Templates by BIGtheme NET
Don't Miss
Home » 2017 » Luty » 01

Daily Archives: 1 lutego 2017

Odkrywanie Życia na Marsie

 Witam w “Kosmicznym Ujawnieniu”. Jestem prowadzącym i nazywam się David Wilcock. Jesteśmy tutaj, ponieważ musicie to wiedzieć. Zaprosiliśmy do studia Corey Goode. Nawet ja podczas zadawanych mu pytań uczę się wieleu nowych rzeczy. Opisywaliśmy nowe kolonie na Marsie założone pierwotnie przez Niemców. Jednakże Niemcy nie byli pierwszymi, którzy tam się udali – wiele innych grup dotarło tam przed nimi. W miarę rozwoju kolejnych odcinków będziemy przechodzili do różnych marsjańskich form życia gdyż temat ten jest bardzo szeroki. Tak więc, Corey, dziękuję za ponowne przybycie i witam w programie. 

 

 

CG: Witam.   

 

DW: W poprzednich odcinkach wspomniałeś coś o roślinności na Marsie. Czy mógłbyś nam krótko opisać, co tam widziałeś? Czy spacerowałeś po powierzchni? Czy widziałeś jakiekolwiek formy roślinności? 

 

CG: Osobiście widziałem kolonie krzewów, które rosły na obszarze gdzie budowaliśmy naszą placówkę. Były one bardzo twarde, grube, niskie i wyglądały niemalże jak kaktusy, koloru czerwonego i fioletowego, zgaduję, że ich łodygi wpijały się w grunt. Posiadały one spiczaste liście, które były bardzo ostre.

 

DW: Która ich część była fioletowa, a która czerwona? 

 

CG: Ich łodyga była fioletowa i czerwona tak samo jak i liście. Na łodydze i gałęziach tej rośliny znajdowały się ciernie. Nie było to coś, w co chciałbyś włożyć rękę. Można by powiedzieć, że były bardzo kłujące.

 

DW: W poprzednim odcinku rozmawialiśmy na temat prawdopodobnej rdzennej rasy marsjańskiej. Powiedziałeś, że oni są do nas podobni. Do jakiej typowej rasy ludzi na Ziemi można by ich przyrównać? 

 

CG: Opisy mówiły o ich czerwonawej tonacji skóry. Noszą oni togi, są bardzo płochliwi i obcują tylko we własnym gronie. Ten jeden, który został schwytany i przesłuchiwany twierdził, że są oni rdzennymi mieszkańcami i od zawsze mieszkali na Marsie i stąd też pochodzą.     

Nasi, którzy ich przesłuchiwali nie byli pewni czy było to prawdą gdyż tamci zostali już wcześniej oszukani przez ludzi z Ziemi jeśli chodzi o pochodzenie gości, których przedstawiono im jako istoty pozaziemskie, a tak naprawdę był to starożytny, ziemski odłam cywilizacyjny.  Niektóre z tych odłamów mogły oczywiście dotrzeć na Marsa gdyż latają one w kosmos. Istoty te mogły być pozostałościami tych pewnych grup.

 

DW: Cofnijmy się jeszcze przez chwilę do Niemców, którzy właśnie tam przybyli. Powiedziałeś, że osobiście doświadczyłeś lotu ponad starożytnymi piramidami, które do dzisiaj znajdują się na Marsie. 

 

CG: Widziałem częściowo odkryte piramidy. 

 

DW: Czy zainteresowali się oni tymi rzeczami kiedy tam przybyli? Czy chcieli tam wylądować i to wszystko zbadać? Myślę, że zainteresowanie było nie do odparcia by dokonać wykopalisk i odkryć co tam jest. 

 

CG: Jedyne zainteresowanie jakie okazali było poszukiwanie starożytnej technologii. Musisz jednak pamiętać, że do pewnych obszarów na tej planecie ludzie nie mieli dostępu, szczególnie w tamtym czasie. Rasy, które tam przebywały okazały się bardzo terytorialne. Jeżeli chcieli coś odwiedzić to musieli się zatrzymać, pobrać próbki, zrobić zdjęcia i stamtąd zwiewać. Należało to do ich codziennej rutyny podczas badania wielu obszarów na Marsie, ponieważ było to terytorium innej grupy.

