Templates by BIGtheme NET
Don't Miss
Home » 2017 » Luty » 08

Daily Archives: 8 lutego 2017

Wnętrze Ziemi – Biblioteka

DW: Witamy w programie Kosmiczne Ujawnienie, nazywam się David Wilcock i jestem tu razem  z Corey Goode. Po raz pierwszy w historii programu usłyszę informacje od Corego, o których wcześniej mi nie opowiadał. Nie mogę się już doczekać.

Corey, odkąd zostałeś w to wszystko wciągnięty, ja również odbywam tę podróż razem z tobą. Jak dotąd nie jestem świadomy jakichkolwiek doświadczeń poza planetą lub w jej wnętrzu, nawet jeśli ich doświadczyłem i coś takiego miało miejsce, to moja pamięć została wymazana.

 

Coś się dzieje, ci ludzie są z nami blisko powiązani i może te informacje połączą nas ze sobą i doprowadzą do wzajemnej współpracy – jeżeli oczywiście będą potrafili zapomnieć o tym, że jesteśmy mieszanej krwi i przestaną nas traktować jako tych gorszych.

 

Następną rzecz jaką chciałbym poruszyć jest to, że zachowują się jakbyśmy nie mieli doświadczyć tego nagłego przejścia. Kiedy czytając Prawo Jedynego, które naukowo potwierdziłem – jest tam wyraźnie napisane, że w trzeciej gęstości istnieją trzy cykle po 25 tysięcy lat, a my znajdujemy się na końcu ich wszystkich. Na końcu każdego cyklu był ogromny i nagły przeskok w rozwoju ludzkości. Nazwali to wielkim przejściem. Pomysł, że rozwój zajmie nam całe pokolenia niekoniecznie należy do prawdy.

 

CG: Każdy ma swój system wierzeń. Musimy to wziąć pod uwagę w tej części dyskusji. Wiele z tych informacji będzie trudnych dla wielu osób z ustalonym systemem wierzeń. Samemu zabrało mi trochę czasu na…

 

DW: „Będzie trudnych”

 

CG: Tak. Wziąłem sobie wolne i napisałem artykuł o przenikaniu naszych rzeczywistości, ponieważ po spotkaniu (w bibliotece) wszystkie te informacje zaczęły mnie przerastać. Ludzie będą musieli trochę otworzyć swoje umysły. Nawet jeśli jesteś pewien, że już wszystko wiesz bądź gotowy otworzyć się na nowe możliwości.

 

DW: Niektórzy uwierzą w twoje słowa, a niektórzy będą wierzyć tylko w to, co do tej pory uważali

za prawdę.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Nie musisz się o to martwić.

 

CG: Ok.

 

DW: Wiem, że nas na to przygotowywałeś i potrząśnie to ludźmi. Jestem tego bardzo ciekawy, więc zaczynajmy.

 

CG: Kontynuujmy.

 

DW: Idziesz do biblioteki. Gonzalez jest wkurzony.

 

CG: Tak.

 

DW: Gonzalez nie może uwierzyć, że…

 

CG: Nie będzie go w bibliotece.

 

DW: Wybrali ciebie, a nie jego.

 

CG: Wydaje mi się, że zostałem zaproszony do biblioteki tylko dlatego, że nawiązaliśmy z kapłanką połączenie. Wszystko na to wskazywało. To nie było tak, że powiedzieli – wybieramy Corego, a Gonzaleza odsyłamy z powrotem.

 

DW: Co było dalej z Gonzalezem?

 

CG: Wyszliśmy (z ogrodu) kiedy usłyszeliśmy ryk wielkiego kota. Przeszliśmy przez jeszcze jeden mały korytarz i weszliśmy do następnego pomieszczenia z sufitem w kształcie kopuły, który myślę, że służył do przemieszczania się jako portal. Stanęliśmy tam we czwórkę, stuknięto w amulety, rozbłysło światło i nagle jesteśmy tylko we dwoje w całkiem innym otoczeniu. Wszędzie jest piękny, wypolerowany biały kamień.

 

DW: Jak biały marmur?

 

CG: Tak, jak biały marmur.

 

DW: Z marmurkowym wzorem?

 

CG: Tak, był piękny.

 

DW: Jak duże było to pomieszczenie?

 

CG: Nie było to wielkie pomieszczenie – wielkości tych mniejszych pomieszczeń służących jako portale. Spojrzałem w górę i zobaczyłem wychodzący z sufitu złoty drążek zakończony dłonią trzymającą kryształową kulę.

 

 

 

DW: Czy było tam jeszcze coś podobnego? Czy było to tylko charakterystyczne dla tego pomieszczenia?

 

CG: Podobne drążki były też w innej części biblioteki.

 

DW: Czy była to dłoń ludzkiego rozmiaru?

 

CG: Była trochę mniejsza.

 

DW: Interesujące. Jak się wtedy czułeś? Byłeś podekscytowany, czy zdenerwowany?

 

CG: Byłem podekscytowany, ponieważ wiedziałem, że będziemy rozmawiać na temat starożytnych kosmitów, programów genetycznych oraz poruszymy tematy typu „sens życia”, o których już wcześniej zaczęliśmy rozmawiać. Ciekawy byłem ich systemu wierzeń.

 

DW: Dobrze.

CG: Tak więc cała biblioteka była w białym marmurze.

 

DW: Kiedy mówisz o bibliotece, czy widziałeś tam stosy książek?

 

CG: Tak, zobaczyłem je później. Natomiast kiedy weszliśmy, była tam duża powierzchnia z takimi samymi fotelami, tylko niektóre z nich były odchylone.

 

DW: Czy były to te same fotele w kształcie jaja, na których siedzieliście kiedy nawiązywaliście połączenie? Były antygrawitacyjne, prawda?

 

 

 

CG: Tak. Biblioteka składała się z trzech poziomów. W głównej części biblioteki rzeczywiście były półki, kiedy tamtędy przechodziliśmy zobaczyłem zwoje leżące na pochylonej półce oraz kamienne tablice wykonane z różnego rodzaju kamienia.

 

DW: Niesamowite.

 

CG: Niektóre tablice wyglądały jakby zostały uformowane z jakiegoś kompozytu, a nie z kamienia. Kiedy szliśmy dalej zobaczyłem książki. Niektóre były oprawione w skórę, a niektóre w konopie lub coś podobnego.

 

DW: Udając się do Luwru by zobaczyć obraz Mony Lisy, wisi on za ochronną szybą – czy na tych zwojach i tablicach była jakaś ochrona?

 

CG: Nie, chyba że była energetyczna.

 

DW: Niesamowite.

 

CG: Wyglądało jakbyś mógł po nie sięgnąć i ich dotknąć.

 

DW: Ok.

 

CG: To było tak jakbyśmy przechodzili przez kapsułę czasu, wszystko się zmieniało. Zaczęliśmy iść w stronę miejsca gdzie znajdowały się książki, które wyglądały że pochodzą z lat 1500 – 1600, aż doszliśmy do miejsca, w którym książki przypominały te dzisiejsze, jakby dopiero co zostały dostarczone z Amazonu. Posiadały numer ISBN i tego typu rzeczy.

 

DW: Naprawdę?

 

CG: Tak, stały na półkach.

 

DW: Dostarczył je kurier z UPS? FedEx? (śmieją się)

 

CG: Nie wiem.

 

DW: Kto tam jeździ? Może drony z Amazonu? (śmieją się)

 

CG: Zapytałem ją – czy wszystkie książki które posiadacie są w formie fizycznej? Odpowiedziała, że nie. Powiedziała – niektóre książki, które uznajemy za intrygujące trzymamy w formie fizycznej, aby móc po nie sięgnąć lub je obejrzeć.

 

DW: Przypuszczam, że nie są zainteresowani podrzędnymi kursami szkolnymi i książkami kucharskimi.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Czym są zainteresowani?

 

CG: Zatrzymaliśmy się w miejscu gdzie było wiele książek o tematyce starożytnych kosmitów.

 

DW: Czy rozpoznałeś niektóre z tych książek?

 

CG: Tak.

 

DW: Czy możesz nam podać kilka przykładów?

 

CG: Tak. Rozpoznałem książki Zecharia Sitchin’a.

 

DW: Naprawdę?

 

CG: Także książki innych autorów, nie pamiętam ich nazwisk. Erich von Doniken…

 

DW: Von Daniken.

 

CG: Różne, było tam wiele książek w języku niemieckim, francuskim i innych językach.

 

DW: Skoro mogą zdobyć książki zapewne też mogą przeczytać wszystko w internecie.

 

CG: Tak, mają pełny dostęp i śledzą internet bardzo dokładnie.

 

DW: Interesujące. To jest szalone, ale skoro mogą przenieść przez portal ciebie, mogą też pewnie użyć portalu do przeniesienia tych książek prosto z magazynu, prawda? Do jaskini nie jedzie kurier.

 

CG: Tak naprawdę to nie zwracałem uwagi na logistykę, nie wiem jak zdobyli książki.

 

DW: Dobrze.

 

CG: Zaczęliśmy (z kapłanką) rozmawiać o kulturze Sumeru, o starożytnym pra – akadyjskim i sumeryjskim języku, w którym rozmawiali jej ludzie. Odeszła na chwilę i przyniosła starożytny słownik Sumeryjski. Powiedziała, że na powierzchni mamy podobny, który jest kompletnym słownikiem Sumeryjskim, dwujęzycznym. Myślę, że powiedziała, że akkadyjsko – sumeryjskim, nie pamiętam dokładnie czy był to słownik znaczenia każdego Sumeryjskiego słowa, czy też był to tylko opis skryby we własnych słowach.

 

DW: Podobnie jak kamień z Rosetty, dzięki któremu rozszyfrowano wiele starożytnych języków, ponieważ te same słowa można było znaleźć w trzech lub czterech różnych językach.

 

CG: Dokładnie i mamy go prawdopodobnie na powierzchni od dłuższego czasu i korzystają z niego nasi główni badacze. Jej słownik, natomiast miał trzy języki, dodatkowo zawierał jeszcze jej starożytny język.

 

DW: Czy była to duża księga?

 

CG: Bardzo duża. Tylko mi ją pokazała, spojrzałem na niektóre symbole i na pismo. Nie przeglądaliśmy jej ponieważ i tak nie rozumiałem co jest tam napisane. Zaczęła opowiadać historię, przez którą na początku poczułem się nie komfortowo, była to historia o Anunnaki, starożytnej Sumerii oraz o aktualnej narracji pod którą podpisują się ufolodzy i przeświadczeni o istnieniu starożytnych kosmitów. Wskazała na książki Zecharia Sitchin’a mówiąc, że większość zawartych w nich informacji jest przekłamana. Powiedziała, że nie można przetłumaczyć tych książek używając starożytnych Sumeryjskich tekstów i uzyskać takich samych informacji które zawarte są w tych książkach.

 

Zapytała mnie, czy wiem co słowo Anunnaki oznacza? Odpowiedziałem jej, że powiedziano mi oraz przeczytałem, że ogólnie oznacza to istoty pozaziemskie. Może to być każda grupa pozaziemska. Odpowiedziała, że słowo to oznacza „królewskie nasienie”. Słuchałem jej tylko, przecież nie będę się z nią spierał. Zaczęła opowiadać o tajnym stowarzyszeniu, które wypuściło tę opowieść by stworzyć elitarną religię i przenieść ją do środowiska ezoterycznego.

 

DW: To jest naprawdę niesamowite i czuję, że muszę tutaj coś od siebie dodać – nigdy wcześniej o tym nie wspominałem. Na studiach miałem kolegę z którym dzieliłem pokój w akademiku. Pochodził z Hiszpanii, nazwijmy go Antonio – nie jest to jego prawdziwe imię. Bezpośrednio przyjaźnił się on z Zecharia Sitchinem. Powiedział mi, że kiedy rozmawiał z Zecharią ten powiedział mu, że ludzie zwani Iluminati powiedzieli mu co ma napisać w książkach. Niczego nie oparł na badaniach. Wszystko zostało zaaranżowane. Nigdy z nikim się tym nie podzieliłem i jest to dla mnie szokujące, że ona mówi to samo. Bardzo interesujące.

 

CG: Powiedziała, że autor miał trzech ludzi przekazujących mu to co ma napisać, była to sprytna infiltracja środowiska ufologicznego i społeczności ezoterycznej przez Iluminatów chcących by środowiska te przejęły ich religię. Zrodziło to we mnie wiele pytań.

 

DW: Niesamowite.

 

CG: Wiesz, nie mówiłem o tym wcześniej, chociaż widziałem wiele informacji na szklanych smart padach, które doprowadziły mnie do stwierdzenia, że wiele przełożeń starożytnych Sumeryjskich tekstów było niedokładnych. Trzymałem się jednak od tego z daleka, ponieważ wiedziałem, że wielu ludzi stworzyło na podstawnie tego swoją religię.

 

DW: Kilka lat temu, zanim zmarł, spotkałem Zecharia Sitchin’a w windzie podczas konferencji „Conscious Life Expo” – to nasze spotkanie śmiertelnie go przeraziło. Nie chciał  przyznać, że wie kim jestem, choć było to po nim widać. Czuł się ze mną nie komfortowo, nie chciał spojrzeć mi w oczy. Właściwie to odwrócił się w kierunku ściany windy i było widać, że nie chciał przebywać w moim towarzystwie. Była to dziwna synchronizacja, że akurat my dwaj wylądowaliśmy w tej samej windzie.

 

CG: Dla mnie…

 

DW: Ale ludzie uważają, że Zecharia Sitchin’a nie można kwestionować – jak jakiegoś świętego.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Jak kamienne tablice.

 

CG: Jak jakiegoś proroka.

 

DW: No to teraz macie. Bum.

 

CG: No wiesz, brałem pod uwagę z jakiego źródła ta informacja pochodzi. Nawiązałem z nią połączenie, ale też nie wyczuwałem intuicyjnie żadnego kłamstwa. Po powrocie do domu przez kilka tygodni przeglądałem i studiowałem strony poświęcone nauce starożytnego Sumeryjskiego szukając potwierdzenia tego co powiedziała – i byłem zszokowany.

 

DW: Sprawdzałeś słowa, których znaczenie Sitchin podał w swoich książkach, poczym sprawdzałeś na stronach co dokładnie oznaczają w Sumeryjskim.

 

CG: Właściwie to te historie nie miały miejsca.

 

DW: Niesamowite.

 

CG: Nie istniały.

