Templates by BIGtheme NET
Don't Miss
Home » 2017 » Styczeń » 18

Daily Archives: 18 stycznia 2017

Życie na statku badawczym

DW: Witam w programie, nazywam się David Wilcock, rozmawiamy z Corey Goode, który opowie nam o niezwykłym świecie Tajnego Programu Kosmicznego.

Tematy tych programów mogą być dla wielu ludzi trudne do zaakceptowania. Niektórzy powiedzą, że nie wylądowaliśmy na Księżycu w 1969 r. ale wygląda na to, że tam byliśmy, umieściliśmy tam flagę, zrobiliśmy kilka rzeczy, przeprowadziliśmy kilka misji a potem już nigdy więcej tam nie wróciliśmy. Skończyło się, zobaczyliśmy co mieliśmy zobaczyć i tyle. Dlatego wydaje mi się, że większość ludzi, którzy przynajmniej próbują sobie wyobrazić życie poza Ziemią uważa, że jest tam bardzo niewiele.

 

Z czym mamy do czynienia, Corey? Czego dowiemy się kiedy prawda wyjdzie na jaw?

 

 

CG: Prawda będzie przytłaczająca. Dowiemy się, że istnieje rozległa infrastruktura w całym Układzie Słonecznym ze wszystkim, od działalności wydobywczej w pasie asteroid, księżycach oraz planetach gdzie pozyskiwane są surowce, do kompleksów przemysłowych, które produkują technologie i ludzkich kolonii, które pracują w tych kompleksach przemysłowych i wspierają tą wielką strukturę przemysłową w naszym Układzie Słonecznym.

 

 

 

DW: Nie możemy zbudować bazy wewnątrz planety gazowej, prawda? Jest tam za gorąco i jest za wysokie ciśnienie?

 

 

 

CG: Tak, ciśnienie jest za wysokie.

 

DW: Więc gdzie mamy szukać tych kolonii?

 

CG: Mówiąc o koloniach mam na myśli miejsca gdzie żyją ludzie ze swoimi rodzinami. Istnieją obiekty wewnątrz wydrążonych asteroid. Istnieją obiekty na Marsie, pod powierzchnią oczywiście oraz na wielu księżycach gazowych olbrzymów, a nawet na naszym Księżycu.

 

DW: Czy możesz oszacować ile wybudowano obiektów w naszym Układzie Słonecznym?

 

CG: Istnieją ich setki i nie potrafię podać liczby. Począwszy od małych posterunków liczących od 18 do 40 ludzi na samym Marsie, do obiektów przemieszczających się wokół różnych punktów libracyjnych (punktów Lagrange’a) w naszym Układzie Słonecznym.

 

DW: Czy możesz nam wytłumaczyć co to jest punkt libracyjny (punkty Lagrange’a)?

 

CG: Istnieją miejsca między planetami lub ciałami niebieskimi, które mają zrównoważone lub jednakowe przyciąganie grawitacyjne, w których (obiekty) pozostają lub przemieszczają się geosynchronicznie.

 

(przyp. tłum.. Punkt libracyjny jest to układ dwóch powiązanych grawitacyjnie ciał, w którym znajduje się pięć punktów libracyjnych – tzw.punktów równowagi. W punkcie L1 układu Ziemia – Słońce umieszczone zostało obserwatorium SOHO (Solar and Heliocentric Observatory), przeprowadzające badania Słońca.)

 

DW: Jakie są największe obiekty pod względem liczby personelu i załogi?

 

CG: Jeśli mówimy o koloniach to największe liczą sobie od miliona ludzi wzwyż.

 

DW: Naprawdę? Ile tak dużych koloni może istnieć?

 

CG: O tak dużej populacji nie jest ich wiele, ale jest sporo mniejszych liczących sobie setki tysięcy ludzi.

 

DW: Kiedy coraz bardziej oddalasz się od słońca, czy jest wtedy zimniej i życie jest trudniejsze?

 

CG: Przychodzi nam wtedy na pomoc zaawansowana technologia. Możemy stworzyć komfortowe warunki do życia gdziekolwiek jesteśmy, nawet rezonans Schumanna czyli wibrację ziemską, która utrzymuje ludzi w zdrowiu. Rezonans Schumanna jest podłączony do statków kosmicznych, obiektów i kolonii, jak również kontrolowane są ciśnienie atmosferyczne i grawitacja.

 

DW: Miałem właśnie zapytać o grawitację. Wiadomo, że przyspieszenie ziemskie, które wynosi 10 metrów na sekundę do kwadratu jest proporcjonalne do masy Ziemi. NASA mówi, że na księżycach odbijasz się od powierzchni, więc jak to się ma do mniejszych powierzchni?

 

CG: Mają panele grawitacyjne w podłogach, które pod wpływem elektryczności wytwarzają pole elektrograwitacyjne czyli sztuczną grawitację.

DW: Jakich rozmiarów są te panele?

 

CG: Panele różnią się rozmiarami, dopasowane są do różnych powierzchni korytarzy. Zazębiają się ze sobą jak klocki dla dzieci, niektóre mają nawet 5-8 cm.

 

DW: Czy możesz nam opowiedzieć jak wyglądają pomieszczenia mieszkalne? Wspominałeś już wcześniej o kabinach mieszkalnych (w Dowództwie Operacji Księżycowych), czy posiadają też ładne atrium z wodospadem i czy są tam duże strefy gdzie ludzie mogą się spotykać? Czy raczej wszystko pełni tylko funkcje użytkowe?

