Templates by BIGtheme NET
Don't Miss
Home » ciekawostki (page 3)

ciekawostki

Syreny Legenda czy prawda

Syreny istnieją nie tylko w bajkach, ale żyją w morzach i oceanach na całym świecie. Potwierdzili to naukowcy z amerykańskiej Krajowej Administracji Oceaniczno-Atmosferycznej w specjalnym raporcie pod tytułem „Dowody na istnienie wodnych humanoidów”.

Eksperci przypominają, że jako pierwsi widzieli syreny w morzu nasi przodkowie i umieścili ich wizerunki na jaskiniowych rysunkach w epoce kamienia łupanego, około 30 tysięcy lat temu.

Kanał Animal Planet wyemitował film „Syreny: Ciało znalezione”, który również wykazał istnienie zwierząt o ciele w kształcie ludzkiego.

 

Rzecznik Krajowej Administracji Oceaniczno-Atmosferycznej Sandy Nixon w rozmowie z tygodnikiem World Newsmówi, że sprawą zajmowało się 65 ekspertów, a efektem ich pracy było stwierdzenie, że „hybrydy ludzko-rybne żyją na ziemi”. Ich zdaniem, można je spotkać głównie w ciepłych wodach Karaibów i Morza Śródziemnego, ale zaobserwowano je również na Pacyfiku i Południowym Atlantyku.

Według rzecznika, schwytano 7 syren i umieszczono je w akwarium, gdzie są obserwowane i badane. Osobiście miał je oglądać prezydent Barack Obama.

Postacie syren często występowały w sztuce i literaturze. Bohaterka baśni Andersena jest jedną z najbardziej ulubionych przez dziewczynki na całym świecie. W Manili na Filipinach jest nawet szkoła pływania dla tych, którzy chcą się poruszać jak syreny. W Stanach Zjednoczonych co roku odbywa się międzynarodowa parada syren.

