został zmieniony przez papieża Benedykta XVI. Obecnie msza ta jest odprawiana w Watykanie dwie godziny wcześniej niż nakazuje istniejąca od 1700 lat tradycja.

Zrodlo: www.rp.pl/

Co NASA ukrywa o kosmosie? Przeczytaj skandalizujący wywiad z 2008 roku!

 

 

CO NASA UKRYWA PRZED NAMI?

 

W następstwie serii zdarzeń, do których „miało” dojść 16 marca 2003 roku, udało mi się w końcu przeprowadzić bezpośrednią rozmowę z astrofizykiem Jamesem McCanneyem.

 

Rick Martin: Zanim zaczniemy, chciałby zapytać, co pan myśli o badaniach drą Aleksieja Dimitriewa? Czy zgadza się pan z tym, co on głosi?

 

James McCanney: Tak. Dimitriew jest eksperymentatorem, a częściowo fizykiem teoretycznym, jednak głównie naukowcem obserwatorem, naukowcem specjalizującym się w badaniu atmosfery. Jest tym, który odkrył tornada na Słońcu i cały szereg innych zjawisk. Opowiadał o próżni i o tym, co zmierzyli w atmosferze, no i o innych rzeczach w kosmosie, których w zasadzie nie umieli wytłumaczyć. Mierzyli je, ale nie wiedzieli, o co chodzi. No i kiedy dostali moja prace, stwierdzili: „To wyjaśnia wszystko, co zaobserwowaliśmy”. Tak więc, o to właśnie chodziło. Był kierownikiem zespołu, z którym współpracowałem w latach dziewięćdziesiątych w Rosji. Potem, około roku 2000, wkroczyła tam NASA [National Aeronautics and Space Administration – Narodowy Zarząd Lotniczy i Kosmiczny]. Było to oczywiście wtedy, gdy Rosja nie miała pieniędzy. Ludzie zarabiali tam po 75 dolarów miesięcznie i usiłowali publikować swoje prace za własne pieniądze. Te) było wręcz niedorzeczne. No j wkroczyła tam NASA i zaczęła pompować w nich pieniądze, lecz zastrzegła: „Jeśli będziecie dalej nauczali tego, co głosi McCanney, nie dostaniecie ani grosza”.

 

Martin: Czy ma pan jakąś teorię lub informacje dotyczące tego, kto w NASA stoi za tak diabolicznym ukrywaniem wiedzy?

 

McCanney: Tak, to oczywiste, wiem to od dawna. To kontrola przestrzeni kosmicznej.

 

Martin: Czy może pan mówić na ten temat?

 

McCanney: Oczywiście. NASA to zbiorowisko naukowców. Tak przynajmniej zwykliśmy o niej myśleć – inżynierowie, którzy zbudowali pojazd kosmiczny itd. NASA należy do NSA [National Seeurity Agency – Agencja Bezpieczeństwa Narodowego] i pozostaje pod jej zarządem. Nad NASA jest pewna grupa, która ją kontroluje. Daniel Goldin, który dołączył do NASA w latach dziewięćdziesiątych, przyszedł z CIA z zadaniem utajnienia lub przynajmniej ograniczenia dostępu do NASA. Kiedy pojawił się tam, pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było zmuszenie wszystkich, zarówno kierownictwa, jak i pracowników niższego szczebla oraz współpracowników z zewnątrz, którzy pracowali na rzecz NASA, do podpisania typowego dla NSA oświadczenia o zachowaniu w tajemnicy wszystkiego, co dotyczy ich pracy w NASA. NSA jest elementem rządu nad rządami. Jeden Ogólnoświatowy Rząd już istnieje i to wszystko dotyczy głównie tego.

 

Martin: Czy kryją się za tym jezuici?

 

McCanney: Jezuici? [śmieje się]. Watykan ma duży udział w ogólnoświatowym rządzie i jest w tym jakaś część prawdy. Chodzi tu o ogólną sytuację na świecie i dosłownie setki rodzin, które są z tym związane. Są bardzo bogaci, są we wszystkich krajach świata, rządzą polityka, pieniądzem i bankami. To duża sieć i wielu ludzi.

 

Martin: Zamierzałem nawiązać do nazistów, o to mi chodziło.

 

McCanney: Tak. Wielu ludzi z administracji Busha to potomkowie nazistów lub tych, którzy pomagali nazistom. Zdają sobie sprawę, że kosmos jest ostatnim źródłem zasobów naturalnych. Kontrola kosmosu jest głównym zagadnieniem, na którym się koncentrują. To ich ostateczna linia obrony.

 

PLANETA „X” l TOWARZYSZĄCE JEJ KOMETY

 

Martin: Czego boi się NASA w odniesieniu do wiedzy o planecie „X”? Czy ma to jakiś związek z Sumerami i Annunakami? A może chodzi o coś innego?

 

McCanney: Osobiście tego nie twierdzę, ale wiedza o tym, że istnieje to „Coś Wielkiego”, co regularnie się pojawia, jest bardzo stara. To cześć tajemnicy utrzymywanej na bardzo wysokim szczeblu w tych grupach, takich jak Watykan. Chodzi o to, że pierwszą rzeczą, jaką zrobił Watykan po pojawieniu się komety Hale-Boppa, było zbudowanie światowej klasy obserwatorium w Arizonie i przekazanie go astronomom. Pewnie zastanawia się pan po co? Potem zbudowali jeszcze jedno. Najbardziej interesujące było to, co nastąpiło, kiedy kometa Hale-Boppa odleciała – myśleli, że to właśnie to „Coś Wielkiego”.

 

Wróćmy jednak do roku 1991. Kometa Hale-Boppa została oficjalnie odkryta w roku 1995 przez Alana Hale’a z Nowego Meksyku oraz Japończyka nazwiskiem Bopp. Obaj odkryli ją tej samej nocy, wiec nazwano ją od ich nazwisk.