 

CG: Kiedy przebywałem na statku badawczym nie mogliśmy bez ważnego powodu odwiedzać kolonii. Kolonie są własnością MKK (Międzyplanetarnego Konglomeratu Korporacyjnego). W pewnych przypadkach kiedy potrzebowali naprawy ważnego sprzętu czy technologii i nie mogli sprowadzić własnych specjalistów, prosili o pomoc jednego z naszych. Pozwalano nam wtedy udać się do kolonii pod ścisłą kontrolą uzbrojonych strażników i zakazem rozmawiania z kimkolwiek. Nie oprowadzano nas ani nie zaoferowano posiłku. Eskortowano nas do miejsca naprawy i z powrotem do statku.

 

DW: Czy mogłeś udać się na Ziemię podczas służby?

 

CG: Nie. Kiedy odbywasz misję „20 i z powrotem” jesteś całkowicie odcięty od Ziemi. Nie masz dostępu do wiadomości, telewizji ani żadnych informacji związanych z Ziemią.

 

DW: Czy pozwolono wam zabrać ze sobą książki i gazety?

 

CG: Nie. Nawet nie mogliśmy mieć zdjęcia rodziny. Wszystko co miałeś zostało ci dane w dniu stawienia się.

 

DW: Mówiłeś wcześniej o szklanych smart padach, czy mieliście do nich dostęp na statku badawczym?

 

CG: Tak, ale tylko w trakcie pełnienia służby.

 

DW: Czy był zapis tego co na nich wyszukiwaliście? Czy wszystko było nadzorowane i rejestrowane?

 

CG: Jestem tego pewien. Z tego co słyszałem na statku badawczym była luźniejsza atmosfera, niż na statkach wojskowych, a naukowców nazywano „jajogłowymi”. Mieliśmy sporo wolnego czasu choć wszyscy byliśmy przeszkoleni w wielu dziedzinach i nie wykonywaliśmy tylko jednej pracy, ja byłem przeszkolony w komunikacji i paru innych specjalnościach. Często, po skończonej już pracy przebywałem w jednym z laboratoriów i godzinami przeglądałem informacje na szklanym padzie.

 

DW: Pomówmy o rekreacji, czy ludzie woleli spędzać czas na rozmowach, czy woleli siedzieć sami i tylko przeglądać szklane pady?

 

CG: Mieliśmy dostęp do szklanych padów tylko na służbie. Czas wolny spędzaliśmy na pokładzie lub gdziekolwiek by trochę pogadać i poplotkować o tym co się dzieje.

 

DW: Miałeś tam bliskich znajomych?

 

CG: Przyjaźniłem się głównie z naukowcami, ponieważ spędzaliśmy razem najwięcej czasu. Poznałem też kilka osób z mojej kabiny, która mieściła od 18 do 24 osób, ale była tam duża rotacja.

 

DW: Był duży obrót?

 

CG: Tak.

 

DW: O czym rozmawialiście? Dla większości z nas jest trudno sobie wyobrazić jak to jest żyć w takim świecie. Czy staje się on zwyczajny i nudny po jakimś czasie?

 

CG: Tak, jest bardzo nudny. Głównie to rozmawialiśmy o pracy i o tym co może się dziać na Ziemi. Kiedy przydzielano nas do różnych badań rozważaliśmy nad jakimi badaniami mogą pracować ludzie na Ziemi, ot takie luźnie rozmowy.

 

DW: Przebywałeś na statku badawczym 6 lat. Jak często odwiedzaliście inne obiekty?

 

CG: Jak już mówiłem zdarzało się to bardzo rzadko. Trzy razy odwiedziliśmy prawdziwe kolonie oraz zrobiliśmy kilka napraw w kompleksach przemysłowych.

 

DW: Podobnych do fabryk?

 

CG: Tak, wyglądały jak fabryki. Raz mieliśmy okazję udać się do kopalni w pasie asteroid.

 

DW: Jak wyglądała?

 

CG: Znajdowała się wewnątrz asteroidy i była obsługiwana przez trzech ludzi, którzy zdalnie sterowali aparaturą i robotyką.

 

DW: Tylko trzech ludzi było potrzebnych do obsługi?

 

CG: Trzech rotujących się ludzi.

 

DW: Jak duża to była konstrukcja? Na jak dużej powierzchni ją zbudowano?

 

CG: To była ogromna asteroida i powiększała się coraz bardziej jak z niej wydobywano.

 

DW: Nie rozumiem, jak mogła się powiększać?

 

CG: Wnętrze się powiększało.

 

DW: Wielkość otworu?

 

CG: Wielkość wyrobiska się powiększała jak kopali głębiej i głębiej w tej ogromnej asteroidzie.

 

DW: Przez te sześć lat odwiedziłeś tylko trzy kolonie i kilka kompleksów przemysłowych, czyli nie było to twoim głównym zajęciem.

 

CG: Nie było zbyt ekscytująco. Głównie to prowadziliśmy badania nad egzoekstremofilami. Na podstawie tego co zobaczyłem i jakie życie badaliśmy, wydaje mi się, że współczesna biologia i nauka będą musiały zredefiniować pojęcie życia. Widzieliśmy życie plazmowe oraz inne rodzaje życia energetycznego, które wyglądało jak gigantyczne ameby i żywiło się polem elektromagnetycznym Jowisza. Próbowali pobrać z nich małe wycinki ale te umierały lub rozkładały się.

 

DW: Co sprawiło, że Program Kosmiczny uznał je za żywe?

 

CG: One nie tylko były żywe, ale też były istotami wykazującymi świadomość.

 

DW: Naprawdę?

 

CG: Tak, były samoświadome. Posiadały cechy instynktu samozachowawczego. Przeprowadzono na nich wiele badań i jak można się domyśleć badania te nie należały do etycznych.

 

DW: Typowy pogląd o życiu biologicznym to taki, że musi jeść, wydalać, poruszać się i oddychać…

 

CG: Neurologia.