zrodlo:onet.pl

Prezydent elekt Donald Trump zapowiada „wojnę nuklearną” z globalistami

donaldtrump2Prezydent elekt Donald Trump nie czeka do momentu inauguracji 20 stycznia 2017 roku. Zacznie od zwalniania ludzi ze starego układu – jak podała organizacja Partnership for Public Service, nastąpi wymiana 4000 osób na kluczowych stanowiskach, w szczególności załogę Białego Domu. Prezydent ma prawo do nominowania kilkuset członków załogi, ale większość tj. ponad 1000 musi być zatwierdzonych przez Senat USA, wliczając w to Sekretarza Obrony, głowę Departamentu Stanu, a także zastępców sekretarzy, asystentów, doradców gabinetów i ambasadorów. Jest to bardzo skomplikowane zadanie, szczególnie jeśli chodzi o pozycje poza Białym Domem. Trump zaproponował też, że zredukuje wielkość rządu federalnego poprzez nieobsadzanie pewnych pozycji. Wielu znanych polityków musi się liczyć z tym, że zostaną zwolnieni. Kolejnym odważnym krokiem Trumpa jest lustracja, która będzie polegać m.in. na udokumentowaniu źródeł zarobkowania, sprawdzeniu czy dana osoba jest bezpieczna dla państwa, wliczając w to dochodzenia przeprowadzane przez FBI.
Inną ciekawą inicjatywą Trumpa jest zasięganie opinii społeczeństwa na temat polityki rządu. W tym celu sporządzono kwestionariusz, w którym społeczeństwo ma wybór spośród kilku opcji na temat m.in. zwiększenia zatrudnienia, obalenia reformy zdrowotnej Obamy, uratowania systemu emerytalnego, zmniejszenia imigracji oraz podatków indywidualnych.
Odważnym krokiem jest zapowiedzenie przez Trumpa wprowadzenia zakazu importu ropy naftowej, szczególnie z Arabii Saudyjskiej. Można sobie wyobrazić jaka tam się zaczyna panika. W środę 16 listopada saudyjski minister energii i prezes Aramco Khalid Al-Falih ostrzegł Trumpa, że może to wywołać poważne szkody dla amerykańskiej ekonomii. Te groźby nie mają jednak żadnych podstaw, gdyż USA ma swoje złoża, a obecna produkcja ropy naftowej przez ten kraj jest niewiele mniejsza niż Arabii Saudyjskiej. Możemy więc oczekiwać znacznych spadków cen benzyny i to przed 20 stycznia.
W USA jest wiele niewykorzystywanych dotąd złóż, w szczególności niedawno odkryte nowe pokłady w Teksasie. Trump doskonale wie, że ta blokada spowoduje ekonomiczne zagłodzenie terrorystów z ISIS, dla których Arabia Saudyjska jest nie tylko głównym sponsorem, ale także dostarcza wsparcie logistycznego. Saudyjczycy byli też głównymi sponsorami Hillary Clinton.
Tymczasem zamiast zapowiedzianych przez Saudyjczyków szkód w ekonomii USA, dolar idzie rekordowo w górę. Wielkie firmy amerykańskie zaczynają poważnie myśleć o powrocie do USA. Ford zaniechał przenosin z Louisville w Kentucky do Meksyku, a Apple zamierza przenieść część swojej produkcji z Chin z powrotem do USA. Powodem może być hasło Trumpa „Made in America”, które jest jakoby zapowiedzią wprowadzenia zapór celnych na obce produkty.
Prezydent elekt Donald Trump bierze się też ostro za media tzw. „głównego nurtu”. 21 listopada doszło do spotkania „na szczycie” w Trump Tower Prezydenta elekta z prezesami i najważniejszymi dziennikarzami głównych mediów amerykańskich, w tym z prezesem CNN Jeffem Zuckerem, prezesem ABC News Jamesem Goldstonem, prezydentami Fox News Billem Shine i Jackiem Abernethy, a także prezesem NBC News Deborah Turness.