 

DW: Jeśli to prawda, oznacza to, że wciśnięto nam kit. Jeśli połączymy to z tym co powiedział Antonio, że jest to Klika (Cabal) i konsorcjum tajnego rządu Ziemskiego, to w ten sam sposób stworzono sztuki Williama Shakespeare’a. Sztuki te były właściwie przeciekami królewskich skandali z tamtych czasów. Shakespeare był analfabetą, potrafił się tylko podpisać jako X. W rzeczywistości był to prawdopodobnie Francis Bacon i wielu innych.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Nieślubny syn Królowej Elżbiety. Mamy powtórkę z przeszłości. Sitchin jest tylko przykrywką grupy pisarzy.

 

CG: W ten sposób zaczęliśmy naszą długą konwersację, która wywarła na mnie ogromne wrażenie.

 

DW: Tak więc, to dopiero początek?

 

CG: To dopiero początek.

 

DW: Świetnie. Mamy czas i możemy nagrać więcej odcinków.

 

CG: Przeszliśmy do zagadnień typu co powstało pierwsze, jajko czy kura. Zapytałem jej – mówiłaś, że wiele setek tysięcy lat temu do naszego Układu Słonecznego przybyła grupa istot i zaczęła majstrować z naszą genetyką. Twoi ludzie nazwali ich grupą genetycznych farmerów. Czy nie to samo mówią te teksty?

Skąd możecie wiedzieć, że jesteście pierwszymi ludźmi tej planety? Kto was stworzył? Kto opracował waszą genetykę? Czy przeniesiono was z innej planety?

Rozpoczęliśmy konwersację. Odpowiedziała – czyż nie są to pytania typu kto skonstruował konstruktora tego konstruktora i konstruktora tegoż konstruktora? W pewnym momencie musi istnieć oryginalna istota, która nie została skonstruowana genetycznie. A w jaki sposób ta istota powstała? – Mój mózg już się ”przegrzewał”.

 

DW: Kilka podstaw. Sitchin powiedział, że Anunnaki byli istotami pozaziemskimi, którzy przybyli na Ziemię w celu wydobycia złota i stworzyli prymitywnego pracownika zwanego Adamu, który stał się Adamem w Biblii. Czy według niej jest to prawda, czy nie?

 

CG: Według niej jest to nieprawda.

 

DW: Naprawdę? Ta cała historia?

 

CG: Cała ta historia jest nieprawdziwa.

 

DW: Jest to wielka poprawka.

 

CG: Tak, jest to główna poprawka. Jest wiele informacji w internecie, sam też badałem ten temat. Istnieje strona „Sitchin is Wrong” gdzie można znaleźć wiele informacji, chociaż osoba która prowadzi tę stronę na pewno w pewnych obszarach jest uprzedzona. Można też znaleźć wiele informacji na oficjalnych naukowych stronach gdzie profesjonaliści Akkadyjskiego i Sumeryjskiego badali te tablice. Po zapoznaniu się z tymi wszystkimi informacjami doszedłem do konkluzji, że wszystkie te źródła mają rację.

 

Zapytałem jej – jaki był wasz sposób myślenia zanim staliście się zaawansowaną cywilizacją? Jak to się wszystko u was zaczęło? Odpowiedziała – wierzymy, że Ziemia ma świadomość, jest świadomą formą życia. Słońce jest świadomą formą życia, i wszystko w Kosmosie jest świadomą formą życia. Skoro Ziemia jest świadomą formą życia to każdy z nas jest jej ekspresją lub świadomą formą życia pochodzącą z Ziemi – żyjemy, a kiedy umieramy powracamy do świadomości Ziemi. Było to naszym rdzennym przekonaniem kiedy rozwijaliśmy nasze cywilizacje.

 

DW: Niesłychane.

 

CG: Zaczęła opowiadać jak Układ Słoneczny i Galaktyka są świadome i że jest to kreatywna siła życiowa.

 

DW: To samo jest powiedziane w Prawie Jedynego.

 

 

 

 

 

 

CG: Nie przeczytałem całego. Powiedziałem jej, że słyszałem o wyrażeniu „logos”. Nie jestem do końca pewien pełnego znaczenia tego słowa, ale słyszałem, że używane jest do określania tego o czym ona tu mówiła.

 

DW: Dokładnie.

 

CG: Uśmiechnęła się i powiedziała, że jest to dobre słowo jak każde inne.

 

DW: To słowo pojawia się wszędzie w Prawie Jedynego, opisuje inteligencję Kosmosu, inteligencję Słońca. Właściwie to mówią, że Jedyny Nieskończony Stwórca, inteligencja wszechświata jest „logos”, że istnieje galaktyczne „logos”, które jest galaktycznym umysłem kreującym program ewolucyjny dla wszystkich inteligentnych cywilizacji w Galaktyce.

 

CG: Pokrywa się to z tym co powiedziała. Przechodząc do sedna, jak powstaje życie i jak nie wszystko jest skonstruowane genetycznie przez rasę genetycznych konstruktorów, która przemieszcza się po całym Kosmosie, kreując i rozsiewając stworzenia dwunożne.

 

DW: Dokładnie.

 

CG: Powiedziała, że każda świadoma Galaktyka i każdy świadomy Układ Słoneczny posiada matryce rezonansowe lub wibracyjne z których kreowane są formy życia. W zależności od tego gdzie w Układzie Słonecznym znajduje się planeta, będzie miało to wpływ jakiego typu formy życia mogą zostać stworzone. Przez wiele cykli, Ziemia i Słońce kontynuowały tworzenie świadomych dwunożnych form życia. Było ich bardzo wiele, niektóre zginęły w kataklizmach, a wiele z nich zostało zabitych przez mieszaną agresywną rasę z powierzchni. Ci którzy przeżyli, żyją teraz w odosobnieniu ukrywając się przed nami w pewnych rejonach Ziemi.

 

DW: Myślę, że jeśli nie przeczytasz Prawa Jedynego to Sojusz Istot Kulistych przedstawi ci ludzi, którzy ci to wytłumaczą.

 

CG: No tak.

 

DW: Ponieważ to wszystko w nich jest, a ty jeszcze nie przeczytałeś tych książek. Mówią o tym samym z małymi różnicami. Nie opisują dokładnie wcześniejszych ludzkich cywilizacji na Ziemi. Większość tego co powiedziałeś jest zawarta w naukach Prawa Jedynego, że ludzka forma to „logos”. Jest ucieleśnieniem „logos”. „Logos” stworzyło ciało, słowo stworzyło ciało. „Logos” i „słowo” – to jest to samo.

 

Kiedy otworzysz Księgę Rodzaju – Na początku było „logos”. „Logos” było Bogiem, i „logos” było z Bogiem. Prawo Jedynego sugeruje, że „logos” jest umysłem Kosmosu i umysłem Galaktyki, i że są jednością, ale zarazem są od siebie odrębne. To są bardzo interesujące rzeczy.

 

CG: Rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas siedząc przy stole. Potem skończyliśmy wycieczkę po bibliotece i zeszliśmy niżej do poziomu drugiego, do miejsca gdzie jej ludzie nawiązywali kontakt mentalny z ludźmi z powierzchni oraz komunikowali się ze sobą w sesjach grupowych. Jeszcze poniżej znajdowało się miejsce, które nazywali Salą Zapisów.

 

DW: Powróćmy na chwilę jeszcze do „logos”, ponieważ chciałem zwrócić uwagę na kilka interesujących rzeczy, które zostały powiedziane w Prawie Jedynego.

Pierwszą jest to, powiedzieli, że Słońce jest nie do rozróżnienia od galaktycznej świadomości, że Słońce to jest „logos”. Powiedzieli, że planeta Ziemia jest „pod-logos”, a ludzkie istoty są „pod-pod-logoi”, co oznacza, że również jesteśmy częścią tej świadomości – to jest jak zasada fraktalu – to znaczy, jeśli powiększymy jego część, to powiększony fragment będzie zbudowany według takiego samego wzoru jak cały nie powiększony fraktal.

 

 

 

W Prawie Jedynego wytłumaczono, że Wszechświat jest ucieleśnieniem tej samej kosmicznej świadomości, która wszystko stworzyła i że my jesteśmy tą świadomością. Każdy z nas ma wystarczająco dużo wewnętrznej mocy by zrekonstruować cały Wszechświat. Uważam, że zostaliśmy obezwładnieni. Sposób w jaki jesteśmy połączeni z Kosmosem został bardzo dokładnie przed nami ukryty.

 

Czy powiedziano ci, czy Sumeryjskie tablice zawierają w ogóle jakąkolwiek prawdę? Czy Anunnaki naprawdę istnieli?

 

CG: Powiedziała, że tablice Sumeryjskie opisują nadzwyczaj dokładne historię tamtych czasów i należy je brać niemal dosłownie. Powiedziała też, że niektóre Sanskryty zawierają bardzo interesujące informacje na temat zdarzeń, które miały miejsce na powierzchni Ziemi i w gwiazdach.

 

DW: Chodzi o Indyjskie „Wedy”, „Wendidad” i „Mahabharata”?

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Ma to sens.

 

CG: Rozmawialiśmy o starożytnych mitach –  jak ludzie na powierzchni odnoszą się do mitów,  i jak kreują obecne. Niektóre z naszych starożytnych mitów są bardzo historyczne.

 

DW: Patrząc na wizerunek Kryszny widzimy niebieskawą skórę, a ty mówisz, że jedna z tych grup, które widziałeś na dole ma niebieskawą skórę.

 

CG: Tak.

 

DW: Czy te wojny, o których czytamy w „Mahabharacie” i te „Wimany” – o których mówią w„Mahabharacie”, że potrafią przelecieć przez górę, tak jak to widziałeś – czy mogli to wtedy być ci sami ludzie walczący na powierzchni?

 

CG: Rada jej grupy opowiadała o ich otwartym konflikcie na niebie z pozaziemskimi rasami, które widzieli ludzie na Ziemi podczas różnych cykli, włączając w to cykl akceptowanej przez nas historii.

 

DW: Dotyczy to także blondwłosych i niebieskookich bogów Greckich z Góry Olimpu, którzy najwyraźniej mogli opuścić powierzchnię Ziemi i zniknąć.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Niesamowite. Mamy jeszcze wiele do przedyskutowania w następnym odcinku. Opowiesz nam o scenie z krzesłami, w których siedzą ludzie i telepatycznie oddziaływują na ludzi z powierzchni. Usłyszymy też o Sali Zapisów, której jestem bardzo ciekawy, a o której wcześniej nie słyszałem. O tym wszystkim dowiemy się w następnym odcinku „Kosmiczne Ujawnienie”. Dziękuję.

 

 

Przetłumaczyła: Vortena

https://kosmiczne-ujawnienie.blogspot.de/

Oryginalny transkrypt rozmowy w języku angielskim:

http://spherebeingalliance.com/blog/transcript-cosmic-disclosure-inner-earth-the-library.html

Oprowadzenie po wnętrzu Ziemi

DW: Witamy ponownie w programie Kosmiczne Ujawnienie, nazywam się David Wilcock i jestem waszym gospodarzem. Razem z Corey Goode będziemy kontynuować tę naprawdę fascynującą opowieść. Corey, kiedy to wszystko opisałeś na swojej stronie ludzie oszaleli na tym punkcie, prawda? Ilość wejść na stronę przekroczyła całe dotychczasowe zaangażowanie, a odzew jaki otrzymałeś był po prostu fenomenalny.

 

 

 

CG: Tak.

 

DW: Przedyskutowaliśmy temat Sojuszu oraz szybko omówiliśmy kilka innych rzeczy, ponieważ chcieliśmy zmieścić jak najwięcej relacji w półgodzinnym programie. Jedno z nieuniknionych pytań, które na pewno padnie będzie dotyczyło grup, których – jak powiedziałeś – historia sięga prawie 20 milionów lat. Czy naprawdę liczą sobie 20 milionów lat?

 

CG: Grupy noszące symbol Saturna twierdziły, że liczą sobie od 17 do 18 milionów lat. Najmłodsza grupa nie podała daty, powiedzieli tylko, że sięgają kilku epok lodowcowych wstecz.

 

DW: Która z tych grup była najmłodszą?

 

CG: Według mnie grupa najbardziej podobna do nas ludzi (nosząca symbol omegi).

 

DW: Aha.

 

CG: Dla mnie miałoby to sens.

 

DW: Czy wszyscy mieli na sobie te same szaty i sandały?

 

CG: Tak.

 

DW: Czy są to szaty ceremonialne, które muszą być noszone w tym miejscu przez wszystkich?

 

CG: Nie jest to ich codzienny ubiór. Szaty te noszone są w miejscu którym byliśmy, można by powiedzieć, że na ziemi świętej – kompleksie świątynnym. Nie wiem czy jest to w zwyczaju tylko tej grupy i czy noszą podobne szaty kiedy spotykają się w miejscach należących do innych grup.

 

DW: Patrząc na hologramy wychodzące z amuletów, czy coś szczególnego zwróciło twoją uwagę? Czy przypominały wyświetlacz HUD (head-up display)?

 

CG: Tak, przypominały trochę wyświetlacz HUD, ale z mojej perspektywy nie mogłem dokładnie zobaczyć. Widziałem tylko wychodzące z nich światło. Wydaje mi się, że aby coś zobaczyć trzeba je mieć przed sobą. Patrzyli na nie i operowali nimi.

 

DW: Jakie było najbardziej zadziwiające wydarzenie z życia tej kobiety, które najbardziej cię zaskoczyło? Czego naprawdę się nie spodziewałeś?

 

CG: Fakt, że była dziewicą i że była kapłanką. Należała do klasy kapłanek. Miała ponad 130 lat i była dziewicą – nigdy nie była z mężczyzną i w całym swoim życiu nigdy nie doświadczyła żadnej aktywności seksualnej.

 

DW: Kiedy z Japończykami kontaktowali się ich bogowie, opisali to jako Ame-no-torifune, co według nich oznaczało latające jak ptaki łodzie pochodzące z wszechświata. Ci ludzie zeszli do nich i dali im pismo, nauczyli ich ceremonii parzenia herbaty, nauczyli ich jak zrobić jedwabne kimona. Zastanawiam się czy jest to możliwe, że jedna z tych podziemnych grup – ponieważ swastyka jest także związana z bogami Shinto – czy uważasz, że może być połączenie między Shinto, a niektórymi ludźmi z wnętrza Ziemi?

 

CG: Jest to bardzo prawdopodobne. Twierdzą, że cyklicznie wychodzili do odradzających się cywilizacji przynosząc im różne technologie. Zostało to jednak spowolnione i ograniczone z powodu napływającej tu coraz większej ilości pozaziemskich ras.

 

DW: Doświadczyłeś duchowego połączenia z tą kobietą. Gonzalez na pewno się zastanawiał, co tam się działo? Nie było was przez chwilę, prawda?

 

CG: Tak, było to pierwsze co powiedział – co się tutaj dzieje?

 

DW: Jesteś z Gonzalezem, co wydarzyło się następnie?