 

DW: Tak, jeśli będziesz miał komórki, będziesz miał materiał biologiczny…

 

CG: Tak, życie oparte na węglu.

 

DW: Czyli to życie nie ma struktury komórkowej. Komórki nie tworzą tej plazmy.

 

CG: Nie, ale sposób ich rozmnażania jest taki jak organizmów jednokomórkowych.

 

DW: One się rozmnażają?

 

CG: Tak, jak to się nazywa kiedy się rozdzielają, mitoza?

 

DW: Dokładnie.

 

CG: Badane też było życie oceaniczne znajdujące się pod lodem jednego z księżyców Jowisza.

 

DW: Jak Europa?

 

CG: Tak, żyją tam istoty trochę podobne do wielorybów i delfinów.

 

DW: Naprawdę?

 

CG: Naukowcy badają tam wiele rzeczy.

 

DW: Jak powszechne jest życie biologiczne w naszym Układzie Słonecznym? Gdzie można je znaleźć?

 

CG: Jeśli uwzględnimy poziom mikroskopowy to jest wszędzie. Możesz je nawet znaleźć w postaci liofilizowanej swobodnie dryfujące w kosmosie.

 

DW: Wyjdźmy poza życie mikrobowe, czy znajdziemy małych ludzików chodzących po księżycach Jowisza? Wspomniałeś o Europie, który jest Księżycem wodnym, a co z suchym księżycem? Czy mogłoby istnieć życie pod powierzchnią suchego księżyca?

 

CG: Istnieje pewne życie na Marsie. Małe zwierzęta, które kopią i żyją w norach. Jest też życie roślinne na Marsie, podobne do tego jakie znajdziemy na pustyniach, bardzo odporne. Był tam taki bardzo przysadzisty fioletowo czerwony krzak z ogromnymi kolcami i szpiczastymi liśćmi, których końcówki wyglądały jak kolce i były w fioletowo czerwone prążki.

 

DW: Jak podchodziliście do tych krzaków, mieliście kombinezony?

 

CG: Tak, mieliśmy lekkie kombinezony, nie wysokociśnieniowe.

 

DW: Czy miały szklane hełmy?

 

CG: Tak i respirator.

 

DW: Powróćmy na statek badawczy. Z iloma ludźmi dzieliłeś kabinę mieszkalną?

 

CG: Tam gdzie mnie przydzielono nie mogło być więcej niż 24 ludzi, wahało się pomiędzy 18 a 24 ludźmi.

 

DW: Wszyscy spaliście w jednym pomieszczeniu, jak w wojsku?

 

CG: Tak. Przy ścianach były łóżka piętrowe, które miały zamykane przegrody, a w środku były małe przegródki do których można było włożyć swoje rzeczy.

 

DW: Czy utrzymywali was w cyklu 24 godzinnym? Mierzyli czas jak na Ziemi?

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Czy statek był rozświetlany w pewien sposób by ciało mogło rozpoznać cykl?

 

CG: Warunki były sprzyjające, utrzymywali cykl całodobowy a także podłączony był rezonans Schumanna by utrzymać ciało w zdrowiu.

 

DW: Czy niektórzy pracowali na nocne zmiany?

 

CG: O tak, nieustannie ktoś był na służbie.

 

DW: Skąd braliście wodę? Woda na Ziemi podlega cyklowi hydrologicznemu i jest rzadkim dobrem biorąc pod uwagę suszę, którą mamy w Kalifornii. Skąd braliście ją w kosmosie?

 

CG: Woda nie jest rzadkim dobrem w Układzie Słonecznym. Na statku wszystko jest poddawane recyklingowi.

 

DW: Cały statek został tak zaprojektowany by wszystko ulegało recyklingowi?

 

CG: Tak, jest to samowystarczalny układ zamknięty.

 

DW: Jakie mieliście potrawy? Czy musieliście zostać wegetarianami czy jeśli ktoś chciał to mógł jeść mięso?

 

CG: Jakość jedzenia była inna, mieliśmy replikatory, które produkowały pewien zakres potraw, a także uprawy hydroponiczne gdzie rosły świeże warzywa.

 

DW: Mogłeś nacisnąć guzik w replikatorze na „cheeseburgera” i go otrzymałeś?

 

CG: Nie, to nie było tak. Nacisnąłeś guzik i otrzymywałeś mięso duszone lub coś podobnego.

 

DW: Jakie były twoje ulubione dania z replikatora?

 

CG: Głównie to mięso duszone i tłuczone ziemniaki.

 

DW: Czy danie to było przekonujące, smakowało jak mięso duszone?

 

CG: Smakowało wyśmienicie.

 

DW: Miało odpowiednią temperaturę, czy musiałeś podgrzewać?

 

CG: Wychodziło gorące.

 

DW: Czy było widać jak jedzenie w środku się formuje np. przez szklaną szybkę?

 

CG: To wygląda jak mikrofalówka. Kładziesz talerz na specjalnym miejscu, zamykasz drzwiczki, naciskasz guzik z potrawą jaką chcesz, wydaje wtedy dźwięk i pojawia się danie. Otwierasz drzwiczki i wyciągasz gorącą potrawę.

 

DW: Jaki dźwięk wydaje?

 

CG: Podobny do mikrofalówki. Kiedy coś było replikowane mówili na to, że „jest kopiowane”.

 

DW: Naprawdę? Jak nazywaliście to urządzenie?

 

CG: Kopiarką.

 

DW: Naprawdę? A skąd wiedzieliście jakie danie otrzymacie, czy był tam cyfrowy wyświetlacz, z którego menu mogłeś wybierać?

 

CG: Podobnie jak w mikrofalówce jest pewien zakres guzików, który możesz nacisnąć.

 

DW: Był tam, więc guzik na mięso duszone?