 

Jest dla mnie jasne, jeśli spojrzy się na moje notatki o Harringtonie, że jedną z rzeczy, którą on obserwował, musiała być kometa Hale-Boppa. Jej jądro było ogromne. Powodem, dla którego NASA z miejsca ograniczyła dostęp do tych informacji, kiedy zdała sobie sprawę, że ktoś umieścił część z nich w Internecie, było to. że pierwszy lepszy astronom, taki jak na przykład ja. wiedziałby, mając do dyspozycji nawet tak mały zasób danych, jak określić masę jej centralnego jądra.

 

Służy do tego niewielkie równanie. Używają go cały czas dla określania mas gwiazd centralnych, kiedy występują ich wahania – mogą wtedy określić promień ciała, które orbituje wokół takiej gwiazdy. Tak więc, wystarczy tylko znać okresu obrotu i promień orbity obiektu krążącego wokół większego ciała. Znając oba parametry, można obliczyć masę obiektu. Wystarczy niewielkie równanie z zakresu mechaniki ciał niebieskich.

 

Dysponując zatem niewielką informacją, która jest di w Internecie, każdy może obliczyć masę komety Hale-Boppa, dowodząc, że ma ona rozmiary porównywalne z planetą i że się zbliża.

 

Jeszcze jedna sprawa… W roku 1991 to, co zobaczył Harrington, to były dwie rzeczy: kometa Hale-Boppa i coś jeszcze, coś znacznie większego, co się za nią kryło. Planeta X. Przynajmniej ja tak uważam. W roku 1991 kometa Hale-Boppa była na kursie kolizyjnym z Ziemią. Wystarczyło kilka zdjęć, aby wytyczyć jej orbitę, i okazało się że jest ona niemal na kursie kolizyjnym z Ziemią.

 

Martin: Nic dziwnego, że był taki raban.

 

McCanney: I to potężny. Kiedy już się rozniosło, o co chodzi, zadzwoniłem do Ośrodka Kosmicznego Goddarda [Goddard Space Center] i zapytałem ich sekretarkę: „Co się dzieje? Słyszałem o tej komecie…” A ona na to: „Mój Boże, to jest wielkie!” Z początku pomyślałem, że chodziło jej o to, że to nowość, wielka wiadomość. W rzeczywistości miała na myśli jej rozmiary porównywalne z rozmiarami planety. Cały czas ją śledzili.

 

Widzi pan, w tym miejscu zaczyna się podział, bo właśnie dopiero wtedy wielu naukowców, nawet z Ośrodka Goddarda, dowiedziało się o tym. Tymczasem śledzono ją już od roku 1991, a możliwe że jeszcze wcześniej. Harrington też ją odkrył, ponieważ z jego zapisków z roku 1991 wyraźnie widać, że wiedział, gdzie skierować wzrok, aby ją zobaczyć.

 

A jak wiadomo, dawno temu… jeden z towarzyszy Nibiru dokonał potężnych zniszczeń na Ziemi.

 

Martin: Towarzyszy?

 

McCanney: Tak. towarzysz. Ten, który stał się później Wenus. Velikovsky[1] miał rację, twierdząc, że Wenus była kiedyś ogromną kometą, która przedzierała się przez układ słoneczny i została przechwycona przez pole grawitacyjne Jowisza, zaś po około 600 latach od momentu przechwycenia zbliżyła się do Ziemi, po czym ustabilizowała się, stając się planetą, jaką dziś znamy.

 

Otóż kometa Hale-Boppa była tu około 4200 lat temu. W tym samym czasie Jowisz przechwycił Wenus. Oba obiekty były mniejszymi towarzyszami Nibiru. Dlatego nie chcieli, aby ktokolwiek dowiedział się o towarzyszu komety Hale-Boppa, bo wiedzieli, że jest on na kursie kolizyjnym z Ziemią, wiedzieli również, że jest to towarzysz większego ciała, które było przyczyną wszystkich problemów. Nie zdawali sobie jednak sprawy, że kometa Hale-Boppa też była jednym z jego towarzyszy. Teraz, kiedy nadchodzi niszczyciel, to Coś Wielkiego, Nibiru, towarzyszy mu ich cała świta.

 

Martin: Zgaduję, że kometa NEAT jest jednym z członków tej świty?

 

McCanney: I w tym właśnie rzecz. Kiedy kilka tygodni temu stanęliśmy przed nawałą tych komet, ani razu nie wspomnieli o komecie NEAT, C-2002/VI. Najwyraźniej wszystko to zbliża się od strony południowej półkuli.

 

Wtedy Harrington oczywiście wiedział bardzo dobrze, gdzie ona była. i to z powodu, który już podałem. Warto zauważyć, że kiedy historia Harringtona ujrzała światło dzienne, rząd próbował wystosować oświadczenie poprzez niektórych astronomów, którzy występują w radiu, tych od dezinformacji, którzy oświadczyli: „No cóż, na podstawie nowych danych dokonaliśmy korekty mas tych planet i możemy stwierdzić, że panujemy nad sytuacją”.

 

Rzecz w tym, że, to, iż widzimy, że te planety [Uran i Neptun] są „ściągane w dół”, niczego nie załatwia. To daje tylko korektę ich położenia w płaszczyźnie planet [ekliptyce]. Ten obiekt był wystarczająco duży już wtedy, w roku 1991, żeby ściągać Urana i Neptuna z ich orbit. Jest aż tak wielki!

 

Rozumie więc pan obawy dotyczące tego towarzysza. Oni wszyscy wiedzą, również Watykan, że to właśnie towarzysz był przyczyną zniszczeń ostatnim razem. No i potem ten towarzysz stał się Wenus. To, czego nie rozumieją, to to, że jest bardzo trudno opracować ich orbity i NASA uczy się tego z wielkim trudem. Nie udało się im przewidzieć trasy Hale-Boppa, ponieważ zmieniała się codziennie. To była jedna ze spraw, jaką zajmowaliśmy się w Grupie Millenijnej – śledzenie dziennych zmian jej orbity na rządowych stronach efemeryd[2].