Pojawili się oni wraz ze sporą grupą dziennikarzy sądząc, że prezydent elekt omówi przyszłe relacje mediów z Białym Domem, jednak Trump szybko wylał zimną wodę na ich rozgrzane głowy. Jak na razie nigdzie nie pojawiła się i raczej nie pojawi szczegółowa relacja z tego ważnego spotkania, gdyż ustalenia były poufne. Tylko New York Post i Politico podały kilka szczegółów, zaczynając od tego, że Trump ich wszystkich po prostu „rozstrzelał”. Zaczął od Jeffa Zuckera mówiąc mu prosto w oczy, że „nienawidzi jego sieci, że każdy jest tam kłamcą i że powinien się za to wstydzić. Ostre słowa krytyki skierował do pewnych dziennikarzy, którzy nie zachowali nawet pozorów bezstronności podczas wyborów. W szczególności chodziło o Marthę Raddatz, która się popłakała gdy już było pewne, że Clintonowa przegra. Zwrócił też uwagę na bezprzykładne wykorzystywanie jego niekorzystnych zdjęć podczas kampanii, podczas gdy nie brakuje lepszych na jego stronie. Trump zapowiedział „reset” relacji Prezydenta z mediami, gdzie najważniejszą rzeczą stanie się uczciwość, czyli po prostu relacjonowanie prawdy. Oznacza to nie mniej ni więcej wypowiedzenie przez Trumpa wojny mediom. Albo raczej też podjęcie rzuconej rękawicy i stanięcie po stronie mediów alternatywnych, które szybko przejmują pałeczkę w USA.
Zwycięstwo Trumpa niewątpliwie jest zwycięstwem tychże mediów. Reakcją globalistów jest natychmiastowy atak na takie portale jak Infowars, Prison Planet, LewRockwell, ZeroHedge, DrudgeReport, NaturalNews, The Onion, BeforeItsNews i wiele innych, które promowały Trumpa.
Google, Facebook i Twitter ogłosiły, że zmniejszą znaczenie tychże portali w swoich wyszukiwarkach, a także uniemożliwią zarobkowanie za pomocą ich platform reklamowych, jak np. przez AdSense. Określiły te portale jako „fałszywe wiadomości” (fake news) czy też mowę nienawiści co jest oczywistą hipokryzją, biorąc pod uwagę to jakimi perfidnymi kłamstwami, oszustwami i szerzeniem nienawiści posługują się media głównego nurtu i portale globalistów. Facebook opracował nawet narzędzie do identyfikacji „fałszywych wiadomości”, lecz obawia się jego wprowadzenia, gdyż skutki mogą być odwrotne do zamierzonych. Zresztą te działania przyniosą tylko szkody globalistom, gdyż świadomość społeczna jest już powyżej poziomu jakie ich media reprezentują, a administracja Trumpa postara się już o to by media alternatywne miały źródła dochodu.
Trumpowi w zwycięstwie szczególnie pomógł Alex Jones z Teksasu, który ze swoimi portalami i telewizjami Infowars oraz Prison Planet zdobył wielomilionową widownię nie tylko w USA, ale i za granicą. Jego audiencja na YouTube jest ponad 3-krotnie większa niż CNN, a ponad półtora razy większa niż BBC. Więcej subskrypcji ma tylko NBC, ale oglądalność ich programów jest znacznie mniejsza niż Alexa Jonesa. Tak więc można się spodziewać, że informacje przekazywane przez sieci alternatywne trafią do większości populacji amerykańskiej, a oznacza to ni mniej ni więcej koniec globalizmu.
Donald Trump wykorzystuje też własne kanały informacyjne. I tak 21 listopada na jego kanale Transition 2017 na YouTube pojawiło się pierwsze wystąpienie Prezydenta elekta zapowiadające nadchodzące zmiany. Oświadczył, że jego polityka oprze się na bardzo prostej zasadzie – interes Ameryki na pierwszym miejscu, czy to dotyczy produkcji stali, samochodów czy też leczenia chorób. I tak kolejne pokolenie ma za zadanie kreowanie miejsc pracy na terenie USA, a nie za granicą. Przygotowana została lista zadań, która od razu zostanie wcielona w pierwszym dniu pracy nowej administracji. Będą to m.in. wycofanie się z Partnerstwa Transpacyficznego TPP. W zamian podpisane zostaną umowy, które spowodują powrót biznesu do USA. Ograniczy też ilość przepisów- wprowadzenie każdego nowego przepisu będzie wymagało unieważnienia dwóch starych. Przepisy imigracyjne będą miały na uwadze interes amerykańskich robotników. Najważniejsze wydaje się jednak oczyszczenie bagna politycznego z lobbystów. Politycy lobbujący dla obcych państw otrzymają dożywotni zakaz piastowania urzędów. Nie trzeba podkreślać co to oznacza dla podwójnych obywateli USA i Izraela.