 

CG: Tak, na każdą potrawę przypadał inny guzik.

 

DW: A co z napojami? Mogliście dostać lemoniadę lub owocowy poncz?

 

CG: Tak, tylko nie poprzez replikator, do napojów były oddzielne dozowniki.

 

DW: Mimo replikatora uprawialiście warzywa. Nie mogliście „skopiować” sałaty?

 

CG: Niektóre jak ziemniaki kopiowaliśmy, ale inne zielone warzywa były uprawiane.

 

DW: Jeśli chciałeś sałatę, to czy obok kopiarki stał automat z sałatami? Czy była lodówka gdzie trzymano zieleninę?

 

CG: Po takie rzeczy trzeba było pójść do kuchni pokładowej gdzie były przygotowywane. Czasami bywały awarie i jedzenie było racjonowane. Musieliśmy jeść jajka w proszku i inne pomyje, które serwowano nam w kuchni pokładowej.

 

DW: Jak wyglądał wasz ubiór?

 

CG: Nosiliśmy kombinezony.

 

DW: Jakiego koloru?

 

CG: To zależało od pracy jaką wykonywałeś, były w różnych kolorach, czasem niebieskie a czasem białe.

 

DW: Do jakiej pracy wkładałeś biały kombinezon?

 

CG: Biały – nie był przypisany do specyficznej pracy. Nosiłem go tylko wtedy kiedy pracowałem w laboratorium wśród „jajogłowych”.

 

DW: Jak długo zajęłoby ci przejście wzdłuż statku idąc stałym tempem od początku do końca?

 

CG: Nie mogłeś iść prosto, to był labirynt. Przejście jednego piętra prawdopodobnie zajęłoby ci około 30 – 45 minut.

 

DW: Jak wyglądały ściany wewnątrz? Jaki był ich przeważający kolor?

 

CG: Większość z nich była po prostu metalowa. Powiedziano mi, że wiele z tych pierwszych statków było zbudowanych przez ludzi, którzy budowali łodzie podwodne. Miały więc podobny wygląd i odczucie. Po bokach ścian były uchwyty na wypadek, gdyby kiedykolwiek wystąpiło Zero G (stan nieważkości).

 

DW: Jaka była typowa wysokość pomiędzy sufitem a podłogą?

 

CG: Prawdopodobnie około 2,5 metra (8 feet).

 

DW: Czy było kilka pokładów? Czy mogłeś się pomiędzy nimi przemieszczać?

 

CG: Tak, było wiele pokładów.

 

DW: Pamiętasz ile ich było?

 

CG: Głównie przebywałem i przemieszczałem się pomiędzy czterema pokładami, ale było ich chyba co najmniej dziewięć.

 

DW: Czy były jakieś oznaczenia jak np. nazwy pokładów?

 

CG: Tak, oznaczone były jako: 1 – A, 1 – B itd.

 

DW: Czy którekolwiek z nich były oznaczone kolorami?

 

CG: Popularne były kolorowe linie na podłodze, które prowadziły cię do różnych miejsc. Ale wiedziałeś dokąd idziesz po numerach na drzwiach.

 

DW: Mówiłeś, że Sojusz zamierza przekazać tą technologię ludzkości zaraz po ujawnieniu.

 

CG: Taki jest plan. Technologie te zostaną przekazane ludzkości kiedy wszystko zostanie już ujawnione i przejdziemy przez cały ten proces potrzebny nam do zmierzenia się z tymi informacjami. Nasze życie ulegnie wtedy zmianie od zadłużonego niewolnika pracującego co dziennie po 8-9 godzin by zapłacić czynsz, obejrzeć telewizję i pójść spać do całkowicie nowego życia.

 

DW: Kto będzie decydował o tym kto może udać się w Kosmos? Czy będą jakieś restrykcje?

 

CG: Nie wiem jak to będzie wyglądało. Wiem tylko, że będzie to cywilizacja jak z filmu „Star Trek”. Powstanie też turystyka do wielu miejsc w Układzie Słonecznym oraz pojawią się nowe zawody.

 

DW: Czy istnieje na tyle statków by pomieścić tych wszystkich ludzi, którzy chcieliby od razu lecieć jak tylko stałoby się to możliwe?

 

CG: Sądzę że tak. Uważam, że istnieje ich na tyle by móc je wykorzystać do celów pozamilitarnych.

 

DW: To było niesamowite. Rozmawiam z tobą na te tematy już od dłuższego czasu i za każdym razem kiedy zadaję ci pytanie uczę się nowych rzeczy. Jestem przekonany, że to wszystko o czym nam opowiadasz przydarzyło ci się naprawdę i uważam, że można tego dowieść na podstawie tego jak te wszystkie informacje współgrają ze sobą. Uważam cię za bohatera i dziękuję ci za to że wyszedłeś z tym do nas.

 

CG: Dziękuję.

 

 

Oryginalny transkrypt rozmowy w jęz. angielskim:

http://spherebeingalliance.com/blog/transcript-cosmic-disclosure-life-on-the-research-vessel.html

Dowództwo Operacji Księżycowych

 

DW: Nazywam się David Wilcock i razem z Corey Goode będziemy prowadzić interesującą rozmowę na temat Tajnego Programu Kosmicznego. Chciałbym  podkreślić, że materiał jaki tu przedstawimy jest mocno kontrowersyjny. Badałem ten temat przez wiele lat, a przez ostatnie 20 byłem w kontakcie z informatorami oraz rozmawiałem z kilkudziesięcioma ludźmi o różnych stopniach klasyfikacji.

Witaj ponownie Corey. Wygląda na to, że Dowództwo Operacji Księżycowych (Lunar Operations Command) jest centralnym punktem łączącym Ziemię z Programem Kosmicznym i ogólnie z Kosmosem. Opowiedz nam, jak wygląda DOK?