 

Martin: Czy kometa NEAT była niespodzianką? Czy pojawiła się nie wiadomo skąd, czy też spodziewali się jej? McCanney: Nie. Kometa NEAT to kolejne wielkie jądro wielkości planety, co najmniej wielkości Księżyca, a może i większe. NASA wiedziała, że się zbliża. Prawdopodobnie zaobserwowali ją już wiele lat temu jako część zbliżającej się nawały, którą uważam za część świty Planety X. Nie chcieli, aby ktokolwiek się o tym dowiedział, z prostego powodu – wiedzieli, że zbliży się okrążając Słońce i że jest duża. Prawdopodobnie zupełnie nie spodziewali się, że będzie tak jasna, jak była. Była widoczna na dziennym niebie tuż obok Słońca, kiedy je mijała – przez 12 godzin, kiedy się zbliżała.

 

Martin: To rodzi oczywiste pytanie: ilu jeszcze tych towarzyszy możemy się spodziewać?

 

McCanney: Nie wiemy. Oczywiście NASA ma bardzo dobre dane na ten temat. Inny ważną rzeczą, jaką chciałem już wcześniej powiedzieć w odniesieniu do komety Hale-Boppa, jest to, że w sześcioletnim okresie w latach 1991-1996, kiedy rzeczywiście dotarła do pery helium[3], straciła trzy miesiące na przybycie ze względu na to, że ciągnęła za sobą ogromny ogon. Tylko dlatego nie nastąpiło bezpośrednie zderzenie z Ziemią. Mówiąc „bezpośrednie zderzenie”, nie mam tu, oczywiście, na myśli uderzenia w powierzchnie Ziemi, ale to, że znaleźlibyśmy się w odległości około miliona mil (1600000 km] od niej. Każdy, kto zna się na rzeczy, wie, że to oznaczałoby ogromne zniszczenia na naszej planecie. Nastąpiłyby potworne pływy. Jedynie dzięki temu, że coś ją zwolniło, rozminęliśmy się z nią.

 

Martin: To prowadzi do kolejnego pytania, które brzmi: dokąd leci NEAT?

 

McCanney: NEAT zawróciła. Określenie jej orbity to zadanie numer 4 w mojej południowo-amerykańskiej ekspedycji, jako że straciła ona dużo energii, kiedy okrążała Słońce, i przejęła sporo materiału z ogona. Tak wiec nie wróci i nie uderzy w Ziemię. NASA stale mówi: „Och, ci ludzie myślą, że uderzy w Ziemię”. Nie, nie. Nikt nic nie mówi na temat zderzenia z Ziemią. Oni kpią sobie z ludzi i tak naprawdę to ich agenci wpuścili te historie do Internetu, żeby mogli sobie potem kpić z ludzi. To cześć ich kampanii dezinformacyjnej.

 

Martin: Kiedy kometa rozmiarów NEAT lub planeta tej wielkości przelatuje obok Słońca, jakie są skutki jej „oddziaływania na odległość”?

 

McCanney: Flara, która wytrysnęła ze Słońca i jest widoczna na wielu zdjęciach, dogoniła kometę i uderzyła w jej ogon.

 

Martin: Flara o długości 8000000 kilometrów?

 

McCanney: Tak. Gdyby wytrysnęła w stronę Ziemi, znokautowałaby nas. ale, na szczęście, poszła w zupełnie innym kierunku.

 

Zastanówmy się jednak nad czymś innym. To, czego pan nie widział, ale ja tak, to coś, co wydobywało się z NEAT… Jeśli przyjrzy się pan uważnie, zobaczy pan cienkie jak igła pasemko wychodzące bezpośrednio ze Słońca i dalej z jądra po prawej stronie ekranu. Łączy się z Merkurym. Merkury znajdował się w koniunkcji[4] z NEAT, kiedy przemierzała ekliptykę. Ta linia, którą widzi pan na zdjęciach Słońca, łączy się z Merkurym.

 

Ustawmy więc Ziemię, o tam. Co by było, gdyby Ziemia przesunęła się o 90 stopni i nie bylibyśmy bokiem do niej? Wówczas znaleźlibyśmy się na drodze tej flary lub przyjęlibyśmy na siebie elektryczne wyładowanie pochodzące z NEAT. O tym właśnie opowiadają starożytni, o kornetach i piorunach przemieszczających się po niebie. Oni byli świadkami tych zjawisk – Zeusa ciskającego pioruny w Marsa. Oni to wszystko widzieli.

 

Martin: Czyli że ich opowieści są dosłowne, nie mają charakteru metaforycznego?

 

McCanney: Nie, to nie były metafory. Kiedy Wenus zbliżyła się do Marsa, uderzyła wyładowaniem elektrycznym i w atmosferze Marsa rozgorzały zorze. Wyglądało to, jakby wąż sięgał po Marsa, to dosłownie wyssało całą jego atmosferę i wody. Oni to widzieli. Wiedzieli, że wcześniej Mars był planetą bogatą w wodę, był błękitną planetą, tak jak Ziemia. Mars ma teraz bardzo cienką atmosferę a Wenus bardzo gęstą i grubą, kilka tysięcy razy gęstszą od ziemskiej, jednak procentowo składy atmosfer Wenus i Marsa są identyczne, co oznacza, że zostały one uformowane w tym samym kotle i przekazały je sobie,

 

Martin: Chciałem jeszcze zapytać o Velikovsky’ego. Pan bardzo go przypomina, chociażby w tym, że miał on, tak jak pan teraz, nieprzyjemne doświadczenia. Często go wyśmiewano, ale w końcu okazało się, że miał rację.

 

McCanney: Nie ma już najmniejszych wątpliwości, że Velikovsky miał racje. Najciekawsze w jego przypadku jest jednak to, że on wcale nic studiował astronomii, a jedynie badał kalendarze!

 

KOMETY l FIZYKA PLAZMY

 

Martin: Pomówmy teraz o pańskiej koncepcji komet i plazmy. Co to jest plazma?

 

McCanney: Plazma jest jakby czwartym stanem materii. W środowisku próżni, gdzie mamy tylko gazy i wysoką energię, na przykład duże ilości światła pochodzącego ze Słońca, które rozbija atomy na wolne elektrony, jony, obojętne atomy oraz inne formy energii, takie jak zmagazynowany magnetyzm, zmagazynowane pola elektryczne… to właśnie jest plazma. Wzajemne oddziaływania tego wszystkiego są tym, co nazywamy fizyką plazmy, i właśnie to badamy. W zasadzie to kwintesencja plazmy.

