Templates by BIGtheme NET
Don't Miss
Home » 2017 » Luty » 04

Daily Archives: 4 lutego 2017

Tajne programy kosmiczne – Roman Nacht – 3.02.2017

Trochę się przeleżała ta audycja bo nagrywaliśmy ją w marcu 2016 r. ale temat jest jak najbardziej na czasie bowiem dzieje się i wszystko wskazuje na to, że prawda powoli wydobywa się na światło dzienne. Dotyczy to Antarktydy, Niemców i Nowej Szwabii, baz na Księżycu oraz innych nieujawnionych programów kosmicznych.

Poza Granicami Układu Słonecznego

DW: Witam w “Kosmicznym Ujawnieniu”. Jestem prowadzącym i nazywam się David Wilcock. Prowadzimy tutaj dyskusję z Corey Goode.

Rozmawialiśmy na temat rozwojowych badań naszego Układu Słonecznego przez Militarny Konglomerat Przemysłowy oraz o innych frakcjach, składających się z grup wykonawców pracujących na rzecz wojska. Pierwszy raz pojawiły się one wraz z Niemcami, działającymi w zakresie tego co nazywane jest Międzyplanetarnym Konglomeratem Korporacyjnym lub w skrócie MKK. A oto jest nasz gość Corey Goode z większą ilością informacji na temat MKK. Dziękuję za przybycie do studia.

 

CG: Dziękuję. 

 

DW: W poprzednich odcinkach omawialiśmy pewne obszary naszego Układu Słonecznego, na które MKK ekspandowało i na których prowadzili wydobywanie różnych surowców naturalnych. Powiedziałeś, że kilkoma szczególnie interesującymi ich obszarami były te zlokalizowane na księżycach okrążających Jowisza oraz tych znajdujących się na orbicie planety Uran. Powiedziałeś również, że strefa Saturna była dla nas praktycznie strefą zakazaną. Poprzednio rozmawiałem z tobą na temat ras, które osiedliły się po ciemnej stronie Księżyca i powiedziałeś, że należą one do rodzaju Super Federacji lecz Mars rządzi się swoimi własnymi prawami. 

 

CG: Księżyc jest mieszanką grup należących do Super Federacji oraz grup Sojuszu Drako – jest to zbieranina różnych ras, z których wiele nie lubi się wzajemnie. Jest to jednak bardzo restrykcyjna strefa dyplomatyczna w której grupy te są oddalone od siebie zaledwie o kilka kilometrów. Żyją one ze sobą w stanie ścisłego pokoju mimo tego, że przez milenia przebywały one ze sobą w stanie wojny. To musi być jasno powiedziane. 

 

DW: Jasne. Powiedziałeś również, że wiele z tych ludzi, którzy mieszkają na Księżycu nie posiada swoich placówek na Marsie.

 

CG: Zgadza się.

 

DW: Wspomniałeś też, że Mars posiada swoje własne prawa terytorialne. Czy istnieje jakaś zależność pomiędzy osadnikami na Księżycu, Marsie oraz na księżycach Saturna, które opisywałeś? Czy wszyscy oni należą do różnych ras? 

 

CG: To jest coś innego. To co opisałem jako Federację Super Rady jest Super Federacją złożoną z różnych federacji, urzędów i władz przeróżnych organizacji i grup. 

 

DW: Stąd też prefiks “Super”. 

 

CG: Użyłem słowa “Konfederacje”. Jest to gigantyczne “ONZ” wszystkich tych federacji, konfederacji i władz, które zebrały się razem. Jest tam 40 głównych grup z 20-stoma innymi zespołami, które dość często tam przebywają, jednak nie są obecne przez cały czas. Grupy te w większości cechuje nasz ludzki wygląd. Ich bazy wydają się być usytuowane w większości po ciemnej stronie Księżyca oraz na innych księżycach gazowych gigantów, a szczególnie Saturna do takiego stopnia, że istnieją obszary wokół pewnych księżyców Jowisza i Saturna, do których nasze statki mają całkowity zakaz zbliżania się. Wszystko to znajduje się w naszym Układzie Słonecznym. Są to obszary całkowicie nam zakazane.

 

DW: Mówiąc “nasze statki” masz na myśli frakcję Słonecznego Strażnika? 

 

CG: TPK oraz wszystkie ziemskie Tajne Programy Kosmiczne mają tam zakaz lotów. Żaden statek kosmiczny pochodzący z Ziemi nie ma pozwolenia na zbliżanie się do tych księżyców na pewną odległość. 

 

DW: Rozmawiałem z Jacobem – moim informatorem z programu kosmicznego – którego wspomniałem poprzednio i mówił mi, że niektóre z tych księżyców są wydrążone wewnątrz i posiadają cały środek w kształcie dwunastościanów foremnych – o podstawie pięciokąta foremnego – z zamieszkanymi obszarami oraz obecną tam roślinnością. Przelatujesz nad nimi statkiem kosmicznym i skręcasz pod dziwnym kątem, a gdy wlecisz do środka to ukazuje ci się niebiański świat. Czy myślisz, że niektóre księżyce Saturna są tak rozbudowane wewnątrz? 

 

CG: Mhm (przytakująco). 

 

DW: Czy osobiście doświadczyłeś tych informacji? 

 

CG: Tak.

 

DW: Naprawdę? 

 

CG: Napotkałem informacje od których starałem się trzymać z daleka. Wszystko to brzmiało bardzo niewiarygodnie a jednak i nasz Księżyc jest sztuczną strukturą. 

 

DW: Jest to coś, o czym mówi każdy kto porusza się w tym temacie.

 

CG: Jest on spięty z orbitą ziemską, działającą niemalże jak siła pociągowa, która blokuje go wokół naszej planety. Znaleźli oni pole energetyczne, które wchodzi głęboko do wnętrza Ziemi gdzie usytuowana jest ta kotwica trzymająca nasz Księżyc. Księżyc zmienia swoją pozycję tylko o centymetry co kilka lat i to w chwili gdy oddala się od Ziemi. 

 

DW: Czyli mówisz, że nie jest to normalne zachowanie dla Księżyca? 

 

CG: Absolutnie nie. Ziemia w czasoprzestrzeni wytwarza pole torsyjne poprzez swój obrót wokół własnej osi co wypacza czasoprzestrzeń w taki sposób, że jej gęstość oraz siła grawitacji nie są wystarczające, aby uwięzić na swojej orbicie obiekt gęstości Księżyca. Dodatkowo obracanie się Ziemi powinno wywierać taki sam skutek na Księżyc, który również powinien doświadczać ruchu wirowego. 

 

DW: Och.