 

 

CG: DOK znajduje się na terenie skalistym Księżyca. Jest wbudowane w krater i częściowo w skałę. Bardzo niewiele wystaje ponad powierzchnię, dobrze się tam wtapia i widać, że sporo do niego dobudowano od lat 50-tych. Nie miałem dostępu do większej jego części tylko do wyższych poziomów, ale widziałem plan rozmieszczenia, który schodząc głębiej w dół przypomina kształtem dzwon.

 

DW: Przypomina kształtem dzwon, który nie jest widoczny na powierzchni Księżyca.

 

CG: Nie jest. Patrząc na niego z góry widać tylko czubek, to tak jakbyś patrzył na wierzchołek piramidy lub czubek góry lodowej, której większa część kryje się pod powierzchnią.

 

DW: Jeżeli w znajdującym się po drugiej stronie Księżyca DOK jest ogromny ruch statków, więc jak to możliwe, że utrzymane jest to przed nami w tajemnicy. Czy ludzie posiadający teleskopy nie zobaczyliby tych wszystkich statków przylatujących i odlatujących z Księżyca?

 

CG: Ależ ludzie je widzą. Jest jeszcze jedna baza z drugiej strony Księżyca należąca do ludzi z Ciemnej Floty (Dark Fleet), którzy należą do Tajnego Programu Kosmicznego. Znajduje się na godzinie 10 patrząc na tarczę Księżyca. Astronomowie amatorzy z podłączonymi do swoich teleskopów kamerami sfilmowali chmary statków wylatujących i przylatujących z tej części.

DW: Czy znajduje się coś interesującego na przedniej stronie Księżyca, czy wszystko jest ukryte po drugiej stronie?

 

CG: Większość jest po drugiej stronie Księżyca. Jest kilka wejść na przedniej stronie, skąd wylatują statki oraz kilka obszarów należących do grup pozaziemskich, ale nad nimi utrzymywana jest zasłona holograficzna. Większość z oczywistych powodów jest po drugiej stronie Księżyca, by ludzie na Ziemi niczego nie zauważyli.

 

DW: Kiedy DOK zostało zbudowane?

 

CG: DOK zostało dobudowane do istniejącej już bazy Nazistów, która sięga późnych lat 30-tych i 40-tych.

 

DW: Sięga aż tak daleko?

 

CG: Tak. Odkąd zaangażowała się w to produkcja przemysłowa Stanów Zjednoczonych to zaczęli naprawdę do tego dokładać i budować jak szaleni. Zaczęli budować na poważnie w późnych latach 50-tych.

 

DW: W kolejnych odcinkach chcę dowiedzieć się więcej o historii Programu Kosmicznego, ale teraz zadam ci kolejne pytanie. Dlaczego odbyła się misja Apollo skoro mieliśmy to wszystko już w latach 50-tych? Dlaczego wylądowaliśmy na Księżycu? Jaki był tego sens?

 

CG: Istnieją różne poziomy programów. Jest ich kilka w NASA, są tam odpowiedniki programów militarnych, które uważane są za najbardziej nowatorskie oraz że posiadają najwyższy poziom dostępu do wiedzy o tym co dzieje się w naszym Układzie Słonecznym.

Ci ludzie są gotowi wdać się z tobą w bójkę jeśli zakwestionowałbyś ich pozycję i powiedział inaczej. Domyślam się, że kłamstwo istnieje na każdym poziomie, a ludziom się wmawia, że są na najwyższym i oni w to wierzą. Wszystko jest całkowicie podzielone i na każdym poziomie każdy uważa, że ma najszerszy zakres wiedzy i wykonuje najważniejszą nowatorską pracę, a wszyscy inni są poniżej.

 

DW: Czyli chcąc sprawić by ktoś pracował jeszcze ciężej wystarczy by poczuł się wyjątkowy i że należy do czołówki.

 

CG: Dokładnie, nieposkromiona pycha.

 

DW: Czy uważasz, że misja Apollo była praniem brudnych pieniędzy?

 

CG: Bardzo możliwe, że mogła być tego częścią, że wiele pieniędzy przepłynęła do Tajnego Programu Kosmicznego. Ludzie o niższych szczeblach prowadzący te programy naprawdę wierzyli, że to co robią jest najbardziej nowatorską z dostępnych nam technologii.

 

DW: Czy uważasz, że pracownikom specjalnie nie ujawniono prawdziwych kosztów dotyczących ich pracy?

 

CG: O tak! Zostali oszukani na każdym poziomie.

 

DW: Myślisz, że koszty mogły nie przekraczać nawet 10% z tego co nam powiedziano?

 

CG: Musiałbym spekulować, skąd miałbym wiedzieć, ale…

 

DW: Ale na pewno mogło to zapewnić dopływ „nielegalnych pieniędzy” na rozwój Programu Kosmicznego i więcej.

 

CG: Tak. Kiedy na początku budowali całą infrastrukturę mieli różne sposoby na przypływ gotówki jak np. narkotyki.

 

DW: Jak uważasz, czy NASA wiedziała cokolwiek więcej o Księżycu niż zostało to udostępnione nam w mediach?

 

CG: Wiele odkryto podczas misji Apollo. Na początku odkryto, że nie jest dobrym pomysłem uderzenie jednym z modułów lądujących w Księżyc by przetestować umiejscowione tam instrumenty do pomiarów trzęsień.

Księżyc jest strefą ściśle zastrzeżoną, jest jak wielka Szwajcaria. Jest to strefa bardzo neutralna i uderzenie w nią pociskiem było bardzo złym pomysłem. Z tego co czytałem, to zostali ostrzeżeni i kazano im już nie wracać.