 

Martin: Porozmawiajmy o kometach. To nie są brudne śnieżne kule. Czym one są?

 

McCanney: Pozwoli pan, że zacznę od tego… W środowisku astrofizyków od dawna toczy się spór między facetem o nazwisku Chapman i Szwedem Hansem Alfhenem. Chapman utrzymuje, że kosmos jest elektrycznie obojętny. Alfhen wręcz przeciwnie, że w kosmosie znajduje się plazma, która wyczynia dziwne rzeczy i że nie wiemy, co jest tego przyczyną. Krótko mówiąc, kosmos nie jest elektrycznie obojętny i przejawia znaczną aktywność elektromagnetyczną. Stany Zjednoczone są miejscem, gdzie są pieniądze, więc na razie wygrał Chapman.

 

Studentów kierunków nauka o kosmosie, astrofizyka i fizyka naucza się bardzo prostego problemu. Chodzi o to, że jeśli weźmiemy ładunek i umieścimy go w przestrzeni kosmicznej, to bardzo szybko – można nawet obliczyć jak szybko – otoczy się, nie pozwalając, aby był widzialny elektrycznie w jakiejkolwiek części kosmosu. To własność osłonowa i jeśli występuje pole magnetyczne, z jakiegoś powodu wokół obiektu dzieje się to samo, będziemy mieli efekt plazmatyczny. I właśnie to jest jednym z powodów, dla których nasza grawitacja znana jest pod postacią siły całkowicie niezależnej od elektromagnetyzmu, ponieważ te elektromagnetyczne siły są tak ekranowane, że grawitacja „widzi poprzez nie”.

 

W tym stanie rzeczy Chapman, jak gdyby wygrał te teoretyczną batalię. Tak wiec od dziesiątków lat mamy do czynienia z ligą Chapmana i jego fizyka jest podawana we wszystkich podręcznikach, w następstwie czego wszyscy studenci wyrastają w przekonaniu, że kosmos jest elektrycznie obojętny, zaś świeżo upieczony magister niewiele ma do powiedzenia, aby móc to zmienić. Ze mną było podobnie. Tyle że ja zdałem sobie sprawę, i chyba nikt z tych ludzi poza mną, że dane, które zaczęły napływać z sond kosmicznych, nic zgadzają się z teorią. Kosmos okazał się aktywny elektromagnetycznie i to w znacznym stopniu.

 

Wszystko to działo się w roku 1979, kiedy byłem młodym asystentem na Uniwersytecie Cornella i miałem dostęp do wszystkich danych nadchodzących z sond Voyager i Pioneer, kiedy leciały w kierunku Jowisza i Saturna. Było to jeszcze, zanim NASA zdała sobie sprawę, że musi trzymać te dane w tajemnicy przed ludźmi takimi jak ja, którzy interpretują je inaczej, niż by sobie tego życzyli.

 

A dane mówiły coś zupełnie innego. Obserwowano bardzo dziwne zjawiska elektromagnetyczne: szprychy w pierścieniach Saturna, potężne wyładowania elektryczne, pierścieniowe prądy o natężeniu milionów amperów przepływające wokół planety. Zjawiska, które po prostu nie mają sensu w myśl obowiązujących teorii. Potem był protonowy wiatr. Tym, co przykuło moja uwagę, było to, że wiatr protonowy wydobywał się, zarówno z Jowisza, jak i Saturna, a jest to zjawisko, które obserwujemy tylko na Słońcu. Interesujące, że dostrzegli tylko wiatr protonowy, a nie zauważyli wiatru elektronowego neutralizującego ten pierwszy.

 

Tak więc wyglądało na to, że kosmos nie był tym, czego się spodziewali. Spodziewali się, że Jowisz będzie zmarzniętą na kość kulą wodorową, bardzo sterylną, a tak nie jest. Jest on niesamowicie dynamiczny, posiada potężne pole magnetyczne. Tak więc, kiedy udali się na Wenus, kiedy zwrócili się ku innym planetom, okazało się, że są zupełnie inne, niż się spodziewali.

 

Tak się złożyło, że w tym czasie byłem na Uniwersytecie Cornella i miałem już skompletowaną większość założeń i danych do mojej pracy na temat inkluzji pól elektromagnetycznych i mechaniki ciał niebieskich. Rozumiałem, skąd się to bierze. Kiedy zobaczyłem napływające dane. rozpoznałem to. To jest coś, o czym żaden z tych facetów od chapmanowskiej fizyki nie ma najmniejszego pojęcia. Wciąż starali się interpretować to, co obserwują, jako zjawiska grawitacyjne.

 

W tym czasie studiowałem również komety jako uzupełnienie tego, co robiłem. Zrozumiałem, że komety nie mogą być brudnymi „kulami śnieżnymi”, jak się je nazywa. Było dużo danych wskazujących na to, że komety oddziałują elektrycznie ze Słońcem oraz że zaobserwowano wokół nich elektryczne wyładowania. Wówczas nie wiedziałem, co wywołuje te elektryczne pola, ale miałem przeczucie, że przyczyna musi wiązać się ze Słońcem. Wiedziałem, że komety oddziałują ze Słońcem i że jądro komety zostaje naładowane ujemnie.

 

Wtedy wreszcie, w latach 1979-1980, dotarło do mnie, że to musi być wynik różnicowych pływów w wietrze słonecznym. Inaczej mówiąc, w wietrze słonecznym było więcej protonów niż elektronów. To nasunęło mi wizję

 

nowego modelu syntezy. Zdałem sobie sprawę, że synteza musi zachodzić w słonecznej atmosferze, a nie w jądrze. Wtedy zrozumiałem, że korona elektronów otaczająca Słońce jest w rzeczywistości przestrzenią nadatomową oraz że Słońce poniżej jej jest dodatnio naładowane, zaś elektrony korony sprawiają, że Słońce wydaje się z zewnątrz naładowane ujemnie.

 

To bardzo złożone zjawisko, to, w jaki sposób słoneczne wiatry otwierają dziury w koronie i wystrzeliwują na zewnątrz za sprawą elektrostatycznego przyspieszenia protonów w czasie ich ruchu przez koronę. Właśnie dokładnie to obserwujemy. Tymczasem cały czas, nawet jeszcze teraz, NASA utrzymuje, że energia słoneczna pochodzi z jego jądra. Nic bardziej błędnego.