 

CG: Jednak Księżyc jest jakoś zablokowany i nie obraca się. Jest on uwięziony zbyt blisko Ziemi i nie jest to zjawisko wynikające z przechwycenia go przez naszą planetę. W tym wypadku żaden z naukowych modeli nie działa – był on kiedyś częścią Ziemi i został jakoś wyrzucony w przestrzeń. Jakieś 500 tys. lat temu zdarzyło się coś, co sprawiło, że Księżyc stał się naszym satelitą. 

 

DW: Co dokładnie pokrywa się z tym, o czym mówią inni informatorzy. 

 

CG: No cóż, to jest dokumentacja potwierdzająca. 

 

DW: I znany ci jest projekt, o którym wspomniałem podczas naszej rozmowy telefonicznej i co było dla mnie całkowitym zaskoczeniem – czyli „Błyskotliwe Kamyki”.

 

CG: Tak. Operacja „Błyskotliwe Kamyki” jest obliczaniem wstecznym. Przez cały czas używają tego samego programu na Ziemi podczas prowadzenia spraw sądowych. Jednak jeśli chodzi o Pas Asteroidów to po identyfikacji wszystkich obiektów oraz ich trajektorii lotu zdołali oni policzyć ich punkt pochodzenia w przeszłości – wiele setek tysięcy lat wcześniej gdzie wszystkie one znajdowały się w tym samym miejscu. 

 

DW: Całkiem niedawno mogliśmy zobaczyć zdjęcia planety Pluton wysłane po raz pierwszy na Ziemię. Pluton znajduje się bardzo daleko od nas. Za nim znajduje się Obłok Oorta. Czy jest w Obłoku Oorta coś za czym udali się aż tak daleko, aby rozpocząć wykopaliska lub by założyć kolonie? 

 

CG: Znajdziemy tam mnóstwo niespodzianek. 

 

DW: Naprawdę?

 

CG: Pluton sam w sobie jest również bardzo ciekawą planetą. Posiada on bardzo dziwną orbitę, nie znajduje się ona na tej samej płaszczyźnie na której usytuowane są wszystkie inne planety.

 

DW: Tak. Pluton posiada inną eliptyczną orbitę obiegu wokół Słońca niż inne planety. To prawda. 

 

CG: To ma związek z naszym Układem Słonecznym, który przypuszczalnie jest nieudanym układem binarnym. Wewnątrz  Obłoku Oorta znajdują się inne planety wielkości Plutona. 

 

DW: O których nas nie poinformowano? 

 

CG: Zgadza się. 

 

DW: Ojej. Czy jest więcej obiektów Starożytnej Rasy Budowniczych, które odnaleziono i wtłoczono w nie ciśnienie w taki sposób, aby były użyte dla celów nowej kolonii? 

 

CG: Znajdują oni budowle Starożytnej Rasy Budowniczych wszędzie gdzie tylko się udadzą. Chodzi mi o to, że w Obłoku Oorta są one wszędzie. MKP udał się tam i ponownie zakładają tam swoje bazy również i na planetoidach. 

 

DW: Wszystko to o czym dotychczas rozmawialiśmy znajduje się wewnątrz naszego Układu Słonecznego. Czy MKK napotkało jakieś trudności, aby wylecieć poza jego granice? Czy łatwo jest wylecieć poza granice naszego Układu Słonecznego? Czy polecieli gdzieś indziej? Czy znaleźli coś tam gdzie dotarli? 

 

CG: Tak, podróżują oni do kilku innych układów gwiezdnych.

 

DW: Naprawdę? 

 

CG: No cóż są dwa programy, które działają poza granicami naszego Układu Słonecznego. Jeden z nich jest typem NATO, Liga Narodów stowarzyszonych w swoim własnym Tajnym Programie Kosmicznym. 

 

DW: Nazywamy ich Globalną Ligą Narodów Galaktycznych.

 

CG: Globalna Liga Narodów Galaktycznych działa praktycznie cały czas poza naszym Układem Słonecznym i jest tam też super zaawansowana, bardzo wojownicza Ciemna Flota, która jest tajną armadą kosmiczną, działającą jako cześć Sojuszu Drako. Wylatują oni poza granice naszego układu, aby pomagać im w ich wyprawach wojennych. 

 

DW: Dobrze. Czyli dowiedzieliśmy się już o tych dwóch rzeczach lecz wspomniałeś także kilka systemów gwiezdnych. Jestem ciekaw czy MKK kolonizuje zewnętrze przestrzenie naszego Układu Słonecznego poza Globalną Ligą Narodów Galaktycznych. Czy odkryli oni jakieś surowce, których potrzebują a nie mogą ich znaleźć w wystarczającej ilości tutaj u nas? Czy coś takiego ma miejsce?

 

CG: Wszystkie te surowce znajdowane u nas są wystarczające lecz istnieje całe mnóstwo różnych innych baz w naszej lokalnej gromadzie gwiazd, które należą do kilku innych programów kosmicznych w tym MKK. 

 

DW: Powiedziałeś całe mnóstwo. 

 

CG: Tak. Widziałem jedną i była to ta, do której doprowadzono mnie i znajdowała się ona na księżycu krążącego wokół gazowego giganta. 

 

DW: Czy mówisz o bazie należącej do GLNG?

 

CG: Znajdującej się na księżycu. 

 

DW: Och. Ale wydawało mi się, że widziałeś tam wodę. 

 

CG: Tak.

 

DW: Czyli na tym księżycu była woda? 

 

CG: Tak, tak. Było to wewnątrz jaskini, w której zatrzymał się pociąg przetransportowany tam przez portal. Po lewej stronie, tam gdzie znajdowała się strefa bezpieczeństwa, ludzie wchodzili w głąb tego obiektu. Po prawej stronie znajdowała się grota lub jakaś jaskinia. Było tam ogromne wejście do tej jaskini a gdy patrzyłeś na zewnątrz to widziałeś przestrzeń kosmiczną ze strukturą księżycową. Na zewnątrz znajdował się również basen pełen wody, która iluminowała i to właśnie tam ludzie się relaksowali.

 

DW: NASA obecnie podała do wiadomości publicznej, że w oparciu i ich obliczenia 20% wszystkich gwiazd, które widzimy posiada planety podobne do naszej Ziemi. Jest to więc oficjalne oświadczenie, które jednakże może być niedoszacowane. Czy jest to zgodne z tym co MKK i inne grupy zaczęły odkrywać gdy były już w stanie dotrzeć do innych układów gwiezdnych? Czy istnieje obfitość planet wodnych, które mogłyby posłużyć nam gdyby przyszła potrzeba przeprowadzenia się tam? 

 

CG: Tak, jednak najbardziej prawdopodobnym scenariuszem byłby ten, w którym musielibyśmy ją komuś odebrać. 