zrodlo : https://www.monitor-polski.pl/

Tajemnicze zjawiska towarzyszące otwarciu grobu Chrystusa.

„Delikatny zapach” i „zakłócenia elektromagnetyczne” zaskoczyły obserwatorów tego historycznego wydarzenia.

W dniach 26, 27 i 28 października dokonano odsłonięcia marmurowej płyty, która przykrywa grób Chrystusa. Grupa badaczy i duchownych miała dostęp do miejsca prac konserwatorskich i nie trzeba było długo czekać na różne nieoficjalne relacje dotyczące tamtego zdarzenia.

W pierwszej kolejności wymieniano „słodką woń”, która emanowała z grobu, na podobieństwo zapachu będącego znakiem obecności niektórych świętych. Po drugie, część aparatury pomiarowej wykorzystywanej przez naukowców rozregulowała się na skutek zakłóceń elektromagnetycznych. Kiedy umieszczano je pionowo na płycie, na której spoczywało ciało Chrystusa, urządzenia przestawały działać lub działały niepoprawnie.

Marie-Armelle Beaulieu, redaktor naczelna czasopisma Terre Sainte Magazine, miała możliwość wstępu do tego miejsca i uważa, że kwestia „słodkiej woni” wymaga dużej ostrożności.

Uważa ona bowiem, że w obrębie wrażeń zapachowych nietrudno o autosugestię, przy czym dodaje, że ona osobiście nie wyczuła żadnego szczególnego zapachu. Ponadto, w relacji z ostatniego odsłonięcia płyty, jedynie częściowego, którego w roku 1809 dokonał architekt Nikolaos Komnenos, ówczesny kronikarz również zamieszcza wzmiankę o „słodkiej woni”.

Osobom zorientowanym w tematyce dotyczącej Grobu Świętego ten tekst jest dobrze znany, stąd też pojawia się hipoteza o autosugestii pod kątem wrażeń zapachowych.

 

Zakłócenia elektromagnetyczne

Dziennikarka jest za to znacznie mniej sceptyczna co do zakłóceń elektromagnetycznych zarejestrowanych przez oprzyrządowanie, wykorzystane przy pracach konserwatorskich.

Jeden z naukowców biorący w nich bezpośredni udział oficjalnie potwierdził to zjawisko. Następnie pojawił się komentarz Antonii Moropoulou, badaczki nadzorującej prace, która twierdzi, że trudno sobie wyobrazić, by ktoś narażał na szwank swoją naukową reputację, gdyby w grę wchodził tylko jakiś zwykły „chwyt reklamowy”.

Sprawa okazuje się jeszcze bardziej zagadkowa, jeżeli uwzględnimy potwierdzone przez dziennikarkę zaskoczenie naukowców w momencie odsłaniania płyty. Okazuje się bowiem, że grób znajduje się na znacznie niższej głębokości niż szacowano. Błędy pomiarowe w wykonanych wcześniej badaniach wynikają właśnie z zakłóceń elektromagnetycznych.

Nasuwa się zatem prosty wniosek: wszystko wskazuje na to, że przy braku innych okoliczności wyjaśniających, płyta z grobu Chrystusa zakłóciła działanie sprzętu pomiarowego czułego na oddziaływanie pola elektromagnetycznego.

W środowisku pasjonatów tego tematu wysuwane są różnorakie hipotezy. Niektóre bazują na rzetelniej wiedzy, inne natomiast są mało poważne.

 

Czy to grób Chrystusa?

Odsłonięcie płyty i ukazanie kamienia, na którym spoczywało ciało Chrystusa, potwierdziły zgodność grobu z żydowskimi nagrobkami pochodzącymi z I wieku. Niemniej, według Marie-Armelle Beaulieu, nie to jest najważniejsze. „Bardzo bym się cieszyła, gdyby jakaś naukowa ekspertyza potwierdziła, że na tym kamieniu faktycznie złożono ciało Chrystusa, ale nawet, gdyby wykazano coś przeciwnego, nie przestałby on być znakiem Zmartwychwstania.”

Jak już wcześniej wspomniano, dziennikarka od 17 lat mieszkająca w Jerozolimie, znalazła się w wyjątkowej grupie osób, które miały przywilej osobistej wizyty przy Grobie Chrystusa.

Jak podaje, „Bazylika Grobu Świętego to zaskakujące miejsce, które na początku mi się nie podobało. Spodziewałam się okazałego kościoła, a zastałam konstrukcję zbudowaną w dziwnym stylu architektonicznym, która w żaden sposób nie przywołuje na myśl biblijnych scen. Nie ma, na przykład, śladu po ogrodzie, gdzie znajdował się grób.”

„Niemniej stopniowo miejsce to stawało mi się coraz bliższe, szczególnie za sprawą procesji, w jakich uczestniczę wraz z grupą franciszkanów. Znacznie bardziej niż do zwiedzania, ta przestrzeń nadaje się do modlitwy. Dzięki pomocy pewnego zakonnika, coś, co wydawało się nieosiągalne, stało się moim udziałem. Udało mi się bowiem dotrzeć bezpośrednio do skały, na której złożono ciało Chrystusa. Dziwnie się wtedy czułam, przypominało to trochę stan nieważkości, ale zachowałam w pamięci wszystkie szczegóły. Nigdy już podobne przeżycia się dla mnie w tym miejscu nie powtórzą.”