 

Kiedy byłem na Uniwersytecie Cornella, poznałem Hansa Bethe, fizyka noblistę. który stworzył obowiązujący do dzisiaj model Słońca, Bethe przyjaźnił się z Albertem Einsteinem i obaj dostali Nagrody Nobla. Bethe został nagrodzony w dziedzinie chemii za opracowanie zrozumiałego modelu syntezy, którym się obecnie posługujemy, zgodnie z którym reakcje łańcuchowe powodują powstawanie większych atomów i wydzielanie ciepła. To właśnie on wykonał wstępne obliczenia ciepłoty Słońca i innych rzeczy, które zgadzają się z tym, co obserwujemy.

 

Usiadłem i zacząłem z nim rozmawiać na ten temat. Powiedziałem mu, że układ słoneczny musi być aktywny elektrycznie oraz że komety nie mogą być kulami brudnego śniegu. Patrzył na mnie i wtedy zrozumiałem, że o tym wie, podobnie jak Einstein. Wiedział też, że… jedną z ostatnich rzeczy, jaką zajmował się Einstein przed śmiercią, było bardzo uważne studiowanie prac Velikovsky’ego, ponieważ wiedział, że w ogólnej teorii względności brak czegoś wielkiego, a konkretnie pola elektromagnetycznego. Nie może być tak. że grawitacja wpływa na światło, zaś pola elektromagnetyczne otaczające gwiazdy nie wpływają na nie. Wiedział, że te czynniki nie zostały uwzględnione w ogólnej teorii względności i właśnie nad tym pracował tuż przed śmiercią. Hans Bethe powiedział mi, że Einstein starał się rozwiązać właśnie ten problem. Powiedziałem mu: „Mam kłopoty z publikowaniem. Odrzucają moje prace. Czy może mi pan coś poradzić?” W odpowiedzi odrzekł: „Niech pan spróbuje publikować w niemieckich pismach”. Tak też zrobiłem. Moje prace zaczęto w końcu publikować w Holandii.

 

Martin: Interesujące, więc w końcu musiał pan udać się za morze.

 

McCanney: Tak, były dwa magazyny wydawane w Holandii: Astraphysics & Space Science (Astrofizyka i nauka o przestrzeni kosmicznej) oraz The Moon & The Planets (Księżyc i planety). Kontakty z nimi zawdzięczam Hansowi Bethe.

 

Martin: Wygląda na to, że dobrze panu poradził.

 

McCanney: Tak, tyle że kiedy ten materiał ujrzał światło dzienne, ludzie z Uniwersytetu Cornella zdębieli.

 

Martin: Z jakiego powodu?

 

McCanney: Ponieważ używałem szyldu Uniwersytetu Cornella i jednocześnie stosowałem niechapmanowską fizykę z przypisanym do niej szyldem Uniwersytetu Cornella. Tego nie mogli ścierpieć i kiedy w końcu dotarli do moich wszystkich prac i przepuścili je przez swój Wydział Nauk o Przestrzeni Kosmicznej, zdali sobie sprawę, że moje prace potwierdzają hipotezy Velikovsky’ego.

 

Carl Sagan, profesor emeritus Katedry Astronomii Donalda Duncana, który to tytuł uchodzi za bardzo ekskluzywny na Uniwersytecie Cornella, był tym, który najbardziej zaszkodził Velikovsky’emu. Dzieki temu zyskał sławę. Niewielu ludzi wie, że to on przewodził krucjacie przeciwko Velikovsky’emu, który sprzedał miliony książek na całym świecie. Sagan oskarżał go, że podawał się za geologa, naukowca specjalistę od planet, astronoma itd., aby dowieść, że jego tezy w żadnym przypadku nie mogą być prawdziwe. Dzięki temu dostał program Cosmos, był rzecznikiem środowiska astronomicznego, które pogrzebało Velikovsky’ego. I oto w zaledwie dwa lata później pojawiam się na Uniwersytecie Cornella i wykorzystuję ich dane, aby udowodnić, że Velikovsky miał rację.

 

SKUTKI PRZELOTU „PLANETY X”

 

Martin: Pomówmy jeszcze trochę o „Planecie X”. Wiem, że nie lubi pan wypowiadać się na temat ram czasowych, ale czy ma pan jakieś pogląd na ten temat? Mamy rok spokoju, czy może sto lat?

 

McCanney: Tego nie wiem i właśnie po to organizuję wspomnianą ekspedycję.

 

Martin: Zatem nie ma pan w tej chwili poglądu na ten temat?

 

McCanney: Prywatnie mam, ale obawiam się wypowiadaniu w sprawie dat, bo ludzie chwytają potem za słowa.

 

Martin: A bardziej ogólnie?

 

McCanney: No dobrze. Powiem tak, kometa Hale-Boppa, NEAT i pozostałe pięć, które oglądaliśmy w lutym… widzieliśmy, że pięć komet bardzo zbliżyło się do Słońca. Pierwsza to Kudo-Fujikawa, druga – NEAT IV, kolejnej nie nadano nazwy – nadleciała kierując się w bok Słońca z prędkością około 160 milionów km/h, no i była jeszcze jedna mała kometa, jądro, która skierowała się w Słońce, ta u dołu z lewej strony zdjęcia. NEAT przeszła niżej. Uważa się, że jest to obiekt, który oddzielił się od NEAT i poszedł w dół, wszedł w słoneczną flarę, tam gdzie te wielkie, przypominające balon, długie pasma plazmy wychodzą ze Słońca. To w reakcji na uderzenie tego obiektu.

 

No, ale pana pytanie dotyczyło Planety X. Indianie plemienia Hopi wierzą, że kometa Hale-Boppa (1995) była Niebieską Kachiną, która była prekursorem wyprzedzającym Planetę X o dziesięć lat. Te dziesięć lat jest tu terminem bardzo względnym. Chodzi o to, że jeśli kometa Hale-Boopa była towarzyszem „Czegoś Wielkiego” 4200 lat temu – tle wynosi cykl, a nie 3600 lat – wówczas to „Coś Wielkiego” będzie tu w ciągu najbliższego dziesięciolecia.