 

DW: Zgadza się. Większość z tych planet jest już zamieszkanych. 

 

CG: To wydaje się być regułą w przypadku wielu tych księżyców – bo są one księżycami. 

 

DW: Naprawdę? Księżyce takie jak Ziemia? 

 

CG: Księżyce podobne do Ziemi.

 

DW: Czy krążą one na orbicie gazowych gigantów?

 

CG: Mhm (przytakująco). 

 

DW: Naprawdę?

 

CG: Wiele z tych planet jest wielkości Super Ziemi (Maldek). Nie jesteśmy tak wyjątkowi i rzadko spotykani jak nam się wydaje. Chodzi mi o to, że rzeczywiście posiadamy szeroki zakres różnorodności genetycznej oraz życia na Ziemi. Jednakże z próbek, pochodzących z różnych planet, które zostały nam dostarczone przez TPK z dokonywanych przez nich wymian handlowych z innymi grupami Istot Pozaziemskich jasno wynika, że wszędzie istnieje niewyobrażalna wprost ilość życia. 

Nie dzieje się tak dlatego, że rzeczy ulegają zmianie. Jeśli jednak wejdziemy na drogę skonsumowania wszystkich zasobów naturalnych naszej planety i wylecimy w przestrzeń, żeby znaleźć inną planetę zdatną do życia to będzie to niezmiernie trudne zadanie, gdyż model naszej galaktyki wydaje się być oparty na istnieniu ogromnej ilości życia na każdej planecie podobnej do naszej wraz z inteligentnymi formami życia. 

 

DW: Zarówno na powierzchni jak i w ich wnętrzach? 

 

CG: Definitywnie na powierzchni. 

 

DW: Jak wygląda logistyka wyprawy do innego układu gwiezdnego? Wspomniałeś o tym, że gdy Niemcy zaczynali latać to zajmowało im to kilka godzin, aby dostać się z jednego miejsca na inne. W miarę postępu technologicznego obecnie jest to kwestią kilku minut. 

 

CG: Przemieszczanie się z jednego systemu gwiezdnego do innego jest obecnie rutyną i niemalże wcale nie zajmuje to czasu. 

 

DW: Nawet skok na większy dystans? 

 

CG: Nawet przy ogromnym skoku w przestrzeń.  Podróżujesz poprzez występujące wszędzie połączenia elektromagnetyczne, którymi związana jest ze sobą każda gwiazda i galaktyka. Istnieje pewna sieć pomiędzy wszystkimi ciałami niebieskimi. 

 

DW: Istnieją więc pewnego typu nitki elektromagnetyczne? 

 

CG: Nitki – włókna. Jeśli policzysz te zależności prawidłowo to możesz przemieścić się z punktu “A” do “B” gdziekolwiek on się znajduje – przy użyciu tylko jednego skoku przestrzennego. Robisz tak zamiast podróżować w otwartej przestrzeni, używając napędu ponadświetlnego lub innego statku kosmicznego. Dzięki tym połączeniom-włóknom elektromagnetycznym podróżujesz tam gdzie czas nie istnieje. Dzieje się to natychmiastowo. 

 

DW: Jest to coś na co musisz poczekać, aby dane nitki elektromagnetyczne znajdowały się prawidłowej konfiguracji? 

 

CG: Tak.

 

DW: Dobrze. 

 

CG: Jest to coś co musi być rzetelnie obliczone jeśli nie chcesz skończyć w innym miejscu. 

 

DW: Czy są inne metody, aby przeskakiwać z punktu do punktu? Jeśli np. pewne połączenia włókien elektromagnetycznych nie są obecnie dostępne to czy istnieje wystarczająco dużo innych sposobów na dostanie się tam gdzie chcesz? 

 

CG: Tak. Działa to zupełnie tak jakbyś chciał dostać się ze Wschodniego Wybrzeża na Zachodnie – możesz wziąć lot bezpośredni lub inny z kilkoma międzylądowaniami. 

 

DW: Czy istnieją rutynowe procedury, w których program komputerowy robi to wszystko i nie potrzeba żadnego ludzkiego czynnika do tych obliczeń? Czy gdy dostają się oni do jednego układu gwiezdnego to czy natychmiastowo przechodzą do innego portalu, aby udać się w kolejną podróż? Czy jest czas gdzie muszą poczekać aż otworzy się kolejny portal? 

 

CG: Tak. Tak właśnie dzieje się z tym głównym portalem, który znajduje się blisko naszego układu gwiezdnego i to dlatego doświadczamy tak ogromnego ruchu międzygwiezdnego ze strony innych istot. Większość z nich przelatuje i nawet nie zatrzymuje się w naszym Układzie Słonecznym po prostu przelatują w pobliżu. Zatrzymują się, robią swoje obliczenia, czekają aż zgodnie z ich obliczeniami nastąpi odpowiedni czas na skok w tę kosmiczną sieć prowadzącą do miejsca ich przeznaczenia i już ich nie ma. 

 

DW: Czyli wszystko to nie zajmuje zbyt długo czasu? 

 

CG: Nie. Wszystkie te pozaziemskie społeczności, które robią to od bardzo długiego czasu mają to “w małym palcu”.  

 

DW: Prawdopodobniej jest to zautomatyzowany proces, prawda? 

 

CG: Bardzo prawdopodobne. 

 

DW: Nie wszystkie planety będą w pełni zamieszkane. Istnieją prawdopodobnie prehistoryczne planety, które nie posiadają jeszcze inteligentnego życia, które dotychczas tam wyewoluowało.

 

CG: Tak, istnieją planety o różnym poziomie rozwoju. 

 

DW: Czy MKK lub jakiś inny program kosmiczny znalazły jakieś prehistoryczne planety usytuowane w naszym pobliżu? 

 

CG: Nie wiem gdzie są one zlokalizowane, ale czytałem o ich istnieniu. Ze szczegółowych opisów wynika, że panują tam bardzo prehistoryczne warunki. 

 

DW: Hmm. Czy kiedykolwiek pokusili się, aby spożytkować jakoś taką planetę lub wylądować tam albo może wybudować swój posterunek gdzieś w pobliżu czy coś takiego? 

 

CG: Wydaje mi się, że jest jedna prehistoryczna planeta na temat której wyciekły jakieś informacje i na której odkryli portal sieci kosmicznej. Ziemskie grupy syndykatów powiązane również z MKK wysyłały tam swoich ludzi. Jest to projekt oparty na zachowaniu ciągłości gatunków, aby zapewnić przetrwanie poszczególnym odmianom życia. 

 

DW: Jak bardzo prehistoryczna jest ta planeta? Czy egzystuje ona na poziomie skorupiaków i stawonogów? 