 

CG: Kobieta zaoferowała nam oprowadzenie. Była bardzo szczęśliwa i zrelaksowana po tym doświadczeniu.

 

DW: Zapaliliście po tym wszystkim po papierosie? (śmieją się)

 

CG: Była uszczęśliwiona, że będzie mogła podzielić się z innymi tym doświadczeniem (w kryształowej jaskini). Życzliwie zaoferowała nam oprowadzenie. Przeszliśmy korytarzem do mniejszego pomieszczenia z sufitem w kształcie kopuły i stanęliśmy na środku. Potarła i stuknęła w swój panel – rozbłysło światło. Znaleźliśmy się w innym dużym pomieszczeniu. Było to całkowicie inne miejsce. Kamień był tu lekko ciemniejszy. Przeszliśmy korytarzami przez inne pomieszczenia.

 

 

DW: Ogólnie było podobnie tylko kamień był ciemniejszy?

 

CG: Dokładnie. Chciała zaprowadzić nas do ogrodów. Podeszliśmy do ściany jaskini skąd mogliśmy zobaczyć jej ogromną powierzchnię. Stały tam filary sięgające sklepienia, którego wysokości nie próbuję nawet ocenić.

 

DW: Niesamowite.

 

CG: Jaskinia była o powierzchni stanu Teksas, naprawdę olbrzymia. Wewnątrz filarów wbudowane były pewnego rodzaju konstrukcje.

 

DW: Gdzie mieszkali ludzie?

 

CG: Gdzie mieszkali, pracowali lub robili jeszcze coś innego. Filary te były większe niż drapacze chmur, które widziałem.

 

DW: Czy z wrażenia nie zakręciło ci się w głowie?

 

CG: Patrząc w górę nie miałeś wrażenia zawrotów, ale poczucie ogromu – nie spodziewałem się takiej przestrzeni.

 

DW: Czy światło tam było rozproszone i wszystko było tak samo oświetlone?

 

CG: Nie na wysokościach. Na dole światło było wszędzie.

 

DW: Ok.

 

CG: Wszędzie byli tam ludzie, w różnym wieku – młodsi i starsi. Zajmowali się swoimi sprawami. Mieli na sobie jednoczęściowe ubranie. Zobaczyliśmy tylko małą część tego ogromnego miasta.

 

DW: Mieli na sobie kombinezony?

 

CG: Tak, coś w rodzaju kombinezonów.

 

DW: Jakie miały kolory?

 

CG: Były różnych kolorów – czerwone, zielone.

 

DW: Czy byli to przedstawiciele różnych grup należących do Sojuszu wnętrza Ziemi czy tylko jedna z tych grup?

 

CG: Było to jedno z miast należących do jej grupy.

 

DW: Do ludzi z amuletem Saturna?

 

 

CG: Dokładnie. Z tym, że Ci ludzie nie mieli na sobie amuletów. Szliśmy wzdłuż ściany jaskini, więc zobaczyliśmy tylko niewielką część miasta.

 

 

 

CG: Widzieliśmy tam budynki w kształcie kopuły, które zdawało się, że same z siebie emitowały białe światło. Wiele budynków było zbudowanych z kamienia, jakby były z niego odlane.

Idąc tak rozglądaliśmy się dookoła kiedy wpadł na mnie Gonzalez, spojrzałem w górę i zobaczyłem latające tam różnego typu statki powietrzne.

 

 

 

CG: Wyglądało to jak z filmu z lat 50-tych. Były tam klasyczne statki UFO w kształcie dysku oraz w kształcie dużych cygar, a także w kształcie prawie idealnego jaja.

 

 

 

DW: Latały wewnątrz tej olbrzymiej jaskini?

 

CG: I nie tylko. Wlatywały z pełną prędkością w ścianę jaskini. Bez zwalniania wlatywały w kamień, w kamienną ścianę jakby to była woda lub powietrze. Przelatywały przez nie.

 

DW: Najwyraźniej mogą wyjść z fazy kamienia i przez niego przelecieć.

 

CG: Zobaczyliśmy to po drodze kiedy prowadziła nas wzdłuż ściany jaskini.

 

DW: Ile w tym czasie leciało tam statków?

 

CG: Powyżej trzydziestu.

 

DW: Niesamowite.

 

CG: Niewątpliwie prowadziła nas korytarzami serwisowymi, nie wyglądały jak te poprzednie, były węższe. Myślę, że były to korytarze do obsługi miasta lub serwisowe.

Przyprowadziła nas do miejsca, z którego wychodziło się na platformę podobną do półki skalnej za której brzegiem było urwisko. Widać z niej było ogromną przestrzeń jaskini.

 

 

CG: Zobaczyliśmy niekończące się uprawy. Nie wiem co dokładnie uprawiali ale wszystko było podzielone na segmenty, w oddali było widać drzewa i winnice. Słychać było szum płynącej wody, która wypływała po drugiej stronie.

 

DW: Jak system hydroponiczny?

 

CG: To był system hydroponiczny. Powiedziała, że światło jest wytwarzane przez częstotliwość, wspominałem już o tym wcześniej.

 

DW: Czy dowiedziałeś się ile wynosiła populacja?  Czy jest tam np. 30 milionów ludzi?

 

CG: Nie wiem ilu ich jest, ale…

 

DW: Jest wystarczająco jedzenia dla ogromnej populacji.

 

CG: Tak.

 

DW: Mam na myśli, że dla całej Ameryki większość upraw można by zmieścić w stanie Kalifornia, a mówisz, że jedno z pomieszczeń było wielkości stanu Teksas.

 

CG: Tak, powierzchnia ogrodu…

 

DW: Była kolosalna.

 

CG: Były tego hektary. Podniosła garść pokruszonych różnego rodzaju kamieni i kryształów i powiedziała, że w tym podłożu rozwijają się korzenie. A także, że woda zawiera naturalne minerały i że wszystko u nich podlega recyklingowi. Po drugiej stronie ściany, z której wypływała woda był kompost i inne materiały dające substancje odżywcze przez które przepływała. Przepływała przez filtrujące ją kamienie i czysta wpływała z powrotem do swojego źródła. Substancje odżywcze pozostawały w roślinach, a kryształy i rodzaj światła wytwarzały dla nich wysoko wibracyjny pokarm. Kiedy wspomniała o wysoko wibracyjnym pokarmie spojrzała na mnie i uśmiechnęła się, ponieważ dzięki połączeniu naszych świadomości wiedziała, że często rozmawiam o wysoko wibracyjnym jedzeniu.

 

DW: Co następnie się wydarzyło?

 

CG: Wyszliśmy stamtąd i weszliśmy do parku, którego wejście było o wiele większe, mieściło całą naszą czwórkę. Odurzyła nas cała gama zapachów.

 

DW: Czy było tam cieplej?

 

CG: Tak, jak tylko weszliśmy poczuliśmy zmianę atmosferyczną, zmieniło się ciśnienie. W tej ogromnej pieczarze był sztuczny ekosystem, był wielkości ogrodu jeśli nie większy.

 

DW: Niesamowite.

 

CG: Były tam schody prowadzące prawie na samą górę. Drzewa tam były tak wysokie, że musieliśmy wspiąć się po schodach by móc widzieć ponad ich wierzchołkami.

 

DW: Powiedziałeś wcześniej, że roślinność w naturalnych jaskiniach wewnątrz Ziemi sięgała kolan. Jak znalazły się tam drzewa?

 

CG: Przez terraformowanie. Stworzyli ten ekosystem. Stworzyli też jasno niebieskie niebo.

 

DW: Naprawdę?

 

CG: Chmury były mgliste, nie były to pełne obłoki.

 

DW: Czy drzewa te były większe od północno kalifornijskich sekwoi?

 

CG: Zakładam że tak, nie widziałem sekwoi od czasu dzieciństwa.

 

DW: Są cholernie duże.

 

 

CG: Musieliśmy się wspiąć bardzo wysoko po schodach. Patrzyliśmy ponad ich wierzchołkami. Widzieliśmy tam latające ptaki z długimi kolorowymi ogonami – niebieskimi, czerwonymi, żółtymi. Były przepiękne.

 

 

CG: Kobieta powiedziała – nie przestraszcie się, są tu niektóre zwierzęta z waszej ery, które zachowaliśmy. – Nie są niebezpieczne w obecnym stanie ich rozwoju. To wszystko co powiedziała na ich temat.

DW: Czy te ptaki były podobne do tych które możemy zobaczyć na Ziemi?

 

CG: Nie były aż tak nadzwyczajne. Nie jestem podróżnikiem, więc takich nie widziałem, ale mogą gdzieś występować na Ziemi.

 

DW: Z kolorami, które opisałeś przypominają ptaki tropikalne.

 

CD: Pewnie tak, ale ja takich nie widziałem.

 

DW: W porządku.

 

CG: Ale nie były to pterodaktyle, czy coś podobnego.

 

DW: Ok.

 

 

CG: Kiedy byliśmy na tyle wysoko by widzieć ponad wierzchołkami drzew, zobaczyliśmy środek tego miejsca, przynajmniej ja uważałem, że był to środek gdyż dalej nie mogliśmy nic zobaczyć ze względu na zamglenie. Stał tam ogromny kamienny obelisk. Nad nim, na szczycie pieczary była ogromna kula plazmy, która zapewne reprezentowała słońce lub była jego imitacją. Było to pewnie częścią tego sztucznego ekosystemu, który stworzyli.

 

 

DW: Zatrzymajmy się przez chwilę, ponieważ jest to jedno z tych dziwacznych wydarzeń. Twoje doświadczenie miało miejsce na początku września. Ja natomiast mogę udowodnić, że przesłałem już projekt okładki do mojej nowej książki „The Ascension Mysteries”, kiedy doznałem nagłego przebłysku intuicyjnego jak powinna wyglądać. Poprosiłem o obelisk na którego wierzchołku będzie światło w postaci gwiazdy. Pokazałem ci to dzisiaj i o mało się nie przewróciłeś.

 

 

 

CG: Tak, a w tle był Saturn.

 

DW: Jak ten amulet.

 

CG: Nie wiem jak to wytłumaczyć.

 

DW: Wygląda na to, że dzisiaj nad ranem kiedy się jeszcze budziłem kapłanka ta próbowała się ze mną skontaktować telepatycznie, słyszałem jak mówiła – rozpoznajesz mnie, rozpoznajesz mnie? Zastanawiam się czy ona już nad nami pracowała. To jest bardzo dziwne. Kiedy usłyszałem o tym od ciebie i przeczytałem twój raport i spojrzałem na okładkę mojej książki powiedziałem do siebie – ok, jest to dziwne.

 

CG: Ludziom trudno będzie uwierzyć, że nie współtworzyliśmy jej razem. To rzeczywiście jest dziwne.

 

DW: Do czego służył obelisk?

 

CG: Nie wiem.

 

DW: Czy była to największa budowla?

 

CG: Tak, stał na środku i wyglądał że był zniszczony przez pogodę. Był bardzo daleko.

 

DW: Czy był źródłem światła, rozświetlał to miejsce jak słońce?

 

CG: Był poniżej źródła światła.

 

DW: Aha.

 

CG: Schodziliśmy z powrotem schodami rozmawiając po drodze kiedy usłyszeliśmy w oddali odgłosy bardzo podobne do odgłosów wydawanych przez słonie. Słyszeliśmy jeszcze wiele innych odgłosów ale nie widzieliśmy skąd pochodzą.

 

DW: Umieram z ciekawości, czy było tam coś jeszcze poza drzewami? Czy mieli tam ścieżki? Czy były tam małe budynki? Czy wyglądało to jak Stonehenge lub jak coś podobnego?

 

CG: Nie. Było tam…

 

DW: Tylko rezerwat przyrody.

 

CG: Tylko natura.

 

DW: Ok.

 

CG: Szedłem z moją przewodniczką w kierunku polany, chciałem zobaczyć jedno z tych zwierząt. Zatrzymaliśmy się i zaczęliśmy rozmawiać, Gonzalez w tym czasie rozmawiał z drugą kobietą. Gonzalez powiedział, że bardzo chcielibyśmy aby i u nas na powierzchni było tak spokojnie i wszyscy otwarcie ze sobą współpracowali – zaczął mówić o wspaniałej przyszłości jaką czeka ludzkość. Na co kobieta, z którą rozmawiał wyraziła się z wyniosłością, że nie uważa aby było to możliwe dla mieszanej rasy z powierzchni.

 

DW: Z naszymi agresywnymi genami Drako.

 

CG: Nie tylko z genami Drako, ze wszystkimi zmieszanymi genami istot z innych planet z naszego Układu Słonecznego.

 

DW: Z ocalałymi.

 

CG: Dokładnie. Powiedziała, że pewnie zajmie nam to całe wieki, że nie nastąpi to bardzo szybko. Zaczęli o tym dyskutować.

Ja też zacząłem rozmawiać z moją oprowadzającą – powiedziałem jej, że Gonzalez wspomniał, że wszyscy rozmawiacie w pra-akadyjskim lub pra-sumeryjskim języku. Czy macie coś wspólnego z Sumerem? Odpowiedziała, że tak. Powiedziała, że po jednym z mniejszych kataklizmów – zaczęła opowiadać o różnych mniejszych kataklizmach i przez co przeszła Ziemia – że nauczyli ich rolnictwa i języka pisanego oraz że obdarzyli ich jeszcze wieloma innymi rzeczami. Zacząłem zadawać bardziej filozoficzne pytania i wspomniałem, że coraz więcej ludzi na powierzchni zaczyna wierzyć w starożytnych kosmitów i manipulacje genetyczne i że zostaliśmy stworzeni przez Anunnaki – zacząłem naprowadzać ją tymi pytaniami. Wtedy powiedziała, że może następne miejsce które powinniśmy odwiedzić to biblioteka.

 

DW: Zatrzymajmy się szybko na kataklizmach. Chciałbym zwrócić na coś uwagę, ponieważ przeprowadziłem wiele nowych badań nie wiedząc, że ty w tym czasie miałeś to doświadczenie. Badałem etymologię słowa kataklizm i cataclismos, które jest Greckim słowem oznaczającym zniszczenie przez wodę. Istnieje natomiast inne słowo – pożoga, które oznacza zniszczenie przez ogień. Odkryłem i będzie to w mojej nowej książce – szeroko rozpowszechnioną starożytną tradycję przez Greków i Rzymian, Stoicyzm, Akadyjczyków, Babilończyków, Sumeryjczyków, gdzie wszyscy mówili, że pod koniec wielkiego cyklu jest pożoga. Rozbłysk słoneczny. Rozróżniali (kataklizmy) jako ogniste lub wodne. Ci ludzie powinni mieć coś wspólnego z tym przekazem i zastanawiam się czy wiedzą coś o rozbłysku słonecznym, który zapoczątkowałby te katastroficzne zmiany.