 

DW: Czy kiedykolwiek spotkałeś się z informacją kto stworzył twarz na Marsie, bez względu na to czy była ona wzniesiona celowo czy nie? 

 

DW: Nie. Podczas mojego pobytu nic mi nie było wiadomo na temat twarzy na Marsie. Nie mówię jednak, że ona nie istnieje – ja po prostu jej nie widziałem. Nie słyszałem również nikogo kto by na ten temat rozmawiał. 

 

DW: Ostatnim razem zaczęliśmy przechodzić do momentu, w którym Niemcy osiedlili się blisko biegunów. Jednak te obszary bardziej przypominały zamarznięte bagna niż zakrzewione tereny. Była to strefa ciągłej zmarzliny. 

 

CG: Była to pewnego rodzaju oaza pomiędzy bardzo niegościnnym obszarem równikowym, a bardzo surowym regionem biegunowym. 

 

DW: Jaka jest różnica temperatur w tych obszarach? Jakie są najniższe i najwyższe temperatury tam występujące?       

 

CG: Ze względu na ciśnienie atmosferyczne, co również zależy od pory roku oraz tego gdzie się znajdujesz, temperatura może zmienić się w ciągu godzin o 40 – 50 stopni (Fahrenheita).  

 

DW: Oh, łał. 

 

CG: Nie pamiętam dokładnie temperatur panujących na powierzchni Marsa. Wiem tylko to, że jest tam znacznie cieplej niż mówią o tym statystyczne informacje w Internecie. Jeszcze jedną rzeczą, którą chciałem tutaj wspomnieć jest to, że obecne programy kosmiczne są bardzo ostrożne w przenoszeniu zarazków i bakterii z jednej planety na drugą. Na początku w latach 30, 40 i wczesnych pięćdziesiątych nie za bardzo się tym przejmowano. Szczególnie Niemcy przynosili ze sobą pełne paki dostaw i urządzeń oraz wszystkie te rzeczy, których potrzebowali na Marsie. Przez to przynieśli ze sobą bardzo dokuczliwe szkodniki takie jak: karaluchy, szczury, pająki i inne ziemskie organizmy, które stały się tam problemem i zarazą. Szczury stały się nieco większe lecz przetrwały i miały się dobrze, jednak karaluchy rozrosły się do ogromnych rozmiarów wielkości dłoni. 

 

DW: O Boże. 

 

CG: Ludzie żartowali, że karaluchy przeżyją wojnę atomową oraz przetrwają na powierzchni Marsa i nie jest to dla nich żadnym problemem. 

 

DW: Czy żyją na Marsie rdzenne insekty, którymi mogą się żywic szczury? Chodzi mi o to, co one tam jadły? 

 

CG: Tego nie wiem. Jestem jednak przekonany, że są tam prawdopodobnie insekty, gdyż żyją tam ogromne pająki. Po prostu nie czytałem nic na ten temat ani nie doświadczyłem ich osobiście. Owadzie grupy istot tam egzystujące używały technologii biologicznej do tworzenia niewielkich rozmiarów robaków, aby wykonywały one pewne szczególne zadania. 

 

DW: Klonowali je lub coś takiego? 

 

CG: Tak, produkowali i wysyłali coś co przypominało malutkie drony-owady podczas bitew i wojen. Jest to częścią ich biologicznej technologii. 

 

DW: Zgadza się. Czyli kontrolują oni zdalnie to, co te drony robią? 

 

CG: Tak. Egzystencja tych istot opiera się na umyśle roju. Wiele ludzi myśli, że wie, co to znaczy jednak szczerze w to wątpię. Posiadają one umysły insektów gromadnych ze strukturą owadzich kolonii.

 

DW: Czy Niemcy przywieźli ze sobą pojazdy z ogumieniem do poruszania się po planecie? 

 

CG: Definitywnie tak. Mhm.

 

DW: Naprawdę? Pojazdy takie jak jeepy lub czołgi albo cokolwiek czym można było jeździć? 