 

DW: To dziwne kiedy mówisz, że Księżyc jest wielką neutralną strefą jak Szwajcaria, ponieważ znajduję się zaraz obok Ziemi. Jeżeli jest to nasz Księżyc, czy więc nie powinien być naszą własnością i czy to nie my powinniśmy sprawować nad nim kontrolę?

 

CG: Nie.

 

DW: To nie działa w ten sposób?

 

CG: Nie. Jeśli widziałeś mapę Antarktydy podzieloną pomiędzy tymi wszystkimi nacjami, druga strona Księżyca jest podzielona podobnie. Wszystkie te regiony są własnością i zamieszkiwane przez różne pozaziemskie grupy.

 

DW: Naprawdę?

 

CG: Jest kilka złowrogo do siebie nastawionych grup, które walczyły ze sobą od wielu tysięcy lat, a których bazy są oddalone od siebie zaledwie kilka kilometrów. Od wielu tysięcy lat utrzymują tu pokój.

 

DW: Jest wiele księżyców w naszym Układzie Słonecznym, dlaczego właśnie ten Księżyc znajdujący się obok Ziemi jest ważny dla tych gości?

 

CG: Jest dla nich idealnym miejscem obserwacyjnym, łatwym do przemieszczania się na Ziemię i z powrotem by przeprowadzać swoje eksperymenty.

 

DW: Więc wiele pozaziemskich istot nie jest wcale tak daleko, przemieszczają się z pobliskiego nam miejsca.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Czy to dotyczy istot przeprowadzających te 22 różne eksperymenty genetyczne, o których mówiłeś w poprzednim odcinku.

 

CG: Tak, i wielu innych ras pozaziemskich typu ludzkiego i nie tylko, które nie specjalnie się lubią. Istnieje jakieś ważne porozumienie dyplomatyczne co do neutralności Księżyca, którego żadne z nich nie naruszy.

 

DW: Czyli na konferencji w Super Federacji gdzie było przynajmniej 40 różnych grup, nie wszystkie z nich zgadzały się ze sobą, każda miała swój program.

 

CG: Każda ma swoją misję.

 

DW: Więc te delegacje próbowały wypracować wspólny argument i znaleźć wspólną płaszczyznę?

 

CG: Dokładnie, nie próbowały nieustannie następować sobie na odciski.

 

DW: Jak to możliwe, że grupy które prowadziły ze sobą wojny potrafią tolerować swoją obecność na tak małej powierzchni – Księżyc ma zaledwie 3 476 km (2 160 mil) średnicy.

 

CG: To dzieje się od tysięcy lat. Założyli neutralną strefę dyplomatyczną, którą nawet najgorsi z nich nie naruszą. Po prostu, nikt z nich jej nie naruszy – jest to trudne do wytłumaczenia, ale tak jest.

 

DW: Czy istnieją jakieś siły nadzorujące, coś w rodzaju sił militarnych?

 

CG: Nie muszą. Nikt tego nie nadzoruje. Tak po prosu jest.

 

DW: Wygląda na to, że w przeszłości musiało wydarzyć się coś strasznego skoro wynieśli naukę ze swoich błędów.

 

CG: Dokładnie, istnieją obszary na Księżycu gdzie widać wiele pozostałości po starożytnych bitwach.

 

DW: Nie oczyścili tego?

 

CG: Nie. Zostawili to jako miejsce pamięci czy testament po przeszłych wydarzeniach. To wszystko nadal tam jest, tylko że zwykle jest niedostępne.

 

DW: To tak jak z wyścigiem zbrojeń nuklearnych, gdzie dwa państwa walczą o to, które z nich posiada więcej bomb jądrowych, kiedy nawet najmniejszy procent tego arsenału zniszczyłby całą planetę.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Więc ci goście gdyby chcieli wojny to prawdopodobnie całkowicie załatwiliby siebie nawzajem, ponieważ posiadają o wiele potężniejszą broń niż broń jądrowa.

 

CG: Dokładnie, mogą zniszczyć całe planety.

 

DW: Niesamowite. Czyli DOK stanowi tylko niewielką część z zasiedlonych miejsc na Księżycu?

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Nie jest punktem centralnym, chyba że dla nas, dla Ziemi?

 

CG: Tak, jest punktem centralnym dla działalności ludzkiej.

 

DW: Czyli inne pozaziemskie grupy będą miały swoją wersję DOK, która będzie dla nich punktem centralnym?

 

CG: Dosłownie.

 

DW: Czyli nie używają naszego DOK jako swojego punktu centralnego?

 

CG: Nie, nie, nie. Nie widziałem w DOK pozaziemskich grup poza jednym razem, kiedy pojawili się członkowie Sojuszu Kul (Sphere Alliance).

 

DW: Opowiedz nam szybko, jak jest w DOK? Czy są tam mieszkania, do których możesz iść kiedy już tam jesteś? Czy tylko wielkie sale konferencyjne i małe krzesła? Jak to wszystko wygląda?

 

CG: Do niedawna nie byłem w strefie dla VIP-ów, przebywałem w strefie gdzie nie tyle są małe mieszkania co małe lokum, w których stały po dwa lub cztery łóżka piętrowe. Korytarze są tam bardzo wąskie, ale kiedy przechodzi się do strefy dla Vip-ów korytarze są szerokie, wyłożone pięknymi panelami z drzewa wiśniowego – bardzo ekskluzywne. Kiedy przechodzisz z jednej strefy do drugiej zmiana jest wtedy drastyczna.

 

DW: Czy mogłeś przechadzać się tam samodzielnie i odnaleźć zakazaną strefę, czy wszędzie towarzyszyła ci eskorta wojskowa? Jak to wyglądało?