 

CG: Spędziliśmy wiele czasu w bibliotece rozmawiając na podobne głębokie tematy.

 

DW: O tym jeszcze mi nie opowiadałeś.

 

CG: Nie.

 

DW: To dobrze.

 

CG: Wyszło tam wiele kontrowersyjnych rzeczy. W momencie kiedy zasugerowała bibliotekę, usłyszeliśmy bardzo głośny ryk wielkiego kota.

 

DW: O kurczę.

 

CG: Nie był daleko, ryk był bardzo głęboki i donośny. Można go było odczuć.

 

DW: Wiemy, że tygrysy szablozębne żyły na całej Ziemi 50 tysięcy lat temu.

 

CG: Nie widzieliśmy go.

 

DW: Mówiła, że są bezpieczne, prawda? Nie zaatakują was?

 

CG: Powiedziała, że nie są niebezpieczne w ich obecnym stanie rozwoju, cokolwiek to znaczyło.

 

DW: Nie wiem czy słysząc to poczułbym się aż tak komfortowo.

 

CG: I wcale się tak komfortowo nie poczułem. Idąc w kierunku wyjścia rozmawialiśmy o bibliotece. Kiedy usłyszeliśmy ryk odwróciliśmy się, Gonzalez nadal stał w tym samym miejscu i rozmawiał z kobietą. Spojrzeli w kierunku dobiegającego odgłosu, a zaraz po tym zobaczyli nas idących do wyjścia i zaczęli iść w naszym kierunku.

 

DW: Był to typowy przerażający ryk lwa? (David imituje ryk lwa)

 

CG: Tak.

 

DW: Poczułeś go aż w klatce piersiowej? Był tak blisko?

 

CG: Był bardzo potężny i głęboki. Potrząsną moimi trzewiami.

 

DW: Czy widziałeś jakieś inne bestie? Słonie lub podobne?

 

CG: Nie, poza ptakami i roślinami.

 

DW: Ok.

 

CG: Szliśmy w kierunku wyjścia. Wiedziała, że Gonzalez już wcześniej zaaranżował by jeden z ich statków zabrał go z powrotem do bazy. Zapytała, że jeśli to w porządku to chciałaby zabrać mnie do biblioteki. Gonzalez był wyraźnie rozczarowany, chciał jeszcze ze mną porozmawiać zanim odleci. Powiedział mi że – nie zostanie to dobrze przyjęte i że szkoda, że nie poszliśmy do biblioteki w pierwszej kolejności. Powiedział – naprawdę chciałbym tam być i kiedy po powrocie złożę raport Radzie Sojuszu, zgłoszę, że byłeś w bibliotece. Zapamiętaj jak najwięcej i streść mi wszystko w ciągu 48 godzin, by nie zapomnieć czego się nauczyłeś.

 

DW: Myślałem że Gonzalez odbył już wiele spotkań z tymi ludźmi.

 

CG: Ale nigdy nie został oprowadzony.

 

DW: On też widział to wszystko po raz pierwszy?

 

CG: Tak, aż podskoczył…

 

DW: Jaką miał minę widząc to wszystko, te ogrody i latające spodki?

 

CG: Kilka razy był pełen podziwu, szczególnie z latającymi spodkami, ale nie przyglądałem mu się aż tak dokładnie. Sam się rozglądałem i wydaje mi się, że odbieraliśmy to tak samo.

Z tego wszystkiego zapomniałem o protokole, który nakazuje zapamiętać ile kroków jest w tą czy tamtą stronę – kiedy jesteś w nowym środowisku powinieneś stworzyć mentalną mapę. Niczego takiego nie zrobiłem. Wyobrażam sobie, że on na pewno to zrobił, był taktykiem i strategiem.

 

DW: Widziałeś wiele rzeczy, za które wielu ludzi zrobiłoby wszystko by móc je zobaczyć. Widziałeś bazy na innych planetach. Byłeś wewnątrz statku kosmicznego, który podróżuje szybciej niż światło, przez portale. Czy widziałeś jeszcze coś innego co jest tak samo niesamowite jak te wszystkie rzeczy?

 

CG: Nie. To było niezwykłe doświadczenie w bardo pozytywny i inspirujący sposób.

 

DW: Rzeczywiście bardzo inspirujące. Z jakiego powodu Gonzalez był zainteresowany tą biblioteką? Czy wiedział, że znajduje się tam coś bardzo cennego?

 

CG: Chodziło mu o informacje wywiadowcze, a on zobaczył ogród i park. Miał zostać odprowadzony do statku i odesłany do bazy, kiedy ja miałem zobaczyć i dyskutować w bibliotece.

 

DW: W następnym odcinku Kosmiczne Ujawnienie zobaczycie moje autentyczne reakcje, ponieważ Corey nie opowiedział mi wcześniej co wydarzyło się w bibliotece. Dziękujemy wam wszystkim i do zobaczenia następnym razem.

 

 

 

Przetłumaczyła: Vortena

 

 

Oryginalny transkrypt rozmowy w języku angielskim:

 

 

http://spherebeingalliance.com/blog/transcript-cosmic-disclosure-inner-earth-the-grand-tour.html

https://kosmiczne-ujawnienie.blogspot.de/

Doniesienia z wnętrza Ziemi

DW: Witamy w programie Kosmiczne Ujawnienie, nazywam się David Wilcock i jesteśmy tu razem z Corey Goode.

Zakończyliśmy na tym, że zobaczyłeś grupę osób idących w twoim kierunku, z którymi był Gonzalez. Wszyscy włączając Gonzaleza byli ubrani w podobne szaty.

 

 

CG: Tak.

 

DW: Zacznijmy od tego miejsca. Co wydarzyło się następnie? Ile osób szło w twoim kierunku?

 

CG: Razem z Gonzalezem było ich pięcioro.

 

DW: Ok.

 

CG: Zatrzymali się w połowie drogi od miejsca w którym stałem. Podszedł do mnie tylko Gonzalez by mnie przywitać. Wyciągnąłem rękę na powitanie, a on wtedy uniósł ręce w górę i powiedział, że nie chce jeszcze raz przechodzić przez ceremonię oczyszczania dlatego nie może mnie dotknąć. Powiedział, że również będę musiał przejść przez taką ceremonię, po czym udaliśmy się w tym kierunku.

W grupie, z którą przyszedł Gonzalez było trzech mężczyzn i kobieta, wszyscy mieli kaptury na głowach.

 

 

CG: Kobieta miała białe włosy oraz niebieskie oczy, które były większe od naszych.

 

 

CG: Miała bardzo bladą skórę.

 

DW: Jakiego była wzrostu?

 

CG: Była mojego wzrostu, ja mam 185 cm, i miała na sobie płaskie sandały.

 

DW: Czy patrzenie na nią napawało przerażeniem?

 

CG: Ależ skąd. Była zachwycająca.

 

DW: Była więc piękną kobietą?

 

CG: Bardzo atrakcyjną. Wyglądała inaczej, ale była bardzo atrakcyjna.

 

DW: W jaki sposób wyglądała inaczej?

 

CG: Miała pociągłe rysy twarzy. Mam na myśli bardzo pociągłe rysy twarzy.

 

DW: Jej twarz była bardziej pociągła?

 

CG: Tak. Jej oczy były większe. Była blada. Miała białe włosy. Ewidentnie wyglądała inaczej.

 

DW: Gdybyśmy zobaczyli kogoś takiego na ulicy pewnie pomyślelibyśmy – och, co tej kobiecie jest?

 

CG: Na pewno zwróciłaby uwagę. Nie mogłaby chodzić pomiędzy nami bez zwracania na siebie uwagi.

 

DW: Dokładnie, a jak wyglądali pozostali?

 

CG:  W jej grupie mieli białe i blond włosy. Pozostali mieli brązowe włosy, a niektórzy nawet czarne. Nie wszyscy wyglądali tak samo i mieli białe włosy. Ona była naprawdę wysoka i bardzo szczupła, ale nie była wątła, jej ręce były bardzo szczupłe.

 

DW: Czy pociągłe twarze są charakterystyczne dla większości z nich, czy raczej są bardziej osobliwe?

 

CG: Dla większość z nich, tak. Niektórzy z nich, którzy nosili ten sam symbol byli niżsi, naszego

wzrostu i mieli też trochę inne ciała, byli bardziej umięśnieni.

 

DW: A jaki nosili symbol?

 

CG: Złoty symbol Saturna. Były trzy różne. Ludzie, którzy byli gospodarzami tego spotkania mieli różowo-czerwony klejnot w pozycji godziny szóstej.

 

 

CG: Jedna grupa miała czarny klejnot w pozycji godziny trzeciej.

 

 

CG: A jeszcze inna grupa miała klejnot w kolorze jadeitu.

 

 

CG: Wszystkie te trzy grupy były ze sobą genetycznie spokrewnione i współpracowały ze sobą.

 

DW: Czy wyszedłeś przez jedne z tych czterech drzwi?

 

CG: Tak. Kobieta i dwóch mężczyzn wyszli, pozostawiając trzeciego.

 

DW: Nikt z tobą nie rozmawiał poza Gonzalezem?

 

CG: Nikt.

 

DW: Trochę jest to dziwne zachowanie.

 

CG: Sporo takiego było.

 

DW: Takie medytacyjne lub zakonne milczenie.

 

CG: Tak, był to kompleks świątynny.

 

DW: Ok.

 

CG: Należało to do części ceremonii.

 

DW: Rozumiem.

 

CG: Przeszliśmy przez jedne z drzwi i szliśmy tunelem, i kiedy już wydawało się nam, że tunel się kończy, schodził w dół.

 

DW: Za drzwiami był tunel?

 

CG: Tak. Był to wydrążony korytarz uformowany lub wycięty „laserowo” podobnie jak tamto pomieszczenie.

 

DW: Cały z wypolerowanego granitu?

 

CG: Wszystko tam było doskonale oświetlone – o źródle tego światła powiem później. Światło dochodziło zewsząd, było idealne, nie rzucało żadnych cieni. Słyszałem odgłosy wody i czułem zapach mokrych kamieni i minerałów.

 

DW: Jak w jaskini?

 

CG: Dokładnie. Kiedy szliśmy korytarzem w dół, były tam drzwi po których każdej stronie była ośmioramienna gwiazda. Jedna była złota wielkości otwartej dłoni, a druga czerwona, nieznacznie mniejsza, po prawej stronie wejścia i trochę niżej.

 

 

CG: Wchodząc poczuliśmy w pomieszczeniu delikatny podmuch wiatru.

 

DW: Kiedy przeszliście przez drzwi, były one po prawej czy po lewej stronie?

 

CG: Po lewej stronie.

 

DW: Ok.

 

CG: Pomieszczenie rozświetliło się w taki sam sposób jak poprzednie. Wyglądało podobnie.

 

DW: Też było tak wysokie?

 

CG: Nie aż tak wysokie.

 

DW: Ok.

 

CG: Miało sufit w kształcie kopuły. W miejscu gdzie ściana łączyła się z kopułą był port, z którego wypływał strumień wody, jak wodospad.

 

DW: Była tam dziura?

 

CG: Około metra szerokości i wypływała z niej woda. Kolor wody był prawie tak biały jak mleko. Pod otworem utworzyły się około 20 cm stalaktyty w białawym kolorze.

 

 

CG: Woda spływała na tył kobiecego posągu – chyba jakiejś bogini, która trzymała coś w wyciągniętej ręce, nie rozpoznałem co to było.

 

DW: Jakie miała włosy? Czy jej włosy były ułożone w pewien sposób?

 

CG: Jej włosy były upięte, wystylizowane. Cała była pokryta warstwą minerałów przypominającą osad wapniowy.

 

DW: Czy była to postać ludzkich rozmiarów?

 

CG: Tak, była ludzkich rozmiarów i stała na podwyższeniu. Woda wypełniała dość wysoki basen.

 

CG: Kamienny basen (dwupoziomowy) był w kształcie koła oraz miał wycięcie przez które woda spływała do niższej i większej części. Niższy poziom był wysoki na około pół metra, był o wiele większy i szerszy.

 

DW: Podium na którym stała musiało być dość wysokie?

 

CG: Tak. W tym momencie opuścił pomieszczenie człowiek z wnętrza Ziemi, który szedł kilka kroków za nami i stanął za drzwiami. Gonzalez powiedział mi, żebym zdjął ubranie i położył je na filarze obok jego. Opowiedział mi wtedy o ich kulcie Wenus i jak ważną jest dla nich ta ceremonia oczyszczania.

 

DW: Co to jest ceremonia oczyszczania?

 

CG: Zanim wejdziesz do pewnych świątyń musisz mieć odpowiednie ubranie i musisz oczyścić swoje ciało w określonych basenach.

 

DW: Podobnie jak w obrzędach Baptystów?

 

CG: Oczyszczasz siebie zanim wejdziesz do świętego miejsca.

 

DW: Podobnie kiedy ludzie mówią – że musisz zdjąć buty.

 

CG: Tak, tylko…

 

DW: Tutaj musiałeś zdjąć wszystko.

 

CG: Musiałem zdjąć wszystko. I tak było już tam zimno i wietrzenie. Zdjąłem ubranie i było mi zimno, Gonzalez zaczął się podśmiewać, a wtedy weszła kobieta, która wcześniej jakby nas witała i przyniosła złożone w kostkę szaty, parę ręczników i sandały.

 

DW: Weszła kiedy stałeś tam cały nagi?

 

CG: Tak. Gonzalez odsunął się by mogła mnie lepiej zobaczyć. Zobaczyła mnie nagiego, zasyczałem tylko, nie byłem zadowolony. Podeszła do mnie i przekazała mi stosik z bielizną, skinęła na mnie tylko i skinęła też w kierunku Gonzaleza, poczym odwróciła się i wyszła z pomieszczenia. Gonzalez przeprowadził mnie przez ceremonię oczyszczania tłumacząc mi której szmatki i którego ręcznika użyć, do której części ciała.

 

DW: Kiedy ubrałeś się czy pojawili się inni?

 

CG: Tak. Wyszliśmy z pomieszczenia, poprowadzono nas korytarzem w dół. Korytarz skręcał w prawo i schodził w dół, poczym znowu skręcał w prawo i schodził w dół. Kiedy zaczął się rozszerzać weszliśmy do pomieszczenia, które podobnie jak poprzednie miało około 30 metrów wysokości.

 

DW: Ok.

 

CG: Było olbrzymie – w kształcie prostokąta. Były tam ogromne drzwi przy których stanęliśmy czekając. Najwyraźniej przygotowywaliśmy się na to wielkie spotkanie. Kiedy tak staliśmy zacząłem się rozglądać i pomyślałem sobie o świetle. Wtedy kobieta, która nas witała i przyniosła mi ubranie odwróciła się i przemówiła do mnie w bardzo dziwnym angielskim akcencie – że światło jest wytwarzane przez częstotliwość. Byłem w szoku, że do mnie przemówiła.