 

CG: Opracowali oni specjalne pojazdy, które wybudowane były na podobieństwo hermetycznie zamkniętych czołgów z ciśnieniem wewnątrz. No i oczywiście były one opancerzone i uzbrojone – u Niemców zawsze wszystko posiada uzbrojenie gdyż ciągle jeździli oni na wyprawy. 

 

DW: Czy próbowali oni wejść do środka jaskini w poszukiwaniu tych artefaktów technologicznych? 

 

CG: Wiem, że oni ciągle wysyłali ekspedycje, poszukując technologii oraz różnych zasobów materialnych na planecie. Cały czas badali wszystko, a w szczególności poszukiwali bogactw naturalnych.  

Jedyny raz usłyszałem o jaskiniach gdy próbowali zbadać drogi prowadzące do tych kanałów lawy jako część misji zwiadowczej, aby dowiedzieć się w jaki sposób pewnego dnia mogliby przejąć te tereny. 

 

DW: Powiedziałeś, że materiały były transportowane na Marsa przy użyciu prymitywnej technologii portali, która była bardzo ryzykowna dla życia biologicznego. Jak duże były te portale? Czy mógłbyś zmieścić tam te pojazdy podobne do czołgów – czyli zbudować je na Ziemi i dostarczyć tam przez portal?

 

CG: Tak. To było na początku gdy eksploatowali oni te naturalne systemy portali, które już istniały w naszym Układzie Słonecznym. Nie byli oni świadomi potrzeby wykorzystywania obliczeń angażujących w to pozycje pewnych planet i innych ciał niebieskich znajdujących się w pobliżu. Obejmuje to bardzo dużo obliczeń. 

Tak naprawdę skończyło się to tak, że inna rasa pozaziemska przekazała im matematykę hiper-wymiarową, która pozwoliła im w tych obliczeniach. Widziałem, że ta matematyka była często używana i znajdowało się w niej bardzo niewiele liczb. W większości składała się ona z jakichś dziwnych symboli. Były one jednak napisane na tablicy zupełnie tak jak równania matematyczne. 

 

DW: Odpowiedzmy jednak na pytanie czy posiadali oni możliwości, aby transportować przez te portale obiekty wielkości czołgów? 

 

CG: Oczywiście, że tak. 

 

DW: Naprawdę? 

 

CG: Wiele czołgów na raz. 

 

DW: Naprawdę? Czyli były one na tyle duże, że mogły na raz przemieścić wiele czołgów? 

 

CG: Tak, mogliby oni przetransportować cały bitewny statek kosmiczny gdyby tylko chcieli.    

 

DW: Jak te portale wyglądały? Gdybyśmy zobaczyli je tutaj na Ziemi gdzie zaczynamy podróż to czy widzielibyśmy pierścień tak jak w filmie “Stargate”? 

 

CG: Portale te są bąblami czasowymi.

 

DW: Coś tak jak bąble złożone z energii? 

 

CG: Wyglądają one tak jak bąble energii. Gdy patrzysz na ich zewnętrzną warstwę to tak jakbyś patrzył na rozgrzany asfalt na ulicy, widzisz …

 

DW: Miraż. 

 

CG: Efekt mirażu pojawia się tam zupełnie tak jak nad rozgrzaną jezdnią. Znajduje się to wokół całej tej bańki. Nie jest to ściana, ani nie jest to płaska powierzchnia w którą wchodzisz. Możesz wejść do niej z każdej strony z każdego z trzystu sześćdziesięciu stopni.  

 

DW: Łał. Czy wychodzisz po drugiej stronie bąbla licząc od punktu wejścia, czyli powiedzmy, że wszedłeś na godzinie szóstej to czy wychodzisz na godzinie dwunastej? Tak jakbyś przeszedł na wskroś przez jego przestrzeń na drugą stronę? Czy jednak …

 

CG: W chwili gdy w niego wchodzisz to twój punkt widzenia jest całkowicie wypaczony. Gdy wejdziesz w ten bąbel to nie masz pojęcia o jakimkolwiek punkcie odniesienia w momencie wyjścia. Po prostu wchodzisz w niego i czujesz wtedy to dziwne uczucie – nie wiem jak to opisać. Jest to bardzo dziwne odczucie. Wchodzisz a jednocześnie czujesz jakby cię coś wciągało do środka, następnie zapadasz się do jego wnętrza i wyskakujesz po drugiej stronie. 