Grób przykryto już marmurową płytą i przez wykonany w niej otwór widać jedynie fragment krypty, zabezpieczonej kuloodporną szybą.

„Ja jednak wiem, że kamień tam jest. Miałam wcześniej zwyczaj przyklękać przed grobem Chrystusa, ale po głębszym zastanowieniu uznałam, że to niedorzeczne, ponieważ nie ma tam Chrystusa w Jego rzeczywistej obecności. To Najświętszy Sakrament powinno się czcić na kolanach. Z drugiej jednak strony, stojąc przed pustym grobem Chrystusa doświadczamy «rzeczywistej nieobecności», aby przed tym cudem zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.”

Źródło Aleteia

Mijają dwa lata od morderstwa amerykańskiej dziennikarki. Opublikowane przez nią materiały były prawdą

c5f2ea90596110b96d1adbcefc835bd7_m

serena Shim zginęła dwa lata temu na 19 października 2014 roku w Turcji, podczas raportowania o intensywnych walkach na syryjskiej granicy miasta Ajn al-Arab. Więcej o okolicznościach śmierci samej dziennikarki przeczytacie we wpisie: Kto zbroi ISIS – historia dziennikarki, która odkryła prawdę. Po dwóch latach wszystkie informacje jakie przekazywała do mediów okazały się prawdziwe. Prawda kompromitująca rząd amerykański kosztowała życie młodą dziewczynę.
W październiku 2014 roku dziennikarka relacjonowała o działaniach militarnych na granicy syryjsko-tureckiej. Opisywała szczególnie to co dzieje się w mieście Ajn al-Arab, które znajduje się na przejściu granicznym pomiędzy dwoma państwami. Zajęcie zatem tego miasta przez terrorystów groziło destabilizacją granicy tureckiej. Z perspektywy czasu październik 2014 ma ogromne znaczenie dla historii całej wojny, ponieważ to własnie w tym miesiącu USA bezpośrednio zaangażowało się w konflikt dokonując bombardowania miasta. W ten sposób powstrzymując ISIS przed zajęciem regionu i wkroczeniem na teren Turcji.
Serena Shim informowała na bieżąco media amerykańskie o działaniach na froncie, a także o nieoficjalnych działaniach rządu zarówno tureckiego jak i amerykańskiego. Opinia publiczna uznała, te informacje za teorie spiskowe. Informowanie świata o tajnych operacjach kosztowało życie młodą dziennikarkę. Po dwóch latach od jej śmierci wiadomości jakie przekazywała uznano za fakty.
Opublikowane maile Hilary Clinton udowadniają, że Departament Stanu USA i Biały Dom wiedział, że Arabia Saudyjska i Katar finansują ISIS.
Clinton przyznała w rozmowie w wiadomości z sierpnia 2014, że sojusznicy USA Arabia Saudyjska i Katar wysyłali pieniądze i broń ISIS. W sierpniu 2014 rozpoczął się propagandowy terror gdy Państwo Islamskie zajmowało kolejne terytoria w Syrii. Broń pochodzenia amerykańskiego była regularnie znajdywana na froncie jeszcze przed atakiem i włączeniem się bezpośrednim amerykanów. Wiedza o zbrojeniu ISIS nie przeszkadza nawet obecnie USA. Niedawno podpisali porozumienie na sprzedaż broni. Departament Stanu USA zatwierdził potencjalną sprzedaż ponad 130 czołgów Abrams, 20 opancerzonych pojazdów i innego sprzętu, o wartości około 1,15 mld dolarów do Arabii Saudyjskiej. Oznacza to w praktyce, że działania USA na froncie syryjskim są powierzchowne, a utrzymanie konfliktu jak najdłużej przyniesie zadłużonemu kraju dużą ilość korzyści.
Dziennik ekonomiczny Financial Times doniósł, że książę Saud al-Faisal przyznał, że Arabia Saudyjska tworzy i wspiera finansowo Państwo Islamskie. Gazeta informowała również że 2013 roku Katar przekazał już $ 3 miliardy dolarów na finansowanie opozycji.