 

 

CG: Zanim zdołałem coś odpowiedzieć weszła następna kobieta nosząca ten sam symbol Saturna i spojrzała na nas.

 

 

CG: W jakiś dziwny sposób wszyscy wiedzieliśmy, że mamy nałożyć kaptury, zeszliśmy w dół półkolistymi schodami, wyciętymi jak wszystko z granitu. Zeszliśmy piętro niżej do kolejnego pomieszczenia wewnątrz którego znajdowały się te wszystkie grupy, które miały się spotkać. Była to sala konferencyjna.

 

DW: Czy to też było ogromne pomieszczenie ze sklepieniem w kształcie kopuły?

 

CG: To było średniej wielkości pomieszczenie. Nie było w nim tak wiele osób, było mniej więcej około trzy osoby na grupę plus ja i Gonzalez.

 

DW: Ok.

 

CG: W sumie było siedem grup.

 

DW: Czy było na czym usiąść?

 

CG: Tak.

 

DW: Na czym siedzieliście? Jak to wyglądało?

 

CG: Były to kamienne ławki podobne do tych, które są w kościele tylko bez oparcia.

 

DW: Ma to sens.

 

CG: Pomieszczenie przypominało kształtem owal, ale nie do końca bo ściana od strony drzwi była płaska. Sufit był kopułowy. Część osób stała, a część siedziała na kamiennych ławkach. Z przodu wokół kamiennego stołu siedziała grupa osób. Podprowadzono nas do przodu, skąd mogłem zauważyć wygrawerowania na kamiennym stole, dokładnie ich nie widziałem, zobaczyłem jednak złotą ośmioramienną gwiazdę i czerwoną ośmioramienną gwiazdę.

Kiedy z Gonzalezem usiedliśmy zobaczyłem, że wszystkie grupy siedzące wokół stołu mają różne symbole. Jedna grupa miała srebrną gwiazdę.

 

 

CG: Druga w stylu swastyki.

 

 

CG: Był też symbol przypominający podkowę lub omegę ze złotą ośmioramienną gwiazdą w środku.

 

 

CG: Trzy grupy miały symbol Saturna, które wcześniej dokładnie opisałem.

 

 

 

 

 

DW: Tak, te z klejnotami.

 

CG: Jedna grupa miała symbol przypominający klepsydrę lub mógł to też być symbol Oriona. Nie jestem pewien.

 

 

DW: Jak dwa trójkąty.

 

CG: Dokładnie, jak dwa stykające się trójkąty.

 

DW: Każdy z tych amuletów reprezentował jedną z siedmiu głównych…

 

CG: Grup.

 

DW: Rozróżnienie pomiędzy tymi grupami?

 

CG: Były to symbole obecnych tam grup. Kiedy weszliśmy wszyscy mieli je na sobie, a kiedy w nie stukali pojawiały się małe hologramy. Była to więc technologia, a nie tylko symbol lub kawałek biżuterii.

 

DW: Jeden z informatorów kiedyś powiedział mi, że im bardziej technologia jest zaawansowana tym bardziej jest zminiaturyzowana. Prawdopodobnie amulet mógł zrobić dla nich wszystko.

 

CG: Dokładnie. Grupy te różniły się miedzy sobą w wyglądzie. Opisałem już ludzi z symbolem Saturna.

 

DW: Czy ludzie ze swastyką to Naziści?

 

CG: Nie mają z Nazistami nic wspólnego. Były tam różne grupy. Jedna grupa była podobna do ludzi z Afryki, mieli brązową skórę i byli przysadziści. Niezbyt wysocy, mieli może około 180cm.

Druga grupa przypominała trochę Azjatów, mających jednak inne ciała niż na powierzchni.

Następna grupa była podobna do hindusów z blado niebieską skórą, podobną do niebieskiego koloru żył, które możemy zobaczyć pod skórą.

 

 

CG: Jedna z grup była niższa podobna do rasy Śródziemnomorskiej.

 

 

CG: Natomiast grupa z symbolem Omegi wyglądała tak, że mogliby chodzić pomiędzy nami na powierzchni.

 

DW: Opisałeś pewne podobieństwa jakie możemy znaleźć u głównych ras tu na Ziemi.

 

CG: Dokładnie. Wszystkie te grupy zebrały się by przedyskutować wydarzenia, które były skutkiem utworzenia tej Rady.  Pod Ziemią było wiele walk i ataków, które bardzo ich niepokoiły i powodowały ofiary wśród ich ludzi.

Oni są genetycznymi i kulturowymi purystami. Grupa Omegi wspomniała, że są czcicielami Wenus, kilka razy wspomnieli o Księciu Wenus, Gwieździe Porannej.

 

DW: Ośmioramienna gwiazda widocznie jest symbolem Wenus.

 

CG: Może też mieć inne znaczenie, ponieważ były tam gwiazdy koloru złotego i czerwonego. Nie odszyfrowano mi znaczeń tych symboli, nie wiem co oznaczają.

 

DW: W pewnym momencie Gonzalez zaczął przemowę. Powiedziałeś (Corey opisał to w swoim raporcie), że wystąpienie to było znaczące.

 

CG: Tak. Odbyły się przemówienia. Poproszono ich aby przemawiali w języku angielskim ze względu na swoich gości. Niewiele się wydarzyło. Zaczęli przemawiać w pra – akadyjskim, w pra – sumeryjskim języku, jak szeptem poinformował mnie Gonzalez. Pomiędzy sobą rozmawiali w jeszcze innym języku, ale w momencie kiedy zdali sobie z tego sprawę zaczęli rozmawiać po angielsku. Było to bardzo dezorientujące, ale udało nam się zrozumieć sedno sprawy.

Rozmawiali o populacji na zewnątrz, która stawała się dla nich coraz większym zagrożeniem przez swoją zaawansowaną broń, o swoich potyczkach pomiędzy innymi nie-ludzkimi grupami z wewnątrz Ziemi. Rozmawiali także o powrocie „Opiekunów” jak nazwali Sojusz Istot Kulistych. Rozmawiali jeszcze o kilku innych rzeczach, które zrozumieliśmy tylko po części.

To było wszystko, człowiek z grupy Omegi zwrócił się do Gonzaleza i poprosił go by ten przekazał ich wiadomość.

 

 

 

CG: Zauważyliśmy, że pozostałe grupy zdawały się ich nie lubić i nie czuły się z nimi komfortowo. To była jedyna grupa składająca się tylko z mężczyzn. W pozostałych grupach przeważnie były dwie lub przynajmniej jedna kobieta.

 

DW: W swoim raporcie napisałeś, że zwrócenie się bezpośrednio do Gonzaleza było naruszeniem protokołu.

 

CG: To prawda. Gonzalez wstał i spojrzał w kierunku…

 

DW: Jaki jest standardowy protokół?

 

CG: Powinno poprosić się o zgodę gospodarza spotkania.

 

DW: Powinien więc poprosić gospodarza o zwrócenie się do Gonzaleza, ale nie powinien zwracać się do niego bezpośrednio?

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Był wiec arogancki?

 

CG: Tak. Gonzalez spojrzał w kierunku odpowiedniej osoby, a ta skinęła głową. Wstał i wygłosił typową dla siebie krótką ale rzeczową mowę, że docenia bardzo, iż mimo ogromnego osobistego ryzyka niektórzy z nich odwiedzili jedną z naszych baz w pasie Kuipera w ostatnich tygodniach.

 

DW: Była to baza należąca do Sojuszu Programu Kosmicznego?

 

CG: Tak. Powiedział też, że musimy zacząć więcej ze sobą współpracować i przestać się oszukiwać, że musimy być otwarci i uczciwi ze sobą. A także by w przyszłości zaprzestali oszukiwać ludzi na powierzchni mówiąc im, że są istotami pozaziemskimi lub innymi istotami.

 

DW: Lub bogami.

 

CG: Lub bogami, których udawali głównie w przeszłości kiedy jeszcze nie byliśmy tak zaawansowani. Po tej krótkiej przemowie Gonzalez usiadł, a wtedy wszyscy się bardzo ożywili. Nie czuli się komfortowo z tym co powiedział, zaczęli rozmawiać pomiędzy sobą wskazując tylko w naszym kierunku.

 

DW: Jaki był ich kontratak? Co odpowiedzieli?

 

CG: Wstali i po prostu powiedzieli nam, że są na Ziemi od blisko 20 milionów lat, że są oryginalnymi ludźmi, którzy w naturalny sposób powstali na tej planecie, i że przez oceany czasu było wiele większych i mniejszych kataklizmów, które zmieniły nachylenie osi ziemskiej, jej miejsce w Układzie Słonecznym i jej orbitę. Ziemia przeszła przez bardzo wiele, a oni przez to wszystko przetrwali. Podczas różnych cykli przenieśli pod Ziemię swoje elity i kasty kapłańskie pozostawiając na powierzchni zdaną na siebie mniej zaawansowaną część swojej cywilizacji, poczym powracali do niej przedstawiając się jako bogowie lub starszyzna i pomagali na powrót w odbudowie cywilizacji – ucząc rolnictwa, medycyny oraz udzielali pomocy w języku, sztuce i tego typu rzeczach. To wszystko działo się w cyklach przez wiele okresów czasowych.

 

DW: W następstwie pogorzeliska i kataklizmów?

 

CG: Trwało to podczas cykli przed zaakceptowanym przez nas czasem i przed zaakceptowaną przez nas historią.

 

DW: Dobrze.

 

CG: Pozwolili ludziom by ci uwierzyli, że są bogami – ze względów bezpieczeństwa, by ci nie stanowili dla nich zagrożenia.

Powiedzieli też, że w naszym Układzie Słonecznym istniały planety zamieszkałe przez podobne istoty.

 

DW: Ludzi?

 

CG: Istoty ludzkiego typu, które także przechodziły przez kataklizmy tylko były bardziej agresywne i wojownicze. Rujnowały swoje planety i swoje społeczeństwa, aż w końcu doprowadziły do poważnych problemów. Do naszego Układu Słonecznego przybyły inne rasy i zaczęły przenosić uchodźców na Ziemię. Kiedy ich przeniesiono kontynuowali swoje agresywne zachowanie tutaj i zaczęli przejmować powierzchnię Ziemi, mieszając swoje geny z oryginalnymi ludźmi tej planety, skutkiem czego powstała mieszana rasa, za którą  oni nas uważają.

 

DW: Teraz już wiem dlaczego uważałeś, że będzie to kontrowersyjne.

 

CG: Tak. Wyrzucili nam, że wiedzą o niektórych okrucieństwach w jakie zaangażowany był Tajny Program Kosmiczny, i że powstrzymują się przed osądem nas i oczekują tego samego, ponieważ mamy bardzo ograniczone zrozumienie naszej własnej egzystencji, a co dopiero ich.

 

DW: Prawie jak w Aryjskiej ideologii. Oni są czystej krwi, a my tej brudnej, zmieszanej, która zawiera te wszystkie agresywne geny, i którymi nie chcą się pobrudzić.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Na pewno nie spodobało się to Gonzalezowi.

 

CG: Mnie również. Kiedy przemawiali siedziałem obok Gonzaleza, a kiedy już prawie kończyli Gonzalez nachylił się do mnie i powiedział – poszło dobrze, nieprawdaż? Wszystko jeszcze kotłowało się w mojej głowie, więc nawet nie zauważyłem, że spotkanie dobiegało końca.

Wszyscy wstali i zaczęli nakładać kaptury, więc zrobiłem to samo. Staliśmy tak, kiedy zaczęła ustawiać się kolejka w kierunku wyjścia, czyli miejsca z którego przyszliśmy. Wszyscy milczeli. Szliśmy powoli z powrotem na górę, a później korytarzem który prowadził do miejsca oczyszczania. Zastanawiałem się czy będziemy musieli przejść przez publiczne oczyszczanie, ale zobaczyłem, że wszyscy przechodzą obok. Szli w kierunku tego ogromnego pomieszczenia, w którym pojawiłem się na początku, zobaczyłem tam błyski.

 

DW: Jakby przechodzili przez portale, czy coś takiego?

 

CG: Dokładnie. Idąc poczułem klepnięcie na moim lewym ramieniu, przeszedłem jeszcze kilka kroków i odwróciłem się –  zobaczyłem Gonzaleza stojącego w towarzystwie dwóch kobiet należących do grupy gospodarzy. Podszedłem do niego szybko i dowiedziałem się o osobistej prośbie, którą miały do mnie.

Kobieta, która nas witała, a którą wcześniej opisałem, że miała białe włosy dowiedziała się o moim doświadczeniu, które miało miejsce kiedy jako młodzieniec byłem w programie MILAB, miało to właśnie związek z tą przysługą. Powiedziałem jej, że ją wysłucham, a ona powiedziała żebym za nią poszedł i zaczęła iść. Gonzalez wraz z drugą kobietą szli kilka kroków za nami.

 

 

Oczekiwałem, że zacznie coś mówić, ale milczała. Przeszliśmy przez to ogromne pomieszczenie, w którym przechodzi się przez portale i weszliśmy do następnego tunelu, korytarza. Wzdłuż korytarza znajdowało się szereg drzwi w których były białe bariery świetlne.

 

DW: Nie można było nic przez nie zobaczyć?

 

CG: Nie. Kiedy szliśmy dotknęła swojego amuletu i usunęła barierę z jednych drzwi, mogłem wtedy zobaczyć wnętrze tego pomieszczenia. Wyglądało na zwykły pokój wypoczynkowy. Weszła do środka i powiedziała – wejdź ze mną. Spojrzałem na Gonzaleza, który zrobił osłupiałą minę. Wszedłem do środka, a ona zamknęła barierę. Czułem duży niepokój. Jestem trochę introwertykiem, więc przebywanie z kobietą, której nie znam w jednym pokoju – nie wiedziałem czego oczekiwać. Połączyła się wtedy ze mną mentalnie i powiedziała żebym się zrelaksował.

 

DW: Wszyscy inni rozmawiali tam posługując się głosem?

 

CG: Tak. Używali takiego połączenia tylko w rozmowie jeden na jeden, kiedy jednak komunikowali się z więcej niż jedną osobą, posługiwali się mową.

Powracając do opowiadania, powiedziała mi, że wie o miejscu do którego zostałem zabrany kiedy byłem jeszcze młodzieńcem, do kryształowej jaskini.

Zabrano nas wtedy do tej jaskini. Były tam przepiękne kryształy z którymi kazano nam nawiązać mentalne połączenie – powiedziano nam by ich nie dotykać, ponieważ moglibyśmy je uszkodzić lub one mogłyby uszkodzić nas, i że kryształy były żywymi istotami.