 

DW: Czy posiadasz jakieś odczucie czasu trwania tej podróży? 

 

CG: Nie. Nie jest to tak jak pokazują w filmie “Stargate”, gdzie zygzakujesz gdy przechodzisz przez ten pierścień a następnie przez kanał czasoprzestrzenny. Nie było tam nic z tego typu doznań. 

 

DW: Czy jest to coś tak jak nagła kompresja i ekspansja? 

 

CG: Zgadza się i wywiera to na ciebie wpływ. Podają ci zastrzyki i inne rzeczy, aby pomóc zniwelować skutek uboczny tego procesu. Jest to tak jakbyś przyłożył bardzo silny magnes do głowy, gdzie wywołuje to mdłości i uczucie zagmatwania. Są to tego typu odczucia. 

 

DW: Tak, Henry Deacon powiedział, że podali mu coś co nazywało się [lorentzil?] jako suplement na załagodzenie tych dolegliwości, na które wołali zaburzenia międzywymiarowe (transdimensional disorder). Ty nazwałeś to tymczasową demencją, ale są to bardzo podobne określenia. 

 

CG:  Gdy transportowali te pakiety ładunków to umieszczali je w obszarze gdzie ten bąbel czasowy miał się pojawić. Wtedy pojawiał się on zawsze jednego rozmiaru i widziałeś jak te rzeczy tak jakby rozpuszczały się w tym portalu. 

 

DW: Naprawdę? 

 

CG: Mhm (przytakująco). Wtedy wyskakiwały one po drugiej stronie portalu. 

 

DW: Jak długo trwał ten ruch? 

 

CG: Bardzo szybko, ale zależało to od gęstości oraz rozmiaru transportowanych rzeczy. 

 

DW: Jest to niemalże tak jakby coś zostało wessane do tego bąbla czasowego, tak jak płyn do słomki.

 

CG: Wpuszczone w kanał. 

 

DW: Łał. 

 

CG: Tak.

 

DW: Zatrzymajmy się przez chwilę w tym pomieszczeniu gdzie znajduje się ten portal. Zakładam, że jest on wewnątrz jakiejś budowli. Nie będziesz przecież robił tego na otwartej przestrzeni. 

 

CG: Bardzo często portale te znajdują się na otwartej przestrzeni. 

 

DW: Och, naprawdę? 

 

CG: Te naturalne portale czasami pojawiają się w górnych częściach naszej atmosfery. Czasami pojawiają się na powierzchni, a innym razem pod ziemią. Skaczą sobie one po całej naszej planecie zgodnie z jej siatką energetyczną. Niektórzy ludzie mówią, że istnieją pewne takie portale za którymi Amerykanie udali się na Bliski Wschód, aby zabezpieczyć je wraz ze starożytną technologią.    

 

DW: Np. w Iraku. 

 

CG: Mhm (przytakująco). Są to tak naprawdę urządzenia, które usunęły te wszystkie niewiadome wiążące się z użyciem tych naturalnych portali. Istnieje technologia, która używa protokołów przemieszczających obiekty oraz ludzi z jednego punktu do drugiego w sposób bezpieczny. Technologia ta wykorzystuje naturalny system portali. System ten pojawia się wszędzie wokół nas w czasie obecnym. Używali oni intuicyjnych empatów do wyszukiwania ich oraz w celu ustalenia przez jak długi czas będą one otwarte. Później to sztuczna inteligencja pomagała im w tym zadaniu. 

 

DW: A Niemcy używali tych naturalnych systemów portali i wiedzieli gdzie się one pojawią oraz które z nich prowadzą na Marsa i następnie umieszczali na miejscu pojawienia się swoje czołgi i inne ładunki gdy miało to się wydarzyć?