 

CG: Rozmawiamy tutaj o czasie dinozaurów i tego typu rzeczach. 

 

DW: Dinozaury, naprawdę? Czy my jako TPK nie posiadamy już wystarczająco zaawansowanej technologii, aby polecieć na jakąś planetę i zasiać tam nasze życie albo aby doprowadzić ją do bardziej gościnnych dla nas warunków? Czy nie możemy ją terraformować? 

 

CG: W tamtym czasie gdy przebywałem na statku badawczym to przechodziła ona przez bardzo intensywny proces rozwoju. Jednak długoterminowe terraformowanie planety jest czymś co definitywnie moglibyśmy zrobić. 

 

DW: Dobrze. Tworzymy mapę stref zamieszkania znajdujących się w naszym Układzie Słonecznym oraz poza nim a ciągle jeszcze nie poruszyliśmy tematu księżyców Marsa ani planet Merkury i Wenus. Poprzednio powiedziałeś mi również, że nie możemy lądować na gazowych gigantach, gdyż jest tam zbyt gorąco i panuje zbyt wysokie ciśnienie. 

 

CG: Planeta Wenus jest całkiem inną historią. Posiadamy na powierzchni Wenus bazy działające pod ogromnym ciśnieniem takim jakie panuje na dnie Rowu Marjańskiego. Możesz mi wierzyć lub nie, ale najwięcej baz jakich tam posiadamy znajduje się w wyższych partiach tamtej atmosfery w chmurach. 

 

DW: W chmurach Wenus? 

 

CG: Tak, w chmurach Wenus. Są to bazy, które całkowicie unoszą się w chmurach i są to placówki kontrolowane przez MKK. 

 

DW: Naprawdę? Tak wiele razy zauważałem niezwykłe powiązania pomiędzy tym co ty mi mówiłeś, tym co inni informatorzy znający temat przekazywali mi oraz tym co jest w Prawie Jedności. Nie może to być zbieg okoliczności. Seria Prawo Jedności mówi o tym, że grupa Istot Pozaziemskich, która przemawia przez medium żyła na planecie Wenus około 1,2 miliarda lat temu. Czy istnieją na tamtej planecie jakiekolwiek dowody istnienia starożytnej cywilizacji? 

 

CG: Wokół Wenus panuje gęsta atmosfera zaćmienia informacyjnego. Tam dzieje się coś wielkiego. 

 

DW: Czyli nawet na poziomie twojego dostępu do informacji nie miałeś dostępu do wiedzy na ten temat? 

 

CG: Och, było tam bardzo dużo informacji, do których nie miałem dostępu. Gdy patrzyłem na szklanego pada to widziałem niebieskie maski przykrywające bardzo wiele wiadomości na ten temat. Gdy byłem na Wenus to widziałem statki kosmiczne przylatujące i odlatujące z powierzchni tej planety. Coś się tam jednak dzieje – ale ja nie wiem o co tam chodzi. Być może jacyś inni informatorzy pojawią się wkrótce z tymi informacjami. 

Mam przeczucie, że po tym jak zaczęliśmy nadawać nasz program to wielu innych, którzy również brali udział w tym programie ostatecznie się ujawni. Wiem, że wielu informatorów rozmawiało z tobą o tym a także byli inni naukowcy, którzy rozmawiali anonimowo. Przed kamerą jednak trzymali się historii, a gdy doszli do pewnego momentu to nagle wycofywali się i nie mówili o tym co naprawdę wiedzieli. Mam całkiem dobre wyobrażenie na temat prac jakie wykonywali bynajmniej niektórzy z nich. Jestem świadom, że wiedzą oni znacznie więcej. Jest znacznie więcej ludzi co do których mam nadzieję, że ich zainspirujesz, aby wyszli ze swoją wiedzą do opinii publicznej. 

 

DW: Księżyce Marsa – Phobos i Deimos – jest to prawdopodobnie ostatnia rzecz na jaką będziemy mieli czas w tym odcinku. Czy MKK wybudowało jakieś bazy na tych księżycach? Przecież znajdują się one zaraz przy ich zdobycznej planecie?

 

CG: Wiem, że były one badane ale nie jestem pewien czy budowali tam cokolwiek. Wiem, że wiele różnych grup badało je w celu uzyskania technologii, która tam się znajdowała. Phobos bardziej przypomina planetoidę a nie księżyc, gdyż jest on sztuczną strukturą. 

 

DW: Ojej. 

 

CG: W jakiś sposób zapadł się on do środka. Dzieje się tak regularnie w miarę jak Mars odkłada ogromną ilość ładunków elektrycznych na swojej powierzchni a następnie uwalnia je w postaci pioruna, który uderza w Phobos. Nie jestem do końca przekonany, że jest to miejsce gdzie chciałbyś … 

 

DW: Tak, nie wygląda na to.

 

CG: … przebywać lub budować bazy.

 

DW: Zawsze gdy zadaję ci pytania sam uczę się nowych rzeczy – to jest zdumiewające. Jest to program “Kosmiczne Ujawnienie” gdyż musicie o tym wiedzieć. Nazywam się David Wilcock i do zobaczenia w następnym odcinku. 

 

 

 

Prowadzący Program Kosmiczne Ujawnienie: 

 

David Wilcock – pisarz, profesjonalny wykładowca, reżyser i badacz starożytnych cywilizacji, naukowiec do spraw świadomości i nowych paradygmatów obejmujących materię i energię.  

 

Corey Goode – jest informatorem (z ang. whistleblower), który w serii rozmów przeprowadzanych z Davidem Wilcockiem w programie Cosmic Disclosure w Gaia TV ujawnia dotychczas nie znane opinii publicznej wydarzenia dotyczące działalności ludzi oraz istot pozaziemskich w naszym Układzie Słonecznym. 

 

 

Strona źródłowa: https://www.spherebeingalliance.com/blog/transcript-cosmic-disclosure-beyond-the-limits-of-the-sun.html

https://kosmiczne-ujawnienie.blogspot.de/

TV internetowa programu Kosmiczne Ujawnienie: http://www.gaia.com 

 

Przetłumaczył: Sławomir Lernaciński

Podbój Układu Słonecznego

DW: Witam w “Kosmicznym Ujawnieniu”. Jestem gospodarzem i nazywam się David Wilcock. Poznajemy tutaj fascynujące zeznania informatora, który nazywa się Corey Goode. Dziękuję za przybycie do studia. 

 

 

 

CG: Dziękuję. 