Stany Zjednoczone chciały rozwoju Państwa Islamskiego, czego dowodem opublikowane dokumenty wywiadu.
Szybki rozwój państwa islamskiego to nie przypadek. Rozwój i ataki nie są również działaniami genialnego stratega. Od początku konfliktu zbrojnego w 2011 roku, urzędnicy USA w tym Hillary Clinton wiedzieli o działaniach grupy. Zelżało im jednak na obaleniu prezydenta Baszara al-Assada i innych przywódców rządowych. Polityka Stanów Zjednoczonych opierała się na wspieraniu umiarkowanych grup opozycyjnych pod nazwą Wolna Armia Syrii (FSA) z zamiarem ich kontrolowania w celu osłabienia siły rządu.
Serena Sharim odkryła prawdę, która kosztowała ją życie. Obecnie coraz więcej dowiadujemy się z maili opublikowanych przez WikiLeaks. Jak na prawdę wyglądały okoliczności w jakich rozrastało się ISIS na terenie Syrii i Iraku?
Al-Kaida od początku wojny kontrolowało przejścia graniczne.
W lipcu 2012 roku raport opublikowany przez Agence France Presse przedstawiał dowody, że Al-Kaida kontroluje kluczowe aspekty wojny, podczas gdy międzynarodowe media informowały jedynie, że umiarkowane zgrupowania rebeliantów walczą o wolność w Syrii. W grudniu tego samego roku Serena Shim jako pierwsza informowała o realnej sytuacji jaka ma miejsce na Bliskim Wschodzi i rosnącym zagrożeniu wynikającym z radykalnych poglądów olbrzymiej organizacji, która rozprzestrzeniała bardzo szybko swoje wpływy.
Wolna Armia Syrii jest mitem, a większość bojowników Al-Kaidy należy do podobnych grup, które niejednokrotnie popełniły zbrodnie wojenne.
W amerykańskich mediach często można usłyszeć, że Wolna Armia Syrii składa się z ochotników walczących w celu zapobieganiu masakr ludności cywilnej. Rzeczywistość jest taka, że największe grupy kontrolujące syryjskie terytorium opozycji ma tą samą filozofię Salaficką jak Al Kaida. Należy dodać, że grupy te wspierane są przez USA i partnerów.
Al Nusra znana grupa jako Al-Kaida w Syrii była pierwszą uczestniczącą w wojnie syryjskiej grupą uznaną za terrorystów. Przez rok byli wspierani przez Amerykanów, ilość zbrodni jakich dokonali na cywilach spowodowała, że zostali zaliczeni do grona terrorystów.
Broń z USA była kradziona lub dostarczana bezpośrednio bojownikom
Broń i sprzęt dostarczane przez USA były przenoszone lub kradziony przez terrorystów przy wielu okazjach, a urzędnicy amerykańscy byli niejednokrotnie przepytywani o okoliczności utracenia broni przez Kongres i media. USA pomaga od 2012 roku ze świadomością, że broń była prawdopodobnie kradziona lub po prostu wykorzystywane przez bojowników. Po grudniu 2012 wiele grup walczących w Syrii zerwało sojusz z USA.
Jeden z najbardziej szokujących dla USA zwrotów akcji w wojnie miał miejsce w grudniu 2013 roku, kiedy al-Sham Ahrar i inne grupy w ramach Frontu Islamskiego zorganizowały nalot centrum operacji stacjonujących wojsk USA w pobliżu granicy tureckiej. Zorganizowany atak zmusił amerykanów do ucieczki dzięki czemu terroryści weszli w posiadanie: broni, pojazdów, radiotelefonów, laptopów oraz innych zaawansowanych urządzeń militarnych. Amerykańscy urzędnicy ogłosili zawieszenie udzielania pomocy, aż uda się ustalić, kto dokonał ataku. Podejrzewano grupy, którym amerykanie bezpośrednio pomagali.

Źródło:http://orwellsky.blog.onet.pl/

GotLink.pl

© Copyright 2017, All Rights Reserved