 

CG: Zgadza się. Nie zawsze było tam dużo czołgów. Jednak wykorzystywali wielokrotnie znany im już obszar. Poprzez ten matematyczny model, który został im przekazany oraz przy pomocy sprzymierzonych sił pozaziemskich zaczęli używać naturalnych systemów portali już na bardzo wczesnym stadium. Robili to w sposób daleki od technicznego zanim to opracowali, czego używają obecnie. 

 

DW: Gdy spojrzymy na coś takiego jak Stonehenge to czy te naturalne kamienie oznaczają wykorzystywanie tych naturalnych gwiezdnych wrót? Czy skały te pomagają przyciągnąć te portale? 

 

CG: Wykorzystują one naturalną energię sieci naszej planety, ale niekoniecznie mają jakiś związek z portalami. 

 

DW: Dobrze. Jednak ciągle ciekawią mnie Niemcy. Jest tutaj oczywiście pewna tajemnica w tym co nam opowiadasz. Czy posiadali oni jakieś anteny lub inne techniczne urządzenia, które umieszczali na tych pierścieniach w celu ustabilizowania tych bąbli czasowych? Czy istnieje jakaś  technologia, którą wybudowali, aby zapewnić ich prawidłowe działanie? 

 

CG: Nie na samym początku.

 

DW: Naprawdę? Nic na początku? 

 

CG: Na samiutkim początku używali oni surowych, naturalnych portali. Potem zaczęli używać tych modeli matematycznych, aby użyć pól elektromagnetycznych i torsyjnych, aby wytworzyć pola torsyjne od jednego punktu do drugiego. Torsyjne pole ciągle wiruje. Po każdej stronie wytwarzali oni jedno z nich w tym samym czasie, ale wirujące w przeciwnych kierunkach. Jednak w celu stabilizacji oraz utrzymywania ich … 

 

DW: Aby utrzymywać je otwarte. 

 

CG: Aby trzymać całą pętlę z punktu do punktu otwartą przez dłuższy czas. Jednak nasze przybycie tam zachwiało ich równowagę i nawet już bliżej naszej ery spowodowało więcej problemów pomiędzy rasami gadzimi i owadzimi a także i z nowo przybyłymi ludźmi z Ziemi. 

 

DW: Wspomniałeś 40 głównych grup uczestniczących w Konferencji Super Federacji, które prowadzą 22 różne programy genetyczne tu na Ziemi i które posiadają ogromne obozowiska po ciemnej stronie Księżyca. Wszystkie one porozbijane są na poszczególne regiony i swoje małe królestwa. Czy tych 40 grup również posiada swoje tereny na Marsie? 

 

CG: Słyszałem, że kilka z nich jest obecnych na Marsie lecz większość z nich przebywa tylko na Księżycu, wokół gazowych gigantów oraz na innych planetoidach i księżycach. Nie są zbytnio zainteresowani Marsem. 

 

DW: Czyli Mars jest pewnego rodzaju małą parafią ze swoimi własnymi gangami zwalczającymi się wraz ze swoistymi członkami klubów?  

 

CG: Zgadza się. Tak jak zazwyczaj my ludzie postanowiliśmy wskoczyć tam i zatknąć naszą flagę i rozpocząć przejmowanie terytoriów. Zachwiało to panującą tam równowagę. 

 

DW: Powiedziałeś, że doznano tam kilku porażek podczas gdy Niemcy próbowali osiedlić się w pobliżu równika. 

 

CG: Wokół równika oraz w jeszcze kilku innych obszarach gdzie wybudowali się w złym miejscu i zaczęli z niewłaściwą grupą co poskutkowało najazdami i utratą całych baz. W tamtym czasie było tam mało ludzi. 

 

DW: Gdy mówisz “małe bazy” to o jakich rozmiarach mówimy? Jak wiele ludzi tam pracowało w danym czasie? 

 

CG: Kilka tuzinów. 

 

DW: Dobrze. O jakich pierwszych osadach uwieńczonych sukcesem słyszałeś, że nie zostały one ani zniszczone ani nie znajdowały się w złym miejscu? 

 

CG: Zaczęło się to pod koniec lat pięćdziesiątych gdy tak naprawdę USA albo raczej Militarny Konglomerat Przemysłowy w pełni stanął za Niemcami i został przez nich zaangażowany. To właśnie wtedy zaczęli osiągać sukcesy oraz rozbudowywać siłę, aby wymusić ochronę ich terytoriów. 