 

DW: Ostatnim razem skończyliśmy omawiać Międzyplanetarny Konglomerat Korporacyjny czyli MKK jak go wszyscy nazywają, wykorzystujący industrialną potęgę militarną i korporacyjną USA od czasów Drugiej Wojny Światowej w celu poczynienia ogromnej ekspansji. Powiedziałeś, że stworzyli oni zalążek bazy na Księżycu, która początkowo była bardzo mała i była wybudowana przez Niemców, a następnie została znacznie rozbudowana przez MKK. Powiedziałeś również, że miało miejsce wiele nieudanych prób budowy baz na Marsie lecz niektórym z nich udało się przetrwać. Bazy te również zostały rozbudowane. 

 

CG: Zgadza się. 

 

DW: Dobrze, ile przetrwało zalążków tych baz i gdzie się one znajdowały na Marsie? 

 

CG: Kilka pierwszych koloni niemieckich na Marsie, które zdołały przetrwać zostało założonych około dwudziestego stopnia szerokości geograficznej licząc od obydwu biegunów. Była tam jedna szczególna placówka, którą MKK wykorzystywało do ekspansji i rozbudowywania innych. Usytuowana ona była gdzieś w obszarze kanionów na jednej z jego ścian i była bardzo zaawansowana z dokładną lokalizacją pod powierzchnią Marsa. 

 

DW: Wspomniałeś również o sposobie w jaki drążyli oni przestrzeń wewnątrz Ziemi, który polegał na używaniu ładunków nuklearnych piątej generacji. Powodowały one ogromną eksplozję bez utrzymującego się promieniowania radioaktywnego? 

 

CG: Tak. 

 

DW: Czy ta główna baza znajdowała się na północnej czy na południowej półkuli Marsa? 

 

CG: Na półkuli północnej założono pierwszą główną bazę, która została nazwana niemieckim imieniem i którą później rozbudowano. 

 

DW: Dobrze. 

 

CG: Została ona rozbudowana do ogromnych rozmiarów. Mieściła w sobie ogromną liczbę pracowników i naukowców. Również niedaleko tego miejsca zbudowany został kompleks przemysłowy, w którym zaczęto produkować różne rzeczy, które zgaduję były im niezbędne oraz technologię, której potrzebowali. Pochodziły one z surowych materiałów wydobywanych na Marsie, księżycach oraz na pasie asteroidów. Wykopywali oni te surowce, przerabiali w materiały użytkowe a nawet łączyli je ze sobą i tworzyli to, co akurat potrzebowali w tych początkowo małych fabrykach. 

 

DW: Co było przez nich postrzegane jako pożądana technologia, którą na początku budowali? Na co ukierunkowane były ich początkowe wysiłki, co pragnęli wyprodukować?

 

CG: Wytwarzali cokolwiek było im potrzebne do ekspansji na Marsie. 

 

DW: Dobrze. 

 

CG: Początkowo produkowali tylko to co pozwalało im rozbudowywać infrastrukturę na Marsie. 

 

DW: Czy budują oni na Marsie z lokalnych rzeczy jak wspomniałeś o tym wcześniej, wytwarzając beton z materiałów zaczerpniętych z nylonowych worów i mieszają go z lokalną glebą pobraną z tamtej powierzchni? Jaką obrali technikę budowania? Powiedziałeś, że w tych przemysłowych obiektach budowali wszystko to co było im potrzebne. 

 

CG: Tak, budowali oni z materiałów pochodzących z kopalni na Marsie,  z różnych księżyców oraz z pasa asteroidów. Te surowe rudy były zabierane na Mars do obszarów przemysłowych oddalonych od kolonii i przerabiane na użytkowe materiały bez względu na to czy zaangażowane tam było wytapianie różnych stopów metali czy łączenie materiałów w kompozyty. 

 

DW: Poruszyłeś tutaj bardzo ciekawy temat, gdyż opisujesz wydobywanie surowców, które nie odbywa się na Księżycu czy na Marsie. Nie zaczęliśmy jeszcze omawiać całego zakresu tego wszystkiego – zgaduję, że aby wydobywać bogactwa naturalne należy zbudować tam pewne obiekty na tych księżycach czy asteroidach. 

 

CG: Niektóre z tych asteroidów są niezwykłych rozmiarów tak, że tylko trzy lub cztery osoby tam żyją i pracują … 

 

DW: Trzech lub czterech ludzi? 

 

CG: Trzech lub czterech ludzi i to oni obsługują te urządzenia wydobywcze. Wiele z tych rzeczy jest robionych przez roboty i przez zdalnie sterowane maszyny. Surowce te następnie ładowane są na ogromne frachtowce i zabierane z powrotem na Marsa do miejsca przeznaczenia. Następnie transportowane są one do dalszych placówek przemysłowych i przerabiane na materiały wedle potrzeb. 

 

DW: Powiedziałeś w poprzednim odcinku, że dzięki pomocy grup pozaziemskich Niemcy odkryli naturalne portale, które używali do teleportowania rzeczy nawet tak dużych jak cały statek wojenny na całej powierzchni Marsa. Czy takie same naturalne portale dostępne są na asteroidach lub innych księżycach? Chcę przez to zapytać: dlaczego musieli używać transportowców? 

 

CG: Było to dla nich po prostu bardziej praktyczne, aby transportować te surowe materiały w ogromnych frachtowcach do i z pasa asteroidów oraz z innych księżyców. 

 

DW: Jak wygląda taki statek frachtowy? 

 

CG: Wygląda on jak gigantyczny kontener z małymi skrzydłami, które ledwie co wystają po obu stronach. Skrzydła te nie wyglądają na wystarczająco duże, aby wedle prawa Bernoulliego wytworzyły wystarczającą siłę nośną w atmosferze, lecz są one tam tak czy inaczej. Jego przód ścięty jest pod kątem 45 stopni, tam gdzie znajduje się kokpit. Tył wygląda jak ogromna platforma lub jak przeogromny skip. Ta cześć jest oddzielna od całości statku. Widziałem je połączone w całość gdy wylatywały i przylatywały do bazy. 

 

DW: Powiedziałeś, że te pierwotne niemieckie statki kosmiczne używały napędu opartego na wirującym z dużą prędkością cylindrze z rtęcią. Jakie jest źródło mocy dla tych frachtowców? Czy aż do dzisiaj używają oni rtęci czy może opracowali bardziej zaawansowane systemy napędowe? 

 

CG: Używają oni bardziej zaawansowanych urządzeń napędowych i jest ich tam kilka typów. Są to systemy pól torsyjnych, które wielu nazywa napędem warp (link tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Napęd_Alcubierre’a ).     

 

DW: Czy ludzie w tych programach nazywają je napędami warp (link tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Prędkość_warp ), czy jest to potoczna nazwa? 

 

CG: My nazywaliśmy je napędem warp. Urządzenie to wytwarza pole torsyjne z silnika znajdującego w jego środku a po obu jego końcach wychodzi z niego centralnie na zewnątrz pole torsyjne. 