 

CG: Masz dostęp tylko do pewnych stref. Na podłodze namalowane są różnokolorowe linie, które prowadzą każda do innej strefy.

 

DW: Czyli czerwona linia doprowadzi cię do jednej strefy?

 

CG: Dokładnie. Jak już mówiłem, przebywałem tylko na najwyższym piętrze, gdzie najwięcej się dzieje. Poniżej są dwa piętra medyczne, odbywa się tam wiele zaawansowanych procedur. Nigdy nie byłem poniżej tych dwóch.

Ostatnio kilka osób zostało zabranych i oprowadzonych po DOK, zobaczyli o wiele więcej ode mnie.

 

DW: Jednym z bardziej interesujących dla ludzi tematów jest Sojusz. Omawialiśmy go już trochę, chciałbym jednak odtworzyć trochę więcej detali. Co to jest Sojusz? Czy istniał od początku Programu Kosmicznego, czy uformował się później, i jakie są jego założenia?

 

CG: Sojusz formował się przez dłuższy czas. Słoneczny Strażnik (Solar Warden) był grupą wywodzącą się z czasów IOS i dalej.

 

DW: Inicjatywy Obrony Strategicznej.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Gwiezdnych Wojen.

 

CG: Sięgających późnych lat 70-tych, 80-tych, modernizowali się do lat 90-tych, ale byli raczej starzejącą się flotą.

 

DW: Jaka była początkowa odpowiedzialność Słonecznego Strażnika?

 

CG: Patrolowali Układ Słoneczny w poszukiwaniu intruzów.

 

DW: Byłyby to grupy nie należące do tych 40-tu z Super Federacji?

 

CG: Tak. Zajmowali się kontrolą ruchu kosmicznego i kontrolą przestrzeni powietrznej.

 

DW: Czy mogły jakieś grupy pozaziemskie ingerować i dokonać inwazji z bronią i technologią przewyższającą naszą? To znaczy, w jaki sposób grupa z lat 80-tych mogła patrolować nasz Układ Słoneczny przeciw potencjalnym najeźdźcom?

 

CG: Nie podołaliby sami dużej grupie najeźdźców, ale większość to były małe grupy przelatujące w jednym lub w kilku statkach. Jest wiele grup, które tylko przelatują przez nasz obszar.

 

DW: Przypuszczam, że jest to jak z wojną gangów, gdzie 40+ grup obcych istot uważa że ma prawo do tego terytorium i będą bronić „swojej własności” przed inwazją wszystkimi dostępnymi im środkami.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Czyli Słoneczny Strażnik nie napotykał tu siły taktycznej. Nie byli uzbrojeni podczas patrolu Układu Słonecznego – czy nie?

 

CG: Zajmowali się niewielkimi grupami kiedy musieli, ale nigdy nie byli liczącą się siłą.

 

DW: Więc, wiele niechcianych wejść do naszego Układu Słonecznego to małe grupy pozaziemskie lub pojedyncze przekradające się statki.

 

CG: Tak.

 

DW: Starają się wślizgnąć?

 

CG: Grupy maruderów, których strategią jest „uderz i znikaj”, biorą rzeczy i odlatują.

 

DW: No dobrze, ale gdzie w tym wszystkich zaczyna się Sojusz? Omówiliśmy już Słonecznego Strażnika, powiedziałeś, że rozpoczął działalność w późnych latach 70-tych i otrzymał wiele technologii jak z „Gwiezdnych Wojen”.

 

CG: Tak.

 

DW: Jak to dokładnie ma się do Sojuszu?

 

CG: Słoneczny Strażnik jest rdzenną grupą, która zapoczątkowała Sojusz. Teraz Sojusz tworzą odłamy różnych grup oraz uciekinierzy z różnych flot kosmicznych. Niektóre pochodzą z różnych programów Wojskowych Czarnych Operacji Tajnego Programu Kosmicznego (Black Ops). Jest też największa grupa MKK (Międzyplanetarny Konglomerat Korporacyjny), która posiada większość infrastruktury w Układzie Słonecznym. Korporacje te obejmują prawie cały przemysł lotniczy – ogromną ilość.

 

DW: Lockheed, Boeing, McDonnell, Douglas, Hughes Aircraft?

 

CG: Tak, wszystkie powyżej i nie tylko korporacje Amerykańskie. Jest też Czarna Flota (Dark Fleet), która jest bardzo tajemniczą flotą, a która posiada bardzo zaawansowaną technologię. Działa głównie poza Układem Słonecznym. Jest jeszcze flota typu ONZ (Globalna Liga Narodów Galaktycznych), w której skład wchodzi każde państwo.

 

DW: Każde państwo na Ziemi?

 

CG: Tak. Oni są bardziej wyluzowani, nie stanowią silnej grupy militarnej.

Słoneczny Strażnik zapoczątkował Zimną Wojnę, zaczęli latać przed Międzynarodową Stacją Kosmiczną i „ przypadkowo” pokazywać swoje statki.

 

DW: Jeśli Słoneczny Strażnik będzie próbował doprowadzić do ujawnienia, do którego oczywiście, nie chcą doprowadzić pozostałe grupy Programu Kosmicznego, czy nie doprowadzi to do wojny pomiędzy tymi frakcjami?

 

CG: Prawie była już na krawędzi, kiedy ujawnił się Sojusz Istot Kulistych i nawiązał kontakt z Sojuszem Tajnego Programu Kosmicznego, który właśnie rozpoczął przyjmować uciekinierów z innych programów. Sojusz jest mieszaniną uciekinierów z różnych programów kosmicznych, których wspólnym celem jest zakończenie tyrani na Ziemi. Zakończenie tajnego rządu Ziemskiego, który kieruje Babilońskim monetarnym systemem niewolniczym, sprowadzenie na Ziemię technologii wolnej energii, sprowadzenie zaawansowanych technologii medycznych – mogących wyleczyć absolutnie wszystko, oraz oczyszczenie środowiska. Technologie te załamałyby obecny system finansowy z dnia na dzień, który stałby się niepotrzebny. Chcą ujawnienia wszystkich przestępstw przeciw ludzkości, których dopuściły się elity. Takie są ich cele.