 

DW: Czyli zaczęliśmy nakreślać mapę planety Mars, jednak myślę, że moglibyśmy przejść do dalszych opisów odnośnie tego co się tam wydarzyło na samym początku. Czy zgodziłbyś się ze mną? 

 

CG: Tak. Powiem tylko to, że dotychczas wylaliśmy tylko fundamenty pod unię jaką sformowali Niemcy wraz z amerykańskim Konglomeratem Przemysłowym w to, co obecnie znamy jako Międzyplanetarny Konglomerat Korporacyjny. Wyruszyli oni następnie w przestrzeń kosmiczną i stworzyli gigantyczną infrastrukturę oraz stworzyli ogromne kolonie na Marsie. W zasadzie zbudowaliśmy fundamenty do dalszej dyskusji na ten temat. 

 

DW: Super. Właśnie to będziemy omawiali w następnym odcinku. Zabierzemy się za kolonizację Marsa przez TPK i przejdziemy do faktycznych szczegółów na temat tego w jaki sposób ta enigmatyczna czerwona planeta została gigantyczną siedzibą ludzką dla tych odłamów cywilizacyjnych. Jest to program “Kosmiczne Ujawnienie”. Mam nadzieję, że podobało się wam, mi na pewno tak. Jesteśmy tu gdyż jest to coś co musicie wiedzieć. Do zobaczenia następnym razem. Ja nazywam się David Wilcock i dziękuję za oglądanie. 

Prowadzący Program Kosmiczne Ujawnienie: 

 

David Wilcock – pisarz, profesjonalny wykładowca, reżyser i badacz starożytnych cywilizacji, naukowiec do spraw świadomości i nowych paradygmatów obejmujących materię i energię.  

 

Corey Goode – jest informatorem (z ang. whistleblower), który w serii rozmów przeprowadzanych z Davidem Wilcockiem w programie Cosmic Disclosure w Gaia TV ujawnia dotychczas nie znane opinii publicznej wydarzenia dotyczące działalności ludzi oraz istot pozaziemskich w naszym Układzie Słonecznym. 

 

Strona źródłowa: http://www.spherebeingalliance.com/blog/transcript-cosmic-disclosure-finding-life-on-mars.html 

TV internetowa programu Kosmiczne Ujawnienie: http://www.gaia.com 

https://kosmiczne-ujawnienie.blogspot.de/

Przetłumaczył: Sławomir Lernaciński

 

Copyright © 2012, Wszystkie prawa do kopiowania, używania, dystrybucji oraz przetwarzania powyższego tekstu zarezerwowane przez Sławomira Lernacińskiego

Czy tajne służby dokonały puczu w Watykanie w 2013 roku?

Stolica Apostolska od wieków przewija się w różnych teoriach spiskowych. Zazwyczaj podejrzewali ją o różne niecne sprawki antyklerykałowie, radykalni protestanci czy prawosławni fanatycy. Od soboru watykańskiego II-go teorie spiskowe na temat Watykanu i Kościoła propagują również katoliccy tradycjonaliści a za pontyfikatu papieża Franciszka, ten trend uległ znacznemu nasileniu.

W  dniu inauguracji prezydenckiej Donalda Trumpa, grupa amerykańskich katolickich tradycjonalistów napisała do nowego amerykańskiego przywódcy list otwarty, z prośbą, by zbadał czy Departament Stanu i amerykańskie tajne służby miały swój udział w skłonieniu papieża Benedykta XVI do abdykacji i w wyborze kardynała Bergoglio na nowego Namiestnika Chrystusa. List podpisały znane osobistości, m.in. tradycjonalistyczny publicysta Chriss Ferrara, redaktor naczelny magazynu „The Remnant „ Michael J. Matt i ppłk armii USA David L. Sonnier. Zwracają w nim oni uwagę na dosyć intrygującą sekwencję zdarzeń, które towarzyszyły zmianie władzy w Stolicy Apostolskiej.