 

DW: To pole? 

 

CG: Tak, to pole torsyjne. Nawigujący kontroluje ilość energii wpływającej do tego wirującego pola po obu jego stronach. To powoduje skręcanie się czasoprzestrzeni, powodując ciąg w jednym lub drugim kierunku, w zasadzie tak samo jak jest to pokazane w filmie “Star Trek”. 

 

DW: Czyli jest to niemalże jak tworzenie “górki” w czasoprzestrzeni po której statek ześlizguje się w miarę jak porusza się do przodu. 

 

CG: Zgadza się. Stosowane są też napędy przeskoków czasoprzestrzennych (temporal jump drives), które są niezwykle zaawansowane. Napędy te wyposażane są w bufory (energii), aby statki nie skakały w czasie i przestrzeni po lokalnym obszarze. 

 

DW: W znaczeniu podróży w czasie. 

 

CG: Zgadza się. Działa to niemalże jak teleportacja, dzieje się to natychmiastowo. 

 

DW: Jakie jest twoje zrozumienie czasu gdy zostało ci to zagadnienie przedstawione? Czy wyjaśnili ci nieścisłości pomiędzy fizyką czasową w której Einstein twierdzi, że jest on jednowymiarowy i porusza się tylko do przodu? 

 

CG: Tak. W zasadzie to pokazano mi jedno z równań Einsteina gdzie był blisko prawdy. Musiałby je tylko poprzekształcać. W swoich późniejszych dociekaniach, które następnie zostały stłumione, zbliżył się nawet jeszcze bliżej prawdy.  Jednak fizyka, którą nam się pokazuje jest po prostu przedpotopowa. Porównując to do medycyny jest to tak jak podczas gorączki upuszczać człowiekowi krwi. Jest to tak bardzo zacofane w swoim rozumowaniu. 

 

DW: Dobrze, pozostańmy jeszcze przez chwilę przy tych napędach. Mamy czasoprzestrzeń, ściskamy ją  – tak jak w palcach pestkę z dyni –  i zapada się ona w wytworzoną przez siebie dziurę.  

 

CG: Tak, w to pole torsyjne. 

 

DW: Napęd działa w oparciu o nie. Mamy również napęd przeskoków czasoprzestrzennych (temporal jump drive) przy użyciu którego możesz tak naprawdę podróżować w czasie, lecz mówisz, że wymagane jest tam zastosowanie buforu (energii). Do czego potrzebny jest tam bufor? 

 

CG: Aby powstrzymać ludzi od robienia tego celowo oraz dlatego, że zdarzają się tam wypadki. Tak naprawdę to opracowali oni urządzenie do komunikacji, które było oparte na tym o czym wspomniałeś już wcześniej czyli na powiązaniach kwantowych. 

 

DW: Dobrze. 

 

CG: Na każdym z tych urządzeń umieszczali izotopy, które połączone były ze sobą na poziomie kwantowym. 

 

DW: Dobrze.

 

CG: Można było rozmawiać przy użyciu tych urządzeń a także wysyłać strumień wideo. Nie było między nimi żadnego sygnału. Były one całkowicie odporne na jakiekolwiek włamania hakerów. 

 

DW: Dobrze. 

 

CG: Nazywano je “komunikatory oparte na korelacji kwantowej” (quantum correlating communication devices). Znajdowały się w każdej jednostce pojazdów kosmicznych. Jeśli operator wykonał zły krok i skończył gdzieś w nicości lub w czasie gdzie nie powinien był się znaleźć to izotopy te traciły równowagę wibracyjną – tak mi się wydaje, że to nazywali – na pewien czas, który podawany był w nanosekundach. Obliczając czas potrzebny na powrócenie do stanu równowagi tych wibracji naukowcy byli w stanie obliczyć gdzie dany operator lub to urządzenie się znajdowało. 

 

DW: Czy można było rozmawiać z kimś kto znajdował się w innym czasie przy użyciu tej korelacji kwantowej? 

 

CG: Mhm (przytakująco). 

 

DW: Naprawdę? Łał. 

 

CG: Każde rzeczy, które połączone są ze sobą na poziomie kwantowym, nie ważne jak daleko znajdują się od siebie w wymiarach, rzeczywistości, czasie czy przestrzeni zawsze pozostaną ze sobą powiązane w ten sposób. 

 

DW:  A wtedy na podstawie zjawiska Dopplera (link tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Dopplera ) opóźnienia czasowego można policzyć koordynaty czasu i przestrzeni w której znalazła się dana osoba? 

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Czy człowiek doświadcza wtedy paradoksów czasowych i przypadłości związanych z nimi? Czy jest to dlaczego nie chcą oni, aby ludzie podróżowali do przeszłości? Czy można w jakiś sposób spaprać naszą linię czasową?

 

CG: Miało miejsce bardzo wiele eksperymentów podczas których ludzie cofali się w czasie i wykonywali doświadczenia. Wtedy stwierdzali, że stworzyli wszystkie te rozbieżne od danej rzeczywistości linie czasowe. Następnie wysyłali ponownie w przeszłość zespoły próbujące je naprawić, ale to tylko coraz bardziej pogarszało sprawę. Ostatecznie uzmysłowili sobie, że czas – tak jak i przestrzeń – jest elastyczny. Wszystkie te paradoksy zapadają się w z powrotem do pojedynczej linii czasowej. To nasza świadomość kontroluje te linie czasowe i wywiera wpływ na nie jak i również na to, na której linii się znajdziemy. To my świadomie wybieramy na jakiej linii czasowej będziemy egzystowali.

 

DW: Powróćmy do tego, co na razie próbujemy opisać w tym odcinku. Czyli ludzie podróżują w statkach z napędem “przeskoków czasoprzestrzennych” (tempral jump drive) i budują kolonie w naszym Układzie Słonecznym. Gdy popatrzymy na naszą historię to widzimy: najpierw Księżyc a później Mars. Jak szybko po tym jak z powodzeniem założyli swoje obozowiska zaczęli budować placówki na pasie asteroidów oraz na innych księżycach? 

 

CG: Niemalże natychmiastowo. 

 

DW: Naprawdę? 

 

CG: Tak, Niemcy niemalże od razu zaczęli eksploatować pewne asteroidy. Jest to jedna z przyczyn, dla której MKK chciało udać się tam gdy nasłuchali się tyle o tych planetoidach pełnych złota i platyny. Wszystkie te rozmowy tutaj na Ziemi o brakach złota oraz o tym, że jest ono wraz ze srebrem rzadkim metalem jest totalną manipulacją. Chcę przez to powiedzieć, że tylko tutaj na Ziemi syndykaty te posiadają ogromne ilości złota. 