 

DW: Świeciły?

 

CG: Dopóki się z nimi nie połączyłeś, to nie. Byłem w tej komnacie z innymi dziećmi, mnie udało się nawiązać z nimi połączenie. Kryształy miały naokoło różne aury, różowe i fioletowe – różne kolory. Wysłałem jej mentalny obraz tej jaskini, wtedy rozpromieniła się i wzruszyła.

 

DW: Dlaczego mogłeś dostać się do tego miejsca, a ona i jej ludzie nie?

 

CG: Wytłumaczyła mi, że setki lat temu przejęła to miejsce inna grupa. Była to grupa, którą nazwała – nie pamiętam tej nazwy, ale oznaczała – pierzastego węża. Wysłała mi mentalny obraz grupy raptorów.

 

 

 

CG: Zobaczyłem je dokładniej niż na szklanym smart padzie. Zobaczyłem jak się poruszają.

 

DW: Był to ten okropny gatunek ptasio – gadzi, o którym mówiłeś że zjada ludzi?

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Bardzo niebezpieczny.

 

CG: Kontrolowali tę okolicę i bez wchodzenia w szczegóły, żądali mięsa ofiarnego od swoich sprzymierzeńców na powierzchni za prawo dostępu do pewnych miejsc na dole.

 

DW: Z dostarczeniem czego, jak myślę Klika (Cabal) nie miała żadnego problemu.

 

CG: Dokładnie. Zapytała mnie – czy byłbyś skłonny w pełni podzielić się ze mną tym doświadczeniem? Nie zrozumiałem co miała na myśli, więc zapytałem się jej. Opowiedziała mi jak miałoby to wyglądać, że trzymalibyśmy się za ręce, a ona otworzyłaby mój umysł na swój. Powiedziałem jej, że nie czuję się z tym komfortowo z wielu powodów – ze względów bezpieczeństwa, a także suwerenności osobistej. Próbowała wywrzeć na mnie presję, że jest to bardzo ważne. Mówiła, że tak naprawdę nie mamy im już wiele do zaoferowania, a to jest bardzo ważne dla jej ludzi. Chodziłem nerwowo i myślałem jak to…

 

DW: Myśleli że co będzie w tych kryształach? Co w nich było takiego ważnego?

 

CG: Wtedy jeszcze nie wiedziałem. Zapytałem się jej czy mogę porozmawiać z Gonzalezem. Wszystko to dokładnie opisałem w raporcie. Szybko podeszła do drzwi, opuściła barierę i wyszła. Wszedł Gonzalez i zapytał – co się tutaj dzieje? Powiedziałem mu wszystko. Powiedział, że rozumie moje obawy i jeśli nie posiadam żadnych tajnych informacji od Sojuszu Istot Kulistych i Tear-Eir, o których ona nie powinna wiedzieć, to nie mam się czego obawiać, ponieważ Sojusz Tajnego Programu Kosmicznego nie podzielił się ze mną – po prostu nie zaufali mi, z wieloma informacjami, które byłyby na tyle ważne by się martwić. Powiedział jeszcze, że ja dla niego nie pracuję i nie może mi rozkazać abym to zrobił, ale mogłaby to być dwukierunkowa wymiana informacji.

 

DW: Skoro i tak już mieliście ze sobą zadarte stosunki, krzyki i całą tą agresywność, martwiłeś się samowolnym przyjęciem jej oferty, za pomocą której mogłaby wydobyć informacje wywiadowcze, przez które jeszcze bardziej wpakowałbyś się w kłopoty i został wyrzucony przez Sojusz.

 

CG: Lub nie udzieliliby mi już żadnych informacji w przyszłości. Odcięliby mnie od informacji wywiadowczych, które jak widać i tak już po części zostały odcięte. Martwiłem się też o moją własną suwerenność– nie wiedziałem co może się wydarzyć.

 

DW: Dokładnie.

 

CG: No wiec…

 

DW: Czyli Gonzalez dał ci  przyzwolenie?

 

CG: Tak. Powiedziałem mu – w porządku, powiedz jej żeby tu wróciła. Weszła i od razu spojrzała mi prosto w oczy, była…

 

DW: Cała była w napięciu.

 

CG: Tak. Powiedziałem jej, że się zgadzam – była podekscytowana. Podeszła do pustej ściany, a kiedy się obróciła miała w ręce kryształowy kieliszek. W ścianie nie było żadnych drzwiczek ani niczego podobnego, a ona trzymała kryształowy kieliszek z bursztynowym płynem. Podeszła do mnie i zaoferowała mi go. Spojrzałem na niego i zapytałem co to jest, a ona odpowiedziała, że jest to eliksir z Essos. Wytłumaczyła mi, że jest to wino zrobione z rzadkiego kwiatu, który rośnie pod Ziemią. Powiedziałem jej, że nie jestem…

 

DW: Mogłeś odlecieć po jego wypiciu.

 

CG: Nie wiem. Powiedziałem jej, że nie czuję się komfortowo by to wypić i czy jest to niezbędny krok? Powiedziała, że nie. Jest to tylko zgodne z przyjętym zwyczajem.

 

DW: Też bym nie wypił.

 

CG: Wypiła kilka łyków i natychmiast się zmieniła. Nie wiem czy było to przez upojenie, ale natychmiast się zmieniła, była bardzo zrelaksowana. Odłożyła napój. Powiedziała abym usiadł na krześle, które wyglądało jak przecięte ukośnie jajko i unosiło się nad podłogą.

 

DW: Unosiło się?

 

CG: Tak, nie stało na podłodze. Następnie wskazując dwoma palcami na drugie skierowała je naprzeciwko mnie. Usiadła na przeciw mnie.

 

DW: Bliżej niż siedzimy teraz?

 

CG: O tak. Zbliżyła się bardzo blisko i poprosiła abym podał jej ręce. Wzięła je i ułożyła w ten sposób.

 

 

DW: W ten sposób, na kolanach?

 

CG: Właśnie tak, na obydwóch kolanach. Pochyliliśmy się do siebie.

 

 

CG: Jej ręce były kościste, a skóra bardzo ciepła. Temperatura jej ciała była inna. Spojrzała mi w oczy i powiedziała, że muszę się zrelaksować i otworzyć swój umysł. Zastosowałem swoje techniki relaksacyjne by obniżyć trochę świadomość i móc się zrelaksować. Nie jestem wstanie dokładnie opisać tego co następnie się wydarzyło. Poczułem jak moje ciało duchowe czy ciało astralne zostało przyciągnięte w jej stronę i w jakiś sposób nasze ciała duchowe połączyły się razem. Zauważyłem, że precyzyjnie zatrzymywała się na pewnym momentach mojego życia – oczywiście mentalnie była bardziej zaawansowana ode mnie. Ja zobaczyłem losowe przebłyski scen z jej 130 letniego życia. W przebłyskach zobaczyłem jej dzieciństwo, jej szkolenie na kapłankę, spotkania z różnymi ludźmi z powierzchni Ziemi – spotkania z tajnymi stowarzyszeniami, spotkania z różnymi grupami wojskowymi oraz różnymi grupami politycznymi z Europy i Stanów Zjednoczonych.

 

DW: Gdzie przedstawiała się jako istota pozaziemska?

 

CG: Ona i jej grupa, z która była przestawiali się jako istoty pozaziemskie.

 

DW: Och.

 

CG: Spotykali się z ludźmi w różnych okresach czasowych – widziałem jakie nosili stroje.

 

DW: Czyli miałeś przed oczami przebłyski z życia, z tym że nie było to twoje życie?

 

CG: Tak. Były bardzo losowe, nie potrafiłem ich utrzymać. Kiedy zatrzymała się na moim wspomnieniu z jaskini, ujrzałem jej wspomnienia kiedy była w podobnym wieku. Było to wspomnienie o utracie kogoś w pewnego rodzaju utarczce czy ataku przez istoty insektoidalne. Wtedy przyciągnęła mnie do wspomnień z kryształowej jaskini, które były bardzo wyraźne, razem przeżyliśmy to na nowo. Po wszystkim oboje usiedliśmy wygodnie – cały drżałem, mój mózg wydzielał te wszystkie przyjemne endorfiny. Nie było w tym nic seksualnego ani dziwacznego, tylko to wszystko mnie przerastało. Od tamtej pory bardzo się zmieniłem, skupiam się bardziej na wnętrzu, więcej myślę o takich rzeczach. Wpłynęło to też na mnie tak, że stałem się bardziej intuicyjny.

 

DW: Czy ona miała podobną reakcję?

 

CG: O tak. Zachowywała się tak samo. Mieliśmy łzy w oczach.

 

DW: Obydwoje?

 

CG: Tak. To było bardzo emocjonalne. Nigdy z nikim nie przeżyłem podobnego połączenia.

 

DW: Czy wszyscy jej ludzie potrafią to robić, czy tylko ona jako kapłanka została w tym przeszkolona?

 

CG: Wydaje mi się, że wszyscy jej ludzie to potrafią. Kiedy skończyliśmy powiedziała, że znajdą się tacy, którzy nie zaaprobują tego, że uczyniła to z osobą mieszanej rasy z zewnątrz, ale będzie też wielu innych, którzy będą bardzo szczęśliwi dzięki informacjom, jakie udało jej się uzyskać z kryształów – z którymi nawiązałem kontakt, a którego nie jestem w pełni świadomy. Nie wiem jakie informacje z nich pozyskała.

 

DW: Powiedziałeś mi, że wyczyszczono ci pamięć zaraz po tym kiedy otrzymałeś dane z kryształów, prawda?

 

CG: Dokładnie.

 

DW: A ona potrafiła je uzyskać.

 

CG: Dokładnie. Wiesz, wspomnienia są zachowane nie tylko na poziomie fizycznym, ale też na poziomie duchowym.

 

DW: To tak jak Wolkańskie ( Wolkan – postać z Star Treka) połączenie jaźni.

 

CG: Tak się właśnie wyraziłem kiedy z nią rozmawiałem, zażartowałem – przejdę przez to twoje Wolkańskie połączenie jaźni. Ale dla niej to nie było śmieszne.

Po wszystkim, kiedy już się opanowaliśmy wyszliśmy na korytarz, gdzie czekał Gonzalez wraz z drugą kobietą. Od tego momentu była już bardzo zadowolona – zaoferowała, że chętnie nas oprowadzi jeśli tylko mamy czas. Gonzalez zawsze chciał zwiedzać miejsca w których przebywał i natychmiast przyjął jej propozycję.

Możemy teraz przejść do bardzo interesującej wycieczki, którą tam odbyłem.

 

DW: W porządku. W następnym odcinku będziemy kontynuować tą fascynującą opowieść w programie Kosmiczne Ujawnienie. Dziękuję.

 

 

 

Przetłumaczyła: Vortena

 

 

Oryginalny transkrypt rozmowy w języku angielskim:

 

http://spherebeingalliance.com/blog/transcript-cosmic-disclosure-revelations-from-the-inner-earth.html

 

https://kosmiczne-ujawnienie.blogspot.de/

Podróż Corego Goode’a do wnętrza Ziemi

DW: Witamy w programie Kosmiczne Ujawnienie, nazywam się David Wilcock i jestem waszym prowadzącym. Corey, dzisiaj będziemy rozmawiać o czymś, co jak wyraziłeś się, jest doświadczeniem, które prawdopodobnie najbardziej zmieniło twoje życie.

 

 

CG: Na pewno poszerzyło moje horyzonty.

 

DW: Przeglądałem swoje notatki. Zaczęliśmy rozmawiać w październiku 2014 r., następnie w lutym poprosił o ciebie Sojusz Istot Kulistych, a 1 marca spisałem sprawozdane z twojego pierwszego wystąpienia przed Sojuszem Programu Kosmicznego. Nie trwało to długo. Odkąd ujawniłeś swoją prawdziwą  tożsamość minął zaledwie miesiąc zanim zostałeś wciągnięty w ten przedziwny świat.

 

CG: Tak.

 

DW: Dotychczas omówiliśmy inspekcję kolonii na Marsie.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Było to dość ciężkie doświadczenie, ponieważ zostaliście aresztowani, wtrąceni do celi i wszystko wskazywało na to, że miano was stracić.

 

CG: Było niedobrze. Nie mieli wobec nas dobrych zamiarów.

 

DW: To nie jest tak, że oczekujesz tego typu podróży poza planetę. Prawda?

 

CG: Nie tylko. Ich standardową procedurą operacyjną jest nie przekazywanie mi uprzednio żadnych informacji wywiadowczych, a jeśli już to bardzo niewiele. Powiedziano mi tylko – spotkasz się z taką grupą w takim przedziale czasowym i tyle. Idę tam na ślepo, poza niektórymi sytuacjami kiedy jest ze mną grupa ochrony, która posiada więcej informacji niż ja.

 

DW: Przeszedłeś wiele trudnych operacji. Masz na ramionach nowe blizny, których nie było kiedy ostatnio nagrywaliśmy. Nie oferują ci żadnej pomocy, prawda?

 

CG: Nie. Pomiędzy mną a Radą Sojuszu Tajnego Programu Kosmicznego istnieją bardzo napięte  stosunki. Już na samym początku powiedziano mi, że zostałem im narzucony. Uważali, że podpułkownik Gonzalez jest odpowiednim łącznikiem pomiędzy nimi a Sojuszem Istot Kulistych oraz właściwym delegatem w spotkaniach z innymi grupami. Według nich nie miałem nic do zaoferowania. Szczerze mówiąc, też tak uważałem, tylko że oni stawiali mi ogromny opór. Poprosiłem o dostęp do technologii w DOK (Dowództwie Operacji Księżycowych), o której wiedziałem, że dosłownie jest pod moimi nogami, piętro lub dwa poniżej, a która bardzo by mi pomogła. Odmówiono mi. Było mi z tego powodu przykro. Nie otrzymywałem od nich żadnego wsparcia materialnego jakie otrzymuje Gonzalez. Otrzymuje wparcie na utrzymanie swojego tajnego życia. Powiedzieli mi, że dla nich nie pracuję.

 

DW: W twoim raporcie z wnętrza Ziemi wspomniałeś o awanturze i agresywności pomiędzy wami. Czy zaistniały jeszcze inne okoliczności, poza tymi które omówiliśmy?

 

CG: Tak, jedna której detali nie chcę podawać, przydarzyło się to mojej rodzinie.

 

DW: Brak odpowiedniej ochrony?