 

DW: Kiedy Sojusz Tajnego Programu Kosmicznego wyznaczył sobie te cele i zaczął za nimi podążać?

 

CG: Z tego co wiem, to pomysł zrodził się w późnych latach 90-tych, a zaczęli działać na początku lat 2000. Próbowali spowodować „przypadkowe” ujawnienie latając w przekazie na żywo transmisji NASA, chcieli by ludzie zaczęli zadawać pytania.

 

DW: Czy istnieje kontakt pomiędzy Programem Kosmicznym, a Ziemią? Czy mogą podłączyć się do kablówki i oglądać telewizję?

 

CG: Do pewnego czasu nie było żadnego kontaktu. Cała komunikacja z Ziemią była zablokowana. Kiedy pojawił się internet, też został zablokowany, teraz jest transmitowany do całego Układu Słonecznego.

 

DW: Czy mają też własny internet w Programie Kosmicznym?

 

CG: Mają własny internet oraz dostęp do naszego internetu, ale tylko do odczytu. 

 

DW: Pewnie tylko najbardziej zaufani ludzie mogą coś wrzucić do internetu, by prawda nie wyciekła.

 

CG: Dokładnie. Kiedy byłem na statku badawczym, radio i telewizja były zablokowane. Nie mieliśmy dostępu do żadnych wiadomości.

 

DW: W takim razie, czy Sojusz zdążył zorientować się co się dzieje na Ziemi? Czy przynajmniej część z nich wie?

 

CG: Tak. W końcu jak doszli do punktu ucieczki, otworzyli przepływ informacji by ludzie z Sojuszu wiedzieli co się tutaj dzieje. To zachęciło ich jeszcze bardziej do przekazania ludziom prawdy i technologii.

 

DW: Jak wyglądałoby nasze życie gdyby Sojuszowi udało się zrealizować swoje cele. Jak wyglądałoby życie na Ziemi?

 

CG: Byłoby podobne do tego, które oglądamy w filmie „Star Trek”.

 

DW: Czyli ludzie mogliby przemieszczać się przez portale zamiast latać samolotami?

 

CG: Tak. Istnieją replikatory więc nie byłoby więcej głodu. Moglibyśmy odsolić wodę przez co pustynie mogłyby się zazielenić.

 

DW: Co z plastikiem i śmieciami pływającymi w morzach?

 

CG: Materię łatwo można zmienić w coś innego. To jest kwestia wiedzy, my taką technologię posiadamy tylko nam jej nie ujawniono. 

 

DW: Niektórym ludziom może się nie spodobać pomysł nie posiadania już pieniędzy. Powiedzą że to socjalizm lub komunizm, i że będziemy pod jeszcze większą kontrolą, ponieważ nie będziemy mieli pieniędzy by stawić opór tym wszystkim wdrażanym przez nich rzeczom.

 

CG: Jesteśmy tak zaprogramowani. To znaczy, jeżeli tak bardzo pragniesz pieniędzy to możesz użyć replikatora i zreplikować złoto lub 100 miliardów dolarów i włożyć je sobie do kieszeni, jeśli przez to się lepiej poczujesz. Taka wymiana finansowa nie będzie już potrzebna.

 

DW: Sądzę, że część ludzi myślących staroświecko będzie uważała, że w momencie kiedy ludzkość otrzyma te wszystkie rzeczy, nie będzie już produktywna i wszyscy będą już tylko pić piwo i nic nie robić – a to w końcu zrujnuje ich życie.

 

CG: Będzie okres przejściowy, w którym ludzie trochę poszaleją z technologią.

 

DW: To tak jak z wygraną w lotka.

 

CG: Tak, tylko tu wszyscy wygrywają jednocześnie i każdy otrzymuje replikator. Każdy codziennie będzie naciskał inny guzik by wypróbować inne danie. Każdy będzie chciał zwiedzić świat, a jak już będzie bezpiecznie to i Układ Słoneczny. Wiele przed nami się otworzy, ale najpierw musimy uporać się z naszą przeszłością.

 

DW: A co jeśli ktoś za pomocą replikatora stworzy skuteczną broń i pozabija wielu ludzi?

 

CG: Dlatego istnieje technologia filtrująca.

 

DW: Co to jest technologia filtrująca?

 

CG: Mają ją na napędach temporalnych, zapobiega przenoszeniu ludzi w czasie.

 

DW: Nie możesz wiec skopiować broni jądrowej w replikatorze?

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Czyli są pewne restrykcje. 

 

CG: Tak.

 

DW: W jaki sposób Sojusz chce się zająć okutlyzmem i rzeczami tajemnymi?

 

CG: Chcą rzucić na to światło. Chcą ujawnić prawdę i przekazać informacje wszystkim ludziom na świecie jednocześnie. Nie tylko niektórym, by mieli przewagę nad innymi, lecz wszystkim.

 

DW: Koniec z ukrywaniem prawdy.

 

CG: Koniec z ukrywaniem prawdy, koniec z częściowym ujawnieniem. Wszystko zostanie przekazane ludzkości.

 

DW: Niesamowite. 

 

CG: Dziękuję.

 

 

Oryginalny transkrypt rozmowy w jęz. angielskim: 

http://spherebeingalliance.com/blog/transcript-cosmic-disclosure-lunar-operation-command.html

GotLink.pl

© Copyright 2017, All Rights Reserved