 

I druga sprawa. Ludzie koncentrują się na planecie X lub Nibiru. Chodzi mi o to, że ja badam obiekty pozasłoneczne. NEAT nie pasowała na przykład do niczego, co widzieliśmy przedtem. Była to kometa zupełnie nowego rodzaju, tak więc nie sposób powiedzieć, czy była związana z Nibiru, czy też nie.

 

Martin: Więc jest to zupełnie nieznany obiekt?

 

McCanney: Tak. I stąd logiczny wniosek: jeśli pojawił się nagle, ni stąd ni zowąd, to czy, ni stad, ni zowąd, może pojawić się jeszcze jeden i zbliżyć się do Ziemi, i wpłynąć na nią? No i w ten oto sposób dochodzimy do „oddziaływania na odległość”. To coś niekoniecznie musi w nas uderzyć. NASA ciągle powtarza: „Jeśli to coś w nas uderzy”. Nie! To wcale nic musi w nas uderzać.

 

Gdyby ta flara uderzyła w nas, gdyby wystrzeliła i poszła za NEAT, to byśmy zobaczyli. Za pięć lat mnóstwo ludzi umierałoby na raka, ponieważ rozsadziłaby naszą magnetyczną tarczę i każdy, kto w tym momencie byłby zwrócony ku Słońcu, zostałby przypieczony.

 

Dimitriew powiedział mi, że w latach dziewięćdziesiątych była flara słoneczna, która uderzyła w Ziemię. My [USA] znajdowaliśmy się w tamtym momencie, w momencie gdy pole magnetyczne zostało wyzerowane, po nocnej stronie. Rosja była zwrócona ku Słońcu i właśnie obserwują narastanie przypadków raka będącego wynikiem tej flary.

 

Martin: To zadziwiające i prowadzi na obszary, na których może pan nie czuć się wygodnie. Moja żona chciałaby jednak wiedzieć, jaki wpływ w najbliższych latach będą miały te wibracyjne zmiany na ludzi.

 

McCanney: Powiedziałbym, że dwojakie. Na całym świecie daje się odczuwać silne tendencje polaryzacyjne.

 

Są ludzie, którzy podnoszą swoją świadomość i coraz lepiej rozumieją nasze miejsce w kosmosie, to, że musimy pokojowo współdziałać, zaprzestać beztroskiego używania bogactw mineralnych naszej planety. Musimy zapewnić przyszłość następnym pokoleniom. Ci ludzie zostaną wyniesieni i będą porozumiewać się na wyższym, niemal mentalnym, duchowym poziomie, rozumiejąc, że nie można tolerować na Ziemi małostkowych wojen i zużywać na nie wszystkich naszych zasobów.

 

Po drugiej slronie znajduje się globalna organizacja, która kontroluje cały świat i utrzymuje go w zasadzie na poziomie niewolnictwa. Ta organizacja i rodzinne elity staną się jeszcze gorsze w swoich działaniach. Ci ludzie są zdecydowani dalej toczyć wojny i siać zniszczenie.

 

Martin: Porozmawiajmy jeszcze o zmianie miejsc biegunów Ziemi i w jaki sposób te zmiany wpłyną na nasze pole magnetyczne?

 

McCanney: Po pierwsze, pole magnetyczne Ziemi jest błędnie rozumiane. Większość tego pola jest rezultatem prądów, które przepływają wokół Ziemi. Nie powoduje go jakiś rodzaj magnesu znajdujący się w jądrze Ziemi. Pole magnetyczne, które nie pochodzi z naszego jądra, stałego składnika tego pola, jest bardzo luźno związane z żelazem i niklem. Ono nie jest podobne do pola małego magnesu, jakim bawiliśmy się w dzieciństwie. Większość naszego pola magnetycznego istnieje w formie prądów elektrycznych obiegających naszą planetę oraz w słonecznym wietrze, w pasie Van Allena, a także w innych formach, i z tego właśnie względu zbliżenie się do Ziemi komety o silnym polu elektromagnetycznym może wywrzeć na nas bardzo duży wpływ.

 

To dobry moment, aby wspomnieć, że Rosjanie przeprowadzili kilka lat temu badania płodów i doszli do wniosku, że te jeszcze nie narodzone płody dostrajają się do elektromagnetycznego rytmu kosmosu. Rosjanie byli świadomi elektromagnetycznej natury środowiska, podczas gdy na Zachodzie wciąż się powtarza: „Coś takiego nie istnieje”.

 

Potem wykonali badania statystyczne ustawień planet i temu podobnych spraw – pokrewnych astrologii – i przekonali się, że istnieje bardzo wyraźny związek między człowiekiem, jego życiem, sposobem, w jaki funkcjonuje, a pozycjami planet. Ustalili to nie tylko na przykładzie danych odnoszących się do człowieka, ale także do roślin i zwierząt.

 

Przekonali się, że coś w tym jest, ale nie rozumieli, dlaczego tak się dzieje. Kiedy jednak zdali sobie sprawę, że wszystkie planety rozładowują słoneczny kondensator, który tworzy się wokół Słońca za sprawą nadmiaru protonów w wietrze słonecznym, zauważyli też. że kiedy planety ustawią się w jednej linii, wpływa to na wzrost przepływu prądów, zaś kiedy wiele planet ustawi się w linii prostej, przepływ tych prądów rośnie stukrotnie.

 

I tak na przykład, kiedy Księżyc przechodzi w fazę nowiu, przez krótką chwilę blokuje wiatr słoneczny, a kiedy potem się odsuwa, wiatr słoneczny uderza i przełamuje nasze pole magnetyczne, wywierając potężny nacisk na naszą atmosferę. Fazy nowiu i pełni są okresami, kiedy Ziemia załamuje się pod potężną nawałą elektromagnetycznego naporu, stąd te wszystkie efekty, jakie wtedy obserwujemy.