Autorzy listu otwartego przywołali sprawę maili wykradzionych z serwera pocztowego Johna Podesty, szefa kampanii wyborczej Hillary Clinton i opublikowanych przez portal WikiLeaks. W szeregu wiadomości pocztowych z 2012 r. Podesta oraz inni współpracownicy pani Clinton (która była wówczas sekretarzem stanu USA) dyskutują na temat konieczności doprowadzenia do „katolickiej wiosny”, czyli zmian w Kościele równie rewolucyjnych jak przewroty i wojny domowe wywołane w ramach „arabskiej wiosny” (w których jak wiadomo maczały palce Departament Stanu i CIA). Z dyskusji tej wynika, że Kościół miałby przyjąć w wyniku tej rewolucji bardziej lewicowo-liberalne stanowisko na wiele kwestii społecznych. Nie minął rok od tej dyskusji, a ówczesny konserwatywny papież Benedykt XVI niespodziewanie abdykował. Jego następcą został argentyński kardynał o lewicowo-liberalnych poglądach, którego postawą Podesta zachwycał się później w swojej korespondencji mailowej. Po zwycięstwie wyborczym Donalda Trumpa, papież Franciszek został nazwany nawet przez „Wall Street Journal” „nowym przywódcą światowej lewicy”.

Same okoliczności abdykacji Benedykta XVI były dosyć niejasne. Z dokumentów NSA (amerykańskiej agencji wywiadu elektronicznego) ujawnionych przez jej byłego agenta Edwarda Snowdena wynika, że agencja ta na przełomie 2012 i 2013 r. inwigilowała Watykan. Podsłuchiwała m.in. telefon papieża Benedykta XVI. Autorzy listu otwartego do Trumpa pytają więc jaki był cel tej inwigilacji oraz czy inne amerykańskie tajne służby podejmowały działania związane z konklawe. Ich uwagę zwróciło również to, że na kilka dni przed rezygnacją Benedykta XVI zablokowano międzynarodowe transakcje z Bankiem Watykańskim, w związku z podejrzeniami dotyczącymi prania brudnych pieniędzy przez ten bank. Po ogłoszeniu przez papieża zamiaru abdykacji, nagle tę blokadę zniesiono. Włoski dziennikarz Maurizio Blondet wskazywał, że to był element szantażu mający zmusić papieża do ustąpienia. Czyżby więc ktoś z zewnątrz zagroził, że zrobi z Banku Watykańskiego mini-Lehman Brothers i zada w ten sposób ogromny cios dla prestiżu Stolicy Apostolskiej?

Autorzy listu otwartego pytają również, czy amerykańskie tajne służby utrzymywały relację z tzw. mafią kardynała Danneelsa? Kardynał Dannels przyznał bowiem w swojej biografii, że zorganizował „grupę podobną do mafii” sprzeciwiającą się polityce papieża Benedykta XVI. Do grupy tej należał m.in. kard. Bergoglio, którego grupa próbowała umieścić na piotrowym tronie już w 2005 r. Kardynał Godfried Dannels, to emerytowany arcybiskup Antwerpii, prymas Belgii w latach 1979-2010. Towarzyszył on papieżowi Franciszkowi na balkonie Bazyliki Św. Piotra podczas jego pierwszego wystąpienia po wyborze. Jest on znany z daleko idących liberalnych poglądów, a także z bardzo daleko idącej pobłażliwości dla homoseksualistów i pedofili w sutannach. W jego diecezji w 1984 r. ksiądz Jozef Barzin założył działającą jawnie i ogłaszającą się w mediach Ekumeniczną Grupę Roboczą Pedofili. Jednym z ulubionych projektów kardynała Dannelsa było Centrum Dojrzałych Powołań Kapłańskich w Antwerpii, które z czasem zamieniło się w dosyć otwarcie działający klub gejowski. W 2010 r. policja znalazła w domu kardynała Dannelsa akta sprawy znanego pedofila-mordercy Marca Dutroux. Dutroux twierdził zaś, że jedynie dostarczał dzieci na pedofilskie przyjęcia uczęszczane przez przedstawicieli belgijskich i europejskich elit. Tak się akurat składa, że w mailach marzącego o „katolickiej wiośnie” Johna Podesty konspirolodzy dopatrzyli się pedofilskich słów kodowych, mających jakoby rzekomo wskazywać, że Podesta uczęszczał na podobne imprezy „z pizzą, ping-pongiem i bogatym wyborem serów”.