 

DW: Zgadza się. 

 

CG: Posiadają oni tony złota. Kruszec ten, który wydobywany jest w pasie asteroidów pod względem budowy atomowej jest taki sam jak ten nasz ziemski, nie posiada on odmiennej struktury atomów. Jest to po prostu złoto. Jest więc wystarczająco dużo złota w Układzie Słonecznym tak samo jak i wiele ton platyny, srebra i innych pierwiastków chemicznych na tych planetoidach. 

 

DW: Czy można znaleźć  tam całe asteroidy, które są jednym, litym kawałkiem złota lub srebra? 

 

CG: Cóż, nie mówię, że istnieje jakaś jedna wielka bryła złota ale to, że jest tam tego bardzo dużo. Oddzielenie złota od skalnego podłoża lub tego, co nim było nie wymaga wcale zbyt dużo pracy.

 

DW:  Myślę, że takie podejście do asteroidów wymagałoby ogromnego statku transportującego. Jakie były pierwotnie wymiary statków kosmicznych, którymi Niemcy wywozili te surowce? 

 

CG: Małe. Podlatywali do tych ogromnych – wyobraź sobie gigantyczną planetoidę i ten mały pojazd kosmiczny. Lądowali tam i zakładali obiekty umożliwiające im wydobywanie a następnie wolno wkopywali się coraz głębiej do jego wnętrza gdzie drążyli go coraz bardziej. Asteroidy te są nieustannie narażone na uderzenia innych mniejszych. 

Bezpieczniejsze warunki do pracy panują w ich wnętrzach więc największa działalność odbywa się właśnie tam. W momencie gdy zgromadzili odpowiednią ilość urobku w postaci złota, platyny lub innego materiału to ładowali to do tych dużych kontenerowców i odlatywali do punktu przeznaczenia, gdzie było to zamieniane na materiały użytkowe. 

 

DW: Podczas mojej rozmowy z Pete Petersonem opisał on bardzo ciekawe właściwości metalu nazywanego bizmutem (link tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bizmut ). Powiedział, że wydobywano go do przeogromnego przewodu gdzie był deponowany, tworzono z niego cewkę i przepuszczano prąd elektryczny i wtedy zaczynały się dziać te wszystkie różne, dziwne rzeczy. 

 

CG: Tak, wydaje mi się, że jest to używane w Elektromagnetycznym Miotaczu Gaussa (Gauss guns, Gauss rifle). 

 

DW: Co to jest EM Miotacz Gaussa? 

 

CG: Rozebrano go przy mnie na części i pokazano mi, że posiadał on w środku pręty wchodzące do bębna oraz cienkie przewody nazywane przez nich cewkami, które biegły aż do jego zewnętrznej powierzchni. Urządzenie to działało jak prawdziwa broń. Pulsujące pole magnetyczne w tych prętach wysyłało pociski – nie pamiętam dokładnie – ale wydaje mi się, że z prędkością ok. 8000 km/h. Ich prędkość była wprost niewiarygodna. Pociski te były kalibru poniżej 12.7 mm. 

 

DW: Imponujące. 

 

CG: Poniżej bębna znajdowała się wyrzutnia granatów. Używała ona pocisków kalibru 15.6 mm – typu Breneka – o takim samym kształcie, które wystrzeliwane są w taki sam sposób jak z granatnika M203 jednak były to bardzo zaawansowane pociski z plastikiem (C4), które dawały im znacznie większą siłę eksplozji. Była to broń, w którą wyposażone były jednostki strażników. 

 

DW: Czy MKK lub Niemcy opracowali zaawansowaną technologię komputerową szybszą niż posiadamy tu na Ziemi i czy zaczęli używać jej we wszystkich tych zautomatyzowanych procesach wydobywczych oraz dla innych potrzeb? 

 

CG: Tak. Posiadali już komputery kwantowe znacznie wcześniej niż Bill Gates i IBM zaczęły wypuszczać płyty główne z wbudowanymi chipsetami.

 

DW:  Czy mógłbyś nam to teraz wyraźnie powiedzieć: w którym roku w przybliżeniu Niemcy po raz pierwszy założyli stabilne obozowisko na Księżycu? Czy znasz dokładną datę? 

 

CG: Wiem, że pod koniec lat trzydziestych używali oni starszego budynku, w które wtłoczono ciśnienie przy jednoczesnej budowie innych mniejszych baz. 

 

DW: Czy ten odkryty przez nich budynek pochodził od Starożytnej Rasy Budowniczych? 

 

CG: Zgadza się.

 

DW: Dobrze.

 

CG: Wydaje mi się, że to w latach czterdziestych ukończyli tam swoją własną, małą bazę.

 

DW: Kiedy założyli pierwszą, stabilną bazę na Marsie, która zdołała przetrwać?

 

CG: Wydaje mi się, że miało to miejsce około roku 1952-go lub 54-go gdy udało im się zmusić USA do podpisania porozumień. To właśnie wtedy tak naprawdę zaczepili się na dobre na Marsie. Doświadczyli oni tam bardzo dużo niepowodzeń i stracili bardzo dużo ludzi. 

 

DW: Są to niemalże osiemnastoletnie zmagania. 

 

CG: Tak. Chcę przez to powiedzieć, że to oni tak naprawdę odwalili pionierską robotę na Marsie. 

 

DW: Jednak odnosili większe sukcesy w budowaniu zaplecza wydobywczego na asteroidach i innych księżycach zanim ustabilizowali swoją sytuację na Marsie? 

 

CG: Odbywało się to w tym samym czasie. 

 

DW: Och. 

 

CG: Tak. W chwili gdy uzyskali stabilne obszary, które nazywali swoim terytorium to wtedy zaczęli operacje wydobywania surowców. Tylko domyślam się, że ich operacje wydobywcze polegały bardziej na rozsyłaniu geologów na ogromnym obszarze, aby pobierali oni próbki, dokonywali odwiertów w celu rozpoznania i oznakowania pewnych obszarów oraz stworzenia mapy. Wydaje mi się, że miało to więcej związku z odkrywką lokalnej ziemi oraz z zapoznaniem się z tym, co znajduje się wokół nich. Zakładali niewielkie kopalnie dopiero wtedy, gdy odkryli pewne surowce, których potrzebowali. 

 

DW: Czy ktokolwiek na Ziemi z ludzi takich jak: prezydent lub premier uzyskał próbkę informacji na temat tego wszystkiego, aby utrzymać tajemnicę? Czy wiedzieli oni co się dzieje? Czy byli świadomi tego, w co byli zaangażowani? 