 

Kiedy do systemu słonecznego wchodzi duża kometa, przełamuje słoneczne pole elektryczne i ukierunkowuje energię na Słońce, jak to zaobserwowaliśmy, i wtedy pojawia się coś, co nazywam polaryzacją. Ludzie, którzy starają się podnieść swoją świadomość, wznoszą się na jeszcze wyższy poziom, zaś ci ukierunkowani na wojny jeszcze zajadlej walą w bębny nawołujące do nich. Właśnie taką sytuację obserwujemy obecnie.

 

Martin: Jak pan sądzi, czego ludzie doświadczą? Czy będzie więcej chorób, większe niezrównoważenie, czy są jakieś teorie w tej sprawie?

 

McCanney: Pomówmy o prądach strumieniowych5 i pogodzie. Wszystko będzie bardziej nieprzewidywalne. Już to obserwujemy. Obserwujemy znacznie większe wahania temperatur niż zwykle. To samo będzie odnosiło się do ludzi. Ludzie, którzy tak naprawdę nie potrafią siebie kontrolować, staną się jeszcze bardziej nieprzewidywalni, ci, którzy są trochę niezrównoważeni, staną się bardziej niezrównoważeni, a ludzie zrównoważeni staną się jeszcze bardziej zrównoważeni. To jest proces polaryzacji. Nikt nie będzie już znajdował się w środku, będą same skrajności.

 

ETYKA NOWEJ KOSMICZNEJ RASY

 

Martin: Wróćmy do „punktu zerowego”, tematu politycznie niepoprawnego.

 

McCanney: Oto, co, jak mi się wydaje, ma miejsce, a dowiedziałem się tego, kiedy po raz pierwszy spotkałem się z Rosjanami. Oni mówią w takich kategoriach… Dimitriew mówi o „domenie próżni”, u nas z kolei nazywa się to „dalekim kosmosem”.

 

Kiedy spotkałem się z Walerym Uwarowem z Państwowej Akademii Bezpieczeństwa Rosji, powiedziałem mu: „Tot czego nie rozumieją w tym kraju [USA], to to, że istnieje wyższy poziom koncepcji. Kiedy już się dojdzie do tego poziomu hardware’u [oprzyrządowania], jak to jest nazywane w tym kraju [USA], można wszystko skopiować, można w pełni zrozumieć, jak coś działa, ale to nigdy nie będzie działać poprawnie, jeśli ma się złe intencje”. Kiedy powiedziałem to Waleremu, oczy unisty mu do rozmiarów talerzy i powiedział: „Jesteś pierwszą osobą z Zachodu, która to rozumie!”

 

Martin: To znaczy, że te rzeczy nie będą dopuszczalne w kosmosie w złych intencjach?

 

McCanney: W żadnym wypadku. Tymczasem ludzie stąd, ci od „czarnych operacji”, ruszyli na Wschód, żeby namówić ludzi o wyższym poziomie świadomości, aby przybyli tu i tchnęli tę świadomość w ich program kosmiczny. To stanowi prawdziwy problem na Zachodzie, ponieważ Rosja już to zna. Rosjanie przełamali więzy takiej filozofii i posuwają się do przodu. Walery powiedział mi, że przyspieszają, że mają kontakty. Powiedział mi wprost: „Twój kraj i twój naród nie dozna kontaktu, dopóki tego nie przełamiecie”. Ponieważ to jest jak ołowiany balast, który trzyma was, twój kraj, przy planecie. „Dopiero wtedy zaczniecie się rozwijać”. To było wręcz oczywiste.

 

Ci ludzie [Rosjanie] czynią ogromne postępy. I to nie dlatego, że mają budżet idący w setki miliardów. Do tego nie trzeba pieniędzy. Urządzenia nie są skomplikowane. Jest oczywiste, że starożytni potrafili podróżować w kosmosie i wiedzieli, jak osłonić się elektromagnetycznie, kiedy przemierzali przestrzeń kosmiczną. Napęd też mieli elektromagnetyczny.

 

Martin: Czy chciałby pan dodać coś jeszcze na zakończenie?

 

McCanney: Po pierwsze, chciałbym powiedzieć, że reszta świata znacznie wyprzedza Stany Zjednoczone pod względem świadomości oraz w postępie rozwoju gatunku ludzkiego. Po drugie, chcę zaznaczyć, że jako kraj, jako jego naród, musimy wziąć sprawy w swoje ręce i zawrócić z obecnej drogi, ponieważ od tego zależy przyszłość reszty świata. Znaleźliśmy się właśnie na etapie, który jest analogiczny do tego, w jakim były hitlerowskie Niemcy w roku 1939 tuż przed wybuchem II wojny światowej. Niemcy nie zawrócili wtedy swojego kraju z obranej drogi… podobnie jest z nami, tyle że tym razem możemy mieć znacznie większy problem od tego, jaki stanowiła II wojna światowa, jeśli tego nie zmienimy.

 

Wywiad z Jamesem M. McCanneyem Przeprowadził: Rick Martin

Tłumaczenie: Jerzy Florczykowski

Źródło oryginalne: http://www.TheSpectrumNews.org

Źródło polskie: „Nexus” nr 1 (33) 2004

Dalsze publiczne rozpowszechnianie tekstu wymaga pisemnej zgody „Nexusa”!

 

OD WYDAWCY

 

Niniejszy wywiad z Jamesom McCanneyem jest nieznacznie skróconą wersją wywiadu, który ukazał się w majowym numerze magazynu Spectrum z 2003 roku (The Spectrum, PO Box 1567, Tehachapi, CA 93581, USA; poczta elektroniczna: thespectrum@tminet.com, strona internetowa: http://www.TheSpectrumNews.org). Pełną wersję wywiadu można znaleźć na stronie http://www.jmccanneyscience.com/SpectrumMay2003.htm.