W 2015 r. włoski watykanista Antonio Socci opublikował książkę „Czy to naprawdę Franciszek?”, w której postawił tezę, że wybór kardynała Bergoglio na papieża nie tylko był wynikiem spisku grupy liberalnych kardynałów, ale był też wadliwy pod względem proceduralnym. Według niego, podczas konklawe złamano konstytucję apostolską „Universi Dominici Gregis” regulującą zasady wyboru papieża. Bezprawnie anulowano bowiem czwarte i piąte głosowanie, które nie poszło dobrze dla kard. Bergoglio. Został on wybrany dopiero w szóstym głosowaniu, które zgodnie z konstytucją apostolską nie miało prawa się odbyć tego samego dania, co poprzednie. Jednego dnia może dojść tylko do czterech głosowań w trakcie konklawe. Artykuł 76 tego dokumentu wyraźnie zaś mówi, że w przypadku takich błędów proceduralnych, wybór papieża uznaje się za niebyły i nieważny.

Znany historyk Sławomir Cenckiewicz, omawiając książkę Socciego w 2015 r. na łamach „Plusa Minusa” pisał: „Bezprecedensowa (bo sprawa Celestyna V z XIII wieku była zupełnie inna) rezygnacja Benedykta XVI owiana jest wciąż tajemnicą. Zrezygnował przy milczącym aplauzie większości hierarchów, z których jeden – kardynał Romeo – podczas podróży do Chin prorokował nawet jego rychłą śmierć… Nie namawiany przez nikogo do zmiany decyzji, osamotniony Benedykt XVI odleciał z Watykanu do Castelgandolfo, by odpocząć, oczekiwać na wyniki konklawe i zakończenie remontu jego nowej rezydencji, po czym wrócił do Rzymu. Powody jego rezygnacji są niejasne, a nawet mało poważne (utrata sił fizycznych i duchowych – sic!), a w dodatku teologicznie i kanonicznie wątpliwe.

Zdaniem Socciego papież zrezygnował ze sprawowania urzędu, ale nie z papiestwa, czego potwierdzeniem mają być zadziwiające słowa Benedykta XVI z 27 lutego 2013 r. o tym, że przyjęcie posługi Piotrowej jest „na zawsze”, a „decyzja o rezygnacji z czynnego sprawowania posługi nie odwołuje tego”! Na skutek tego powstała sytuacja trudna do zinterpretowania: jest papież Franciszek i papież emeryt Benedykt XVI, który zachował białą sutannę (początkowo tłumaczono to brakiem czarnej), imię papieskie, nie całuje następcy w Pierścień Rybaka, mieszka na Watykanie, pojawia się publicznie, a jego portret towarzyszy dorocznej odnowie przysięgi Gwardii Szwajcarskiej…

Z jakiegoś powodu Pan Bóg utrzymuje Benedykta XVI w niezłym zdrowiu i kondycji. On sam – również z jakichś powodów – zachował przy sobie atrybuty i symbole papiestwa. Zaś Franciszek nie tylko to toleruje, ale i mówiąc o sobie, że jest jedynie „biskupem Rzymu”, jakby ustępuje miejsca Benedyktowi XVI.”

W USA doszło do zmiany warty, a ekipa knująca „katolicką wiosnę” poszła w odstawkę. Znany włoski historyk i watykanista Roberto de Mattei twierdzi zaś, że papież Franciszek za jakiś czas zrezygnuje ze stanowiska, gdyż jego projekt przebudowy Kościoła zmierza ku klęsce. Franciszek zresztą swego czasu zapowiadał, że jego pontyfikat może być krótki i potrwać cztery do pięciu lat. Czyżby więc nadszedł czas na młodego amerykańskiego papieża Piusa XIII-go, który „sprawi, że Watykan znów będzie wielki?”

Zrodlo:www.rp.pl/

GotLink.pl

© Copyright 2017, All Rights Reserved