 

CG: Wydaje mi się, że Eisenhower mógł o tym wiedzieć. Jak na ironię to właśnie on podpisał te porozumienia z tymi niemieckimi odłamami cywilizacyjnymi co musiało być dla niego bardzo trudne, biorąc pod uwagę fakt, że był on generałem podczas Drugiej Wojny Światowej. 

 

DW: Och, tak. 

 

CG: Mogę sobie tylko wyobrazić z jakim trudem mu to przyszło. Wydaje mi się jednak, że to dopiero w roku 1952-gim został naprawdę znienawidzony po tym jak odrzuciliśmy te roszczenia. Niemcy wysunęli bardzo dużo żądań odnośnie dostępu do amerykańskich zasobów co było częścią tego traktatu. Odmówiliśmy im i powiedzieliśmy “nie”. Próbowaliśmy wtedy prowadzić bardzo twarde negocjacje. Podczas Operacji “Paper Clip” ta wydzielona, tajna grupa dowiedziała się, że najpilniej strzeżoną tajemnicą na Ziemi jest fakt, że Amerykanie nie chcieli wyjawić prawdy o istnieniu życia pozaziemskiego lub bardzo zaawansowanej technologii co zostało przez te grupy wykorzystane w celu wymuszenia na nas podpisania tej umowy. Jestem przekonany, że to najprawdopodobniej podczas tego procesu Eisenhowerowi oraz innym ludziom z tych korporacji, którzy wszystko widzieli przez pryzmat dolara, zostały pokazane próbki tego co tam istnieje i to właśnie wtedy ci ludzie z korporacji weszli w to na 100% i zapragnęli eksploatować to, co odkryli Niemcy. 

 

DW: Jasne, to ma sens. Tak naprawdę nie rozumiem tego do końca gdy mówisz “księżyce i asteroidy”. O jakich księżycach jest tutaj mowa? Jak wiele tych księżyców znajduje się w naszym Układzie Słonecznym, gdyż wiemy, że jest ich tam całkiem sporo. 

 

CG: Tak. 

 

DW: Czyli przynajmniej sto różnych księżyców.

 

CG: Zgadza się. Jest tam ich jednak znacznie więcej niż 100. 

 

DW: Dobrze. Jak daleko to wszystko sięga? Jak bardzo rozrosło się to od tamtego czasu? Jakie księżyce podbiliśmy na początku i na jakich lądowaliśmy? 

 

CG: Jest to drażliwy temat od strony dyplomatycznej gdyż wiele z tych księżyców jest pozamykanych dla innych ze względu na to, że są one obszarami dyplomatycznymi będącymi w “posiadaniu” niektórych z tych 40 – 60 grup. 

 

DW: Super Federacji.

 

CG: Tak, przez ludzi z Super Federacji, szczególnie wokół Saturna. 

 

DW: Naprawdę? Saturn posiada wiele księżyców.

 

CG: Tak, tak. Jednak bardzo dużo się działo wokół księżyców Jowisza. 

 

DW: Niemcy i ludzie z MKK? 

 

CG: Mhm (przytakująco). No i wokół Uranu oraz na pasie asteroidów. Nie pamiętam jednak żadnych nazw księżyców ani innych ciał niebieskich wokół których odbywało się to wydobywanie. 

 

DW: Księżyc Io (link tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Io_(księżyc) ) krążący wokół Jowisza jest jednym z tych dziwnych księżyców, który posiada wulkany. Znajduje się on całkiem blisko i jest tam dość gorąco. Czy księżyc o takim środowisku jest zbyt niegościnny dla nich, aby tam wylądowali? 

 

CG: Tak, istnieją pewne ciała niebieskie, do których nie mają dostępu. Pamiętam, że czytałem coś o księżycu, który krążył wokół gazowego giganta i który wyrzucał z siebie chmurę pierwiastków chemicznych, które oni następnie zbierali z przestrzeni kosmicznej podążając za nim. Wiem, że to brzmi śmiesznie. 

 

DW: Nie, tak naprawdę wcale nie. 

 

CG: Nigdy nie widziałem nic świadczącego o tym, że księżyc oblatujący gazowego giganta miałby wyrzucać jakieś elementy w przestrzeń kosmiczną, lecz … 

 

DW: A ja tak. Io, o którym właśnie rozmawialiśmy posiada na swojej powierzchni aktywne wulkany, które wyrzucają całe mnóstwo różnych cząstek …

 

CG: W przestrzeń kosmiczną? 

 

DW: … które tworzą pierścień wyglądający jak spadający spodek – gdy opada w dół i podchodzi do lądowania. Pierścień ten wybija się w górę w wyniku działania sił pola grawitacyjnego Jowisza. Odkąd w roku 1970 NASA zaczęło śledzić ten pierścień nastąpiło tam ogromne zwiększeni się aktywności gęstości tych cząsteczek. 

 

CG: Czy dokonali oni analizy widmowej (link tutaj: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Analiza_widmowa) odnośnie tego jakie pierwiastki chemiczne tam się znajdują?

 

DW: Tak i jest tam bardzo dużo różnych dziwnych rzeczy takich jak: argon, neon, hel i tlen i wiele innych, które moglibyśmy jakoś wykorzystać. 

 

CG: Dobrze.

 

DW: Tak więc dla mnie to wszystko ma sens. 

 

CG: Dobrze. 

 

DW: Za każdym razem gdy zadaję ci pytania sam uczę się wiele nowych rzeczy. Jest to naprawdę niesamowite. Jest to program „Kosmiczne Ujawnienie” ponieważ musicie o tym wiedzieć. Nazywam się David Wilcock i do zobaczenia w kolejnym odcinku.   

 

 

Prowadzący Program Kosmiczne Ujawnienie: 

 

David Wilcock – pisarz, profesjonalny wykładowca, reżyser i badacz starożytnych cywilizacji, naukowiec do spraw świadomości i nowych paradygmatów obejmujących materię i energię.  

 

Corey Goode – jest informatorem (z ang. whistleblower), który w serii rozmów przeprowadzanych z Davidem Wilcockiem w programie Cosmic Disclosure w Gaia TV ujawnia dotychczas nie znane opinii publicznej wydarzenia dotyczące działalności ludzi oraz istot pozaziemskich w naszym Układzie Słonecznym. 

 

Strona źródłowa: http://www.spherebeingalliance.com/blog/transcript-cosmic-disclosure-conquering-the-solar-system.html 

 

TV internetowa programu Kosmiczne Ujawnienie: http://www.gaia.com 

https://kosmiczne-ujawnienie.blogspot.de/

Przetłumaczył: Sławomir Lernaciński

 

Copyright © 2012, Wszystkie prawa do kopiowania, używania, dystrybucji oraz przetwarzania powyższego tekstu zarezerwowane przez Sławomira Lernacińskiego

GotLink.pl

© Copyright 2017, All Rights Reserved