 

CG: Brak odpowiedniej ochrony dla mnie, a głównie dla mojej rodziny, którą mi obiecano. Miał miejsce incydent, w który wciągnięto moje dzieci. Byłem bardzo zły. Wszystko wymknęło się z pod kontroli, niektórzy bardzo się zdenerwowali i zaraz po spotkaniu powiedzieli mi, że mnie nie lubią, że mnie nie chcą, i że Gonzalez wykonuje pracę lepiej ode mnie. Jest lepszym dyplomatą i lepszym mówcą. Jest lepszy we wszystkim, a oni wcale nie chcieli mnie angażować, i że rozzłościłem niektórych członków Rady w Super Federacji przez ujawnienie o nich informacji, które nie chciano aby zostały ujawnione –  mimo, że nigdy mi nie powiedziano, że nie mogę ich ujawniać.

 

DW: Dokładnie.

 

CG: Nadal ich to złości. Rozgorzało pomiędzy nami. To była wielka kłótnia. Zauważyłem, że zacząłem otrzymywać coraz mniej informacji. Gonzalez  przez jakiś czas zaczął odbywać wiele z tych spotkań w moim imieniu.

 

DW: Zaistniała jeszcze jedna przeszkoda, miałeś operację. Przez jakiś czas nie byłeś w stanie udać się gdziekolwiek.

 

CG: Miałem ostatnio operację i było to przeszkodą, ale głównie to chcieli udowodnić, że Gonzalez może wykonywać pracę samodzielnie. Oficjalnie zgłosili wniosek do Sojuszu Istot Kulistych aby mnie odsunięto, a Gonzalez pozostał. Przy następnym spotkaniu w wymuszony sposób przeproszono mnie. Takie pogodzenie się na siłę, ale nadal między nami jest wiele napięcia.

 

DW: W jaki sposób zaproszono cię do wnętrza Ziemi? Czy wcześniej wiedziałeś, że tam się udasz?

 

CG: Gonzalez wspomniał, że niedawno powstała Rada grup z wnętrza Ziemi, i że odbył z nimi spotkania.

 

DW: Ok.

 

CG: Powiedział, że muszę przygotować się mentalnie na spotkanie z nimi w przyszłości.

 

DW: Ok.

 

CG: Następnie otrzymałem od niego wiadomość, że zostanę zaproszony na bardzo ważne spotkanie Rady, tego a tego dnia i żebym się przygotował.

 

DW: Widać, że przesłanie Istot Kulistych nie dociera do ludzi z Programu Kosmicznego, myślą że nie uda im się coś zmienić za pomocą wibracji. Będą chcieli podjąć taktyczne działania wojskowe i natychmiast uzyskać rezultaty, zamiast stopniowego podejścia, które nie wymagałoby jeszcze ofensywnych posunięć. A to wszystko prowadzi do trybunału. Nie chcą sprawiedliwego procesu dla tych ludzi (Kliki). W wielu przypadkach chcą ich tylko zbombardować.

 

CG: Dokładnie. Przyzwyczajeni są do wychodzenia z kłopotów za pomocą działań ofensywnych. Wielu z nich, włączając w tym mnie jest bardzo ostrożnych na temat tego co mówi. Martwią się. Niektórzy z nich bardzo martwią się tym co stanie się po ujawnieniu, po odtajnieniu danych, co się wtedy wydarzy? Co stanie się z nimi kiedy ludzie z trybunału będą decydować, co zrobić z tymi wszystkimi osobnikami?

 

DW: Jak w procesach Norymberskich? – Ja tylko dokładnie „wykonywałem polecenia”.

 

CG: Dokładnie. Następnym razem to już nie przejdzie.

 

DW: Gonzalez poinformował cię, że zawiązał się sojusz pomiędzy cywilizacjami wewnątrz Ziemi. Do tego czasu, jak wcześniej wspominaliśmy wiedziałeś tylko o istnieniu grupy reptilian, grupy raptorów, i grupy łysych istot. Słyszałeś też o Dero ze słoniowatymi nosami. Co sobie pomyślałeś, kiedy usłyszałeś o Sojuszu wewnątrz Ziemi?

 

CG: Wiedziałem o istnieniu Starożytnych Odłamów Cywilizacji wewnątrz Ziemi.

 

DW: W porządku, przejdźmy do tego. Co to są Starożytne Ziemskie Odłamy Cywilizacji?

 

CG: Zanim udałem się na spotkanie czytałem na szklanym smart padzie o garstce starożytnych cywilizacji, które powstały na Ziemi, utworzyły własny odłam, którego przykładem jest nasz Tajny Program Kosmiczny, i które przeniosły się pod Ziemię oraz poza planetę. Podczas cykli kataklizmów, które naturalnie występowały na Ziemi, opuścili populację na powierzchni zostawiając resztę na pastwę losu.

 

DW: Kiedy weźmiemy książkę Thompsona i Cremo pt. Zakazana Archeologia, znajdziemy tam mnóstwo dokumentacji naukowej na temat bardzo nietypowych, oczywiście inteligentnie zbudowanych artefaktów w warstwach skalnych sięgających nawet milionów lat.

 

CG: Tak. Słyszałem o takich rzeczach.

 

DW: Czy jest to możliwe, że te artefakty są pozostałościami po niektórych z tych starożytnych cywilizacji, które opisujesz? Ponieważ, drążą głęboko w ziemi i znajdują tam rzeczy.

 

CG: Opisali mi dokładnie jak dynamiczna jest powierzchnia Ziemi. Jest o wiele…

 

DW: Kto ci opisał?

 

CG: Ludzie z wewnątrz Ziemi, z którymi rozmawiałem.

 

DW: Trochę przeskakujemy do przodu.

 

CG: Tak. Wulkanizm, konwekcja, Ziemia jest bardzo dynamiczna i nieco nieprzyjazna. Opowiadali o upadających i wznoszących się kontynentach.

 

DW: Ok.

 

CG: Mówili, że w czasach kiedy jeszcze przebywali na powierzchni góry były wyższe i mniej było równin. Ziemia oczywiście zmienia się o wiele szybciej niż myślą geolodzy i archeolodzy.

 

DW: Uznajesz więc możliwość, że w książce Thompsona i Cremo pt. Zakazana Archeologia mogą być udokumentowane ruiny pozostawione przez te cywilizacje w trakcie zachodzących zmian na powierzchni Ziemi?

 

CG: Według nich, tak. Twierdzą, że wywodzą się z tej planety i że są pierwszymi rdzennymi ludźmi tej planety sięgającymi od 17 do 18 milionów lat.

 

DW: Było więc wiele odłamów cywilizacyjnych?

 

CG: Tak.

 

DW: Kiedy mówimy o odłamach cywilizacji, o czym my tu rozmawiamy? Czy chodzi o coś w rodzaju wielkiej Arki Noego, gdzie wszystkim udaje się uciec i cała populacja zostaje uratowana, i wszyscy schodzą w podziemia kiedy wiedzą, że nastąpi kataklizm?

 

CG: Zazwyczaj tak to się działało. Większość populacji żyła na powierzchni. Rozwijali się, stawali się coraz bardziej zaawansowani. Mieli wtedy zwykle…

 

DW: Czy mówisz o technologii? Czy mieli maszyny i narzędzia?

 

CG: Tak, o technologii.

 

DW: Nie mówisz o kamiennych nożach, skórach z niedźwiedzi i ogniskach?

 

CG: Nie, nie.

 

DW: Ok.

 

CG: Nie mówię tu o układach scalonych i tego typu rzeczach, mieli całkiem inną technologię. To cywilizacja technologiczna, ale z rozwiniętymi kastami kapłańskimi. A elitarna kasta rozwinęła o wiele wyższą zaawansowaną technologicznie cywilizację, technologicznie duchową cywilizację , która się odłączyła.

 

DW: Czy współpracują z innymi inteligentnymi pozaziemskimi cywilizacjami? Czy otrzymują pozaziemskie wsparcie w postaci wyższej technologii?

 

CG: Nie według nich.

 

DW: Naprawdę? Mają zdecydowanie wyższą technologię niż społeczeństwo zdaje sobie z tego sprawę.

 

CG: Dokładnie. Bardzo się od nas różnią. Twierdzą, że nie są agresywni i nie mają takich problemów z jakimi spotykamy się na powierzchni, jak problemy socjalne.

 

DW: Ok.

 

CG: Mogli się o wiele szybciej rozwinąć technologicznie. Mają całkiem odmienny sposób myślenia i oddziaływania na siebie.

 

DW: Czy istnienie siedlisk wewnątrz Ziemi było utrzymywanie przez kapłaństwo w tajemnicy przed zwykłymi ludźmi? Nie wiedzieli, że są miejsca do których można uciec i w nich zamieszkać?

 

CG: Wyobrażam sobie, że tak, ponieważ kiedy je zbudowali od razu zaczęli je zasiedlać. Mieli już rozwinięty program kosmiczny i opuszczali Ziemię.

 

DW: Niesamowite.

 

CG: Działy się różne rzeczy, przesunięcie biegunów Ziemi, meteoryty. Opisywali różne…

 

DW: Tsunami.

 

CG: Małe i duże kataklizmy, które opisali jako…

 

DW: Erupcje superwulkanów?

 

CG: Tak, zdecydowanie miały miejsce. Schronili się, a resztę populacji pozostawiali samej sobie. Po wszystkim, wychodzili i pomagali ocalonym.

 

DW: Czy były to ogólnoświatowe cywilizacje? Czy utrzymywały ze sobą kontakt? Czy podobnie jak opisuje to nasza historia, pojawiły się różne rasy niezależnie od siebie i wiodły odizolowane życie w zamkniętych społeczeństwach nie komunikując się, ani nie wymieniając z innymi grupami?

 

CG: Wszystko co mi opisali wskazywało na to, że byli bardzo izolacjonistyczni. Byli bardzo – jest to mocne słowo, byli genetycznymi purystami. Utrzymywali czyste linie genetyczne, nie mieszali się z innymi plemionami, które się pojawiały. W tamtym czasie na planecie pojawiali się inni hominidzi. Pozostawiali ich w spokoju, by samodzielnie przeszli przez cykle.

 

DW: Ilość skamieniałości, na podstawie których określiliśmy przebieg ewolucji człowieka, o których przeczytamy w książkach z antropologii, wszystkie te kości można by zmieścić w jednej trumnie. To wszystko są hipotezy. Widzimy progresję ewoluujących tam form hominidów. Jest jeszcze wiele miejsca na to, czego jeszcze nie odkryliśmy.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Ewolucyjna linia czasowa, którą nam przekazano jest systemem przekonań. Prawie całkowicie opiera się na domysłach i bardzo niewielu dowodach w postaci skamielin.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Nie znajdują wiele takich szkieletów.

 

CG: Według nich, istnieli inni hominidzi, zaczął rozwijać się inny gatunek. Powiedzieli, że Galaktyka i Układ Słoneczny zawierają wzór, który pozwala w naturalny sposób stworzyć pewną formę życia w miejscach, które mogą ją podtrzymać, i że kiedyś istniały inne planety w naszym Układzie Słonecznym z zaawansowanym życiem. Natomiast oni, pojawili się na Ziemi w naturalny sposób.

 

DW: Pojawiają się nowe odkrycia, które zmieniają postać rzeczy. Przykładem są Denisowianie. Odkryli ludzi, którzy mieli małe ciała, nie byli karłami ale dorosłe osobniki miały mniejsze czaszki. Zaczynamy widzieć obraz, który nie przeniknął do systemu edukacji, opisujący o wiele większą różnorodność niż potwierdzono w znalezionych szkieletach. Odkryto też olbrzymie szkielety, o czym na pewno wiesz.

 

CG: Był to jeden z powodów, dla którego starożytne grupy przeniosły się pod powierzchnię, ponieważ jest bardziej stabilna.

 

DW: To zrozumiałe.

 

CG: Nie są to tylko schronienia przed dynamiczną zmianą klimatu i wszystkimi dziwnymi rzeczami dziejącymi się na powierzchni, ale są to też schronienia przed kosmicznym promieniowaniem.

 

DW: Powiedziałeś, że istnieje pewien rodzaj pola energetycznego na Ziemi, który powoduje że szybciej się starzejemy, a który nie oddziaływałby na nas aż tak bardzo, gdybyśmy byli pod powierzchnią. Czy dobrze to pamiętam?

 

CG: Przez te wszystkie wieki nastąpiły tak ogromne zmiany na Ziemi, że jesteśmy bombardowani przez różnego rodzaju energie kosmiczne oraz inne energie.

 

DW: Czy stoi za tym pewnego rodzaju inteligencja? Czy Ziemia posiada biologicznie aktywną moc, która powoduje, że życie na powierzchni podlega pewnego rodzaju procesowi starzenia się, z powodu inteligentnego zapisu dla naszej ewolucji?

 

CG: Tak. Jest to częścią systemu wierzeń cywilizacji z wnętrza Ziemi. Wierzą, że Ziemia jest istotą świadomą. Wierzą, że Słońce, planety, Układ Słoneczny i Galaktyka są istotami świadomymi.

 

DW: Czy inaczej doświadczają ciągłość czasu? Czy występuje relatywistyczne zniekształcenie przepływu czasu?

 

CG: Wydaje się, że doświadczają czas w ten sam liniowy sposób jak my.

 

DW: Naprawdę?

 

CG: Tak, ale kobieta, która była moją przewodniczką wyglądała na 30 lat, a miała ponad 130.

 

DW: Może dlatego, że są osłonięci przed tymi wszystkimi toksycznymi oddziaływaniami zewnętrznymi, promieniowaniem synchrotronowym, supernową i tego typu rzeczami i zanieczyszczeniami.

 

CG: Ich zaawansowaną technologią i tym co spożywają.

 

DW: Na pewno.

 

CG: Na pewno ma to coś z tym wspólnego.

 

DW: Opisaliśmy twoje problemy z Sojuszem Programu Kosmicznego, że były krzyki, przekleństwa i agresja, i że Gonzalez zaczął być bardziej zaangażowany.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Gonzalez więc przyszedł do ciebie i powiedział, że ludzie z wnętrza Ziemi utworzyli Sojusz. Czy jest to zwyczajne zachowanie? Brzmi to niezwykle.

 

CG: Jest to bezprecedensowe.

 

DW: Naprawdę?

 

CG: Grupy z wnętrza Ziemi nawiązały kontakty i zawarły przymierza z różnymi grupami tajnych stowarzyszeń i tajnym konsorcjum rządu ziemskiego na powierzchni.

 

DW: Oj.

 

CG: Tak, i te grupy zwróciły się przeciwko nim.

 

DW: Grupy z powierzchni Ziemi?

 

CG: Z powierzchni Ziemi, mam na myśli grupy tajnych stowarzyszeń.

 

DW: Takie jak Iluminaci?

 

CG: Tak, Iluminaci.

 

DW: Czy jak ich tam zwał.