 

O AUTORZE

 

James M. McCanney studiował fizykę klasyczną na Uniwersytecie St. Mary, gdzie w roku 1970 uzyskał licencjat z fizyki i matematyki. Przez trzy lata nauczał fizyki i matematyki w Ameryce Środkowej i Południowej, gdzie zwiedzał ruiny starożytnych miast i stanowiska archeologiczne. Następnie wrócił na studia i w roku 1971 zdobył tytuł magistra z zakresu fizyki ciała stałego, który obronił na Uniwersytecie Tulane w Nowym Orleanie. W roku 1979 wstąpił na Uniwersytet Cornella w charakterze asystenta w katedrze fizyki, gdzie zdał sobie sprawę, że jego teoretyczna praca z zakresu elektrodynamicznej struktury układu słonecznego i wszechświata znajduje potwierdzenie w danych napływających z sond kosmicznych. Na skutek oporu środowiska astronomicznego wobec jego poglądów wkrótce usunięto go z tego uniwersytetu. Jego innowacyjne poglądy na fizykę plazmy oraz nowy model syntezy jądrowej zachodzącej w atmosferze słońca dostarczają podstaw do wyjaśnienia występowania pól elektrycznych i wyładowań oraz stanowią rdzeń jego teoretycznych modeli prawdziwej natury układu słonecznego. Więcej szczegółów na temat teoretycznego modelu plazmy i jej wpływu na planety, komety i układ słoneczny można znaleźć na jego stronie internetowej zamieszczonej pod adresem http://www.jmccanneyscience.com.

 

PRZYPISY

 

1. Immanuel Velikovsky (1895-1979), amerykański pisarz rosyjskiego pochodzenia, propagator odmiennych od oficjalnych poglądów na dzieje naszej rasy i Ziemi, Po zbadaniu mitów i podań ludów basenu Morza Śródziemnego doszedł do wniosku, że niektóre z nich są odbiciem prawdziwych zdarzeń. W swojej pierwszej książce Worlds in Collision (Zderzenie światów) wydanej w roku 1950 wysuwa przypuszczenie, że w odległych czasach elektromagnetyczne zakłócenia w systemie słonecznym spowodowały znaczne zbliżenie Marsa i Wenus do Ziemi, co z kolei zmieniło rytm jej obrotu, nachylenie osi i pole magnetyczne. Jego późniejsze książki to Ages in Chaos (Wieki chaosu) i Earth in Upheaval (Ziemia we wstrząsach), w której przytacza geologiczne i paleontologiczne dowody potwierdzające tezę, że Ziemie nawiedzały katastrofy. Kolejne książki to Oedipus and Akhnaton (Edyp i Echnaton), Ramses II And His Time (Ramzes II i jego czasy) oraz Peoples of the Sea (Ludy morza). Niechęć amerykańskiego środowiska naukowego do książki Worlds in Collision (Zderzenie światów) spowodowała, że jej wydawca musiał pod groźba bojkotu przez środowisko naukowe jego działu podręcznikowego odesłać Velikovsky’ego do innego wydawnictwa, które nie zajmowało się wydawaniem podręczników. – Przyp. tłum.

 

2. Dane dotyczące przebiegu przyszłego zjawiska astronomicznego, np. obliczone przyszłe położenia planet, momenty zaćmień, momenty minimów blasku gwiazd zmiennych. Pierwsze zachowane efemerydy zostały opracowane już w IV wieku p.n.e. i wciąż mają zasadnicze znaczenie dla astronomów i nawigatorów. – Przyp. tłum.

 

3. Punkt orbity heliocentrycznej ciała niebieskiego (np. planety lub komety) położony najbliżej słońca. – Przyp. tłum.

 

4. Konfiguracja dwóch dat niebieskich, w której mają one jednakową długość ekliptyczną. – Przyp. red.

 

Źródło: http://wolnemedia.net/

Utrudnianie kontaktów z dzieckiem – jaka kara

Na podstawie powyższego wyroku matka ma zapłacić zadośćuczynienie ojcu dzieci za to, że uniemożliwiała mu kontakty z nimi.

Konkretnie:  5.000,00 złotych za rok uniemożliwiania kontaktów.

Taki wyrok to rzeczywiście nowe spojrzenie na kwestię kontaktów.

Przypomnę, że dla egzekwowania kontaktów dotychczas stosowane były wyłącznie przepisy kodeksu postępowania cywilnego, które za utrudnianie kontaktów przewidują w pierwszej kolejności zagrożenie zapłatą określonej sumy pieniężnej, a w dalszej – nakazanie zapłaty tejże kwoty.

Precedensowy wyrok Sądu Apelacyjnego stwarza możliwość dochodzenia zadośćuczynienia również na podstawie przepisów służących ochronie dóbr osobistych (w tym przypadku prawa do więzi rodzicielskich i kontaktów z dziećmi).

Podkreślenia wymaga okoliczność, że ojciec zadbał, aby uporczywe działania ex-małżonki były udokumentowane: na miejsce (niedoszłych) spotkań wzywał policję i kuratorów sądowych a także wnosił do sądu sprawy o egzekwowanie kontaktów.

Matka dzieci nie kwestionowała faktu, że do spotkań nie dochodzi, ale zasłaniała się postawą dzieci, które nie chciały spotykać się z tatą. Sąd uznał jednak, że winę za niechęć dzieci ponosi ich matka i orzekł jak wyżej.

Omawiane orzeczenie ma charakter nowatorski. Zważywszy na powszechność problemu należy się spodziewać, że podobne roszczenia będę w niedługim czasie przedmiotem rozpoznawania przez sądy na terenie całego kraju.

Formalnie, wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku nie jest wiążący dla pozostałych sądów w Polsce. Nie wiadomo, czy stanowisko sądu gdańskiego zostanie zaakceptowane i stosowane przez inne sądy.

Dla mnie zaskakująca była okoliczność, że matka nie wnosiła o zmianę postanowienia regulującego kontakty, tylko samowolnie je ignorowała (taki wniosek wyciągnęłam z uzasadnienia wyroku). To wskazówka, że należy występować o zmianę orzeczenia regulującego kontakty, aby nie narazić się na kary. Zdarzają się przecież sytuacje, kiedy pielęgnowanie więzi rodzinnych jest niemożliwe z innych przyczyn niż w omawianym przypadku.

Z drugiej strony…

Problem w rodzinie z Gdańska rozpoczął się w 2009 roku, dziś starsza córka ma 20 lat. Mam wątpliwości, czy po takim czasie ojciec czuje się usatysfakcjonowany wyrokiem…

GotLink.pl

© Copyright 2017, All Rights Reserved