 

CG: Nie lubię tego słowa, ponieważ tak naprawdę są to kryminaliści konsorcjum, którzy wyznają te wszystkie wierzenia okultystyczne. Ale jak chcesz to nazywaj ich Iluminatami.

 

DW: Użyjemy więc ogólnego słowa Klika (Cabal).

 

CG: Ok.

 

DW: Dla tych wszystkich, którzy jeszcze  nie wiedzą co oznacza określenie Iluminaci.

 

CG: Oni uwielbiają to określenie.

 

DW: Mówisz, że zaawansowani ludzie z zaawansowanymi duchowymi zdolnościami i technologią, którzy żyją wewnątrz Ziemi użyczali dóbr oraz taktycznego i logistycznego wsparcia tym kryminalistom na powierzchni planety?

 

CG: Tak.

 

DW: To samo w sobie jest wielkim odkryciem.

 

CG: Tak.

 

DW: Wiele z tych rodzin linii krwi na powierzchni pochodzi z  królewskiej linii, prawda? Czy niektórzy ludzie z wnętrza Ziemi krzyżują się z nimi?

 

CG: Nie.

 

DW: Z ludźmi na powierzchni?

 

CG: Absolutnie nie. Nigdy by tego nie zrobili.

 

DW: Naprawdę?

 

CG: Dyskutowali o innych planetach w naszym Układzie Słonecznym,  na których żyły wysoko zaawansowane ludzkie istoty, a że były agresywne i wojownicze zniszczyły swoją cywilizację i przez to ściągnęły na siebie uwagę zewnętrznych pozaziemskich grup, które przybyły i je przeniosły. Będziemy musieli stworzyć nowe określenie. Może słoneczne cywilizacje? Pochodzą z naszego Układu Słonecznego, ale mieszkali na innych planetach, które wtedy były zdatne do życia.

Kiedy planety przestały nadawać się do życia, przenieśli uchodźców na powierzchnię Ziemi. Grupy te były genetycznie zgodne z pierwotnymi ludźmi żyjącymi na powierzchni.

 

DW: Dokładnie. Z pewnymi modyfikacjami.

 

CG: Nie byli jeszcze zmodyfikowani, ale wszyscy zaczęli się krzyżować i stworzyli mieszaną rasę, którą jesteśmy my.

 

DW: Racja.

 

CG: Wszystkie te grupy zmieszały się ze sobą i powstała rasa, którą jest teraz ludzkość na powierzchni Ziemi. Oprócz tego, pozaziemskie grupy, które nazywamy genetycznymi farmerami zaczęły przybywać do tej części galaktyki i eksperymentować majstrując w genetyce całej ludzkiej populacji na powierzchni Ziemi.

 

DW: To jest ten Wielki Eksperyment, te 22 genetyczne programy i Super Federacja.

 

CG: Jest to część Wielkiego Eksperymentu. Wielki Eksperyment wykracza o wiele dalej.

 

DW: Ok.

 

CG: Podziemne grupy wykorzystywały ich. Próbowali przekazać im cywilizację i rozbudzić duchowo.

 

DW: Czego mogli nie chcieć genetyczni majstrowie.

 

CG: Dokładnie. Mieli inne, rywalizujące cele.

 

DW: Ok.

 

CG: Trwało to przez jakiś czas. Było wiele bezpośrednich konfliktów na niebie i w kosmosie pomiędzy grupami podziemnymi, a różnymi rasami pozaziemskimi.

 

DW: Niesamowite.

 

CG: Powiedzieli, że działo się to aż do naszych czasów. Ludzie w naszej historii byli świadkami bezpośrednich walk pomiędzy grupami z wnętrza Ziemi, a grupami pozaziemskimi.

 

DW: Opowiemy później jak się przemieszczają, czy mają oddzielne miejsca wewnątrz Ziemi.

Ale, skoro są tutaj od milionów lat, genetycznie izolując się od siebie i mając własne małe cywilizacje, dlaczego więc po tylu walkach pomiędzy sobą i izolowaniu się od siebie utworzyli Sojusz? Co się zmieniło?

 

CG: Zmieniło się to, że tajne stowarzyszenia z którymi byli w sojuszu zwróciły się przeciwko nim. Musimy powrócić do głównych wydarzeń, które miały miejsce na powierzchni.

 

DW: Ok.

 

CG: Po tym jak Drakoni zaoferowali wydanie wszystkich swoich ludzkich i nieludzkich podwładnych Sojuszowi (Tajnego Programu Kosmicznego) w zamian za bezpieczne wydostanie się z Układu Słonecznego.

 

DW: Co jest niewyobrażalną zdradą własnych sojuszników z każdego poziomu poza najwyższym, królewskim.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Całkowita zdrada wszystkich. Pogrążyła wszystkich w kompletnym chaosie.

 

CG: Tak, zapanował kompletny chaos.

 

DW: Ta szokująca zdrada, w której królewscy Drakoni powiedzieli – wydamy wam wszystkich  – możecie zabrać wszystkich – tylko nas wypuście. Wszystko to spowodowało zamęt. Przypuszczam, że chodzi o ludzi z Kliki (Cabal), którzy teraz obrócili się przeciwko swoim sojusznikom z wnętrza Ziemi i robią, no właśnie, co robią? Co zrobili? W jaki sposób się od nich odwrócili? Tego jeszcze nie rozumiem.

 

CG: Jest jeszcze wiele innych grup pod powierzchnią. Wiele z pozaziemskich grup ma tak zwane ambasady pod ziemią i oceanem. Choć tak naprawdę są to zwykłe bazy.

 

DW: Czy są to istoty insektoidalne, reptilianie?

 

CG: Także istoty ludzkiego typu.

 

DW: Prawda.

 

CG: Super Federacja, ma wiele różnych ambasad.

 

DW: Czyli jest wiele miejsc pod Ziemią gdzie można żyć?

 

CG: Dokładnie.

 

DW: I ludzie tam żyją.

 

CG: Dokładnie.

 

DW: Mówię o „ludziach” w cudzysłowiu.

 

CG: Nagle zaczęło się wiele starć pomiędzy ich wrogami, których mieli od jakiegoś czasu pod Ziemią. Powiedzieli, że ludzie na powierzchni opracowali technologie, które mogą przełamać ich obronę.

 

DW: Powiedział to Sojusz z wnętrza Ziemi?

 

CG: Tak, Sojusz z wnętrza Ziemi.

 

DW: Ok.

 

CG: Mają broń, która może przebić się do skorupy Ziemskiej i do nich dotrzeć. Niepokoją się tym.

 

DW: Co to jest za Sojusz? Przyjrzyjmy mu się dokładnie. Ile grup należy do tego Sojuszu? Czy należą do niego Reptilianie? Jak powstał Sojusz grup z wnętrza Ziemi?

 

CG: Nie, nie. Należą do niego tylko ludzie ze Starożytnych Odłamów Cywilizacji, którzy twierdzą, że w naturalny sposób rozwinęli się na Ziemi, nie zostali tu sprowadzeni i genetycznie zmodyfikowani. Większość różni się od siebie etnicznie. Jest ich siedem grup.

 

DW: Siedem różnych grup?

 

CG: Tak. Trzy z nich były spokrewnione, ale nie tak spokrewnione jak kuzynostwo. Wszyscy nosili ten sam symbol. Był to symbol Saturna.

 

 

DW: Te trzy, które były spokrewnione?

 

CG: Tak, te spokrewnione. Miały tylko inne klejnoty w zależności z której grupy pochodzili. Jedna grupa miała czarny klejnot w pozycji godziny trzeciej, druga miała koloru jadeitu w pozycji godziny dziewiątej, a trzecia miała różowo-czerwony w pozycji godziny szóstej.

 

DW: W tym Sojuszu nie ma Reptilian.

 

CG: Tylko ludzie.

 

DW: Ludzkie odłamy cywilizacji. Jaki jest miedzy nimi odstęp czasowy, kiedy te grupy ewoluowały? Powiedziałeś, że niektóre z nich są tutaj od 17 czy 18 milionów lat?

 

CG: Masz na myśli grupy z emblematem Saturna?

 

DW: Tak.

 

CG: Twierdzą, że są najstarsze i to oni prowadzili spotkanie Rady.

 

DW: Czy są inne grupy, o wiele młodsze w naszym rozumieniu?

 

CG: Tak, są grupy, które mają po pół miliona lat i wydaje mi się, że najmłodsza sięga dwóch lub trzech epok lodowcowych. Nie pamiętam ile jest to dziesiątek tysięcy lat wstecz.

 

DW: Czyli te okoliczności doprowadziły ich do powołania Sojuszu.

W naszym Układzie Słonecznym pojawiły się Kule wznosząc zewnętrzną barierę, przez którą nikt nie może się przedostać, a ty stałeś się głosem za pomocą którego te Istoty Kuliste rozmawiają z Programem Kosmicznym. Nie chcą bezpośrednio rozmawiać z Programem Kosmicznym, myślę że dlatego, że jest jakiś rodzaj niezgodności wibracyjnej czy coś takiego.

 

CG: Tak, tak.

 

DW: Nie chcieli bezpośrednio rozmawiać z ludźmi Kliki.

 

CG: Nie chcą bezpośrednio rozmawiać z grupami Super Federacji, grupą Drakonów, a także z grupami z wnętrza Ziemi.

 

DW: Och, więc grupy z wnętrza Ziemi także należą do tej kategorii?

 

CG: Tak, dlatego chcieli rozmawiać ze mną.

 

DW: Czyli chcąc mieć dostęp do „nowych” muszą przejść przez ciebie?

 

CG: Wcześniej rozmawiali z Gonzalezem.

 

DW: No tak, z Gonzalezem.

 

CG: To dlatego chcieli ze mną rozmawiać. Chcieli wiedzieć dlaczego Sojusz Istot Kulistych, których nazywają Opiekunami nie chce komunikować się z nimi bezpośrednio.

 

DW: Dobrze, więc Gonzalez zaczął się z nimi spotykać bez ciebie.

 

CG: Nie.

 

DW: Omówmy to teraz dokładnie. Co wydarzyło się najpierw? Poinformowano cię kilka dni wcześniej, że odbędziesz tą podróż?

 

CG: Powiedziano mi w jakim przedziale czasowym to nastąpi. Założyłem, że tak jak zwykle przybędzie po mnie Niebieska Kula, by mnie zabrać.

 

DW: Ok.

 

CG: Obudziłem się i byłem już gotowy.

 

DW: Powiedziano ci kiedy masz mniej więcej wstać?

 

CG: Tak, zawsze jest to w nocy, przeważnie o tej samej porze. Było już po czasie w którym zwykle w pokoju pojawiała się mała Niebieska Kula. Pomyślałem sobie, że bywało już tak wcześniej kiedy zaplanowane spotkanie się nie odbywało. Wstałem więc po nic.

 

DW: Ubrałeś się kiedy wstałeś z łóżka?

 

CG: Tak, zwykle ubieram się bardzo prosto. Nie ubieram się elegancko.

 

DW: Czy możesz zabrać ze sobą plecak lub cokolwiek?

 

CG: Nie mogę niczego ze sobą zabrać.

 

DW: Dobrze, więc ubrałeś się bardzo prosto.

 

CG: Kiedy przybywam do DOK (Dowództwa Operacji Księżycowych) otrzymuję kombinezon lub cokolwiek innego do ubrania. Oczekiwałem tego samego. Nie przekazano mi żadnych informacji.

 

DW: Tak więc siedzisz sobie i zastanawiasz się o co chodzi?

 

CG: Poszedłem do pokoju gościnnego i pomyślałem, że usiądę na kanapie i przejrzę internet. Zobaczyłem wtedy jasne światło.

 

DW: Oślepiające światło?

 

CG: Oślepiające białe światło.

 

DW: Czy odczułeś jakieś sensacje elektryczne lub jakieś ciarki czy mrowienie?

 

CG: Tak, statyczne. Nagle poczułem, że zmieniło się ciśnienie. Znalazłem się w kompletnie innym otoczeniu.

 

DW: Zmieniło się ciśnienie atmosferyczne?

 

CG: Tak, i całe środowisko.

 

DW: Jak odczułeś tą zmianę? Ciśnienie było wyższe czy niższe?

 

CG: Niższe.

 

DW: Ok.

 

CG: Czułem też zapach kamieni i minerałów i…

 

DW: Wody.

 

CG: Moje oczy były trochę zamglone, rozglądałem się. Zobaczyłem ogromne pomieszczenie ze sklepieniem w kształcie kopuły, które całe było z granitu. Miało chyba z 30m wysokości. Było ogromne. Były tam cztery wejścia z każdej strony.

 

DW: Jakiej szerokości było to pomieszczenie?

 

CG: Prawdopodobnie od 30 do 45 metrów.

 

DW: Powiedziałeś, że pomieszczenie było z granitu, czy było zbudowane z mniejszych bloków?

 

CG: Nie, było z jednego wypolerowanego kawałka.

 

DW: Wypolerowanego jak błyszczące lustro?

 

CG: Tak.

 

DW: Naprawdę?

 

CG: Tak.

 

DW: Czyli jest to technologia, której jeszcze nie mamy.

 

CG: Nie.

 

DW: Jakiego koloru był granit?

 

CG: Granit był ciemno brązowy. Z każdej z czterech stron były drzwi po których obu stronach stali ludzie. Stałem tam nie wiedząc czy mam ich zawołać, ponieważ nie patrzyli w moją stronę i zdawali się mnie nie zauważać.

 

DW: Przy drzwiach to byli strażnicy?

 

CG: Tak.

 

DW: Ilu ich było?

 

CG: Dwóch, po obu stronach drzwi.

 

DW: Jak wyglądali? W co byli ubrani?

 

 

CG: Ubrani byli w białe szaty i mieli na sobie różne naszyjniki.

 

DW: Takie amulety na szyi?

 

CG: Tak.

 

DW: Ok.

 

CG: Kiedy moje oczy nadal się przyzwyczajały zobaczyłem grupę ludzi wchodzącą przez jedne z drzwi. Zobaczyłem, że jest z nimi Gonzalez.

 

DW: Kiedy powrócimy w następnym odcinku, opowiemy co dokładnie ci się przytrafiło, a także o tych wszystkich niesamowitych wydarzeniach, które tam miały miejsce.

 

To wszystko w dzisiejszym odcinku pt. Kosmiczne Ujawnienie. Nie opuście następnego, gdyż będzie niesamowity. Dziękuję.

 

 

 

Przetłumaczyła: Vortena

 

https://kosmiczne-ujawnienie.blogspot.de/

Oryginalny transkrypt rozmowy w języku angielskim:

 

http://spherebeingalliance.com/blog/transcript-cosmic-disclosure-a-goode-trip-to-the-inner-earth.html

GotLink.pl

© Copyright 2017, All Rights Reserved